Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: il. Mateusz Mirys/OKO.pressil. Mateusz Mirys/OK...
Śledztwo

Miliony dla myśliwych. Sprawdziłam, jak państwo finansowo wspiera Polski Związek Łowiecki

  • Regina Skibińska

Polski Związek Łowiecki gospodaruje naszym wspólnym majątkiem, czyli zwierzętami łownymi. Należą one do Skarbu Państwa do momentu, w którym zostaną zastrzelone – w chwili śmiertelnego strzału następuje „prywatyzacja” i zwierzę, a w zasadzie jego ciało, staje się własnością dzierżawcy lub zarządcy obwodu łowieckiego (zazwyczaj koła łowieckiego), w którym dokonano odstrzału.

Mimo tego PZŁ nie chce ujawniać swoich sprawozdań finansowych. Uważa, że przepisy ustawy Prawo łowieckie nie nakładają na Związek , ani na jego zarządy okręgowe i koła łowieckie obowiązku publikowania sprawozdań finansowych i merytorycznych. Mało tego – wglądu do tych dokumentów nie ma również Ministerstwo Klimatu i Środowiska, który nadzoruje PZŁ.

Zarząd Główny składa jedynie ministrowi właściwemu ds. środowiska uprzednio zatwierdzone przez Naczelną Radę Łowiecką roczne sprawozdanie „z wykonania zadań w poprzednim łowieckim roku gospodarczym”. Zawiera ono m.in. informacje o publikacjach Związku, konkursach czy akcjach społecznych myśliwych. Nie ma tam nic o dochodach z polowań czy sprzedaży tusz.

Nikt nie płaci PZŁ? Sprawdzam

Co ciekawe, sprawozdań nie domaga się sam nadzorca, czyli resort środowiska, który podaje, że „PZŁ na bieżąco realizuje swoje ustawowe obowiązki w zakresie przekazywania sprawozdań dotyczących realizacji celów określonych w ustawie – Prawo łowieckie. Ministerstwo analizuje te dokumenty w ramach bieżącego nadzoru, aby zapewnić prawidłową realizację zadań wynikających z ustawy”.

Innymi słowy: ministerstwo nie potrzebuje sprawdzać, jakie korzyści czerpie nadzorowany przez niego podmiot z gospodarowania naszym wspólnym mieniem.

Przeczytaj także:

Myśliwi utrzymują, że ich pieniądze to ich sprawa, nikt im nie płaci (a nawet sami dokładają do polowań), więc nie muszą podawać sprawozdań do publicznej wiadomości. Postanowiłam sprawdzić, czy rzeczywiście PZŁ i myśliwi niczego nie biorą z budżetu państwa i od samorządów.

Sam Związek nie odpowiedział na pytanie o to, jakie wsparcie finansowe oraz dotacje od państwa i samorządów otrzymał od początku 2023 r.

Zapytałam więc instytucje państwowe i samorządowe o dotacje i inne formy finansowego wsparcia PZŁ.

Z odpowiedzi, które zebrałam, wynika, że myśliwi w latach 2023-2025 otrzymali miliony na różne działania. Najwięcej w 2023 r., za rządów PiS. Jednak po zmianie ekipy rządzącej PZŁ nadal dostaje niemało pieniędzy.

Hubertusy i puchary

Myśliwi otrzymują wsparcie na różne cele od urzędów marszałkowskich. Przeważnie nie są to duże kwoty. Zarządy okręgowe PZŁ i koła łowieckie zwracają się do samorządów zwykle wtedy, gdy potrzebują kilku czy kilkunastu tysięcy złotych na wydarzenia czy imprezy łowieckie.

I tak w województwie opolskim zarząd województwa wsparł Koło Łowieckie nr 5 Odra Opole z siedzibą w Kobylnie dotacją w wysokości 7 tys. zł na działania związane z restytucją populacji kuropatwy zwyczajnej, połączone z zajęciami teoretycznymi oraz praktycznymi dla uczniów szkoły podstawowej.

Samorząd Województwa Pomorskiego też nie był zbyt hojny dla myśliwych. Jedyne finansowe wsparcie w okresie od 1 stycznia 2023 r. do 31 grudnia 2025 roku to 10 tys. zł na organizację Hubertusa Pomorskiego.

Zarząd Okręgowy PZŁ w Zamościu dostał 10 tys. zł na „promocję województwa lubelskiego” podczas XIII Lubelskich Spotkań z Kulturą i Tradycją Łowiecką 7-9 lipca 2023 r. Zarząd Okręgowy w Chełmie potrzeby miał skromne i poprosił w 2023 r. o cztery puchary podczas Turnieju Chmielakowego w Wieloboju Myśliwskim – cena pucharów to 667,40 zł. Rok później zażyczył sobie sfinansowania trzech za 997 zł i taką kwotę dostał.

60 tys. na warsztaty gotowania dziczyzny

W 2025 r. Zarządowi Okręgowemu PZŁ w Lublinie skapnęło 5 tys. zł na promocję województwa lubelskiego podczas wydarzenia „V Międzynarodowy Konkurs Pracy Wyżłów Kontynentalnych w Klasie Wielostronnej w Opolu Lubelskim i Nałęczowie”. Wojskowe Koło Łowieckie nr 155 „Sokół” w Stawach dostało od Urzędu Marszałkowskiego 7 tys. zł na okoliczność „Hubertusa Nadwiślańskiego”.

Podlaski Urząd Marszałkowski współorganizował cztery wydarzenia popularyzujące dziczyznę, łowiectwo i strzelectwo, realizowane przez PZŁ ZO w Białymstoku w 2023 r. Były to mistrzostwa okręgu w strzelaniach myśliwych, Puchar Podlasia-ogólnopolskie zawody strzeleckie, Rodzinny Piknik Strzelecki z okazji 100-lecia PZŁ, Półfinał Ligi Strzeleckiej – na łączną kwotę 36 tys. zł.

Urząd uczestniczył też w obchodach 100-lecia PZŁ, współorganizując festyn nad zalewem Czapielówka w Czarnej Białostockiej, podczas którego zorganizowane zostały warsztaty kulinarne z wykorzystaniem dziczyzny – na to przeznaczono 60 tys. zł.

Myśliwym nie skąpił pieniędzy Urząd Marszałkowski Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Jak podaje Leszek Wasielewski, wicedyrektor Departamentu Środowiska w tym urzędzie, wsparcie finansowe w kwocie 50 tys. zł zostało udzielone Kołu Łowieckiemu Nr 7 „Bóbr” w Kowalu na organizację „Pikniku Łowieckiego” z okazji jubileuszu 100-lecia Towarzystwa Łowieckiego w Kowalu. Oprócz tego urząd przeznaczył 10 tys. zł na „Kampus Młodych Myśliwych 2025” we Włocławku. Na to samo wydarzenie pieniądze przeznaczył też Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (WFOŚiGW) w Toruniu, który wsparł organizację kampusu kwotą 15 tys. zł.

Pieniądze na ochronę środowiska trafiały do kół łowieckich

Inne Wojewódzkie Fundusze Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej też nie żałowały myśliwym pieniędzy.

WFOŚiGW w Rzeszowie udzielił dofinansowania na termomodernizację budynku strzelnicy myśliwskiej w Rudnej Małej na kwotę 41 223 zł oraz „fotowoltaikę dla rozwoju edukacji i strzelectwa sportowego” (to dokładna nazwa tego zadania) PZŁ w Tarnobrzegu na kwotę 25 tys. zł.

Fundusz w Krakowie przekazał Kołu Łowieckiemu „Łoś” przy Zakładach Azotowych Tarnów-Mościce dotację w kwocie 6 tys. zł na zakup i wsiedlenie bażanta zwyczajnego.

Problem w tym, że bażant jest w Polsce gatunkiem obcym.

Zatem myśliwi biorą pieniądze na to, żeby wprowadzać do środowiska zwierzęta, których nie powinno tu być. Inna sprawa, po co myśliwi to robią – celem jest przecież polowanie na bażanty.

- Introdukcje bażantów realizowane przez PZŁ pociągają za sobą szereg istotnych i negatywnych konsekwencji dla populacji wielu gatunków innych zwierząt, w tym zagrożonych wyginięciem głuszców i cietrzewi, przez m.in. prowokowanie presji drapieżniczej. Skutkują też wprowadzaniem niekorzystnych genów i pasożytów do i tak osłabionych już dzikich populacji – komentuje Izabela Kadłucka, biolożka, prezeska Fundacji Niech Żyją!

Z kolei WFOŚiGW we Wrocławiu dofinansował restytucję kuropatwy, udzielając na to Kołu Łowieckiemu „Tur” w Ziębicach dotację w kwocie 54 810 zł.

Wsparcie państwowe czasem kończy się w prokuraturze

Za rządów PiS również ministerstwa wspierały PZŁ. Obecnie już tego nie robią. Polski Związek Łowiecki otrzymał dofinansowanie z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach Programów Ministra na 2023 rok w wysokości 96 tys. zł. Środki zostały przyznane na realizację XXVII Ogólnopolskiego Festiwalu Muzyki Myśliwskiej w Radzyminie.

W 2022 r. Ministerstwa Edukacji i Nauki przyznało zamojskiemu Zarządowi Okręgowemu dotację na budowę i wyposażenie Ośrodka Edukacji Ekologicznej, Strzelectwa i Łowiectwa na Zamojszczyźnie. Dotacja MEiN na projekt była uzasadniona potrzebą „promowania postaw patriotycznych poprzez tradycję łowiecką oraz edukację przyrodniczą na wschodzie Polski”. Projekt uzyskał wówczas negatywną ocenę zespołu ekspertów MEiN, ale to nie przeszkodziło w przyznaniu pieniędzy.

Problem wyszedł na jaw późnej. W styczniu 2026 r. Krajowa Administracja Skarbowa poinformowała, że skierowała do prokuratury sprawę wyłudzenia przez Zarząd Okręgowy PZŁ ze Skarbu Państwa dotacji, w kwocie co najmniej 249 690 zł, udzielonej na realizację projektu Ministerstwa Edukacji i Nauki w ramach programu „Rozwój potencjału infrastrukturalnego podmiotów wspierających system oświaty i wychowania”. Zdaniem KAS pieniądze z dotacji zostały wydane niezgodnie z przeznaczeniem.

Jak podał „Kurierowi Lubelskiemu” Michał Deruś, rzecznik prasowy lubelskiej Izby Administracji Skarbowej, w toku audytu ustalono, że jeden z podwykonawców wystawił na rzecz PZŁ fakturę niedokumentującą faktycznie wykonanej usługi. Przedmiot zamówienia nie został kompletnie zrealizowany w wyznaczonym terminie. PZŁ nie odebrał od podwykonawcy zdatnego do użytku przedmiotu zamówienia, natomiast fakt odbioru potwierdził w protokole odbioru, co było nieprawdą.

Co ciekawe, ten sam projekt dostał też wsparcie od Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Środki zostały przyznane na poprawę efektywności energetycznej Ośrodka Edukacji Ekologicznej Zamojszczyzny. Łączna kwota wsparcia wynosi 9 013 895 zł, z czego wypłacono dotychczas 8 563 201 zł. W przypadku wydatkowania tych pieniędzy nie dopatrzono się nieprawidłowości.

To niejedyna dotacja NFOŚiGW na rzecz PZŁ. Druga dotacja została przyznana na modernizację, rozbudowę i wyposażenie ośrodka rehabilitacji ssaków i ptaków przy Stacji Badawczej PZŁ w Czempiniu. Wartość dofinansowania wynosi 450 tys. zł, z czego 330 tys. zł zostało już wypłacone.

Czy PZŁ może brać pieniądze od państwa?

Tymczasem kontrowersyjną sprawą jest na gruncie prawa dofinansowywanie PZŁ przez państwo i samorządy. Zwrócił mi na to uwagę Podkarpacki Urząd Wojewódzki. „Brak jest podstaw prawnych do udzielania przez wojewodę wsparcia finansowego dla zarządów Polskiego Związku Łowieckiego lub kół łowieckich” – podaje Bartosz Gubernat, rzecznik prasowy wojewody podkarpackiego.

Art. 35 ust 1 ustawy Prawo łowieckie stanowi, że działalność PZŁ jest finansowana z funduszy własnych, wpisowego, składek członkowskich, zapisów i darowizn oraz dochodów z działalności gospodarczej. Statut PZŁ podchodzi do dochodów PZŁ szerzej i dodaje do nich dotacje. Zapytałam Joannę Krużek, rzeczniczkę prasową PZŁ, na jakiej podstawie statut rozszerza ustawowe źródła dochodów, a PZŁ korzysta ze wsparcia finansowego ze strony państwa i samorządów. Nie otrzymałam odpowiedzi na te pytania.

Zdaniem radcy prawnego Adama Kuczyńskiego taka sytuacja budzi poważne wątpliwości.

- Zarówno zadania PZŁ, jak i sposób ich finansowania są regulowane ustawą. Nie ma podstawy prawnej, aby PZŁ na poziomie statutu poszerzał ustawowy katalog źródeł swojego finansowania – wyjaśnia.

Prawo łowieckie na to nie pozwala

Jak dodaje radca prawny, takiej podstawy nie stanowi również art. 32 ust. 4 pkt 5 prawa łowieckiego, który brzmi: „Statut Polskiego Związku Łowieckiego określa w szczególności: fundusze i majątek Polskiego Związku Łowieckiego oraz koła łowieckiego, a także sposób ich tworzenia, nabywania i zbywania”.

- Użyte tam pojęcie „fundusze” przynależy do rachunkowości – podobnie jak pojęcie „kapitały” w odniesieniu do spółek prawa handlowego – a więc nie może być interpretowane jako „źródła przychodów”. Wskazuje na to jednoznacznie końcowy fragment przepisu, który mówi o tworzeniu w odniesieniu do funduszy oraz o nabywaniu i zbywaniu majątku PZŁ. Nie da się tworzyć źródeł przychodów – tłumaczy Adam Kuczyński.

Radca prawny wskazuje, że równocześnie prawo łowieckie odnosi się do funduszy (własnych) PZŁ jedynie w art. 35, gdzie przeciwstawia je zewnętrznym źródłom finansowania („Działalność Polskiego Związku Łowieckiego jest finansowana z funduszy własnych, wpisowego, składek członkowskich, zapisów i darowizn oraz dochodów z działalności gospodarczej”)

Jest jeszcze art. 35 ust. Prawa łowieckiego, zgodnie z którym przepisy regulujące zasady gospodarki finansowej stowarzyszeń stosuje się do gospodarki finansowej Polskiego Związku Łowieckiego. Prawo o stowarzyszeniach zezwala na otrzymywanie dotacji – argumentuje PZŁ. Zdaniem Adama Kuczyńskiego nie ma jednak podstaw do stosowania tego przepisu.

Lasy Państwowe płacą PZŁ za promocję

Zaskakują natomiast Lasy Państwowe. Z informacji otrzymanych od Sergiusza Sachno z Wydziału Komunikacji Strategicznej LP wynika, że Lasy Państwowe nie przesadziły z hojnością. Na pomoc finansową załapał się w 2025 r. Zarząd Główny PZŁ, który otrzymał 20 tys. zł na wykonanie „zobowiązań umowy dotyczącej działań edukacyjno-informacyjnych, dotyczących Lasów Państwowych oraz prowadzonej wielofunkcyjnej i zrównoważonej gospodarki leśnej, w ramach Hubertusa Ogólnopolskiego PZŁ 2025”.

Oprócz tego wsparcie finansowe otrzymały dwa koła łowieckie:

  • „Tumak” w Świnoujściu, 15 tys. zł na „na podstawie wykonania zobowiązań umowy dotyczącej promocji Lasów Państwowych, zrównoważonej gospodarki leśnej oraz społecznej funkcji lasu podczas obchodów 60-lecia istnienia tego koła;
  • „Wyspiarz” w Wolinie w ramach Konkursu dla Klubów Sportowych „Sportowa Natura” w kwocie 10 tys. zł.

ARMiR wspiera milionami

Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa została powołana do wspierania rozwoju rolnictwa i obszarów wiejskich. Koła łowieckie mogą prowadzić działalność rolniczą, np. siejąc kukurydze na obstawionych ambonami polach pośrodku lasów. Zagospodarowują również pola po to, żeby zwierzęta nie wyrządzały szkód rolnikom. W związku z tym mogą korzystać z finansowania ARiMR. Jak się okazuje, robią to bardzo chętnie.

ARiMR podaje, że przekazała od 2023 roku do tej pory przekazała wpisanym do ewidencji producentów podmiotom (jest ich aż 1770), które mają w nazwie „związek łowiecki” lub „koło łowieckie" następujące środki:

W sumie jest to aż 102 668 721,44 zł.

Myśliwi zarabiają na zabijaniu dzików

Do kieszeni myśliwych oraz do kół łowieckich płyną też pieniądze za odstrzał dzików w ramach walki z afrykańskim pomorem świń (ASF). Jak podaje Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi środki są przeznaczane na:

  • poszukiwanie martwych dzików,
  • bezpieczne usuwanie ich zwłok,
  • zabijanie dzików w ramach polowań,
  • oraz odstrzały sanitarne.

W 2023 roku wydatkowano łącznie kwotę 71 361 574,65 zł. W 2024: 69 678 518,29 zł. Dane za rok 2025 będą dostępne po zakończeniu roku sprawozdawczego.

Resort nie odpowiedział, ile dokładnie z tych pieniędzy trafiło do myśliwych i kół łowieckich. Odpowiedzi na to pytanie nie udzielił również rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Weterynarii. Dane z wcześniejszych lat pokazują jednak, że większość środków z tej puli była wydawana na odstrzał dzików.

Watchdog pyta PZŁ

Wróćmy do wątku, o którym wspomniałam na początku tekstu: czy rzeczywiście PZŁ nie musi podawać do publicznej wiadomości sprawozdań finansowych?

- Nie znam żadnego innego podmiotu, który wykonuje zadania publiczne, zlecone przez państwo, a jego finanse nie są jawne i transparentne. Od wielu lat wiele organizacji, osób prywatnych, czy posłów próbuje dotrzeć do sprawozdań PZŁ i kół okręgowych, ale bez skutku – mówi Izabela Kadłucka z Niech Żyją.

Okazało się, że sądy mają na ten temat inną opinię niż zrzeszenie, a wykonywanie wyroków sądowych idzie Polskiemu Związkowi Łowieckiemu dość opornie.

Sieć Obywatelska Watchdog Polska postanowiła sprawdzić, jak działają zarządy okręgowe Polskiego Związku Łowieckiego i na co wydają pieniądze związane z gospodarką łowiecką. Stowarzyszenie wysłało wnioski o informację do wszystkich 49 zarządów. Większość odmówiła odpowiedzi lub milczała – dopiero po ponad roku sporów i postępowań sądowych zaczęły pojawiać się pierwsze dokumenty.

Watchdog powołał się na art. 61 ust. 1 Konstytucji RP, zgodnie z którym obywatele mają prawo do uzyskiwania informacji o działalności podmiotów wykonujących zadania publiczne oraz gospodarujących majątkiem publicznym.

Z kolei art. 4 ustawy o dostępie do informacji publicznej wskazuje, że obowiązek udostępniania informacji dotyczy nie tylko organów władzy publicznej, ale także innych podmiotów wykonujących zadania publiczne lub dysponujących majątkiem publicznym.

„Dlatego naszym zdaniem zarówno PZŁ, jak i zarządy okręgowe PZŁ są podmiotami zobowiązanymi do udostępniania informacji i każdy ma prawo wiedzieć, jak realizują swoje zadania” – tłumaczy Watchdog.

Myśliwi odmawiają

Stowarzyszenie poprosiło zarządy okręgowe PZŁ o udostępnienie sprawozdań z działalności, uchwał, informacji o darowiznach finansowych na rzecz podmiotów zewnętrznych i zestawienia danych sprawozdawczości łowieckiej za lata 2020-2023.

Jakie były rezultaty?

Jedynie Zarząd z Kalisza odpowiedział częściowo na wniosek, przesyłając zestawienie sprawozdawczości łowieckiej. W pozostałym zakresie wydał decyzję odmowną. Dwa zarządy poprosiły o doprecyzowanie wniosku, dziewięć w ogóle na niego nie zareagowało, a 37 wydało decyzję odmowną o identycznej treści. Czytamy w niej m.in., że „informacje objęte wnioskiem nie stanowią informacji publicznej, gdyż nie odnoszą się bezpośrednio do wykonywania zadań publicznych wskazanych w przepisach prawa ani do gospodarowania mieniem publicznym.”

Watchdog przypomina, że prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na prywatność osoby fizycznej lub tajemnicę przedsiębiorcy, a także gdy mamy do czynienia z informacją niejawną lub tajemnicą ustawowo chronioną. I tylko w tych przypadkach organ zobowiązany do udostępnienia informacji może wydać decyzję odmowną. „Zarządy okręgowe PZŁ w swoich decyzjach nie powołują się na żadną z tych przesłanek, zatem ich decyzje należało uznać za błędne” – tłumaczy Watchdog.

Sądy: finanse PZŁ to informacja publiczna

Stowarzyszenie nie odpuściło i złożyło skargi do sądu. Ze względu na ograniczone możliwości zdecydowało się na trzy skargi, a nie 49. Wystąpiło do sądów w Olsztynie, Lublinie i Szczecinie.

WSA w Lublinie uznał nieważność decyzji lubelskiego Zarządu Okręgowego PZŁ i zobowiązał go do rozpoznania wniosku.

WSA w Olsztynie przyznał rację Watchdogowi i wskazał, że PZŁ wykonuje zadania publiczne na podstawie ustawy prawo łowieckie, dlatego w tym zakresie podlega przepisom ustawy o dostępie do informacji publicznej. Informacje dotyczące działalności organów PZŁ, sprawozdawczości czy wykonywania zadań wynikających z prawa łowieckiego stanowią informację publiczną, jeśli odnoszą się do wykonywania zadań publicznych.

Zarząd Okręgowy udzielił informacji, ale pominął punkt obejmujący dane finansowe. Stowarzyszenie zatem złożyło kolejną skargę na bezczynność i obecnie czeka na jej rozpatrzenie.

Wyrok WSA w Szczecinie był podobny do tego w Olsztynie. „Mimo korzystnego dla nas wyroku na odpowiedź przyszło nam trochę poczekać. Najpierw było wezwanie do wykonania wyroku, potem skarga na niewykonanie wyroku i zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, aż wreszcie po kilku miesiącach odpowiedź nadeszła. Szczecin wysłał nam kompletne sprawozdanie i jedną uchwałę (pozostałe nie są ich zdaniem informacją publiczną, ale mogą je udostępnić do wglądu na miejscu)” – podaje Watchdog, który tym razem także złożył kolejną skargę na bezczynność.

„Będziemy walczyć dalej”

Państwo nie czerpie dochodów z gospodarki łowieckiej. Zresztą wysokość dochodów generowanych przez łowiectwo znana jest tylko Polskiemu Związkowi Łowieckiemu.

„Stoimy na stanowisku, że skoro Polski Związek Łowiecki (na wszystkich szczeblach) swoje główne działania, ale również przychody i koszty, koncentruje wokół naszego wspólnego dobra, jakim jest dzika zwierzyna, to mamy prawo do wiedzy o tym, jak kształtuje się budżet za korzystanie z tego dobra oraz jakie decyzje (w postaci uchwał) są podejmowane” – podkreśla Watchdog.

„Trudno prowadzić rzetelną debatę bez poznania danych źródłowych. I o te dane właśnie będziemy walczyć dalej. Liczymy, że kolejne wyroki sądów pozwolą je uzyskać, bo jeśli gospodarka łowiecka dotyczy wspólnego dobra, to obywatele mają prawo wiedzieć, jak jest prowadzona” – podsumowuje stowarzyszenie.

Regina Skibińska

Absolwentka prawa, z zawodu dziennikarka, przez wiele lat związana z „Rzeczpospolitą”. Trzykrotna laureatka konkursu dziennikarskiego Polskiej Izby Ubezpieczeń i laureatka Nagrody Dziennikarstwa Ekonomicznego Press Club Polska w 2023 r. Obecnie freelancerka, pisywała m.in. do „Gazety Wyborczej”, miesięcznika „National Geographic Traveler”, „Parkietu”, Obserwatora Finansowego i Prawo.pl. Po latach mieszkania w Warszawie osiadła z gromadką kotów na Podlasiu.

Komentarze