0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: AP Photo/Vladyslav MusiienkoAP Photo/Vladyslav M...

Przed trójstronnymi negocjacjami w Abu Zabi Putin wysłał do mediów znanego z najostrzejszych wypowiedzi członka ekipy kremlowskiej, Dmitrija Miedwiediewa. To nie pierwszy krwawy i twardogłowy komunikat (przed Miedwiediewem byli już i szef MSZ Ławrow i szef Dumy Wołodin).

Na ten wywiad warto jednak zwrócić uwagę, bo udzielony był nie tylko rosyjskiej agencji TASS i wojennemu blogerowi Wargonzo, ale także Reutersowi.

Rosja zwraca się więc do świata i ma do powiedzenia następujące rzeczy:

Według Rosji „Ukraina może przetrwa”, ale Ukraina i Rosja to jedno

  • Ukraina być może przetrwa wojnę „w jakiejś formie”, ale w jakiej jeszcze nie wiadomo. To sformułowanie to nie eksces – notable kremlowscy lubią posługiwać się pojęciem „była Ukraina”
  • Konflikt na Ukrainie jest konsekwencją rozpadu ZSRR i stanowi formę konfliktu wewnętrznego. „Bardzo trudno jest ustalić, kto jest kim: Rosjaninem czy Ukraińcem” (Miedwiediew powtarza więc tezę Putina sprzed najazdu na Ukrainę w 2022 r., że Ukraina i Rosja to jedno.

Czystki i wymiana władzy

  • Pokoju nie będzie bez zmiany władz w Kijowie. To, czy Moskwa uzna wynik wyborów, „będzie zależało od ich przebiegu”.
  • Wołodymyra Zełenskiego czeka śmierć – tę wypowiedź TASS cytowała już 1 lutego. Miedwiediew opatrzył ją cytatem z Bułhakowa, że „Annuszka już rozlała olej”. Dziś dowiedzieliśmy się więcej szczegółów: otóż prezydenta Zełenskie zabiją albo Ukraińcy (jeśli zgodzi się na ustępstwa terytorialne), albo Zachód (jeśli się nie zgodzi)
  • Wymianie władzy w Ukrainie towarzyszyć musi czystka w formie „odwetu za zbrodnie popełnione na Rosji” (lista podlegających czystce jest przygotowywana przez rosyjski Komitet Śledczy). Strony układające się muszą też uznać, że Rosja żadnych zbrodni wojennych nie popełniła, gdyż Rosja tylko „broni siebie i swoich obywateli, którzy padli ofiarą przemocy, ucisku i mordów, i prosi o pomoc. Tymczasem reżim w Kijowie popełnia zbrodnie wojenne na tych terytoriach.

Ustępstwa terytorialne i żadnego zachodniego wsparcia

  • Ukraina ma oddać cztery obwody w granicach anektowanych przez Rosję, ale nie zdobytych. Putin nie zmienił swego stanowiska z 2024 r. a na Alasce w 2025 przekazał je Trumpowi
  • Jeśli chodzi o gwarancje bezpieczeństwa, to musi je dostać przede wszystkim Rosja
  • Amerykański pomysł, by w Ukrainie dla jej bezpieczeństwa stacjonował europejski, francusko-brytyjski kontyngent, a USA zobowiązały się do pomocy w razie ataku Rosji. Jest nieakceptowalny. „Setki razy mówiliśmy, że [taki kontyngent] stanie się uzasadnionym celem zniszczenia”. „To zdumiewające. Najwyraźniej osoby, które o tym dyskutują, po prostu nie chcą negocjować. Przynajmniej nie europejscy przywódcy”. (O tym, co mówił Rubio, pisaliśmy TU)

Europa: wróg numer jeden

Jak widać, w rosyjskim oficjalnym przekazie antyeuropejska kampania. To Europa, w tym Unia Europejska, winna jest temu, że Putinowi nie idzie zgodnie z planem. I to ona się ma bać rosyjskiej „doktryny nuklearnej”. Ale ma też z powrotem zamarzyć o tanim rosyjskim gazie.

Putin nada zaprasza na herbatkę do Moskwy

Druga tura trójstronnych rozmów ukraińsko-amerykańsko-rosyjskich w Abu Zabi zaplanowana jest na 3 i 4 lutego. Pierwsza tura odbyła się w styczniu:

Przeczytaj także:

Przy opisywanym tu stanowisku Rosji rozmowy nie mogły wiele dać, ale i tak były sukcesem dyplomacji amerykańskiej. Waszyngton zmusił Rosję do rozmów z Ukrainą, której władz Kreml nie uznaje. Aby sobie poprawić nastrój, Moskwa kolejny raz powtarza, że skoro Zełenski tak bardzo chce rozmów, to Putin mógłby się spotkać z nim, ale tylko w Moskwie. Zełenski już odmówił – bo to nie byłyby negocjacje. Moskwa jednak ponawia zaproszenie. Wedle Kremla ma to być dowód na niższość Zełenskiego i to, że tak naprawdę nie chce negocjować.

1 lutego Amerykanie próbowali doprowadzić do rozmów dwustronnych, ukraińsko-rosyjskich, na niskim poziomie eksperckim. To się nie udało – nie wiadomo, czy dlatego. Że takie negocjacje nie mają sensu i do Amerykanów to dotarło, czy też strony nie chciały się układać bez obecności Amerykanów. (Moskwa opowiada coś o koniecznej „korekcie harmonogramu” trzech stron).

Moskwa powtarza (w tym cytowany wyżej Miedwiediew), że w sprawie zasad negocjacji umawia się z Amerykanami – jakby Ukraina nie istniała. Jej ignorowanie jest prawdopodobnie próbą zachowania twarzy przez Putina. Tymczasem ukraińscy delegaci pojechali już do Abu Zabi i czekają na resztę. I też ogłosili, że mają osobne spotkanie z delegacją USA.

Moskwa wierzy w bajkę Putina

Otoczenie Putina trwa w przekonaniu, że upadek ukraińskiego frontu jest bliski – mimo że tempo marszu Rosjan na zachód znowu osłabło. Ale dziś nie obowiązuje już wybłagane przez Trumpa embargo na ostrzał ukraińskiej energetyki, a temperatura w Ukrainie nadal spada poniżej 20 stopni. W dzienniku telewizyjnym dużo dziś było o tym, jak Ukraińcy ostrzeliwują rosyjskie pogranicze. Jedna pani opowiadała do kamery, że straciła tak sąsiadów (to ewenement, propaganda nie zajmuje się cierpieniem poddanych Putina – jeśli ktoś ginie, to żal wyraża władza zwierzchnia – gubernator, mer albo dowódca wojskowy). To niestety może oznaczać, że szykuje się nowy krwawy ostrzał Ukrainy – Putin już swa łaskawość wyczerpał.

Stan rosyjskiej gospodarki Putin ignoruje, choć o narastających napięciach i rosnącym lęku mieszkańców miast otwarcie pisze rosyjska prasa. Codziennie raportuje to korespondent BBC w Moskwie Steve Rosenberg:

View post on Twitter

Wywiad Miedwiediewa to kolejny dowód usztywniania się Moskwy. To, że Putin wybrał do przekazania swojego stanowiska właśnie Miedwiediewa, też ma znaczenie. Latem potyczki Miedwiediewa z Amerykanami na X tak rozwścieczyły Donalda Trumpa, że – także na X – ogłosił wysłanie amerykańskich okrętów podwodnych do wybrzeży Rosji. Teraz Miedwiediew pozwolił sobie na komentarz, że żadnych amerykańskich okrętów nie udało mu się koło Rosji wypatrzeć.

Rosja więc otwartym tekstem mówi, że negocjacje prowadzone przez USA to zawracanie głowy. I to w chwili, gdy i Trump, i jego główny negocjator Steve Witkoff powtarzają, że negocjacje idą świetnie. Ale też z oficjalnego kremlowskiego przekazu wynika, że uwaga Trumpa jest zbyt rozproszona, a teraz jeszcze uderzyła w niego afera Epsteina – więc można bezkarnie lekceważyć jego pokojowe starania. Moskwa po prostu nie jest w stanie zatrzymać wojny. W każdym razie nie może tego zrobić ekipa Putina.

Ukraina gotowa walczyć i bronić się, by być w Europie

Mimo bardzo surowej zimy, którą Ukraińcy muszą przetrwać w zimnie i ciemności, bo Rosja niszczy infrastrukturę energetyczną, w społeczeństwie rośnie chęć oporu. Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii opublikował właśnie wyniki badań:

  • Na pytanie, czy jeszcze wytrzymacie, „tyle, ile będzie trzeba” odpowiada dwie trzecie (65 proc.; jesienią było 62)
  • 90 proc. odpowiada twierdząco na pytanie, czy Ukraina powinna atakować Rosję. Z tego 80 proc. uważa, że ​​Ukraina powinna uderzyć nie tylko w infrastrukturę wojskową, ale także w inne obiekty.
  • 52 proc. respondentów kategorycznie odrzuca propozycję przekazania całego Donbasu Rosji w zamian za gwarancje bezpieczeństwa (gotowych do przyjęcia tego warunku Amerykanów, bo nie Rosjan – 40 proc.). Nie zanotowano istotnych zmian w porównaniu z połową stycznia;
  • 43 proc. ankietowanych liczy się z tym, że wojna potrwa co najmniej do 2027 r. We wrześniu takich pesymistów było tylko 27 proc.

Na pytanie, jak będzie wyglądać Ukraina za 10 lat, 66 proc. wybiera odpowiedź, że

Ukraina będzie prosperującym krajem Unii Europejskiej

(jesienią tę odpowiedź wybierało 56 proc.).

Badanie było przeprowadzone 23-29 stycznia na 1003 dorosłych respondentach mieszkających w Ukrainie, z wyłączeniem terenów okupowanych. Część respondentów to osoby wewnętrznie przesiedlone, które opuściły terytoria okupowane. Błąd nie przekracza 4 proc., tylko w pytaniu o Donbas może wynosić 5,8 proc., bo badanych podzielono na dwie grupy i zadano im pytanie na dwa różne sposoby.

Ukraina i Rosja, wbrew fantazjom Putina, coraz bardziej się od siebie oddalają, a Ukraińcy w bajki Putina nie wierzą

Na zdjęciu głównym: Kijowianie grzeją się przy koksowniku. Żołnierze rozdają ciepłe posiłki w czasie putinowskiej „przerwy w ostrzale” 31 stycznia 2026 (Fot. Vladyslav Musiienko/AP)

;
Na zdjęciu Agnieszka Jędrzejczyk
Agnieszka Jędrzejczyk

Z wykształcenia historyczka. Od 1989 do 2011 r. reporterka sejmowa, a potem redaktorka w „Gazecie Wyborczej”, do grudnia 2015 r. - w administracji rządowej (w zespołach, które przygotowały nową ustawę o zbiórkach publicznych i zmieniły – na krótko – zasady konsultacji publicznych). Do lipca 2021 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Laureatka Pióra Nadziei 2022, nagrody Amnesty International, i Lodołamacza 2024 (za teksty o prawach osób z niepełnosprawnościami)

Komentarze