Paweł Mucha, wiceszef Kancelarii Prezydenta RP, uważa, że dalsza „dobra zmiana” w sądach doprowadzi do poradzenia sobie z przewlekłością postępowań. Tymczasem wzrosła liczba przewlekłych postępowań w sądach i śledztw w prokuraturze. Mucha broni też instytucji „skargi nadzwyczajnej". Korzysta z niej głównie Prokurator Generalny, a RPO wstrzymuje się

„Jestem przekonany, że reformę sądów trzeba kontynuować. Trzeba poprawić tę przewlekłość postępowań sądowych. Również ci sędziowie-politycy rażą mnie i rażą całe społeczeństwo. Nie należy zapominać o sukcesach. Skarga nadzwyczajna działa – ta instytucja się sprawdziła” – mówił wiceszef Kancelarii Prezydenta RP Paweł Mucha Magdalenie Ogórek w I Programie Polskiego Radia. Sprawdzamy, czy miał rację.

Politycy większości rządzącej oraz sprzyjające im media określają zmiany forsowane w wymiarze sprawiedliwości jako „reformę”.

Krytycy tych zmian – gros prawników, stowarzyszenia sędziowskie i prokuratorskie, profesorowie polskich i zagranicznych wydziałów prawa, Europejska Sieć Rad Sądownictwa, Komisja Europejska i Komisja Wenecka Rady Europy – zarzucają, że zmiany nie odpowiadają na prawdziwe bolączki i wyzwania wymiaru sprawiedliwości. Mają jedynie na celu zwiększenie politycznej kontroli nad sądami i trybunałami, zamach na wolne sądy i wymianę kadr.

Oceniają, że te zmiany za Sejmu VIII kadencji zostały przeprowadzone z naruszeniem konstytucji oraz innych przepisów prawa.

„Dobra zmiana” podporządkowała sobie także Trybunał Konstytucyjny, nie można więc oczekiwać, że TK w obiektywny sposób zweryfikuje te zarzuty i – co jest jego ustrojową rolą – dokona oceny stanowionego prawa z ustawą zasadniczą niezależnie od interesu większości rządzącej

Pozostaje zatem czekać na kolejne wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej na skargi Komisji Europejskiej na polski rząd oraz liczne pytania prejudycjalne zadane przez polskich sędziów. W ciągu najbliższych miesięcy TSUE odpowie, czy kluczowe elementy „reformy” są zgodne z prawem unijnym.

Pierwszy wyrok TSUE poznaliśmy w czerwcu 2019 roku, kolejny jest zapowiadany już 5 listopada.

Nawet jeśli na ostateczną ocenę owych zmian przez niezależny trybunał będzie trzeba nieco poczekać, już dziś możliwa jest ocena efektów „reform”, których kontynuacji chce Paweł Mucha.


Jestem przekonany, że reformę sądów trzeba kontynuować. Trzeba poprawić tę przewlekłość postępowań sądowych.

Paweł Mucha, I Program Polskiego Radia - 16/10/2019

Paweł Mucha


fałsz. Dotychczasowe "reformy" PiS nie poradziły sobie z przewlekłością w sądach. Przeciwnie, w sądach i prokuraturze jest więcej przewlekłych postępowań i śledztw


Coraz więcej przewlekłych postępowań i śledztw

Minister Paweł Mucha, prawnik, adwokat z zawodu, sugeruje, że kontynuowanie „reformy” sądowniczej doprowadzi do skrócenia trwania postępowań sądowych.

Przewlekłość postępowań jest bezsprzecznie jedną z największych bolączek polskiego wymiaru sprawiedliwości i narusza prawo do sądu obywateli. Od lat na ten problem zwracają kolejnym polskim rządom m.in. Europejski Trybunał Praw Człowieka oraz organizacje pozarządowe, w tym Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

W 2017 roku Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro mówił, że „jesteśmy na szczycie niesprawności, przewlekłości, przedawnień postępowań”. Już wówczas Ziobro nie miał racji, ponieważ Polska byłą w środku unijnej stawki, a postępowania średnio trwały dłużej w 12 krajach UE, m.in. Finlandii, Hiszpanii, Francji czy Włoszech.

Dane są nieubłagane. Za „dobrej zmiany” jest więcej przewlekłych postępowań i śledztw.

We wrześniu 2019 roku Helsińska Fundacja Praw Człowieka skierowała wystąpienie do Komitetu Ministrów Rady Europy. Pisze w nim, że „działania podjęte dotychczas przez polski rząd nie usprawniły w wystarczający sposób postępowań sądowych.

Średni czas postępowań w Polsce, co do zasady, utrzymuje się ciągle na zbliżonym poziomie, ale każdego roku do sądów wpływa coraz więcej skarg na przewlekłość – przykładowo, w 2018 r. do sądów okręgowych i apelacyjnych wniesiono ponad 1700 skarg więcej niż w 2016 r.”.

Jak policzyło stowarzyszenie sędziów Iustitia – opierając się na danych ministerstwa sprawiedliwości – w porównaniu do 2015 rokiem wydłużyło się postępowanie w sądach. Cztery lata temu proces średnio trwał 55,6 dnia, teraz 81,7 dnia.

Źle dzieje się też w prokuraturze. W ocenie prokuratora Krzysztofa Parchimowicza, w prokuraturze  jest 3 razy więcej zaległych śledztw, a średni czas prowadzenia śledztwa wynosi ponad 5 lat.

Sędziowie, adwokaci, radcowie prawni w ramach II Kongresu Prawników Polskich w czerwcu 2019 roku wypracowali rekomendacje jak realnie można ulepszyć działania sądów i ułatwić dostęp obywateli do sprawiedliwości.

Te zmiany to m.in. odpolitycznienie Krajowej Rady Sądownictwa, prokuratury i sądów, ale też bardzo konkretne rozwiązania dotyczące uproszczenia procedur, poprawy zarządzania sądami i ich informatyzacji.

Za przygotowanie rekomendacji odpowiada Społeczna Komisja Kodyfikacyjna, grupa wybitnych prawników reprezentujących różne specjalizacje i zawody prawnicze, powołana w 2017 roku uchwałą I Kongresu. Jej zadaniem jest „przekazywanie podmiotom posiadającym inicjatywę ustawodawcza konkretnych projektów ustaw lub nowelizacji”.

To źródło wiedzy, z którego rządzący – przynajmniej na razie – nie korzystają.

  • Kto zasiada w Społecznej Komisji Kodyfikacyjnej

    W Społecznej Komisji Kodyfikacyjnej zasiadają

    • prof. dr hab. Andrzej Jakubecki, specjalista w zakresie postępowania cywilnego oraz prawa upadłościowego i układowego, sędzia Trybunału Konstytucyjnego oczekujący na złożenie ślubowani;
    • radca prawny Maciej Bobrowicz, Prezes Krajowej Rady Radców Prawnych;
    • sędzia dr Katarzyna Gajda-Roszczynialska, specjalistka od postępowania cywilnego;
    • adw. prof. dr hab. Maciej Gutowski, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Poznaniu, specjalizujący się w prawie cywilnym i handlowym;
    • adw. prof. zw. dr hab. Piotr Kardas, Wiceprezes Naczelnej Rady Adwokackiej, Kierownik Zakładu Prawa Karnego Porównawczego Uniwersytetu Jagiellońskiego;
    • adw. Bartosz Krużewski, partner w kancelarii Clifford Chance, kierujący departamentem postępowań sądowych i arbitrażowych;
    • prof. UŚ dr hab. Krystian Markiewicz, Prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich IUstitia, Sędzia Sądu Okręgowego w Katowicach, profesor w Katedrze Postępowania Cywilnego WPIA UŚ;
    • prof. dr hab. Jerzy Pisuliński – profesor nauk prawnych, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Jagiellońskiego, od 2016 dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego;
    • sędzia Ryszard Rutkowski, sędzia Sądu Rejonowego w Szczecinie, karnista;
    • dr hab. Rafał Stankiewicz, pracownik Instytutu Nauk Prawno-Administracyjnych WPiA UW, specjalista w zakresie prawa administracyjnego, postępowania administracyjnego i sądowoadministracyjnego, publicznego prawa gospodarczego oraz prawa Unii Europejskiej;
    • prof. dr hab. Stanisław Sołtysiński, wybitny specjalista w zakresie prawa cywilnego, własności intelektualnej, prawa handlowego oraz prawa inwestycji zagranicznych;
    • adw. Jacek Trela, Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, przewodniczący Porozumienia Samorządów Zawodowych i Stowarzyszeń Prawniczych;
    • prof. dr hab. Paweł Wiliński – profesor zwyczajny doktor habilitowany nauk prawnych, adwokat, kierownik Katedry Postępowania Karnego Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu.

„Sędziowie-obywatele” nie „sędziowie-politycy”

Paweł Mucha mówił też, że razi go zachowanie „sędziów-polityków”. Chodziło mu zapewne o sędziów zabierających głos w debacie publicznej w obronie zasad państwa prawa oraz swojej niezawisłości. Jak wyjaśnia konstytucjonalistka dr hab. Anna Rakowska-Trela: „Dozwolona działalność sędziego może przyjmować różne odcienie. Po pierwsze, może to być działalność publiczna, która nie ma związku z niezależnością i niezawisłością sędziowską, jak np. działalność charytatywna. Ale może to być także działalność zmierzająca do ochrony i wzmacniania wartości niezależności i niezawisłości sędziowskiej.”

Zastępca Szefa Kancelarii Prezydenta RP błędnie odczytuje zaangażowanie obywatelskie w interesie ogółu obywateli jako „politykierstwo”.


Skarga nadzwyczajna działa - ta instytucja się sprawdziła

Paweł Mucha, I Program Polskiego Radia - 16/10/2019

Paweł Mucha


półprawda. Skarga nadzwyczajna w obecnym kształcie jest krytykowana przez wielu prawników, RPO od połowy lipca nie kieruje skarg do SN


Skarga nienadzwyczajna

Paweł Mucha w swoim wystąpieniu za sukces „reformy” sądowniczej uznał wprowadzenie skargi nadzwyczajnej (nowelizacją ustawy o Sądzie Najwyższym z 8 grudnia 2017). Umożliwia ona rewizję przez nowo powołaną Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego prawomocnych orzeczeń sądów.

Aż do 4 kwietnia 2021 roku skargę nadzwyczajna można kierować w odniesieniu do orzeczeń, które stały się prawomocne po 17 października 1997 roku. Po tej dacie, skargę będzie można wnosić jedynie w stosunku do orzeczeń, które stały się prawomocne po wprowadzeniu instytucji skargi nadzwyczajnej do polskiego porządku prawnego.

Pierwszą skargę SN rozpatrzył w marcu 2019 roku. Skargę wniósł Rzecznik Praw Obywatelskich.

Skierowany do prawników, branżowy portal prawo.pl, na początku października pisał, że choć do prokuratury i Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęły tysiące wniosków o skargę nadzwyczajną, do Sądu Najwyższego wniesiono ich zaledwie 44, z czego połowa była obarczona wadami formalnymi. 35 spośród tych 44 skarg wniósł Prokurator Generalny.

Rzecznik Praw Obywatelskich w połowie lipca 2019 roku wstrzymał kierowanie skarg do SN aż do rozstrzygnięcia przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, w odpowiedzi na pytania prejudycjalne zadane przez polskie sądy, czy nowo powołana w SN Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych jest sądem w rozumieniu prawa unijnego.

Instytucję skargi nadzwyczajnej krytykowało wielu prawników. Dr Wojciech Jasiński z Uniwersytetu Wrocławskiego w ekspertyzie przygotowanej dla ForumIdei Fundacji im. Stefana Batorego wskazuje wątpliwości co do zgodności instytucji skargi nadzwyczajnej z Konstytucją RP oraz Europejską Konwencją o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

Postuluje albo usunięcie tej instytucji z polskiego porządku prawnego, albo radykalnie ograniczyć jej stosowanie do bardzo wąskiej kategorii spraw, w których orzeczenie naruszyło słuszne interesy jednostek, a ewentualna korekta orzeczenia nie doprowadzi do naruszenia praw innych osób.

Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Pisze o prawie i polityce. Koordynuje Archiwum Osiatyńskiego i Rule of Law in Poland.


Komentarze

Masz cynk?