Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Polscy olimpijczycy nie mogą otrzymać swoich nagród za medale obiecanych przez Zondacrypto. Prezes PKOl Radosław Piesiewicz zapowiedział jednak na pilnym briefingu prasowym, że nie zerwie umowy sponsorskiej z Zondacrypto, bo PKOI swoje świadczenia dotąd dostawał. Termin kolejnego przelewu od sponsora mija pod koniec kwietnia.
Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz zwołał pilny briefing prasowy, podczas którego poinformował, że mimo niepokojących doniesień na temat Zondacrypto oraz tego, że prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie tej spółki, PKOl nie zerwie z nią umowy.
Zondacrypto od października 2025 roku jest sponsorem generalnym Polskiego Komitetu Olimpijskiego oraz olimpijskiej reprezentacji Polski – była to kontrowersyjna decyzja Radosława Piesiewicza, prezesa PKOl, nominata PiS.
„Na dziś PKOl, patrząc od strony formalno-prawnej, nie ma podstaw do rozwiązania umowy. Wszystkie świadczenia ze strony sponsora są realizowane, a zerwanie umowy wiąże się z zapłatą kar umownych, na które PKOl nie stać – powiedział prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego (PKOl) Radosław Piesiewicz na specjalnie zwołanej konferencji prasowej.
Kolejnego przelewu od Zondacrypto PKOl spodziewa się pod koniec kwietnia.
Piesiewicz wyjaśniał, że dzięki firmie Zondacrypto PKOl mógł wysłać polskich sportowców na zimowe igrzyska w Mediolanie. „Bez tych środków nasi sportowcy zwyczajnie by na te igrzyska nie polecieli. Ustawowo PKOl ma obowiązek wysłania reprezentacji na igrzyska, jednak nie ma ustawowo zagwarantowanego budżetu, więc może opierać się tylko na pieniądzach sponsorów – dodał.
Szef PKOl z jednej strony wyjaśniał, że w chwili podpisania umowy sponsorskiej w 2025 roku nie wiedział o problemach związanych z Zondacrypto. Twierdził, że przed podpisaniem umowy w oficjalnym piśmie „poprosił” ABW „o udzielenie informacji na temat ”tego typu podmiotów", ale nie otrzymał żadnej odpowiedzi. Do dziś.
Z drugiej jednak strony mówił, że w sprawie Zondacrypto "mamy do czynienia ze zmasowaną nagonką na tę firmę i też powstaje pytanie, komu to jest na rękę?”
Media od kilku tygodni donoszą o problemach największej polskiej giełdy kryptowalut Zondacrytpo. Więcej na ten temat można przeczytać tu.
Z wypłatami pieniędzy problemy mają nie tylko zwykli klienci. Panczenista Damian Żurek, który na igrzyskach we Włoszech dwukrotnie zajął czwarte miejsce, skarżył się w radiu RMF FM, że również nie dostał 100 tys. zł w tokenach, które były jedną z nagród dla polskich olimpijczyków sponsorowanych przez Zondacrypto. Tokeny są widoczne na jego koncie, ale nie może zamienić ich na gotówkę.
„Kupowałem mieszkanie z myślą, że obiecane pieniądze trafią na moje konto. Nie chcę myśleć, że może być inaczej” – mówił.
Również Kacper Tomasiak – potrójny medalista igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo – nie może wypłacić z Zondacrypto swojej nagrody – jak ustalił TVN24. Sportowiec za wywalczone medale otrzymał wirtualne tokeny o wartości 550 tys. zł.
Ogółem Zondacrypto ma do wypłaty 13,8 mln zł polskim olimpijczykom, zarówno medalistom, jak i zawodnikom, którzy uplasowali się na pozycjach 4.-8.
Przeczytaj także:
Zondacrypto, która bardzo dużo inwestowała w marketing sportowy, również na innych polach już się poddała i nie wypłaca obiecanych przez siebie pieniędzy sportowcom.
Wielką chlubą Zondy była współpraca sponsorska z legendarnym klubem piłkarskim Juventus F.C., która rozpoczęła się w lutym 2024 roku. Jednak Business Insider Polska właśnie dowiedział się, że współpraca z włoskim klubem zakończyła się w czerwcu 2025 roku, o czym wcześniej media nie informowały.
Zonda była sponsorem jeszcze drugiego klubu z Włoch z serie A – Parma Calcio 1913. Ten jednak nie chciał odpowiedzieć na pytania BI Polska o współpracę oraz ewentualne zaległości finansowe, „ponieważ nie ujawnia strategii biznesowych ani nie podaje szczegółowych informacji na temat relacji z partnerami.”
Na polskim podwórku piłkarskim wiemy, że Raków Częstochowa sam zdecydował się zakończyć współpracę z giełdą kryptowalut Zondacrypto, o czym jako pierwszy informował Przegląd Sportowy Onet.
A za chwilę kolejna może być Pogoń Szczecin. „Zondacrypto, z tego co wiemy, nie przelała Pogoni jednej transzy za współpracę. Ale w tym momencie nie można jednoznacznie przesądzić, że na pewno Pogoń postanowi rozstać się z Zondacrypto” — podaje z kolei portal WP Sportowe Fakty.
Tymczasem firma ma coraz większe kłopoty. Jeszcze w sobotę ze stanowiska zrezygnował Dawid Sendecki – członek zarządu giełdy Zondacrypto oraz jej dyrektor odpowiadający za nadzór nad procedurami przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy (AML), o czym poinformował na LinkedIn.
Jak wynika z dokumentów, Sendecki to druga najważniejsza postać w spółce BB Trade Estonia OÜ – operatorze giełdy Zondacrypto – zaraz po jej prezesie Przemysławie Kralu. Mimo to Sendecki twierdzi, że nie miał pojęcia o żadnych nieprawidłowościach, a o tym, że firma nie ma ponoć dostępu do swoich aktywów, czyli nie ma klucza prywatnego do 4500 BTC (ok. 1,2 mld dol.), miał dowiedzieć się z piątkowego oświadczenia Przemysława Krala na platformie X.com.
Dzień później, w niedzielę, rezygnację złożyli wszyscy członkowie rady nadzorczej BB Trade Estonia OÜ. To Veronika Tugo (przewodnicząca), Guido Buehlera i Giorgi Dżaniaszwili, którzy oświadczyli, że o kłopotach firmy dowiedzieli się dopiero, kiedy w polskich mediach wybuchła afera.
Tymczasem w piątek śląska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie Zondacrypto. Prowadzi je Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości z Wrocławia. Straty poszkodowanych klientów to co najmniej 350 mln zł, jednak to stan na piątek, a liczba ta cały czas rośnie wraz z kolejnymi zgłoszeniami od klientów spółki.
Przeczytaj także: