Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Wojsko Polskie wciąż nie ma wiedzy o tym, co oznacza tak naprawdę czwartkowa zapowiedź prezydenta Donalda Trumpa o wysłaniu do Polski „dodatkowych” 5 tysięcy amerykańskich żołnierzy. Dla obozu prezydenta Nawrockiego to żadna różnica — i tak obwieszczają jego sukces.
Rzecznik Sztabu Generalnego Wojska Polskiego pułkownik Marek Pietrzak poinformował OKO.press, że Wojsko Polskie wciąż nie wie, jak liczna będzie obecność amerykańskich wojsk w Polsce w związku ze sprzecznymi i niejasnymi komunikatami strony amerykańskiej.
W czwartek 21 maja prezydent Donald Trump ogłosił w mediach społecznościowych, że USA wyślą do Polski „dodatkowych pięć tysięcy żołnierzy”. Stało się to dwa dni po tym, jak gen. Alexus G. Grynkewich, naczelny dowódca połączonych sił NATO w Europie oraz dowódca sił USA w Europie, potwierdził doniesienia amerykańskich mediów o wstrzymaniu wysłania do Polski rotacyjnej pancernej brygadowej grupy bojowej liczącej około 4 tysięcy żołnierzy, co następnie zdementował Pentagon.
Niejasnym jest więc, co tak naprawdę zapowiedział Trump: utrzymanie planowanej rotacji 4 tysięcy żołnierzy do Polski oraz wysłanie dodatkowych 5 tysięcy żołnierzy, co w sumie zwiększyłoby amerykańską obecność wojskową w Polsce o jedną trzecią, czy jedynie planową rotację grupy, czyli utrzymanie wielkości polskiego kontyngentu w Polsce na dotychczasowym poziomie ok. 10 tysięcy żołnierzy.
Sztab Generalny Wojska Polskiego poinformował w poniedziałek 25 maja, że szef Sztabu Generalnego, gen. Wiesław Kukuła, rozmawiał z gen. Christopherem Donahue, dowódcą armii Stanów Zjednoczonych w Europie i Afryce oraz Dowództwa Wojsk Lądowych NATO m.in. o obecności wojsk amerykańskich na wschodniej flance NATO. Ale — jak wynika z informacji przekazanej OKO.press we wtorek 26 maja przez rzecznika Sztabu Generalnego — ta rozmowa nic nie wyjaśniła.
„Na tym etapie piłka jest po stronie planistów wojskowych USA. Jakichkolwiek informacji można się spodziewać za około 3 tygodnie” – poinformował OKO.press rzecznik Sztabu, pułkownik Marek Pietrzak.
W związku z tym, że wciąż wiadomo, że nic nie wiadomo o ostatecznej liczbie żołnierzy, którą USA są gotowe zostawić w Polsce pomimo ogólnego planu zmniejszania obecności wojskowej w Europie, zaskakują wypowiedzi osób z otoczenia prezydenta Karola Nawrockiego. Takie osoby jak Paweł Szefernaker, szef gabinetu prezydenta, Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej, czy Bartosz Grodecki, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, ogłoszenie Donalda Trumpa uznają za „osobisty sukces prezydenta” i dowód na to, że „działania podejmowane przez prezydenta przynoszą efekty”. Pomimo że właściwie nie wiadomo, co to za efekty.
Marcin Przydacz jeszcze w piątek 22 maja, podczas konferencji Globsec w Pradze, mówił, że „bardzo cieszy nas decyzja prezydenta Trumpa o wysłaniu dodatkowych pięciu tysięcy żołnierzy do Polski, bo to właśnie wschodnia flanka odpowiada za stabilność nie tylko regionu, ale całego kontynentu”. Podkreślał, że „naszym celem pozostaje stała obecność wojsk USA w Europie Środkowej, nie tylko rotacyjna” i dodawał, że Polska zapewnia bardzo dobre warunki infrastrukturalne i finansowe dla amerykańskich wojsk.
„Pokrywamy około 90 procent kosztów ich stacjonowania. De facto to polski podatnik ponosi większość kosztów, nie podatnik amerykański. Niektórzy nawet żartują, że utrzymywanie żołnierzy w Polsce może być tańsze niż w Kentucky czy Ohio” – mówił Przydacz.
Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki dopiero we wtorek 26 maja, w rozmowie z portalem Defence24, przyznał, że wciąż nie wiadomo, jak interpretować ogłoszenie prezydenta Trumpa. Na pytanie o to, jaka będzie ostatecznie wielkość sił amerykańskich w Polsce, Grodecki odpowiedział, że „chciałby czytać tę deklarację literalnie, to znaczy dodatkowe pięć tysięcy do tego, co już mamy”. „Ale nawet jeśli będzie — bo sam Pentagon nie ma jeszcze opracowanych szczegółów — pięć tysięcy w ramach zastąpienia i uzupełnienia stanu osobowego, który mamy obecnie, to i tak ostateczna liczba będzie większa, niż teraz” – powiedział.
Czyli tysiąc amerykańskich żołnierzy dodatkowo w Polsce, czy pięć tysięcy – żadna różnica, jest sukces.
O tym, jak bardzo zaskakujący jest ten brak przepływu informacji między amerykańską administracją, a dowództwem armii USA w Europie podczas konferencji Globsec mówił też prezydent Czech, Petr Pavel.
– Niepokoi mnie niepewność i nieprzewidywalność, które widzimy dziś nawet wewnątrz NATO (...) To zaskakujące, gdy uświadomimy sobie, że Naczelny Dowódca Sił Sojuszniczych w Europie, który jest amerykańskim czterogwiazdkowym generałem, prawdopodobnie nie został poinformowany o planowanych zmianach – stwierdził Pavel, odnosząc się do – jak się okazało – błędnych informacji podanych przez generała Alexusa G. Grynkevicha na konferencji prasowej po spotkaniu Komitetu Wojskowego NATO we wtorek 19 maja.
O tym, że ostateczna wielkość amerykańskiego kontyngentu w Polsce i Europie ma jednak znaczenie, w rozmowie z OKO.press w piątek 22 maja mówił Ian Brzeziński, ekspert ds. bezpieczeństwa i NATO Atlantic Council. O tym, co wycofanie wycofania żołnierzy amerykańskich z Polski oznacza dla naszego bezpieczeństwa, pisał natomiast dr Michał Piekarski z Uniwersytetu Wrocławskiego.
Przeczytaj także: