0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

15:46 26-10-2024

Prawa autorskie: Zdjęcie: Vano SHLAMOV / AFPZdjęcie: Vano SHLAMO...

Ważą się losy Gruzji. „To wybór między Zachodem a Rosją”

Gruzini głosują dziś w wyborach parlamentarnych. Najgorszy możliwy scenariusz? Sfałszowanie przez Gruzińskie Marzenie wyników wyborów i powtórzenie tego, co wydarzyło się w 2020 roku na Białorusi. Czyli uliczne protesty, zamieszki i aresztowania

O dzisiejszych wyborach parlamentarnych w Gruzji mówi się jak o referendum. Opozycja mówi, że to wybór między Zachodem a Rosją, a rządzące od dwunastu lat Gruzińskie Marzenie uważa, że między wojną a pokojem. Komentatorzy i publicyści nie mają wątpliwości — to najważniejsze wybory od dwudziestu lat, które zdecydują, co będzie z Gruzją i Kaukazem Południowym.

Co się dzieje?

W gruzińskich wyborach parlamentarnych o władzę walczy rządząca od 12 lat prorosyjska i antyeuropejska partia Gruzińskie Marzenie oraz opozycja zgrupowana w cztery bloki wyborcze. Opozycja jest jednak zjednoczona. Udało się to prezydentce Salome Zurabiszwili (na zdjęciu powyżej). Partie podpisały tzw. Gruzińską Kartę, która jest swego rodzaju frontem sprzeciwu przeciwko Gruzińskiemu Marzeniu i opiera się na zachodnich wartościach.

Cztery bloki opozycji to:

  • „Jedność — Ratujmy Gruzję”, czyli założony przez Michaiła Saakaszwilego Zjednoczony Ruch Narodowy oraz partia Strategia Agmaszenebeli;
  • Drugi blok to „Koalicja na rzecz zmian”, złożona z partii, którą założyli byli członkowie ZRN, z partii Achali oraz dwóch innych: Girczi i Droa.
  • Trzeci blok to Silna Gruzja", a w nim Lelo, której fundatorem jest biznesmen Mamuka Chazaradze.
  • Czwarty blok to partia Dla Gruzji Giorgiego Gacharii, który w wyborach w 2020 roku stał na czele proeuropejskiego wówczas (tudzież sprawiającego takie wrażenie) Gruzińskiego Marzenia; Gachari opuścił jednak partię i stał się jej największym przeciwnikiem.

Przedwyborcze sondaże wskazywały, że szanse na zwycięstwo ma Gruzińskie Marzenie, które może zdobyć nawet 35 proc. głosów. Partie bloków opozycyjnych wejdą do parlamentu, jeśli przekroczą pięcioprocentowy próg. Do parlamentu wejdzie najpewniej „Jedność — Ratujmy Gruzję”, blok Dla Gruzji Giorgiego Gacharii oraz „Silna Gruzja”.

Do godziny 15 frekwencja w wyborach wyniosła aż 42 procent. To dużo, zważywszy na to, że głosować można do 20. Gruzińskie marzenie już ogłosiło, że ma większość. Poinformował o tym Kacha Kaładze, burmistrz Tbilisi i sekretarz partii. Jego zdaniem jego ugrupowanie „ma już zagwarantowaną znaczną większość w parlamencie”.

Gruziński serwis Publika opublikował zdjęcia z kolejek pod ambasadami w Paryżu, Londynie i Warszawie — zauważył Onet.

Ten sam serwis opublikował zdjęcia i nagrania przemocowych incydentów, do których dochodzi w lokalach wyborczych w Gruzji. Grupa agresywnych mężczyzn włamała się do centralnego biura ruchu „Jedność – Ratujmy Gruzję” w Tbilisi. Mężczyźni wtargnęli do wnętrza siedziby opozycyjnej koalicji. Na miejsce przyjechała policja.

Zamieszki wybuchły także pod niektórymi lokalami wyborczymi, dochodzi też do ataków na relacjonujących wybory dziennikarzy. Prezydent Salome Zurabiszwili zaapelowała do policji, by reagowała szybko i usuwała z lokali wyborczych „bandy kryminalistów i narkomanów” – donosi Rzeczpospolita.

Jaki jest kontekst?

Wybory w Gruzji przesądzą o europejskiej ścieżce Gruzji. Gruzja złożyła wniosek o członkostwo w UE w marcu 2022 r. i uzyskała status kandydata w grudniu 2023 r. Jednak pod rządami Gruzińskiego Marzenie Gruzja doświadczyła pogorszenia demokratycznych standardów i oddalenia od UE. Wskazała na to nawet Komisja Europejska w raporcie o postępach poszczególnych krajów na drodze integracji z listopada 2023 roku. KE podkreśliła, że rekomenduje Gruzji przyznanie statusu kraju kandydującego przede wszystkim ze względu na „wolę społeczeństwa, która nie zawsze znajduje odzwierciedlenie w działaniach rządu”.

Przeczytaj także: