Władimir Putin odwołał ministra obrony Rosji Siergieja Szojgu, na jego miejsce wysunął kandydaturę ekonomisty wicepremiera Andrieja Biełousowa. Szojgu ma zostać przewodniczącym Rady Bezpieczeństwa. Stanowisko traci dotychczasowy przewodniczący Nikołaj Patruszew
Niewielka, ale głośna demonstracja naukowców i aktywistów kolejny raz zebrała się pod Kancelarią Premiera, by wyrazić sprzeciw wobec decyzji Donalda Tuska, by nie poprzeć unijnej reformy prawa ochrony przyrody (Nature Restoration Law).
W koszu symbolicznie wylądowały cztery ze “100 konkretów” premiera:
Realizację tego ostatniego ogłosiło — także dziś — Ministerstwo Klimatu i Środowiska:
“Rząd ucieka od poparcia NRL przede wszystkim pod presją środowisk rolniczych, które absolutnie nie są przychylne propozycjom ratowania klimatu i przyrody” – mówił na pikiecie Andrzej Gąsiorowski, prawnik i prezes fundacji Fota4Climate (na zdjęciu u góry — w czasie protestu).
“Panie premierze, to była kompletnie zła decyzja, by nie poprzeć NRL. Ktoś panu źle doradził. Jesteśmy tu, bo chcemy poprosić o spotkanie i rozmowę na temat przyjęcia tego prawa, bo przyroda to my” – mówił prof. Wiktor Kotowski, biolog i szef Centrum Ochrony Mokradeł.
Zarówno ekolodzy, jak i specjaliści w dziedzinie rolnictwa nie mają wątpliwości:
wychodzą naprzeciw potrzebom polskich rolników.
Zgadzają się także co do tego, że odbudowa zasobów przyrody jest w Polsce bardzo potrzebna. Jest to konieczne wobec pogłębiających się zjawisk suszowych, powszechnej degradacji gleb i innych symptomów zmiany klimatu. A także skutków wielu dekad krótkowzrocznej gospodarki wodnej i przestrzennej.
Prof. Kotowski zaprzeczył też mitowi — czy też dezinformacji — jakoby zmiany w prawie unijnym miały doprowadzić do zalewania pól i przymusowej zamiany gruntów ornych na łąki.
“Zamiast tego są zapisy na rzecz poprawy żyzności gleb, odbudowy populacji ptaków i motyli w krajobrazie rolniczym przed odbudowę łąk. Ale nie przez zamianę pól na łąki, tylko przez przywracanie zdegradowanych terenów łąkowych! I jest zapis o tym, żeby zwiększyć zasoby węgla organicznego w glebach mineralnych, by orane od setek lat pola wzbogacić metodami rolniczymi, których rolnicy potrzebują” – mówił Kotowski.
Przyjęcie NRL miało nastąpić już w marcu, ale okazało się, że było szans na zdobycie większości głosów popierających reformę w unijnej Radzie ds. Środowiska (czyli szczycie ministrów klimatu i środowiska państw członkowskich).
By nie pogrzebać reformy, belgijska prezydencja zdecydowała o odłożeniu głosowania na bliżej nieokreśloną przyszłość. Z jednej strony to dobra wiadomość – dyrektywa wciąż leży na stole i czeka na lepszy moment. Trudno jednak stwierdzić, czy taki moment w ogóle nadejdzie przed czerwcowymi wyborami do Parlamentu Europejskiego, po których nastąpi wymiana składu unijnych instytucji – niekoniecznie na takie sprzyjające polityce na rzecz klimatu i bioróżnorodności.
Ponadto prezydencję w Radzie w drugim półroczu 2024 roku będą sprawowały Węgry. W związku z tym, że są przeciwko reformie, trudno liczyć na to, że będą się angażować w budowę poparcia dla niej. Podobna sytuacja może mieć miejsce na początku 2025 roku. Wtedy prezydencję obejmuje Polska — chyba, że Tusk zmieni zdanie i przypomni sobie o konkretach, które teraz wyrzucił do kosza.