Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
Sobota 9 września była prawdziwym maratonem przedwyborczych konwencji. KO zaprezentowała swoje 100 konkretów, Trzecia Droga pomysły na gospodarkę, Lewica postulaty propracownicze. Wbrew zapowiedziom najmniej dowiedzieliśmy się o programie PiS
Do wyborów parlamentarnych zostało 36 dni. Co wydarzyło się w kampanii wyborczej w sobotę 9 września?
Na konwencji Koalicji Obywatelskiej w Tarnowie Donald Tusk zaprezentował kilkanaście ze „100 konkretów na 100 dni”. Czyli decyzji, które jego ugrupowanie wdroży natychmiast po wygranych wyborach. Wśród propozycji wymienionych przez Tuska znalazły się:
Swoje pomysły lider KO przeplatał autentycznie poruszającymi przykładami ze spotkań z wyborcami.
„Ludzie w Polsce chcą po prostu żyć godnie, normalnie. Chcą zarabiać na życie, które nie przypomina dramatu, myślenia, czy starczy do pierwszego. Te 100 dni, 100 konkretów doprowadzą do tego, że ludzie w Polsce będą mieli więcej w kieszeni, będzie taniej w polskich sklepach i będzie lepiej w każdym polskim domu” – zapewniał Tusk. Podkreślał, że celem KO jest spełniać marzenia, realizować pomysły wyborczyń i wyborców.
Tusk zapowiedział też, że jego rząd („co oczywiste”) odblokuje dla Polski pieniądze z Funduszu Odbudowy Unii Europejskiej. Kolejne konkrety KO ogłaszali na konwencji m.in. Rafał Trzaskowski i Borys Budka. Koalicja Obywatelska uruchomiła stronę internetową, gdzie prezentuje wszystkie 100 konkretów.
Przeczytaj także:
Ci, którzy spodziewali się po sobotniej konwencji Prawa i Sprawiedliwości deszczu konkretnych propozycji mogą czuć się rozczarowani. PiS od tygodnia codziennie publikował w mediach własne „konkrety” i – choć były one, mówiąc delikatnie, mało rewolucyjne – na chwilę skutecznie zawładnął dyskusją w kampanii.
Dzisiejsze przemówienie Jarosława Kaczyńskiego było natomiast długie i mozolne.
Prezes PiS na wiele sposobów przekonywał, że Polska pod rządami jego partii jest potęgą. Do programu odwoływał się ogólnikowo. Jak pisał w naszej relacji Michał Danielewski, Kaczyński cały swój wywód kierował głównie do seniorów, odwołując się do ich emocji i sentymentów.
Poza tym koncentrował się na warstwie ideologicznej, jak gdyby przypominając działaczkom i działaczom, co stanowi DNA PiS. A raczej, co go nie stanowi, bo skrupulatnie wyliczał, co PiS odrzuca: kolektywizm, ale też skrajny indywidualizm, PRL (ale nie ludzi pracy!), atak na „życie bezbronnych”, atak na rodzinę, elity i „ekspansywne” ideologie.
„Chcemy takiej Polski, która będzie mogła powiedzieć: nasi wrogowie próbowali nas zniszczyć i to im się całkowicie nie udało. To jest nasz cel” – podsumował dość pokrętnie Kaczyński.
Jedynym konkretem, jaki zaprezentował prezes PiS, były emerytury stażowe: 38 lat dla kobiet i 43 lata dla mężczyzn.
O tym pomyśle pisał szeroko w OKO.press w lipcu Bartosz Kocejko:
Przeczytaj także:
Przemawiający po Kaczyńskim Mateusz Morawiecki zapowiedział, że jeżeli PiS wygra kolejne wybory, Polki i Polacy będą już wkrótce zarabiać tyle co Francuzki i Francuzi, ale „bez płonących samochodów, bez wybitych szyb, plądrowanych sklepów, kościołów”.
Politycy Lewicy na konwencji w Poznaniu przedstawili swój program dla pracowniczek i pracowników. Zaproponowali:
Lewica na pierwszy plan wyciągnęła zwłaszcza postulat 35-godzinnego tygodnia pracy. Ma być on skracany stopniowo: najpierw o dwie godziny, potem, docelowo, o pięć.
„To dodatkowa godzina dziennie może zostać poświęcona np. rodzinie czy pasjom” – mówiła Magdalena Biejat, współprzewodnicząca partii Razem. Szef Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty dodawał: „Żyłem w czasach, kiedy marzeniem było to, aby była wolna sobota. Miejcie marzenia. Mocnym postulatem polskiej Lewicy jest 35-godzinny tydzień pracy przy tym samym wynagrodzeniu”.
Na sobotniej konwencji lewicowi politycy przestrzegali też przed głosowaniem na Konfederację.
„Drodzy pracownicy, chciałbym was przestrzec przed Konfederacją, która chce zadbać tylko i wyłącznie o milionerów, banki, prezesów. Nie będą chronić pracownika. Lewica mówi jasno – nie wejdziemy z nimi do rządu” – zadeklarował Adrian Zandberg.
O ile Lewica skupiła się na prawach pracowniczych, liderzy Trzeciej Drogi – Władysław Kosiniak-Kamysz i Szymon Hołownia – swoją ofertę polityczną skierowali przede wszystkim do przedsiębiorców. Konwencja w Warszawie odbyła się pod hasłem „Gospodarka, do przodu!”.
Przemówienia obu liderów wypadły bardzo przekonująco: wydaje się, że Trzecia Droga odrobiła lekcje i faktycznie wsłuchała się w problemy wyborczyń i wyborców. Hołownia i Kosiniak-Kamysz obiecują, że po wygranych wyborach zamierzają m.in.:
„Wszyscy jesteśmy dorośli i wiemy, że pieniądze nie rosną na drzewach, że biorą się z naszej ciężkiej pracy i dlatego powinny być traktowane z najwyższym szacunkiem. To dzisiaj wam obiecujemy jako Trzecia Droga, jako dwóch stojących przed wami liderów ugrupowań politycznych. Będziemy szanować wasze pieniądze wasz czas i wasz wysiłek, waszą ciężką pracę. Możecie być tego pewni” – przekonywał Szymon Hołownia.
Przeczytaj także:
Polecamy też opublikowane w OKO.press w tę sobotę teksty sprawdzające deklaracje polityków i ludzi mediów:
Przeczytaj także: