Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
Głosowanie nad składem komisji lex Tusk odbędzie się w Sejmie w środę 30 sierpnia o godz. 18. Głosowanie jest już zaplanowane w harmonogramie prac Sejmu. Szefem prawdopodobnie zostanie historyk Sławomir Cenckiewicz
Co się wydarzy? W środę 30 sierpnia Sejm wybierze członków komisji ds. badania wpływów rosyjskich, tym samym proces tworzenia komisji ostatecznie się zakończy i będzie mogła zacząć działać. Ustawę powołująca komisję została podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę jeszcze w końcówce maja. Jej kompetencje pierwotnie były tak rozległe, a termin „działania pod rosyjskim wpływem” na tyle niejasny, że w praktyce komisja mogła oskarżyć każdego i zakazać mu pełnienia jakichkolwiek funkcji publicznych nawet na 10 lat. W powszechnej ocenie była politycznie wymierzona w lidera Platformy Obywatelskiej Donalda Tuska, stąd potoczna nazwa – lex Tusk.
Po protestach społecznych, ostrych reakcjach międzynarodowych i ogromnej frekwencji na organizowanym przez PO marszu z 4 czerwca, obóz władzy się cofnął – prezydent Duda zaproponował przyjętą później przez Sejm nowelizację ustawy, nieco łagodzącą jej zapisy, a pracę nad powołaniem komisji de facto ustały. Poseł PiS Marek Ast stwierdził nawet 18 sierpnia, że w tej kadencji Sejmu komisja nie powstanie. Prawo i Sprawiedliwość jednak ostatecznie uznało, że koszt takiej politycznej rejterady byłby zbyt duży, stąd dzisiejsze głosowanie powołujące członków komisji.
Kto będzie zasiadał w komisji? Opozycja bojkotuje proces powstawania komisji, więc prawdopodobnie zasiądą w niej wyłącznie kandydaci zaproponowani przez Prawo i Sprawiedliwość. Są to:
Czy komisja zacznie pracę w tej kadencji? Raczej nie na pełnych obrotach. Być może komisja zbierze się na posiedzenie organizacyjne, wybierze przewodniczącego (prawdopodobnie zostanie nim Sławomir Cenckiewicz), ale nie należy się spodziewać, by rozpoczęła przesłuchania, a tym bardziej, by przedstawiła raport końcowy jeszcze przed wyborami, co było początkowym politycznym założeniem Prawa i Sprawiedliwości.
Ale komisja może się stać bardzo przydatnym narzędziem dla PiS-u, jeśli po wyborach przejdzie do opozycji – może funkcjonować jako umieszczony w kancelarii nowego już premiera koń trojański z dziewięcioma PiS-owskimi członkami komisji w środku. Każdy z nich będzie miał rangę sekretarza stanu w KPRM, sowitą pensję i bardzo rozległe uprawnienia. A nowy premier nie będzie mógł się ich ot tak, po prostu, pozbyć, wręczając im dymisję. Do tego potrzebna będzie bowiem zmiana ustawy w Sejmie, a następnie podpis pod nią prezydenta Dudy.
Czy powstanie komisji będzie miało konsekwencje międzynarodowe? Tak. We wtorek (29 sierpnia) Komisja Europejska ogłosiła, że jeśli komisja ds. wpływów rozpocznie prace, uruchomiony zostanie kolejny etap procedury naruszeniowej wobec Polski. Została ona wszczęta przez w czerwcu – zaraz po podpisaniu przez prezydenta Andrzeja Dudę pierwszej wersji ustawy o komisji ds. wpływów.
Wszystkie teksty OKO.press punktujące zagrożenia płynące z powstania komisji lex Tusk, znajdą państwo pod tym linkiem.