Od rapera do gangstera. Jak uliczna szwedzka kultura tworzyła przestępców
Szwecja zmaga się dziś z brutalnymi wojnami gangów, w których giną nastolatkowie. W tle nieustannie pobrzmiewa gangsterski rap, który nie tylko opisuje, ale zdaje się napędzać spiralę przemocy, stając się kanałem werbunkowym i kroniką podziemnego świata.
Kiedy w październiku 2021 roku w Sztokholmie zginął 19-letni raper Einár, jedna z największych gwiazd szwedzkiego hip-hopu, szok był ogromny. Jego śmierć, będąca efektem wojny gangów, odsłoniła przed szeroką opinią publiczną mroczne powiązania między sceną muzyczną a zorganizowaną przestępczością. Einár, który wychowywał się w jednej z biedniejszych dzielnic Sztokholmu, w swoich tekstach opisywał brutalną rzeczywistość, w której dorastał. Jego zabójstwo stało się punktem zwrotnym, który zmusił szwedzkie społeczeństwo do zadania niewygodnego pytania: czy szwedzki gangsterski rap to tylko wierne odzwierciedlenie rzeczywistości, czy może narzędzie, które tę rzeczywistość kształtuje i napędza.
Aby zrozumieć dzisiejszy kryzys, trzeba cofnąć się do korzeni zorganizowanej przestępczości w Szwecji. Jej historia sięga wczesnych lat 90., kiedy to na rynek wkroczyły motocyklowe gangi (najpopularniejszymi są Hells Angels i Bandidos). Rywalizacja między nimi o kontrolę nad rynkiem narkotykowym doprowadziła do brutalnych starć, których apogeum przypadło na połowę dekady. W kolejnych latach obok motocyklistów zaczęły powstawać gangi uliczne na przedmieściach oraz pierwsze gangi więzienne, jak Brödraskapet (Bractwo) założone w 1995 roku.

Komentarze