0:00
Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...
07 stycznia 2023

Fundamentaliści w poważnych kłopotach. Wpływy Ordo Iuris w strukturach rządu PiS maleją

Słabną wpływy Instytutu Ordo Iuris. Jeszcze 3 lata temu środowisko to było u szczytu swoich możliwości. Osoby z nim związane powoływano do zespołów doradczych. Trafiały do ministerstw, zdobywały nominacje w wymiarze sprawiedliwości. Dziś to rzadkość

Wydrukuj

Chociaż Jerzy Kwaśniewski, prezes fundamentalistycznego Instytutu Ordo Iuris [na zdjęciu u góry], usilnie próbuje bronić wizerunku organizacji wpływowej, fakty mówią same za siebie: to był wyjątkowo trudny rok dla tej organizacji. Być może kończy się właśnie czas jego nieformalnego oddziaływania na polską politykę.

Instytut Ordo Iuris to jeden z najbardziej rozpoznawalnych konserwatywnych, ultrakatolickich think tanków w Polsce. Promuje radykalną, wręcz fundamentalistyczną religijną linię ideologiczną. Ma również kontrowersyjne zagraniczne powiązania (w tym wyraźne, choć nie bezpośrednie, powiązania rosyjskie). Jego działacze angażowali się w walkę z aborcją, „ideologią LGBT”, przeciwstawiali „wulgarnej edukacji seksualnej” oraz bronili „tradycyjnych rodzin”.

Priorytety na 2023 rok, które Ordo Iuris właśnie zaprezentowało w swoim newsletterze, wskazują, że linia ideologiczna organizacji zostanie zachowana. W najbliższych miesiącach Ordo Iuris zamierza zajmować się:

- „ochroną życia od poczęcia do naturalnej śmierci”,

- „walką z aktami nienawiści wobec chrześcijan i ochroną wolności religijnej”,

- „obroną rodziny i małżeństwa przed dyktatem ideologii gender w prawie krajowym i międzynarodowym”,

- „zabezpieczeniem podstawowych wolności przed złym prawem i nieuprawnionymi ingerencjami władzy”,

- „ochroną dzieci i młodzieży przed indoktrynacją w szkole, w tym wulgarną edukacją seksualną”,

- „obroną suwerenności Polski zagrożonej przez międzynarodowe instytucje”.

Ale chociaż te priorytety są wciąż w dużym stopniu zbieżne z ideologią głoszoną przez Zjednoczoną Prawicę, wpływy Ordo Iuris w kręgu władzy słabną.

Cykl „SOBOTA PRAWDĘ CI POWIE” to propozycja OKO.press na pierwszy dzień weekendu. Znajdziecie tu fact-checkingi (z OKO-wym fałszometrem) zarówno z polityki polskiej, jak i ze świata, bo nie tylko u nas politycy i polityczki kłamią, kręcą, konfabulują. Cofniemy się też w przeszłość, bo kłamstwo towarzyszyło całym dziejom. Będziemy rozbrajać mity i popularne złudzenia krążące po sieci i ludzkich umysłach. I pisać o błędach poznawczych, które sprawiają, że jesteśmy bezbronni wobec kłamstw. Tylko czy naprawdę jesteśmy? Nad tym też się zastanowimy.

Rozstanie początkiem kłopotów?

Podział w organizacji – odejście wiceprezesa Tymoteusza Zycha i Karoliny Pawłowskiej jeszcze jesienią 2021 roku – zwiastowały początek kłopotów. Rezygnacja obojga miała przyczyny osobiste. „Szanując prywatność byłego wiceprezesa, nie komentujemy przyczyn jego rezygnacji złożonej i przyjętej w październiku 2021 r. Dr Zych zakończył też swą misję w siedmiu innych podmiotach. Z nim odeszło dwóch pracowników i stażysta” – poinformowało wówczas oficjalnie Ordo Iuris.

Tymoteusz Zych zapytany przez Onet, czy powodem rozstania z fundacją był jego rozwód, stwierdził: „Takie stanowisko nigdy nie zostało mi w żaden sposób zakomunikowane”. I dodał: „Nie jest żadną tajemnicą, że wiele osób ze środowiska Instytutu Ordo Iuris rozwiodło się lub rozwodzi. (…) Takie sprawy nigdy nie były do tej pory przyczyną negatywnych reakcji ze strony władz organizacji ani tym bardziej zakończenia współpracy z kimkolwiek”.

Podkreślał również, że on sam chciał tworzyć organizację broniącą praw człowieka, „która będzie rzecznikiem ludzi wykluczanych z debaty publicznej ze względu na przywiązanie do tradycyjnych wartości”. Jego wizja miała ścierać się z drugą - „bardzo radykalnego przekazu, eskalowania emocji i podnoszenia temperatury konfliktu społecznego i często skrajnych postulatów”.

Rozstanie było o tyle istotne, że Zych był wiceprezesem Ordo Iuris oraz rektorem nowiutkiej uczelni OI – Collegium Intermarium. Zasiadał również w zarządach trzech innych organizacji, powiązanych personalnie z Ordo Iuris. Wciąż jest też członkiem Rady Narodowego Instytutu Wolności, powoływanej przez rządowy Komitet do spraw Pożytku Publicznego. Odejście Zycha oznaczało dla OI utratę wpływów w tym kręgu. A to istotny krąg – NIW przyznaje bowiem dotacje organizacjom pozarządowym.

Nagle zabrakło pieniędzy

Na rozstaniu z Zychem problemy Instytutu się nie skończyły. W lipcu 2022 roku prezes Jerzy Kwaśniewski w rozsyłanym do sympatyków Ordo Iuris newsletterze poinformował o problemach finansowych.

Pojawiły się już w pierwszym kwartale roku, zaraz po wybuchu wojny w Ukrainie. I to mimo przychodów w 2021 roku na poziomie 7,94 miliona złotych (w tym 7,88 miliona zł – z darowizn krajowych i zagranicznych, dane wg sprawozdania OI).

Z zaprezentowanej tabeli wynikało, że w marcu deficyt Ordo Iuris wyniósł 74 tys. zł, a w kwietniu 62 tys. zł. Sytuacja nieco się ustabilizowała w maju i czerwcu, ale i tak organizacja szukała wsparcia.

Tabela z danymi o finansach Ordo Iuris w 2022 roku, źródło: newsletter OI

„Ostatni kwartał, szczególnie trudny dla wielu Polaków, był także najtrudniejszym okresem w historii Instytutu Ordo Iuris. Zaangażowanie Polaków w pomoc wojennym uchodźcom, wzrost cen i niepewność jutra odcisnęły piętno na naszym budżecie. Dopiero radykalna restrukturyzacja oraz ograniczenie liczby projektów pozwoliły nam w czerwcu tego roku niemal zbilansować budżet po trzech miesiącach poważnego deficytu. Stan częściowego zamrożenia nie może jednak trwać długo. Dlatego z taką śmiałością i nadzieją zwracam się o szczególne wsparcie Instytutu w tych trudnych dniach” – pisał w newsletterze Kwaśniewski.

Niskie zainteresowanie Collegium Intermarium

Dodatkowo jesienią okazało się, że uruchomiona przez Ordo Iuris uczelnia Collegium Intermarium także nie radzi sobie najlepiej. W pierwszym roku jej działania na jedynym stacjonarnym, odpłatnym kierunku studiów – „prawo” – naukę rozpoczęło zaledwie 15 studentów.

W rekrutacji na rok 2022/2023 wzięło udział 16 osób, ale ostatecznie na studia przyjęto zaledwie… cztery. Collegium Intermarium podkreślało co prawda, że „w ramach kilku programów studiów podyplomowych w pierwszym roku działalności Uczelni w zajęciach brało udział 117 osób”, a w obecnym jest ich już 159. Mimo wszystko czteroosobowy rocznik na studiach dziennych trudno uznać za sukces rekrutacyjny.

„Zainteresowanie studiami jest zatem optymalne i dostosowane przede wszystkim do nadrzędnego celu jakim jest pełne i rzetelne kształcenie naszych studentów i słuchaczy” – zapewnił w oświadczeniu „Zespół Uczelni Collegium Intermarium w Warszawie”.

Wpływy Ordo Iuris bez wyolbrzymiania

Podsumowując 2022 rok prezes Ordo Iuris Jerzy Kwaśniewski napisał: „Był to dla nas trudny czas. Kilkukrotnie informowaliśmy o poważnych kłopotach finansowych, z którymi się mierzyliśmy, szczerze przyznając, że zostaliśmy zmuszeni do zrewidowania wielu ambitnych planów i projektów. Mój list do Darczyńców i Przyjaciół Ordo Iuris, w którym pisałem wprost o naszych problemach, odbił się sporym echem w polskich mediach – zwłaszcza mediach liberalno-lewicowych, które z tryumfalizmem wieszczyły rychły upadek Ordo Iuris”

Potem wyliczył, dlaczego problemy OI wzbudziły taką „euforię” i zaznaczył: „Nasi wrogowie często wyolbrzymiają nasz wpływ na rzeczywistość”.

Zgodnie z sugestią prezesa Kwaśniewskiego, postaramy się nie wyolbrzymiać tego wpływu. Napiszemy wprost: ów wpływ w ostatnim okresie wyraźnie się zmniejszył. Obecnie rządzący obóz PiS znacznie rzadziej niż kilka lat temu powołuje dziś osoby związane z OI do zespołów, rad i ciał doradczych. Państwowe nominacje trafiają się wyjątkowo. Inaczej niż jeszcze dwa-trzy lata temu, gdy niemal co drugi ekspert OI mógł pochwalić się instytucjonalną nominacją.

Dziś wielu z nich dodaje w swoich życiorysach przymiotnik „były”.

Sam prezes Ordo Iuris w swojej oficjalnej nocie biograficznej zawarł podobną informację: „Był powoływany do rad doradczych czterech ministrów sprawiedliwości, w tym do Rady ds. Strategii Modernizacji Obszaru Sprawiedliwości w Polsce oraz Rady Ochrony Autonomii i Życia Rodzinnego”.

Był – ale już nie jest. Obecnie Kwaśniewski pozostaje jedynie członkiem rządowego Zespołu Monitorującego Przeciwdziałanie Przemocy w Rodzinie przy Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej. Ale – co ciekawe – powołano go tam nie jako prezesa Ordo Iuris, lecz jako „adwokata w Caritas Polska w Warszawie”.

Instytut Ordo Iuris ma coraz większe wpływy w strukturach państwa PiS i ma wpływ na politykę rządu PiS
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz

Eksperci odpływają coraz dalej

Utrata wpływów miała różne oblicza. Tymoteusz Zych, zasiadający w radzie Narodowego Instytutu Wolności, nie jest już członkiem Ordo Iuris. Błażej Kmieciak, jeszcze w 2019 roku dyrektor Centrum Bioetyki Instytutu Ordo Iuris, został przewodniczącym Państwowej Komisji ds. Pedofilii i… uniezależnił się od OI.

Jego jednoznaczne opowiedzenie się za ofiarami pedofilii, dążenie do rzeczywistego wyjaśnienia spraw i ukarania winnych budzą dziś szacunek (nawet gdy chwilami niechętny). Zwłaszcza że Kmieciak ani nie odwołuje się do działań OI, ani nie chce być z nim identyfikowany.

Od Instytutu oddalił się również Paweł Jabłoński, wiceminister spraw zagranicznych, były analityk Ordo Iuris. Z wykradzionych rządowych maili (tzw. afera mailowa) wiadomo, że Jabłoński związał się mocno ze środowiskiem premiera Morawieckiego. Zaś jego działalność w OI należy do przeszłości.

Widoczny trend uniezależniania się byłych ekspertów Instytutu sprawia, że organizacja słabnie. Wciąż może liczyć jedynie na kilka osób, umocowanych w systemie państwa. Wyliczmy ich.

Kto pozostał?

Dwóch sędziów związanych z Ordo Iuris wciąż zasiada w Sądzie Najwyższym. To:

- Prof. Aleksander Stępkowski, były prezes Ordo Iuris, w latach 2015-2016 wiceminister spraw zagranicznych. Do SN powołany 20 lutego 2019 roku przez prezydenta Andrzeja Dudę, po naborze ogłoszonym przez neo-KRS.

- Prof. Krzysztof Wiak – z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, były członek Rady Naukowej OI. Powołany do SN już w sierpniu 2018 roku.

Stępkowski był też w ostatnich latach jednym z kandydatów rządu PiS na sędziego Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Jego kandydatura została dwukrotnie przedstawiona Zgromadzeniu Parlamentarnemu Rady Europy, które dokonuje wyboru sędziego ETPCz. I dwukrotnie została odrzucona. W trzeciej turze rząd Morawieckiego nie zaproponował już Radzie Europy Stępkowskiego.

Dwie osoby związane ze środowiskiem Ordo Iuris zasiadają także w Radzie Działalności Pożytku Publicznego. To Paweł Kwaśniak i Szymon Dziubicki z Konfederacji Inicjatyw Pozarządowych Rzeczpospolitej. Konfederacja jest organizacją parasolową nad różnymi NGO-sami, zaś jej wiceprezesem jest nie kto inny, jak Jerzy Kwaśniewski, wiceprezes Ordo Iuris.

Prezesem jest właśnie Kwaśniak, który jednocześnie kieruje Fundacją Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny i współpracuje z organizatorami „marszów dla życia” w całej Polsce. To fundacja mocno związana personalnie z OI – w jej władzach zasiadał wcześniej wymieniany już Aleksander Stępkowski oraz Rafał Dorosiński – obecny członek zarządu OI. Zaś w radzie fundacji zasiadają Sławomir Olejniczak i Sławomir Skiba – współzałożyciele Ordo Iuris.

Łącznik z rządową administracją

Na pewno istotny dla Instytutu jest Marcin Olszówka, dyrektor Departamentu Prawa Konstytucyjnego i Administracyjnego w Rządowym Centrum Legislacji. Jest on jednocześnie adiunktem w Collegium Intermarium i ekspertem Ordo Iuris. To osoba bezpośrednio łącząca OI z administracją rządową.

W 2018 roku Olszówka jako ekspert OI zaangażował się w wydanie opinii na temat skarg czterech homoseksualnych par, którym odmówiono w Polsce możliwości zawarcia małżeństwa. W „Rzeczpospolitej” przekonywał wówczas, że założenie, iż „dwie osoby prowadzące homoseksualny styl życia to rodzina”, jest „całkowicie sprzeczne z Konstytucją, bezpodstawne i absurdalne”.

Wypowiadał się również, gdy Ordo Iuris złożyło skargę do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji na bajkę dla dzieci, emitowaną na kanale Nickelodeon. W kreskówce „Harmidom” pokazano małżeństwo dwóch mężczyzn, wychowujące syna Clyde'a. „Rodzice nie muszą godzić się na subtelne indoktrynowanie ich dzieci wątkami homoseksualnymi w bajkach i kreskówkach przewidzianych dla najmłodszych” – komentował wówczas skargę OI Olszówka.

Nominowani: Pietrucha i Przebierała

Największym personalnym osiągnięciem Ordo Iuris w 2022 roku było powołanie Tadeusza Pietruchy, eksperta OI, do Rady ds. Szkolnictwa Wyższego, Nauki i Innowacji Prezydenta RP. Rada ta wzbudziła spore kontrowersje – bowiem prezydent nie powołał do niej ani jednej kobiety.

Pietrucha jest biotechnologiem i kierownikiem Zakładu Biotechnologii Medycznej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Należy do Rady Naukowej Ordo Iuris. Już wcześniej współpracował z prezydentem Dudą jako członek Narodowej Rady Rozwoju. Jednak w nowym składzie NRR już go nie ma.

Tuż przed końcem roku przedstawiciele Ordo Iuris dostali się także do Komitetu Monitorującego Program Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki (FENG) w latach 2021-2027. To ciało, które ma monitorować, w jaki sposób unijne środki w ramach FENG będą wydawane w Polsce. Chodzi o prawie 8 miliardów euro dla polskich firm.

Do Komitetu powołano przedstawicieli jedenastu NGO-sów, w tym Ordo Iuris. Instytut reprezentuje tam Weronika Przebierała, dyrektor Centrum Prawa Międzynarodowego OI.

„Głosami polskich NGO Instytut Ordo Iuris będzie zajmował stanowisko »organizacji chroniącej prawa podstawowe« w Komitecie Monitorującym FENG. Wygraliśmy z radykałami lewicy. Powstrzymamy ideologiczne eksperymenty za euro” - w ten sposób skomentował ową nominację prezes Jerzy Kwaśniewski na Twitterze.

Screen zacytowanego wcześniej tweeta Jerzego Kwaśniewskiego, prezesa Ordo Iuris
Zrzut ekranu

W komitecie razem z Jackiem Żalkiem

Nie wiadomo jednak, czy nie cieszył się zbyt wcześnie. Kilka dużych organizacji pozarządowych zaalarmowało bowiem komisarza UE ds. pracy i komisarza UE ds. spójności. Jak podaje samo OI, zwróciły uwagę, iż potrzebne jest zagwarantowanie, że „organizacje działające wprost przeciwko wartościom UE i Karcie Praw Podstawowych nie będą miały wpływu na metodologię i kryteria selekcji projektów finansowanych z funduszy unijnych”.

"Mamy zostać wykluczeni z komitetu monitorującego wydatkowanie środków unijnych nie z powodu łamania »wartości UE«, lecz z powodu głoszenia poglądów niezgodnych z oczekiwaniami organizacji domagających się odebrania dzieciom nienarodzonym prawa do życia oraz żądających przywilejów właściwych rodzinie dla osób o nietypowych preferencjach seksualnych" – komentowała Weronika Przebierała z Ordo Iuris.

"Trudno takie podejście pogodzić z prawem do wolności słowa, która jest niepodważalną wartością UE. Pomimo tych prób, Instytut Ordo Iuris będzie uczestniczył w pracach Komitetu Monitorującego FENG" - mówiła.

Ordo Iuris w komitecie nie będzie raczej osamotnione. Na jego czele, z ramienia Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej, stoi bowiem kontrowersyjny poseł Jacek Żalek (wykluczony z Porozumienia Gowina, zapisał się do Partii Republikańskiej Bielana), obecny wiceminister. Ten sam, który mówił: „LGBT to nie ludzie, to ideologia”; w 2019 roku stwierdził, że „aborcja to przemysłowe zabijanie dzieci, a obłąkany ruch proaborcyjny to drugie wcielenie nazizmu”; a w 2018 roku o protestujących rodzicach dzieci z niepełnosprawnością powiedział, iż traktują swoje dzieci jak „żywe tarcze” oraz realizują „reality show, w którym niestety użyto dzieci jako zakładników”.

Na tych dwóch nominacjach personalne sukcesy środowiska Ordo Iuris w ostatnim roku się kończą. Ekspertów i pracowników tej organizacji nie sposób znaleźć na listach członków rozmaitych rad czy zespołów doradczych, umocowanych w strukturach władzy. A przecież jeszcze trzy lata temu sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Ordo Iuris było w natarciu, jego polityczne wpływy stale rosły, nominacje mnożyły się.

Wydaje się, że nawet Zjednoczona Prawica stara się dziś zachować dystans wobec Instytutu. Czy to możliwe, że czas prosperity OI w Polsce minął?

Wyłączną odpowiedzialność za wszelkie treści wspierane przez Europejski Fundusz Mediów i Informacji (European Media and Information Fund, EMIF) ponoszą autorzy/autorki i nie muszą one odzwierciedlać stanowiska EMIF i partnerów funduszu, Fundacji Calouste Gulbenkian i Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego (European University Institute).

Udostępnij:

Anna Mierzyńska

Analityczka mediów społecznościowych, specjalizuje się w analizie dezinformacji. Z OKO.press współpracuje od 2017 roku. Autorka książki "Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne