„Tusk zadłuża Polskę u lichwiarzy”. Prawdy, półprawdy i bzdury Morawieckiego o długu publicznym
Tusk zadłuża kraj w zatrważającym tempie, Polska idzie ścieżką Grecji i Argentyny, a żeby to naprawić musimy budować polskie pociągi. Tak można podsumować opowieść Mateusza Morawieckiego o sytuacji polskiego zadłużenia. Jego argumenty analizuje Adam Suraj.
„Ten pasikonik Donald Tusk po prostu nie zdając sobie, a może zdając sobie sprawę i robi może to specjalnie, zadłuża państwo polskie u lichwiarzy coraz bardziej, coraz mocniej i prowadzi w ten sposób w przepaść. Tak naprawdę budżet idzie na ścianę. Grecja zadłużała się w podobnym tempie co my. Argentyna również w podobnym tempie co my teraz. Zacierają rączki rynki finansowe w Londynie, zacierają rączki we Frankfurcie nad Menem. Ale jak oni się cieszą, to ja się martwię” – mówił 3 września na konferencji prasowej w Sejmie były premier i lider Rozwoju Plus [zapis dosłowny — red.], nawiązując do bajki La Fontaine'a „Konik polny i mrówka”.
Porównywanie sytuacji zadłużenia Polski z sytuacją Grecji i Argentyny to zgrany, wielokrotnie powtarzany i nieprawdziwy refren przeciwników zadłużania państwa. Pisaliśmy o tym nieraz. Ale Morawiecki idzie dalej: idziemy na ścianę, winny jest Tusk, z polskiego problemu cieszą się Niemcy.
Jak ta opowieść ma się do rzeczywistości? I do tego, że Morawiecki sam był premierem przez sześć lat? Były premier zaserwował opinii publicznej mieszankę prawd, półprawd i nonsensów. Przesłanie jego wystąpienia można podzielić na trzy segmenty.Przeanalizujmy.

Komentarze