Pierwsza wizyta zagraniczna premiera Węgier Pétera Magyara do Polski była pełna symboliki i zapewnień o historycznej przyjaźni „bratanków”, a kraje mają realne pole do współpracy. Teraz pora na konkrety
W kampanii wyborczej Péter Magyar obiecywał, że przywróci nadwyrężone pod koniec rządów Fideszu relacje polsko-węgierskie. Jego wizyta była więc zaplanowana tak, by objąć Polskę od południa po północ: Kraków, Warszawę i Gdańsk.
Nowy premier Węgier mówił, że pierwsza wizyta zagraniczna w Polsce była jego marzeniem. Magyar powrócił do węgierskiej tradycji, którą podtrzymywał Viktor Orbán. Została ona jednak przerwana po 2022 roku, kiedy stanowiska Polski i Węgier wobec Rosji oraz wojny w Ukrainie zaczęły się wyraźnie rozchodzić.
W Warszawie Péter Magyar spotkał się z premierem Donaldem Tuskiem i ministrami, ale także z prezydentem Karolem Nawrockim. Odwiedził też parlament i spotkał się marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym oraz marszałkinią Senatu Małgorzatą Kidawa-Błońską.
Wykonywał przy tym gesty symboliczne wobec stron polskiego sporu politycznego. W Krakowie złożył wieniec pod pomnikiem Jana Pawła II, a także przed sarkofagiem Lecha Kaczyńskiego na Wawelu, oddając hołd ofiarom katastrofy smoleńskiej, co zostało docenione przez kandydata PiS na premiera Przemysława Czarnka. W czasie węgierskiej kampanii wyborczej PiS i prezydent Nawrocki kibicowali Fideszowi. W TVP Info Magyar odpowiedział, że każdy z przywódców zagranicznych ma prawo decydować, kogo popiera, w polityce, zwłaszcza międzynarodowej, nie ma przyjaźni.
Premier Węgier w rozmawiał również z metropolitą krakowskim kardynałem Grzegorzem Rysiem, postrzeganym w polskim Kościele jako hierarcha umiarkowany i otwarty na dialog.
W Gdańsku spotkał się z Lechem Wałęsą — co stało się już stałym punktem programu wizyt zagranicznych przywódców w Polsce, goszczonych w Gdańsku przez Donalda Tuska; niedawno z Wałęsą widział się prezydent Francji Emmanuel Macron.
Nowy węgierski rząd chce, zgodnie z pragmatyczną logiką polityki zagranicznej, utrzymywać dobre relacje zarówno z obecnym polskim rządem, jak i z Pałacem Prezydenckim, myśląc długoterminowo.
W Budapeszcie zdają sobie sprawę, że nie wiadomo kto wygra przyszłe wybory w Polsce.
Premier Tusk chciałby, że wizyta Pétera Magyara i dalsze kontakty między Platformą Obywatelską a TISZĄ pomogły jego ugrupowaniu w wygraniu wyborów parlamentarnych. PO i TISZA należą do tej samej rodziny politycznej w Parlamencie Europejskim, Europejskiej Partii Ludowej, czyli chadeków. Do 2021 roku w tej grupie był Fidesz.
Tuk i Magyar są dumni, że ich konserwatywne partie przejęły stery krajów po latach rządów „nieliberalnej”, populistycznej prawicy.
Nie jest tajemnicą, że PO i TISZA od dawna wymieniały się doświadczeniami kampanijnymi. Jeszcze do niedawna to strategie zastosowane przez opozycję w Polsce w 2023 roku inspirowały TISZĘ na Węgrzech. Na przykład patriotyczne biało-czerwone serduszka czy morze polskich flag na wiecach Platformy Obywatelskiej.
W kampanii TISZY również nie obawiano się odwołań do symboli narodowych i dumy z kraju. Magyar starał się pokazać, że alternatywa dla Fideszu nie musi oddawać języka patriotyzmu i narodowej wspólnoty. W Warszawie Tusk wręczył Magyarowi specjalnie przygotowaną przypinkę z symbolem serduszka Platformy Obywatelskiej w narodowych barwach Węgier.
W rezydencji premiera z Magyarem spotkała się także z grupą polityków PO określanych jako „10 na wybory”. Tusk wytypował ich na polityczne lokomotywy Koalicji Obywatelskiej w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych.
„10 na wybory” to rzecznik rządu Adam Szłapka, minister finansów Andrzej Domański, a także Monika Rosa i Cezary Tomczyk, którzy aktywnie pracowali w sztabie Rafała Trzaskowskiego. Kluczową postacią w tej grupie jest też wiceministra rodziny, pracy i polityki społecznej Aleksandra Gajewska. Jest tam też wiceministra rolnictwa Małgorzata Gromadzka, wiceminister kultury Maciej Wróbel, wiceminister infrastruktury Arkadiusz Marchewka oraz posłowie Paweł Bliźniuk i Maciej Tomczykiewicz.
Są to politycy należący do pokolenia „starszych millenialsów”, podobnie jak 45-letni Péter Magyar. Platforma Obywatelska w przyszłorocznych wyborach będzie chciała się pokazać jako partia ludzi w sile wieku: energicznych, sprawnych politycznie, komunikacyjnie i mających pomysł na przyszłość. W ostatnich latach PO miała problem z odmłodzeniem swojego wizerunku i pokazaniem nowego pokolenia polityków. Znacznie skuteczniej udawało się to dotąd PiSowi.
Magyar opowiadał, że kluczem do zwycięstwa TISZY na Węgrzech były bezpośrednie spotkania z wyborcami. W trakcie kampanii objechał ponad 700 miejscowości, miasteczek i wsi, które przez lata pozostawały bastionami Fideszu.
O jego niezwykle intensywnej, energetycznej, pełnej nadziei i skutecznej kampanii, a także mistrzowskim wykorzystaniu krótkich form w mediach społecznościowych, pisały OKO.press w korespondencji z Węgier Agata Szczęśniak i Paulina Pacuła.
Sytuacja na Węgrzech była jednak inna niż w Polsce.
TISZA to partia typu „big tent” — szeroki ruch polityczny zbierający zarówno polityków, jak i wyborców rozczarowanych 16-letnimi rządami Fideszu. W jej elektoracie znaleźli się ludzie o bardzo różnych poglądach: od bardziej progresywnych po konserwatywne. Ważne było też to, że wielu działaczy TISZY wcześniej w ogóle nie miało doświadczenia politycznego.
Péter Magyar jeszcze do 2024 roku był związany z obozem Fideszu i wyrósł w jego środowisku politycznym, choć nie zajmował najważniejszych stanowisk państwowych. Jego była żona, Judit Varga, była natomiast minister sprawiedliwości w rządzie Viktora Orbána.
TISZA stała się przede wszystkim partią protestu i nadziei na zmianę. W krótkim czasie całkowicie zmarginalizowała ugrupowania „starej opozycji” na Węgrzech, które przez lata nie potrafiły wygrać z Orbánem. Również dlatego, że wprowadzona przez Fidesz węgierska ordynacja wyborcza wyraźnie premiuje największe ugrupowanie i system dwublokowy.
To jednak sytuacja zasadniczo różna od polskiej. Polska ma inny system wyborczy i tradycję rządów koalicyjnych, dlatego nawet największa partia musi zwykle szukać partnerów koalicyjnych i budować szersze porozumienia polityczne. Poza tym PO zdecydowanie nie jest świeżą partią protestu.
PO może się jednak wiele nauczyć od TISZY, w tym w sprawie współczesnej politycznej komunikacji. Wymowne, że nowy rząd Węgier już na początku swoich powołał nie jedną, ale aż trzy rzeczniczki rządu. I ciągle chwali się, nawet najmniejszymi, sukcesami.
Obaj premierzy mogli skorzystać wizerunkowo na wspólnych spotkaniach. Tusk prezentował się u boku młodszego, dynamicznego zwycięzcy wyborów, symbolizującego polityczną energię i zmianę pokoleniową. TISZA dokonała na Węgrzech przełomu, który jeszcze niedawno wydawał się niemożliwy.
Magyar z kolei pojawiał się obok jednego z najbardziej doświadczonych europejskich polityków ostatnich dwóch dekad: szefa polskiego rządu przez (jak dotąd) 8,5 roku i byłego przewodniczącego Rady Europejskiej.
Delegacja węgierska została w Polsce przyjęta niezwykle serdecznie, wręcz entuzjastycznie.
Sygnalizuje to, że historycznie bliskie relacje polsko-węgierskie, po latach wyraźnego ochłodzenia, wracają na tradycyjnie wysoki poziom.
Oznacza to także szansę na ożywienie współpracy w Grupie Wyszehradzkiej, czyli formacie, w którym Polska, Węgry, Czechy i Słowacja uzgadniają na przykład stanowiska wobec kluczowych kwestii polityki europejskiej. Gotowość do reaktywacji V4 sygnalizowali również premier Czech Andrej Babiš, premier Słowacji Robert Fico oraz premier Donald Tusk.
Po rozpoczęciu przez Rosję pełnoskalowej wojny przeciwko Ukrainie i wobec coraz bardziej prorosyjskiej polityki ostatniej kadencji Fideszu, zarówno relacje polsko-węgierskie, jak i sama Grupa Wyszehradzka znalazły się w politycznej poczekalni. Między dawnymi sojusznikami ujawniły się głębokie różnice w sprawach zasadniczych, przede wszystkim w podejściu do pomocy przez Unię Europejską Ukrainie.
Viktor Orbán prowadził wielowektorową politykę zagraniczną: próbował utrzymywać dobre relacje z Rosją i Chinami, a jednocześnie szantażował pozostałe państwa członkowskie UE, blokując m.in. pomoc dla Ukrainy. W ten sposób starał się wymusić na Unii odblokowanie kolejnych części funduszy zamrożonych z powodu korupcji i naruszeń praworządności na Węgrzech.
Przed nowym rządem Węgier, przede wszystkim szefową dyplomacją Anitą Orbán, stoi zadanie odbudowy polityki zagranicznej państwa po latach, gdy szefem węgierskiego MSZ był Péter Szijjártó, najbardziej prorosyjski minister spraw zagranicznych w Unii Europejskiej. Rząd Pétera Magyara próbuje dziś odbudować zaufanie do Węgier wśród partnerów w UE i pokazać, że Budapeszt wraca do bardziej konstruktywnej polityki europejskiej, zwłaszcza w kwestiach geopolitycznych.
Premier Tusk na wspólnej konferencji prasowej z premierem Magyarem zapewniał, że słowa o przyjaźni polsko-węgierskiej to nie „zaklęcia”, ale, że kraje będą współdziałały „jak jedna pięść”, w UE i w kwestiach geopolitycznych, bo Polskę i Węgry łączy wspólnota interesów. Tusk zapewniał, że Polska może doradzić Węgrom w sprawie niezależności energetycznej, jak uniezależnienia się od dostaw rosyjskiego gazu, czy infrastrukturalnych.
Premier Magyar i prezydent Nawrocki również rozmawiali o polityce energetycznej, bezpieczeństwie i współpracy w ramach formatów takich jak Grupa Wyszehradzka. A także w ramach formatów bliskich Pałacowi Prezydenckiemu od czasów Andrzeja Dudy, czyli Bukaresztańskiej Dziewiątki i Inicjatywy Trójmorza, skupiających państwa Europy Środkowej i Wschodniej.
Wizyta została bardzo dobrze odebrana na Węgrzech i miała wyraźnie pokazać wyborcom, że nowy rząd chce odbudować relacje z europejskimi partnerami oraz szuka inspiracji w polskiej gospodarczej passie ostatnich lat.
Wyjątkowość relacji Polski i Węgier polega także na jej paradoksach. To więź z krajem, wobec którego Polacy mają historyczny i kulturowy sentyment, choć nie mamy z nim wspólnej granicy, wymiana handlowa jest stosunkowo niewielka, a połączenia infrastrukturalne są dość słabe.
Pokazała to zresztą sama podróż węgierskiej delegacji: do Krakowa leciała rejsowym samolotem przez Wiedeń. Wybór takiego, a nie rządowego samolotu, a potem pociągu Intercity z Krakowa do Warszawy, był jednak starannie obliczony na krajowych odbiorców.
Rząd TISZY od pierwszych tygodni komunikuje, że kończy z ostentacyjnym luksusem władzy. Transmituje na żywo przejmowanie rządowych pałaców, a premier Magyar zapowiedział, że Viktor Orbán nie otrzyma odprawy w wysokości niemal 420 tys. zł. Namawia też byłych ministrów w jego rządzie, by zrezygnowali z podobnych świadczeń, oraz apeluje do prezesa Sądu Najwyższego i prezydenta republiki — wybieranego przez parlament — by ustąpili z urzędów.
Magyar publicznie oskarża ich o czerpanie profitów z oligarchicznego i skorumpowanego systemu, w którym elita władzy żyła w dostatku, a zwykłych ludzi dotykała najwyższa w Unii Europejskiej inflacja, stosunkowo niski wzrost gospodarczy w porównaniu do innych gospodarek regionu, zła kondycja służby zdrowia i systemu edukacji.
Choć dla węgierskiej rządowej delegacji zabrakło miejsc w Pendolino, to nawet wolniejsze połączenia kolejowe w Polsce prezentują dziś standard wyraźnie lepszy niż na Węgrzech. W skład delegacji wszedł minister transportu Dávid Vitézy.
W materiałach publikowanych w mediach społecznościowych widać, jak premier Magyar razem z Vitézym podziwiają nowo otwarty po wielkiej przebudowie Dworzec Zachodni w Warszawie, a także biurowce polskich kolei.
Przekaz kierowany do wyborców na Węgrzech jest prosty: oglądają wymierny efekt polskiego „cudu gospodarczego” ostatnich dekad, który opierał się również na skutecznym wykorzystywaniu funduszy unijnych na inwestycje infrastrukturalne.
Tymczasem znaczna część unijnych środków była za rządów Fideszu rozkradana lub wykorzystywana nieefektywnie, co dziś widać w rosnących dysproporcjach infrastrukturalnych między Polską a Węgrami. Minister Vitézy w relacji z Warszawy przypomniał, że rok temu rząd Fideszu zarzekał się, że nie ma publicznych środków na inwestycje w kolej, a dziś co czwarty skład węgierskich kolei jest wyłączony z użytkowania.
Jednym z największych i najpilniejszych wyzwań stojących przed rządem Magyara jest odblokowanie około 18 mld euro środków z węgierskiego Krajowego Planu Odbudowy i funduszy spójności, które mają pomóc w modernizacji i pobudzeniu węgierskiej gospodarki, w tym przez inwestycje infrastrukturalne.
Péter Magyar podczas wizyty w Polsce otwarcie mówił, że inspiruje go sukces rządu Donald Tuska w odblokowaniu w 2024 roku zamrożonych funduszy unijnych. Sytuacja Węgier może jednak okazać się bardziej skomplikowana. Polska otrzymała dostęp do zamrożonych pieniędzy po przystąpieniu do Prokuratury Europejskiej oraz po przedstawieniu planu zmian dotyczących praworządności — zanim uchwalono jakiekolwiek ustawy reformujące wymiar sprawiedliwości (a żadna z tych ustaw nie weszła do dziś w życie, bo nie zostały podpisane ani przez prezydenta Dudę, ani przez Nawrockiego). Takie podejście UE jest dziś krytykowane przez znaczną część ekspertów, unijnych urzędników i w stolicach wielu państw członkowskich, które zarzucają Komisji Europejskiej zbyt polityczne i elastyczne podejście w tej sprawie.
Skala wyzwań stojących przed nowym rządem na Węgrzech jest znacznie większa niż ta, z którą mierzyła się koalicja 15 października w Polsce po wyborach w 2023 roku. Dotyczy to zarówno odbudowy standardów demokratycznych i państwa prawa, jak i modernizacji węgierskiej gospodarki oraz poprawy poziomu życia.
Jednocześnie rząd TISZY dysponuje znacznie większym polem manewru instytucjonalnego. Dzięki większości konstytucyjnej oraz słabszej pozycji prezydenta, który nie dysponuje równie silnym wetem jak w Polsce, nowa władza może przeprowadzać dalej idące i bardziej kompleksowe reformy, w tym ustrojowe.
Perspektywy współpracy polsko-węgierskiej wydają się dziś bardzo dobre. Istnieje szansa na powrót do tradycji regularnych spotkań międzyrządowych oraz częstszego uzgadniania wspólnych stanowisk przed posiedzeniami Rady Europejskiej i spotkaniami ministrów państw UE.
Poza polityką istnieje również duży potencjał współpracy gospodarczej, infrastrukturalnej i kulturalnej. Dotyczy to m.in. inwestycji transportowych, energetyki, turystyki, współpracy akademickiej. Sprzyja temu fakt, że oba społeczeństwa pozostają wobec siebie bardzo przychylne.
Pisze o praworządności, demokracji, prawie praw człowieka. Prowadzi podcast OKO.press "Drugi rzut OKA na prawo". Współzałożycielka Archiwum Osiatyńskiego i Rule of Law in Poland. Doktor nauk prawnych.
Pisze o praworządności, demokracji, prawie praw człowieka. Prowadzi podcast OKO.press "Drugi rzut OKA na prawo". Współzałożycielka Archiwum Osiatyńskiego i Rule of Law in Poland. Doktor nauk prawnych.
Komentarze