Piekło zamarzło. Rząd jednak za strefami wolnymi od Airbnb
Rząd posypuje głowę popiołem i poprawia ustawę o rynku najmu krótkoterminowego. Jeśli przepisy wejdą w życie, odetchną nie tylko sąsiedzi głośnych lokali wynajmowanych turystom, ale także cały rynek mieszkaniowy. Jednak do ucywilizowania dzikiego biznesu brakuje jeszcze jednego ważnego elementu: aprobaty prezydenta
Niemożliwe stało się możliwe: rząd zrobi więcej niż minimum, żeby uregulować rynek najmu krótkoterminowego. W środę (2 września 2026) ministrowie przyjęli autopoprawkę resortu sportu do projektu ustawy, którą wcześniej ten sam resort na ostatniej prostej okroił.
Do przepisów, które mają ucywilizować usługi hotelarskie świadczone przez platformy typu Airbnb czy Booking.com, wrócił zapis, który pozwala gminom na ustanawianie stref wolnych od najmu krótkoterminowego. Ma to odciążyć mieszkańców dzielnic, którzy zmagają się z nadmierną turystyfikacją, a samorządom dać narzędzie do kreowania własnej polityki mieszkaniowej.
Ograniczenia mogą mieć różny wymiar: mogą dotyczyć konkretnego obszaru albo wyznaczać maksymalną liczbę dni w roku, w których można wynajmować mieszkanie na doby. Takie rozwiązania obowiązują w Amsterdamie czy Paryżu.

Komentarze