Prawa autorskie: Grzegorz Skowronek / Agencja GazetaGrzegorz Skowronek /...
04 lipca 2020

Po epidemii świat już się zmienił. Problem polega na tym, że trudno wskazać zmiany na lepsze

Technologia po epidemii stanie się jeszcze ważniejsza w naszym życiu i dostępna. Może to i dobra wiadomość, ale ma swój nieunikniony rewers - firmy technologiczne staną się jeszcze bardziej niezbędne, wpływowe, wszystkowidzące i wszystkowiedzące - pisze prof. Krzysztof Obłój z Akademii Leona Koźmińskiego i Uniwersytetu Warszawskiego

Nie jest łatwo zbudować sobie dobry obraz polskiej gospodarki i firm w okresie pandemii.

Z jednej strony mamy rządową machinę propagandy, która przedstawia całą sytuację w bardzo różowych barwach:

  • pandemii w Polsce prawie nie mamy (licząc zachorowania i śmiertelność) w porównaniu z USA czy Włochami i jesteśmy generalnie do niej dobrze przygotowani.
  • biznes został otoczony czterema tarczami, które w kolejnych odsłonach tworzą możliwości korzystania z rosnącego repertuaru zwolnień i dofinansowań.

Internetowe strony rządowe zapewniają , że tarcze zapewnią wsparcie rzędu ponad 300 mld złotych, ustabilizują gospodarkę, dadzą jej impuls inwestycyjny i ochronią miejsca pracy oraz same firmy przed prawie wszystkim – pandemią, upadkiem i wrogimi przejęciami. I po miesiącach lockdownu wszędzie i w Polsce rozpoczęto proces „rozmrażania”, który tworzy wyzwania w związku z nowymi ogniskami pandemii, ale generalnie zapewnia rozruch gospodarczy.

Obraz światowy także nie jest jasny. Publicyści i ekonomiści straszą kryzysem w skali światowej.

Bazują na danych organizacji typu WTO (Światowa Organizacja Handlu), MFW (Międzynarodowy Fundusz Walutowy) lub OECD. A dane nie są zachęcające.

Światowy handel i inwestycje skurczyły od 32% (WTO) do 9% (MFW), czyli przeciętnie najsilniej od stu lat. Rośnie bezrobocie oficjalne i ukryte, a dane z niektórych krajów (np. USA gdzie 42,6 mln ludzi wystąpiło o zasiłki dla bezrobotnych i na dzień dzisiejszy jest o 20 mln pracowników mniej w gospodarce niż przed pandemią) są bardzo przygnębiające.

Uruchomiono na szczęście wszędzie programy wsparcia gospodarki i osłon pracowniczych.

Przykładowo UE orientując się, że skala upadku niektórych branż oraz zagrożenia dla firm stanowią śmiertelne niebezpieczeństwo dla przyszłości Europy zatwierdziła programy pomocowe na skalę 440 miliarów euro: €100 mld – ochrona miejsc pracy (SURE), €200 billion – pan-europejski program biznesowych pożyczek (European Investment Bank); oraz €240 billion – wsparcie krajów członkowskich (European Stability Mechanism).

Kraje Ameryki Łacińskiej i Afryki zaczynają przeżywać dramat pandemii i gospodarki, tylko tam właściwie nie wiadomo, jak sobie z nim radzić, bo nie ma po temu ani środków, ani systemów instytucjonalnych, ani często woli działania. Jak powiedział prezydent Brazylii Jair Bolsonaro: „Przykro mi z powodu każdej śmierci, ale wszyscy musimy umrzeć”. I być może umrze dużo osób, a konsekwencje gospodarcze pandemii w słabszych ekonomicznie krajach będą długofalowe i bardzo dotkliwe.

Prognozy są albo tak pesymistyczne, że niemożliwe do zaakceptowania, albo mówią o tym, że wrócimy na stare szlaki po przebrnięciu głębokiego wąwozu. Kształt i głębokość wąwozu pozostają zagadką, ale w gruncie rzeczy to już są prawie detale. Na razie.

Skurczyła się gospodarka, poszła do przodu technologia

Ogląd sytuacji zależy więc bardzo od intencji obserwatorów, poziomu ich wiedzy, przedmiotu zainteresowania, poziomu optymizmu i dostępu do danych. Dlatego nie da się dobrze odpowiedzieć na pytanie, jak jest.

Jest niedobrze, ale różnie w różnych miejscach.

Skurczyła się gospodarka, poszła do przodu technologia. Zapadła się branża turystyki i transportu, kwitną branże higieny, telemedycyny i handel internetowy. Wzrósł poziom akceptacji ryzyka, bowiem w wielu miejscach ludzie albo nie mogą, albo po prostu przestali się przejmować zagrożeniem koronawirusem. Po prostu oswajamy pandemię jako społeczeństwo. Oswajamy dystans, przechodzimy na komunikację on-line. To co kiedyś było trudne do pomyślenia, teraz zaczyna być oczywiste i pospolite.

Na tle tych wszystkich zmian ostatnich kilku miesięcy trzeba jasno powiedzieć, że nikt nie wie jaka będzie przyszłość. Ale można powiedzieć na pewno, że świat się już zmienił na kilka sposobów, tylko nie wiemy jeszcze, jakie będą tego konsekwencje długofalowe. I problem polega na tym, że trudno wskazać zmiany na lepsze, za to łatwo zmiany na gorsze.

Po pierwsze, wzrośnie dług publiczny, którym sfinansowano programy pomocowe. Jak ocenia MFW wzrośnie z około 65% w 2019 , w skali świata, do około 85% w 2020. Najbardziej wzrośnie w krajach bogatych, a Japonia osiągnie poziom długu rzędu 150%.

Silnie wzrośnie dług publiczny we wszystkich krajach Europy (poza Norwegią), co oznacza większą podatność wszystkich tych gospodarek na wahania i załamania. Dodatkowo pogłębią dług publiczny średniookresowo nieuniknione i potrzebne inwestycje w opiekę zdrowotną i higienę, bo takie będzie ogromne oczekiwanie społeczne.

Po drugie, wzrośnie udział własności państwowej w gospodarce lub po prostu liczba przedsiębiorstw hybrydowych w niektórych sektorach – od wydobywczego do transportu lotniczego. Nie ma darmowych obiadów. Za pieniądze pomocowe i pożyczki niektóre administracje państwowe, zwłaszcza te o bardziej totalitarnych zapędach, zdecydują się zdobyć silną kontrolę nad gospodarką. W ten sposób wrócimy do modelu dominującego na świecie w latach siedemdziesiątych, gospodarki państwowo-prywatnej.

Nacjonalizm stanie się nową normą

Po trzecie, ponieważ różne kraje poradzą sobie różnie z tym kryzysem politycznie, społecznie i ekonomicznie, wzrosną nierówności ekonomiczne i społeczne między krajami. Podobnie wzrosną nierówności w ramach krajów, z racji różnych efektów pandemii w poszczególnych sektorach, regionach i zawodach. Sektory które najbardziej ucierpiały mogą przeżywać długookresowy zastój lub wręcz będą się kurczyć z racji wzrostu kosztów działalności i ograniczonego poczucia bezpieczeństwa klientów, co spowoduje kłopoty zawodowe, finansowe a także społeczne pracowników w tych sektorach.

Nieunikniony jest więc wzrost napięć społecznych, bo trudno aby tych, którzy zbiednieją wskutek pandemii, uspokoiła wiadomość, że podatki dla zamożnych zostaną podniesione w celu sfinansowania deficytów budżetowych.

Po czwarte, wzrośnie znaczenie transakcji i komunikacji on-line bowiem powstały nowe nawyki, umiejętności i narzędzia – od szkół aż po administrację państwową. Technologia stanie się jeszcze ważniejsza w naszym życiu i dostępna. Może to i dobra wiadomość, ale ma swój nieunikniony rewers - firmy technologiczne staną się jeszcze bardziej niezbędne, wpływowe, wszystkowidzące i wszystkowiedzące.

Po piąte, nastąpi zmiana logiki zarządzania i architektury przedsiębiorstw. Biznes - każdy sektor i aktywność społeczna zostanie zmutowana. Niegdyś dla menedżerów kluczowym słowem była produkcja, potem produkt, niedawno pieniądze, teraz i w przyszłości kluczowym słowem stanie się ryzyko.

Menedżerowie będą więc dążyć do zmniejszenia ryzyk we wszystkich obszarach. Zaczną od systemu, dostaw skracając łańcuchy logistyczne i szukając nowych alternatyw w postaci minimum krajowego zaopatrzenia. Aby zmniejszyć ryzyka w produkcji, nacisk zostanie położony na przyśpieszenie automatyzacji i robotyzacji w przemyśle oraz wykorzystanie programów komputerowych i sztucznej inteligencji w usługach. W sprzedaży internet nabierze impetu dzięki nowym technologiom dostaw oraz nowym zachowaniom i nawykom konsumentów.

Nikt nie wie, jak splotą się efekty tych zmian. Najbardziej prawdopodobny jest wariant, że pandemia przyśpieszy proces rozmontowania politycznej i ekonomicznej konstrukcji globalnego świata, którą rozpoczął kryzys 2007 roku. Nacjonalizm stanie się nową normą.

W krajach zamożnych ukształtuje się przejściowo nowy społeczny kontrakt oparty o hybrydową gospodarkę (istotny udział przedsiębiorstw quasi państwowych), niskie tempo wzrostu i silny nacisk na zmniejszanie nierówności społecznych. Z kolei w krajach biedniejszych efekty gospodarcze i społeczne pandemii mogą sprzyja dominacji reżimów neototalitarnych. I w jednych i drugich systemach biznes wykorzysta rozwój i wpływ cyfryzacji gospodarki i społeczeństwa dla zbudowania nowych modeli biznesowych minimalizujących ryzyka regulacji rządowych oraz wstrząsów ekonomicznych i społecznych. Ale to jest scenariusz najprostszy, swoista ekstrapolacja tego co jest i skutków pandemii.

Jeśli historia jest jakimkolwiek wyznacznikiem myślenia, to przyszłość jest prawie zawsze inna niż przewidywany lub oczekiwany wariant przebiegu wydarzeń. A dzisiaj jest jeszcze trudniej powiedzieć co jest możliwe, bo nastąpiła sytuacja światowej nieciągłości, która bedzie miała wielorakie i dziwne reperkusje. I aby sobie z nimi poradzić potrzeba odwagi, wyobraźni i współpracy, które są bardzo deficytowym towarem w dzisiejszym świecie.

Udostępnij:

Krzysztof Obłój

Specjalista z zakresu zarządzania strategicznego i  międzynarodowego

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne