0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plFot. Slawomir Kamins...

Nazwisko byłego Prokuratora Krajowego, zaufanego Zbigniewa Ziobry i obecnego prezesa Trybunału Konstytucyjnego Bogdana Święczkowskiego, pojawia się w śledztwie wydziału spraw wewnętrznych Prokuratury Krajowej. Chodzi o dodatki (ryczałty) mieszkaniowe, które pobierali w latach 2016-18 śledczy Prokuratury Krajowej.

Postępowanie trwa od dwóch lat, nikomu nie postawiono zarzutów. OKO.press i „Wyborcza” ustaliły jednak, że w 2026 roku mogą zapaść decyzje procesowe obejmujące byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę i jego najbliższych współpracowników w prokuraturze. W tym Święczkowskiego.

W najbliższych dniach opublikujemy w OKO.press i „Wyborczej” tekst, w którym ujawnimy, czy Prokuratura Krajowa wystąpi o zwrot pobranych ryczałtów.

Bezprawne ryczałty dla prokuratorów. Za co mogą odpowiadać Ziobro i Święczkowski

Choć dodatki należały się prokuratorom delegowanym do innych jednostek, od 2016 roku rozdawano je tym, którzy pracowali w prokuratorskiej centrali w Warszawie i na żadnej delegacji nie byli. O ich przyznaniu osobiście decydował Bogdan Święczkowski. On sam też pobierał taki dodatek – jemu zgodę dał na to były minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro.

Wszystko działo się bez podstawy prawnej, bo dodatków dla prokuratorów Prokuratury Krajowej nie uwzględniono w ustawie. Próbował je zalegalizować ówczesny minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, ale za pomocą rozporządzenia. Ustawę zmieniono dopiero w 2018 roku.

Miesięcznie dzięki ryczałtom prokuratorzy dostawali ok. 3 tysiące złotych więcej do pensji sięgającej ok. 30-40 tysięcy złotych. Tylko w latach 2016-18 ryczałty pobierało 38 prokuratorów Prokuratury Krajowej. Łącznie dostali 2,3 miliony złotych.

Sam Święczkowski dorobił w ten sposób 78 tysięcy złotych. Do tego zgarniał nagrody (w 2016 roku 15 tysięcy złotych, w 2018 roku 12 tysięcy złotych) i dodatek specjalny: w latach 2016-2018 pobierał pensję powiększoną przez część miesięcy o 15-22 procent.

Przeczytaj także:

Listę wszystkich beneficjentów ujawniliśmy wczoraj w OKO.press i „Wyborczej”. Szczególnie bulwersujący są przypadki obecnej szefowej Prokuratury Europejskiej w Polsce Grażyny Stronikowskiej i prokuratora Zbigniewa Górszczyka. Bo oni pobierali dodatek mieszkaniowy, choć zgłosili Święczkowskiemu, że mają własne mieszkania w stolicy. Z tytułu ryczałtu w ciągu dwóch lat dostali po 73 tysiące złotych.

Śledztwo toczy się z zawiadomienia byłego prezesa Lex Super Omnia Krzysztofa Parchimowicza, który ujawnił proceder kilka lat temu. W jakim kierunku?

Rzecznik Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak w odpowiedzi na nasze pytania informuje: „Wydział spraw wewnętrznych Prokuratury Krajowej prowadzi śledztwo, w sprawie dokonanego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przekroczenia uprawnień przez prokuratorów Prokuratury Krajowej, pobierających w latach 2016-2018 nienależne ryczałty mieszkaniowe, co stanowiło działanie na szkodę interesu publicznego, tj. o czyn z artykułu 231 paragraf 2 kodeksu karnego [przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków służbowych w celu uzyskania korzyści majątkowej – red.]”.

Dodał, że w ramach powyższego śledztwa badane są również następujące wątki:

  • „wyrażenie zgody na ryczałty prokuratorom mającym mieszkania w Warszawie,
  • rozliczenie kosztów za mieszkanie na podstawie faktur, w kwotach wyższych od ryczałtów,
  • przekroczenie uprawnień przez ówczesnego ministra sprawiedliwości w związku z wydaniem rozporządzenia z dnia 6 grudnia 2016 roku z przekroczeniem delegacji ustawowej".

Śledztwo toczy się w sprawie, trwa przesłuchiwanie świadków.

Prokuratura Krajowa rozważa więc odpowiedzialność prawną Zbigniewa Ziobry za tzw. bezprawie legislacyjne. Z naszych informacji wynika, że analizowana jest też ewentualna odpowiedzialność za przekroczenie uprawnień przez Święczkowskiego, który dawał zgody na ryczałty.

Decyzje procesowe mogą dotyczyć także odpowiedzialności prokuratorów, którzy pobierali dodatki, w szczególności tych, którzy mieli mieszkania w stolicy. Pod uwagę brane jest przekroczenie uprawnień w celu uzyskania korzyści majątkowej i wyłudzenie. Ale ta kwestia nie jest przesądzona.

Skierowaliśmy do Bogdana Święczkowskiego listę pytań. Weronika Ścibor, rzeczniczka prasowa TK, przekazała nam taką jego odpowiedź: „Wszystkie decyzje podejmowane przeze mnie w czasie pełnienia funkcji Prokuratora Krajowego były podejmowane na podstawie i w granicach prawa. Wszelkie insynuacje kierowane przez kogokolwiek pod moim adresem w niniejszym zakresie pozostają bezprawne i nie mają odzwierciedlenia w stanie faktycznym".

Mężczyzna w średnim wieku, Zbigniew Ziobro, przemawia na ulicy, ma na sobie płaszcz, widać białą koszulę i czerwony krawat
Były minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro. Jego wątek badany jest w śledztwie dotyczącym ryczałtów mieszkaniowych. Dziś jest politycznym zbiegiem. Przebywa w USA, dokąd uciekł przed zarzutami za aferę Funduszu Sprawiedliwości. Fot. Michał Borowczyk/Agencja Wyborcza.pl.

Prokuratura drepcze Święczkowskiemu po piętach

Sprawa ryczałtów mieszkaniowych nie jest jedyną, w której pojawia się nazwisko Święczkowskiego. Poza nią toczy się jeszcze co najmniej siedem śledztw, w których jest rozważana jego odpowiedzialność za decyzje, które podejmował jako prokurator krajowy. Chodzi o:

  • Śledztwo dotyczącego pobocznego wątku używania Pegasusa – izraelskiego oprogramowania do totalnej inwigilacji. Prokuratura Krajowa chciała postawić Święczkowskiemu zarzuty w związku z inwigilacją przez CBA adwokata Romana Giertycha w 2019 roku. Wniosek o uchylenie mu immunitetu skierowała do Trybunału Konstytucyjnego we wrześniu 2025 roku. Prokuratura zarzuca Święczkowskiemu, że polecił zrobienie kopii nagrań podsłuchanych przez CBA rozmów Giertycha z politykami PO i jego klientami. Nagrania te jako nieprzydatne procesowo oraz zawierające tajemnicę obrończą i adwokacką miały być zniszczone. Ale w 2025 roku wypłynęły w powiązanej z PiS Telewizji Republika.

Uchylenie immunitetu zablokowało jednak Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK (w 2025 roku w Trybunale byli sami sędziowie wybrani w Sejmie przez PiS). Odmówili uchylenia immunitetu. Śledczy tej decyzji nie uznają, gdyż zapadła z udziałem wadliwie wybranych do TK dublerów.

  • Śledztwo wydziału spraw wewnętrznych Prokuratury Krajowej dotyczące karnych delegacji prokuratorów za czasów Ziobry. Do pracy w Polskę – nawet kilkaset kilometrów od domu – wysyłano głównie prokuratorów z Lex Super Omnia, na czele z ówczesną prezeską stowarzyszenia Katarzyną Kwiatkowską. To była forma represji służbowej za krytykę Ziobry i jego współpracowników w prokuraturze. Zawiadomienie w tej sprawie w 2024 roku złożył Krzysztof Parchimowicz. Jako pokrzywdzonych wskazał 49 prokuratorów. Decyzje o delegacjach podpisywał Święczkowski.

Rzecznik Prokuratury Przemysław Nowak w odpowiedzi na nasze pytania informuje: „Śledztwo dotyczące tzw. karnych delegacji w Prokuraturze w latach 2016-2023 prowadzone jest w sprawie nadużywania przez prokuratorów pełniących funkcje kierownicze (...) ustawowych uprawnień do delegowania podległych im prokuratorów do innych jednostek organizacyjnych prokuratury, z zamiarem ich upokorzenia i bezwzględnego podporządkowania. Czym przekraczali swoje uprawnienia jako przełożeni i tym samym działali na szkodę interesu publicznego oraz prywatnego delegowanych prokuratorów (...). Śledztwo pozostaje w toku, trwają przesłuchania świadków".

  • Śledztwo w sprawie zakupu i wykorzystania izraelskiego oprogramowania Hermes do zbierania danych w internecie. Dostawcą był producent Pegasusa. Program w 2020 roku kupiła za 15 mln zł Prokuratura Krajowa. To była decyzja Bogdana Święczkowskiego. Program posiadał dodatkową opcję z dostępem do danych zgromadzonych przez producenta w tzw. darknecie; w tym do danych z baz wykradzionych przez hakerów. Hermesa użyto w Prokuraturze Krajowej do robienia analiz do wykorzystania w śledztwach wrażliwych z punktu widzenia kierownictwa prokuratury. Jak policzył NIK, przy jego pomocy wykonano w sumie ok. 400 analiz kryminalnych.

Hermes to rozbudowana wyszukiwarka, która w błyskawiczny sposób przeglądała dostępne bazy danych. Prokuratorzy przy jej pomocy szukali m.in. numerów telefonów, przeglądali konta i wpisy w serwisach społecznościowych. Szukano adresów do poczty mailowej, numerów telefonów, adresów IP, czy haseł do logowań na pocztę mailową, czy na prywatne konta.

Przy pomocy Hermesa sprawdzano dziennikarzy m.in. autorów tego tekstu, redaktora naczelnego OKO.press Piotra Pacewicza, czy dziennikarzy TVN. Sprawdzano też sędziów znanych z obrony praworządności m.in. obecnego ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka. Sprawdzano też adwokata Romana Giertycha czy prokuratorkę Ewę Wrzosek. Przy pomocy Hermesa prokuratura zbierała dane do podważenia wyborów z 2023 roku.

Oprogramowania używała specjalna sekcja Prokuratury Krajowej, podlegająca departamentowi przestępczości gospodarczej, na czele którego stał wówczas Michał Ostrowski, obecny "zbuntowany” zastępca Prokuratora Generalnego.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Regionalna w Rzeszowie. Zawiadomienie złożył m.in. NIK i osoby sprawdzane Hermesem. Decyzje procesowe mogą dotyczyć Święczkowskiego, który kupił Hermesa.

  • Śledztwo dotyczące próby „wrobienia" sędziów SN i prokuratora Krzysztofa Parchimowicza w aferę z wyłudzaniem podatku VAT. Lubelska prokuratura okręgowa wszczęła je w sprawie postępowania prowadzonego za czasów PiS przez białostockich śledczych. Chodziło w nim o wykazanie, że sędziowie Sądu Najwyższego i Krzysztof Parchimowicz w latach 2008-09 wydawali orzeczenia i interpretacje korzystne dla mafii VAT-owskiej, a więc byli współodpowiedzialni za lukę w podatku VAT w wysokości 250 mld zł. Prawnicy mieli rzekomo działać w celu osiągnięcia korzyści przez przestępców. Groziła im kara do 10 lat więzienia.

Za bezzasadne zainicjowanie śledztwa i jego prowadzenie w Prokuraturze Regionalnej w Białymstoku, a więc de facto za próbę wykreowania przestępstwa, odpowiedzialność może grozić wielu prokuratorom, w tym Święczkowskiemu. Z raportu Prokuratury Krajowej w sprawie politycznych śledztw z czasów PiS, opublikowanego po zmianie władzy, wynika, że śledztwo dotyczące sędziów SN i Parchimowicza nigdy nie powinno być wszczęte i nie miało prawa się toczyć.

Wszystko dlatego, że na żadnym jego etapie nie było uzasadnionego podejrzenia popełnienia jakiegokolwiek przestępstwa. Kluczową rolę odgrywał w tej sprawie ówczesny Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski. To on wskazywał na wątek ówczesnego szefa Lex Super Omnia podczas jednej z konferencji. Dziś wiemy, że w marcu 2017 roku Święczkowski zdecydował o przeprowadzeniu postępowania sprawdzającego w wątku Parchimowicza, a miesiąc później jako prokurator przełożony sprzeciwił się decyzji prokuratora o odmowie wszczęcia śledztwa. I nakazał wszczęcie oraz jego przeprowadzenie.

  • Śledztwo dotyczące represji wobec świętokrzyskiego prokuratora Waldemara Pionki (obecnie w stanie spoczynku). W czasach PiS stał się on jednym z głównych wrogów kierownictwa prokuratury i naraził się samemu Zbigniewowi Ziobrze. Prokuratura Rejonowa w Ostrowcu Świętokrzyskim, której był szefem, umorzyła bowiem śledztwo w sprawie śmierci ojca Ziobry (w tej sprawie nadal toczy się proces karny lekarzy, wytoczony przez rodzinę byłego ministra). Pionka nadzorował służbowo to postępowanie.

Kierowana przez Święczkowskiego Prokuratura Krajowa próbowała zrobić z Pionki przestępcę, wykorzystując nieumyślny błąd w oświadczeniach majątkowych. Prokurator nie tylko wyszedł z ataku zwycięsko – śledczy, którzy go ścigali, niebawem sami mogą być ścigani. Wszczęto bowiem śledztwo dotyczące szykanowania prokuratora Pionki w Prokuraturze Okręgowej w Zamościu.

  • Śledztwo dotyczące zakupu i adaptacji nowej siedziby Prokuratury Krajowej przy ulicy Postępu 3 w Warszawie i związanych z tym nieprawidłowości. Postępowanie prowadzi wydział spraw wewnętrznych Prokuratury Krajowej. Jego podstawą były ustalenia z kontroli NIK. Wartość szkody wskazana w zawiadomieniu NIK to łączna kwota 1,2 mln zł. „Śledztwo jest na zaawansowanym etapie. W jego toku przeprowadzono czynności procesowe z udziałem zaplanowanych świadków, tj. około 50 osób. A także zgromadzono dokumentację mającą istotne znaczenie dla wyjaśnienia wszystkich wątków objętych postępowaniem – odpowiada na nasze pytania prokurator Katarzyna Calów-Jaszewska z Prokuratury Krajowej.

Postępowanie prowadzone jest w fazie in rem, co oznacza, że dotychczas nikomu nie przedstawiono zarzutów. Bogdan Święczkowski nie został dotychczas przesłuchany. Do dalszych decyzji niezbędne jest jeszcze uzyskanie opinii biegłych.

06.08.2019 Warszawa , Pracownia Duzy Pokoj . Prokurator Krzysztof Parchimowicz podczas konferencji prasowej ws raportu stowarzyszenia prokuratorow Lex Super Omnia" Krolowie zycia w prokuraturze dobrej zmiany " . 
Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta
Były prezes Lex Super Omnia, prokurator Krzysztof Parchimowicz (obecnie w stanie spoczynku). To on ujawnił proceder pobierania ryczałtów mieszkaniowych w Prokuraturze Krajowej. Fot. Dawid Żuchowicz/Agencja Wyborcza.pl.

Święczkowskiego chroni immunitet. Śledczy poczekają do zmian w TK?

Zarzuty karne Bogdanowi Święczkowskiemu można będzie postawić po uchyleniu jego immunitetu przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Na razie nie jest to możliwe. Choć rządząca koalicja wybrała w 2026 roku siedmiu nowych sędziów TK, są oni w mniejszości. Ponadto Święczkowski nie dopuszcza do orzekania czterech nowych sędziów, bo nie uznaje złożonego przez nich zastępczego ślubowania w Sejmie. W tej sprawie toczy się zresztą kolejne – siódme – śledztwo w Prokuraturze Krajowej i tu też Święczkowskiemu mogą grozić zarzuty.

Śledczy mają świadomość tych uwarunkowań prawnych. I ze stawianiem zarzutów mogą czekać do czasu zmiany sytuacji w Trybunale Konstytucyjnym. Na jesieni będzie w Trybunale już ośmiu nowych sędziów – wkrótce zwolni się kolejny wakat po dublerze Justynie Piskorskim – i będą oni mieli większość na Zgromadzeniu. Nie można też wykluczyć, że stanowisko zmienią sędziowie wybrani do TK w Sejmie przez PiS, bo nie jest to monolit.

Sędzia TK nie może być pociągnięty do odpowiedzialności karnej, ani pozbawiony wolności bez uprzedniej zgody Trybunału. Wyrażenie zgody na uchylenie immunitetu sędziemu Trybunału wymaga uchwały Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK, podjętej bezwzględną większością głosów uczestniczących.

Gdy zmieni się układ sił w Trybunale, prokuratura najpewniej będzie też ponownie występowała o zgodę na pociągnięcie Święczkowskiego do odpowiedzialności karnej w odpryskowej sprawie dotyczącej Pegasusa.

Na zdjęciu Mariusz Jałoszewski
Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze