Prof. Adam Strzembosz w "Kropce nad i" Moniki Olejnik wytłumaczył w czwartek 6 lutego, na czym polega kryzys praworządności w Polsce. Mówił, że Izba Dyscyplinarna SN “działa bezprawnie” a sędziowie Izby "dopuszczają się czynu karalnego"; Trybunał Konstytucyjny “zrobi, co mu powie Nowogrodzka”, a członkowie KRS nie reprezentują sądownictwa

Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego w stanie spoczynku, prof. Adam Strzembosz w „Kropce nad i” TVN 24 Moniki Olejnik podsumował 7 lutego 2020 wieczorem najważniejsze wątki zaostrzającej się – po podpisaniu przez prezydenta Dudę „ustawy kagańcowej” – wojny o praworządność w Polsce. Odniósł się do uchwały SN z 23 stycznia 2020, wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE, dotyczącego m.in. Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Wybraliśmy kilka najważniejszych cytatów.

O tym, czy Sąd Najwyższy miał prawo wydać uchwałę w związku z orzeczeniem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej:

Prof. Adam Strzembosz: „Sąd Najwyższy ma dwie podstawowe funkcje: rozpoznanie kasacji, ale jeszcze ważniejszą funkcją są uchwały, które podejmuje dla ujednolicenia orzecznictwa sądowego. To orzecznictwo, jeżeli przyjęto zasadę prawną, ujednolica się w skali całego Sądu Najwyższego, natomiast jego uchwały działają mocą autorytetu w stosunku do wszystkich sądów powszechnych, wojskowych w Polsce. Sądy administracyjne od pewnego czasu nie podlegają Sądowi Najwyższemu. W tej sytuacji zaprzeczenie prawa SN do wykonania najbardziej elementarnej funkcji, jaką jest ujednolicenie orzecznictwa, to jest po prostu, nie wiem jakim słowem to określić, humorystyczne, świadectwo ignorancji…”

O legalności Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego:

„Według moich przekonań działalność Izby Dyscyplinarnej po orzeczeniu trzech izb jest bezprawne. To znaczy osoby, które tam nadal orzekają, moim zdaniem dopuszczają się czynu karalnego”.

O tym, czy Trybunał Konstytucyjny ma prawo oceniać uchwałę Sądu Najwyższego:

„Nie, ależ nie może. Sąd Najwyższy jest ostatnią instancją. Trybunał może badać zgodność ustaw, czy aktów niższego rzędu, z ustawami, czy z konstytucją. SN ani nie stworzył przepisu prawnego, ani też nie podjął jakiejś działalności o charakterze wykonawczym, która by wchodziła w zakres uprawnień prezydenta. On zapytał się najpierw Trybunału w Luksemburgu, a gdy Luksemburg podał mu bardzo ściśle określone kryteria, kiedy coś można nazwać sądem i kiedy jest wiarygodna instytucja, która proponuje prezydentowi, od którego orzeczeń nie ma odwołania, więc tym bardziej ta instytucja musi być wiarygodna, propozycje dotyczące mianowania czy awansowania sędziów”.

O wiarygodności Trybunał Konstytucyjnego i prezes Julii Przyłębskiej:

„On zrobi to, co mu powie Nowogrodzka. Zresztą pan Jarosław Kaczyński natychmiast złożył wizytę pani prezes. A ja pani powiem, osiem lat byłem pierwszym prezesem Sądu Najwyższego, nawet nie przyszło do głowy, żeby się spotkać z ministrem, premierem, czym kimkolwiek poza oficjalnymi spotkaniami. Tu pani prezes przyjmuje ministrów, również służb specjalnych, przyjmuje człowieka, który trzęsie Polską! No, jaka to jest wiarygodność tego Trybunału?”

O zawieszeniu sędziego Pawła Juszczyszyna przez Izbę Dyscyplinarną SN i obniżeniu jego wynagrodzenia:

„Sędzią Juszczyszynem się nie martwię, bo kiedy ja zostałem odwołany przez Radę Państwa z sądu wojewódzkiego, wyrzucono mnie z Instytutu Badania Prawa Sądowego, miałem czworo dzieci i żonę na utrzymaniu i nie zaznałem głodu, bo mi ludzie pomogli. Pan sędzia Juszczyszyn na pewno przeżyje do momentu, kiedy wystąpi przeciwko państwu polskiemu o zwrot tej należności, tych 40 proc. z odpowiednimi odsetkami, nie mam co do tego wątpliwości. Natomiast te osoby, które zastosowały wobec niego taki środek za jego działalność sądową (…) będą się tego bardzo wstydzić. (…) Jeżeli kogoś się tak prześladuje, jak sędziego, który wykonuje z jednej strony wyrok Trybunału, z drugiej działa zgodnie z uchwałą trzech izb SN, jeżeli za to się go pociąga do odpowiedzialności, ktoś się będzie wstydził”.

O sędziach, którzy podpisywali się pod wieloma listami poparcia kandydatów do KRS:

„Przecież to nie chodzi o to, żeby 25 ludzi, 15 podpisało wszystko, bo w ten sposób to nie była żadna reprezentacja sądownictwa. Jeżeli było w ten sposób, że niektórzy sędziowie podpisywali kilku, to oni działali w złej wierze, działali pod przymusem ministra, czy jakiegoś prokuratora, albo byli żądni awansu”.

O tym, czy Komisja Europejska przymknie oczy na działania Polski:

„Nie może. Jak tu była pani wiceprzewodnicząca komisji, jak był prezydent Francji, to na pewno były jakieś akty dobrej woli, wyciągnięta ręka. Pani wiceprzewodnicząca została przez pana ministra ośmieszona, a panu prezydentowi powiedziano, jakie znaczenie jego słowa, podpisując tak zwaną ustawę kagańcową”


Śródtytuły pochodzą od redakcji.

Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Komentarze

      • Krzysztof Skladanowski

        Komu jest głupiej: mnie, który kiedyś się dystansowałem od profesora za jego upartą obronę dobrego imienia Polaka wobec bestialstwa jakiego nasi przodkowie się dopuścili na Żydach, czy im, którzy powoływali się na jego autorytet wówczas, aby zdyskredytować historyków odkrywających makabryczną prawdę, a dziś pouczają go i podważają jego wiedzę? Ironia tu niewątpliwie gra pierwszorzędną rolę.

  1. Jacek Doliński

    Pan profesor delikatnie mówił o wstydzie – ale żeby to zrozumieć, trzeba mieć poczucie wstydu. Ja powiem brutalnie: wszyscy prawnicy (sędziowie, prokuratorzy, adwokaci, radcy prawni, pracownicy naukowi wydziałów prawa) którzy z ochotą zamienili swoje togi, a w przypadku pracowników naukowych – garnitury na liberie PiSich lokajów i w jakikolwiek sposób przyczynili się do łamania przez PiS konstytucji i/lub wsparli próby podporządkowania sobie przez PiS sądownictwa, a w szczególności brali udział w prześladowaniu swoich kolegów protestujących przeciwko tym próbom, powinni zostać w trybie dyscyplinarnym dożywotnio wydaleni z zawodu i automatycznie utracić prawo do stanu spoczynku (dotyczy sędziów i prokuratorów). Co nie wyklucza kar, orzeczonych przez sądy powszechne za przestępstwa wymienione w Kodeksie Karnym.

      • Roman Mus

        Nie bądźmy drobiazgowi, że tylko PiSiorom kłaniają się (kłaniali się) wszyscy prawnicy. Rozszerzmy, ale bez przesady, czyli do dnia 4.06.1989 wstecz. I… "riplejem po wsiech". W przypadku innych stanowisk urzędników państwowych też powinien być wprowadzony stosowny zapis prawny.

  2. Sławek Sławkowski

    Profesor Strzembosz był autorytetem dla PiSu jak się z nim zgadzał. Jako krytyk stracił walor autorytetu. Teraz autorytetami są tam niedouczeni magistrzy prawa oraz pewien niedorzecznik po maturze.

    • Jacek Doliński

      Dziękuję za jeszcze jedno hasło do mojego prywatnego słowniczka PiS-owskiej nowomowy:
      AUTORYTET (w znaczeniu określenia osoby) – w języku polskim: [1] osoba mająca szacunek wśród innych ludzi ze względu na swoją wiedzę lub zachowanie; posiadanie autorytetu pozwala tej osobie lub instytucji mieć wpływ na zachowania i sposób myślenia innych (według SJP). W PiS-owskiej nowomowie: [2] osoba zgadzająca się ze stanowiskiem PiS-u w jakiejś aktualnej sprawie, gotowa to potwierdzić publicznie (np. przez wywiad w środkach masowego przekazu, artykuł prasowy, przemówienie na zgromadzeniu), lub w postaci opinii lub ekspertyzy sporządzonej na zamówienie organu rządowego albo partyjnego; przy czym wykształcenie, dokonania naukowe i zawodowe, postawa moralna i autorytet tej osoby w znaczeniu [1] nie mają żadnego znaczenia.

Masz cynk?