Przejmowanie Trybunału Konstytucyjnego. Co jest w tym naciągane i jak bardzo?
Najbardziej „kreatywny” punkt odwojowania TK wygląda na błędne koło: najstarsza stażem sędzia może kierować Trybunałem po zawieszeniu prezesa, ale pod warunkiem, że go zawiesi, co wymagałoby prawa do kierowania TK. Czy dla ratowania praworządności można naciągać prawo? I czy warto?
Nawet ludzie trzeżwo myślący o polityce mają kłopot ze zrozumieniem strategii, jaką tzw. siły demokratyczne próbują przeciwstawić szaleństwu prawicowej narracji o obronie Trybunału przed „zamachem stanu” Tuska. Sam mam trudność z oceną, czy na pewno rozumiem argumenty i wybraną strategię przez „nowych sędziów” TK, na czele z Anną Korwin-Piotrowską, która wzięła na siebie ciężar przywództwa (współczuję i podziwiam).
Proponuję sprawdzenie strategii krok po kroku bez ulegania nastrojom paniki, jakie wzbudzają sceny przemocy w wykonaniu bądź co bądź prezydenta państwa, który z dumą odtrąbił zwycięstwo w potyczce władzy wykonawczej z sądowniczą 30 października 2026. Jak pisała w OKO.press Magdalena Chrzczonowicz, Karol Nawrocki pokazał wtedy, że jest raczej Bicepsem niż Głową Państwa. Dodam tylko, że swoje najście na Trybunał Nawrocki poprzedził okrzykiem „Prezydent idzie”, co pozytywnie zaskakuje, bo okrzyk „Król idzie” wydawał zwykle Marszałek Wielki Koronny. A tu sam władca ostrzegał poddanych!

Komentarze