Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Gavriil Grigorov / POOL / AFPFot. Gavriil Grigoro...

Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.

Przejdź do ankiety

Rosja już nie jest przerażona najazdem Trumpa na Iran. Putin dał sygnał, że umiarkowany optymizm w granicach rozsądku jest w przypadku Rosji wskazany. Tydzień temu było tak:

Przeczytaj także:

Ale „skoro ceny na ropę rosną, z Rosją zaczną się liczyć” – wypisuje na zakazanym w Rosji, ale cytowanym przez propagandę Kremla, portalu X doradca Putina Dmitriew. („Cena ropy przekroczyła 100 dolarów, a głos Rosji w światowej gospodarce i geopolityce jest jeszcze głośniejszy. Rzeczywistość znów bierze górę: ignorowanie Rosji jest niemożliwe”).

Putin zarządza światem przy pomocy ropy

Przed rozmową z Trumpem („pierwszą w tym roku, ale w sumie jedenastą” – jak podkreśliła propaganda Kremla) Władimir Putin zorganizował 9 marca spotkanie na szczycie w sprawie światowych cen ropy i gazu. Początek, z wystąpieniem Putina, transmitowała telewizja.

Widzimy to na oficjalnym zdjęciu na górze – warto zauważyć, że Putin czyta z karteczek zapisanych dużym pismem. Cierpi bowiem na starczowzroczność, ale używania okularów odmówił.

Putin ocenił sytuację tak:

  • Zmiana na rynku paliw nie jest przejściowa, jak uważa Trump. „Zmiana równowagi między podażą a popytem na węglowodory doprowadzi oczywiście do nowej, stabilnej rzeczywistości cenowej. To jest nieuniknione”.
  • Kluczowa dla dostaw ropy Cieśnina Ormuz jest zablokowana, znalezienie innych dróg transportu zajmie dużo czasu i będzie kosztowne. Tymczasem świat potrzebuje ropy teraz.
  • Rosja jest gotowa tę ropę dostarczyć i obecnie zwiększa dostawy energii do swoich wiarygodnych partnerów w kilku regionach świata. „Jeśli teraz przeorientujemy się na te rynki, które potrzebują większych dostaw, możemy tam zdobyć przyczółek”.
  • Nowym przyczółkiem są „nasi partnerzy w regionie Azji i Pacyfiku, ale także kraje Europy Wschodniej, takie jak Słowacja i Węgry”. One mają zagwarantowane dostawy po korzystnych cenach, gdyż są „wiarygodnymi partnerami”.
  • Jeśli chodzi o resztę Europy, to Rosja jest gotowa sprzedawać surowce, ale stawia warunki. „Rosja jest gotowa dostarczać ropę i gaz do Europy, ale czeka na sygnały od UE. Jeśli europejskie firmy, europejscy nabywcy zdecydują się na zmianę podejścia i zapewnią nam długoterminową, stabilną współpracę, pozbawioną koniunktury politycznej – proszę bardzo, nigdy nie odmawialiśmy” – powiedział Putin.
  • Aby skłonić Europę do zmiany zdania, Rosja już teraz zakończy dostawy gazu i ropy. Nie będzie czekać, aż ostateczne sankcje europejskie zamkną dla niej ten rynek w 2027 roku. „Rząd został już zobowiązany do oceny wykonalności i celowości wstrzymania dostaw energii na rynek europejski. Zamiast czekać, aż drzwi zatrzasną nam się przed nosem, musimy to zrobić teraz, skierować te wolumeny z rynku europejskiego do bardziej atrakcyjnych miejsc docelowych i tam się ugruntowywać” – pogroził Putin.

Moskwa: Europa się złamie, antyunijna propaganda nabierze siły?

Od kilku dni propaganda Kremla powtarza, że wojna w Zatoce Perskiej wymusi zmianę podejścia Europy do Rosji. Europejczycy będą musieli skapitulować, przyjąć rosyjskie warunki i zacząć kupować od Putina surowce. Kreml nazywa to „dywersyfikacją konieczną, by Europa przetrwała”.

Widać więc, że atak rosyjski pójdzie na znienawidzoną w Moskwie „Brukselę”. Europejczycy będą straszeni tym, że nieobliczalny Trump może wywołać kolejny kryzys naftowy i gazowy. I co będzie, jeśli stanie się to, zanim rezerwy zostaną uzupełniane przed zimą?

Kreml mówi bowiem teraz, że „oczywistej prawdy” o konieczności „dywersyfikacji” (czyli kupowania paliw z Rosji) nie rozumieją dziś tylko „europejscy biurokraci”. Tymczasem „porzucenie rosyjskiej energetyki, nie tylko podnosi jej koszty, ale także czyni Europę niezwykle podatną na wstrząsy energetyczne”.

Zmiana w Europie nie zajdzie z dnia na dzień, ale teraz – bardziej niż wcześniej – Moskwa pociesza poddanych Putina, że wojna i kryzys w Rosji się niebawem skończą, gdyż po kolejnych wyborach w krajach europejskich przejmie władze prorosyjska prawica.

„Wierzę, że kiedy Zachód doświadczy zmiany elit – a to nieuchronnie nastąpi – zdrowy rozsądek i trzeźwa kalkulacja wezmą górę, polityka ustąpi miejsca profesjonalizmowi” (Aleksandr Bortnikow, dyrektor Federalnej Służby Bezpieczeństwa, 10 marca ).

„Bingo. Teraz, podczas gdy większość europejskich biurokratów wciąż nie rozumie konsekwencji, przewiduje się, że rosyjska energia będzie niezbędna do przetrwania, a strategiczne błędy związane z jej ograniczaniem zostaną w pełni ujawnione” (Dmitriew, 8 marca).

Moskwa: Europa zobaczy, że winną kryzysu naftowego jest Ukraina

Na potwierdzenie trafności tej oceny propaganda Kremla cytuje premiera Węgier Orbána, premiera Słowacji Ficę i Sarę Wagenknecht, szefową niemieckiej AfD. Rzecz w tym, że Orbán z Ficą nie dostają ropy z Rosji, bo Rosja zniszczyła gazociąg „Przyjaźń”, a Ukraińcy go nie naprawiają. „Naftowa dźwignia” ma jednak – zdaniem Moskwy – zmienić podejście Europy także do Ukrainy.

Na razie jednak Moskwa może zapewnić sojusznikom w Budapeszcie i Bratysławie jedynie obietnicę tanich dostaw. Bo samych dostaw już nie:

Sojusznicy muszą radzić sobie sami. Orbán, 9 marca: Zaapelowałem do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen o ponowne rozpatrzenie sankcji UE wobec rosyjskiego sektora energetycznego. „Z powodu ukraińskiej blokady ropy naftowej i wojny na Bliskim Wschodzie ceny ropy naftowej na Węgrzech również zaczęły gwałtownie rosnąć. W tej sytuacji ukraińska blokada ropy naftowej nałożona przez Zełenskiego stanowi najpoważniejsze zagrożenie nie tylko dla Węgier i Słowacji, ale dla całej UE”.

Czyli według Orbána to nie rosyjska armia jest winna uszkodzenia rurociągu, a Zełenski, który ma problem z jego naprawieniem.

Sam Putin w wywiadzie udzielonym telewizji zaraz po spotkaniu z wysłannikiem Orbána wyraził zdumienie, że Europejczycy pozwalają Ukrainie stawiać warunki: „To dziwne. Mam wrażenie, że mamy do czynienia z sytuacją, w której ogon merda psem, a nie odwrotnie”.

To może oznaczać nasilenie wparcia propagandy Kremla dla poglądów o „braku wdzięczności Ukrainy” i „niestosownych żądań Ukrainy”. Zresztą premier Słowacji Robert Fico już 5 marca ogłosił: „To niedopuszczalne, że Zełenski uważa nas za swoje sługi i że powinniśmy robić wszystko, czego od nas oczekuje. Pomagamy mu we wszystkim, a on wręcz przeciwnie – szkodzi nam".

Trump dzwoni do Putina

I tu dochodzimy do rozmowy telefonicznej z Trumpem, który 9 marca zadzwonił do Putina. Poprzednio panowie rozmawiali 29 grudnia, kiedy Putin poskarżył się na atak Ukrainy na swoją rezydencję nad jeziorem Wałdaj. Jak szybko ustaliła CIA, żadnego ataku nie było. Następnie Trump rozmawiał już tylko z prezydentem Ukrainy Zełenskim i przywódcami europejskimi.

Teraz sytuacja Putina była lepsza i strony umówiły się na „regularne kontakty”. W godzinnej rozmowie uczestniczył cały sztab amerykańskich i rosyjskich ekspertów. Szło o ropę, choć prezydenci opowiedzieli sobie nawzajem swoje wersje sytuacji na frontach wojen, które toczą (wedle Putina w Ukrainie „wojska rosyjskie posuwają się naprzód całkiem pomyślnie”, wedle Trumpa wojna z Irakiem jest praktycznie wygrana).

Trump pochwalił się Putinowi laserami, które mają zastąpić pociski Patriot:

„Rozmawialiśmy o tym z prezydentem Putinem. Był pod ogromnym wrażeniem tego, co zobaczył, ponieważ nikt nigdy nie widział czegoś podobnego”.

Czy i co obiecał Trump Putinowi?

Trump ogłosił następnie, że Putin obiecał mu pomóc. Mimo że Putin wcześniej ogłosił, że pomoże tylko sobie „wzmacniając przyczółki”. Moskwa sugeruje teraz, że w rozmowie Putin postawił Trumpowi warunki, na jakich pomoże w zakończeniu wojny z Iranem.

„Podczas rozmowy z prezydentem USA Donaldem Trumpem prezydent Rosji Władimir Putin przedstawił szereg postulatów mających na celu szybkie polityczne i dyplomatyczne rozwiązanie konfliktu w Iranie – powiedział doradca Putina Jurij Uszakow (to on zazwyczaj streszcza zagraniczne rozmowy Putina dla publiczności).

„Rozmowa telefoniczna miała miejsce w kluczowym momencie” – ogłosił z kolei pozujący na dobrze poinformowanego Dmitriew.

Kremlowski komunikat mówi też wyraźnie, że mowa była o Ukrainie, a Moskwa wyraziła pewne nadzieje w związku z amerykańską mediacją w ukraińsko-rosyjskich rozmowach (kolejne rozmowy trójstronne planowane były na 5-6 marca, ale z powodu wojny z Iranem się nie odbyły. Nieaktualny jest też kolejny termin: 11 marca).

„Nacisk rzeczywiście położony został na sytuację wokół konfliktu z Iranem i trwające trójstronne negocjacje w sprawie rozwiązania konfliktu na Ukrainie, z udziałem przedstawicieli USA” – powiedział Uszakow.

A rzecznik Putina dodał, że Trump „nie zwrócił się o zawieszenie broni na Ukrainie do czasu osiągnięcia pełnego porozumienia”. Ale też, że „temat zniesienia niektórych sankcji USA na eksport rosyjskiej ropy nie został szczegółowo omówiony”. Mowa też była o Wenezueli, a sam Trump powiedział na swojej konferencji prasowej, że ma stamtąd dodatkowe 100 milionów baryłek ropy. Reuters podaje jednak, że administracja Trumpa rozważa złagodzenie sankcji naftowych wobec Rosji. Rozmowy mogą dotyczyć szerokiego złagodzenia sankcji, a także bardziej ukierunkowanych opcji umożliwiających niektórym krajom, takim jak Indie, zakup rosyjskiej ropy bez obawy przed karami ze strony USA, w tym cłami.

Wielka gra o imperium

Moskwa wraca więc do swojej wielkiej gry. I to dla niej ważna rzecz: jeszcze 5 marca wiceszef rosyjskiemu MSZ Riabkow przyznawał, że w sprawie Iranu nie ma żadnych rosyjsko-amerykańskich kontaktów. Potem z Rosjanami miał się komunikować wysłannik Trumpa, Steve Witkoff, ale tylko po to, by „stanowczo poprosić”, by Putin nie wspierał Iranu swoimi danymi wywiadowczymi o pozycjach izraelskich i amerykańskich na Bliskim Wschodzie.

Sugestie, że w rozmowie z Trumpem zapadły ważne, choć tajne ustalenia dotyczące innych państw, pojawiały się już w ciągu ostatniego roku. Od tygodni Moskwa powtarza np., że porozumiała się z Trumpem w sprawie Ukrainy już w czasie rozmów Putina z Trumpem na Alasce 15 sierpnia 2025. Niestety, ustalenia te nie zostały wcielone w życie – powtarza Kreml.

Teraz Uszakow mówi: „Powtarzam, drodzy koledzy, że rozmowa była bardzo pouczająca i niewątpliwie będzie miała praktyczne znaczenie dla przyszłej pracy obu krajów (Rosji i Stanów Zjednoczonych – red.) w różnych dziedzinach polityki międzynarodowej”.

Już wcześniej Siergiej Ławrow, szef dyplomacji Putina, zaproponował, by o losach obu wojen [w Ukrainie i w Iranie] i losach świata w ogóle zdecydował „szczyt stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ”. „Prezydent Putin zaproponował zwołanie szczytu Rady Bezpieczeństwa ONZ i jej stałych członków już jakiś czas temu, jeszcze przed pandemią COVID-19. Myślę, że nadszedł czas, aby zrealizować ten pomysł”.

Moskwa wyraźnie szuka nowych zasad zarządzania globem po tym, jak się okazało, że nie tylko ona, ale i USA łamią prawo międzynarodowe.

8 marca rzecznik Putina Pieskow mówił: „Szczerze mówiąc, mało prawdopodobne, żeby ktokolwiek potrafił sformułować, jakie prawo zastąpi [upadłe] prawo międzynarodowe. Można dyskutować na ten temat jedynie politycznie, ale nikt nie poda jasnej definicji”.

10 marca powiedział, że wielkich wojen w Ukrainie i Iranie nie rozwiąże się prosto: „Konieczne jest wielorakie zrozumienie i wielorakie porozumienie. Dlatego bądźmy cierpliwi”.

Celem jest imperium, nie pokój. Musimy ufać Putinowi

Jednocześnie Moskwa pełna jest nieufności do negocjacji. Śmierć przywódcy Iranu Ali Chameneiego przypomniała Putinowi, że inni jego sojusznicy zginęli lub zostali uwięzieni, mimo że wcześniej traktowani byli po partnersku przez zachodnich prezydentów, premierów i monarchów.

W dużym materiale 8 marca telewizyjne „Wiesti Niedieli” przypomniały los Saddama Husajna, jego szefa dyplomacji Aziza, Kaddafiego i Mubaraka, szczegółowo rozwodząc się nad tym, jakie prezenty wręczali oni zachodnim liderom i jak ciepło byli przed upadkiem przyjmowani.

„Czy Rosja może zaufać przedstawicielom USA, którzy negocjowali z Iranem i uczestniczą w dialogu na temat uregulowania sytuacji na Ukrainie?” – zapytał kremlowski „dziennikarz" Zarubin. Pieskow: „Rosja musi zaufać sobie i swojemu prezydentowi Władimirowi Putinowi”

Tymczasem prócz geopolitycznej naftowej analizy Putin przedstawił też na wspomnianym spotkaniu w sprawie ropy analizę sytuacji wewnętrznej:

Wywołany przez Trumpa kryzys naftowy da rosyjskiej gospodarce chwilę wytchnienia, ale „obecne wysokie ceny energii są tymczasowe”. Dlatego teraz rosyjskie firmy energetyczne muszą dodatkowe przychody przeznaczyć na spłatę zadłużenia wobec banków. Rosja musi więc jeszcze przez chwilę zaciskać zęby, bo Putin użyje ropy w rozgrywce międzynarodowej. Tymczasem wedle oficjalnych danych „dochody z ropy naftowej i gazu wyniosły łącznie 826 miliardów rubli, co jest wartością niższą niż w analogicznym okresie ubiegłego roku (47,1% rok do roku) i niższą od wartości bazowej za styczeń-luty bieżącego roku, głównie ze względu na niższe ceny ropy naftowej".

9 marca rosyjski MON przyznał się do zneutralizowania rekordowej liczby ukraińskich dronów nad Rosją: 754.

Ma to poważne gospodarcze konsekwencje, bo sposobem na drony jest obecnie nie tylko zamykanie lotnisk, ale i wyłączanie mobilnego internetu.

„Jeśli chodzi o problemy, jakie to [przerwy w komunikacji i ograniczenia w dużych miastach Rosji] stwarza dla firm, to oczywiście temat do dalszej analizy. Wiadomo, że w różnych kontekstach pojawia się kwestia dodawania określonych zasobów do białych list” – wyjaśnił Pieskow na briefingu 10 marca.

***

Od początku pełnoskalowej napaści Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku śledzimy, co mówi na ten temat rosyjska propaganda. Jakich chwytów używa, jakich argumentów? Co wyczytać można między wierszami?

UWAGA, niektóre z linków wklejanych do tekstu mogą być dostępne tylko przy włączonym VPN.

Grafika: rozbłysk a w srodku oko (Saurona?)
Grafika: rozbłysk a w srodku oko (Saurona?)
;
Na zdjęciu Agnieszka Jędrzejczyk
Agnieszka Jędrzejczyk

Z wykształcenia historyczka. Od 1989 do 2011 r. reporterka sejmowa, a potem redaktorka w „Gazecie Wyborczej”, do grudnia 2015 r. - w administracji rządowej (w zespołach, które przygotowały nową ustawę o zbiórkach publicznych i zmieniły – na krótko – zasady konsultacji publicznych). Do lipca 2021 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Laureatka Pióra Nadziei 2022, nagrody Amnesty International, i Lodołamacza 2024 (za teksty o prawach osób z niepełnosprawnościami)

Komentarze