Reset Trybunału Konstytucyjnego. Co proponują politycy i prawnicy? I czy to rozwiąże kryzys?
Coraz więcej polityków i prawników opowiada się za konstytucyjnym resetem Trybunału Konstytucyjnego. Jednak pod tym hasłem kryją się różne propozycje, w tym zawierające pułapki ustrojowe i polityczne. Reset, jeśli miałby mieć sens, powinien stanowić element rzeczywistej, głębokiej reformy konstytucyjnej wzmacniającej niezależność Trybunału.
Pomysł konstytucyjnego resetu Trybunału Konstytucyjnego nie jest nowy. W lipcu 2022 roku przedstawił go w OKO.press konstytucjonalista prof. Wojciech Sadurski. Przekonywał wówczas, że usunięcie z Trybunału trzech osób nieprawidłowo wybranych przez PiS na zajęte już stanowiska sędziowskie, czyli „dublerów”, nie wystarczy, aby odbudować niezależność tej instytucji. Proponował wyzerowanie składu Trybunału oraz wzmocnienie możliwości bezpośredniego stosowania Konstytucji przez sądy, bez konieczności zwracania się do TK.
Od tego czasu idea resetu zaczęła pojawiać się w propozycjach kolejnych prawników i polityków.
Zyskała na popularności w tym roku, po wywołanym przez prezydenta Karola Nawrockiego kryzysie konstytucyjnym dotyczącym odbierania ślubowań przez część sędziów TK wybranych przez Sejm w tym roku. Prezydent Nawrocki nie kwestionuje generalnej kompetencji Sejmu do wyboru sędziów TK, ale arbitralnie wybiera, od kogo odbiera ślubowania. Nie ma do tego podstawy prawnej, bo w przypadku sędziów TK (inaczej niż sędziów sądów powszechnych), ślubowanie przed prezydentem RP jest ceremonialne, co potwierdziła w swojej opinii Komisja Wenecka.

Komentarze