Dotarliśmy do szczegółów pierwszej interpretacji prawa podatkowego dla par jednopłciowych, które wzięły ślub za granicą. Skarbówka uznała, że choć Bartek i Franek są małżeństwem, to nie mają prawa do ulg i zwolnień. Tymczasem Franek poważnie choruje i potrzebuje podstawowego zabezpieczenia.
„Transkrypcja zagranicznego aktu małżeństwa do polskiego rejestru stanu cywilnego nie daje automatycznie prawa do ulg i zwolnień” – taką odpowiedź 19 czerwca wystosował do Franka i Bartka dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej. I dalej: „Ustawodawstwo polskie nie przewiduje możliwości zawarcia małżeństwa między osobami tej samej płci, dopuszcza jedynie małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety”.
To pierwsze oficjalne pismo w sprawie interpretacji podatkowej dla pary jednopłciowej, która zawarła ślub za granicą. Dla urzędników transkrypcja nie ma znaczenia. Kluczowy jest fakt, że Kodeks rodzinny i opiekuńczy nie uznaje małżeństw zawieranych przez osoby tej samej płci.
Z naszych informacji wynika, że pismo nie zostało skonsultowane z Ministerstwem Finansów. Problem w tym, że resort Andrzeja Domańskiego nie wydał w tej sprawie żadnych instrukcji, zostawiając interpretację urzędnikom.
Pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania, Katarzyna Kotula, już 13 czerwca przekazała nam, że trwają międzyresortowe uzgodnienia w tej sprawie. Za to organizacje społeczne podkreślają, że bezskutecznie apelują do ministra Domańskiego o spotkanie.
Zwłoka ministerstwa finansów prowadzi do chaosu. Skoro Zakład Ubezpieczeń Społecznych uznaje, że transkrypcja uprawnia małżonków tej samej płci do pobierania świadczeń, dlaczego inne krajowe instytucje miałaby odsyłać obywateli upominających się o swoje prawa do sądów?
– Polska znów pokazała nam środkowy palec – mówi OKO.press Franek.
Franek to Franciszek Gruszczyński-Ręgowski. Ma 42 lata i mieszka z mężem na warszawskiej Woli.
Para wzięła ślub 4 kwietnia 2018 roku w Edynburgu. Choć, jak mówi mi Franek, w praktyce małżeństwem są od dawna. – W Szkocji dostaliśmy tylko ramy prawne dla naszej rodziny, której Polska nie uznawała – opowiada.
Później, tak jak wiele innych par jednopłciowych, które zawarły ślub za granicą, weszli na drogę administracyjną i sądową, aby wywalczyć możliwość transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa. A ta miała być podkładką do uzyskania podstawowych praw. Skargi zaprowadziły ich aż do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
Zanim jednak Trybunał w Strasburgu rozpoznał ich sprawę, przełomowy wyrok zapadł w Luksemburgu. W listopadzie 2025 TSUE orzekł, że Polska ma obowiązek uznawania zagranicznych małżeństw par jednopłciowych. A najlepszym sposobem do realizacji wyroku w kraju, który nie uznaje żadnej formy legalizacji związków osób tej samej płci, jest transkrypcja, czyli przeniesienie zagranicznego aktu małżeństwa do polskich akt stanu cywilnego. Podobne wyroki zapadły przed NSA.
Dla Franka i Bartka pojawiło się światełko w tunelu.
Franek choruje na nietolerancję wysiłku (ang. chronic fatigue syndrome, ME/CFS)
– Uszkodzone mitochondria w komórkach nie produkują energii, co oznacza, że nie mam możliwości regeneracji. Gdyby porównać moje funkcjonowanie z baterią w telefonie komórkowym, to mógłbym naładować się do poziomu między 30 a 40 proc. Gdy przekroczę górny pułap i pojadę na kredycie, to możliwość ładowania spada, i to trwale – tłumaczy Franek.
Gdy rozmawiamy, opowiada, że jego plan na dzień to wycieczka do paczkomatu. – Poza tym odpoczywam, ale to żaden urlop. Leżę, żeby nie stracić kawałka życia – mówi.
W związku z chorobą Franek nie może pracować, potrzebuje jednak m.in. ubezpieczenia zdrowotnego.
– Aby móc chodzić do lekarzy na NFZ, wydaję ponad 800 zł miesięcznie na „dobrowolne” ubezpieczenie zdrowotne, czyli mechanizm przewidziany dla osób, które mają tyle pieniędzy, że nie muszą pracować. Mój mąż mógłby mnie ubezpieczyć u swojego pracodawcy, ale nie może, bo choć ZUS zobowiązał się, że będzie traktować pary jednopłciowe tak samo jak inne małżeństwa, to tylko te, które dokonały transkrypcji. A tej wciąż nie mamy – mówi Franek.
Dlaczego?
Franek i Bartek posłuchali polityków, którzy zapewniali, że każda para, która przed wyrokami TSUE i NSA dostała odmowę transkrypcji, będzie mogła bez problemu złożyć nowy wniosek. Jeśli jednak sprawy dotarły na drogę sądową, ale nie doczekały się rozstrzygnięcia, najpierw trzeba je wycofać. I okazało się, że tego system nie przewidział, a
kilka par wpadło w prawne limbo.
Wśród nich są Franek i Bartek. – Zwróciłem się do wojewody z wnioskiem, żeby usunął z obrotu starą sprawę. Wojewoda się nie zgodził, stwierdzając, że nie ma do tego podstaw – opowiada Franek.
Nie pomogły pisma prawników ani spotkanie osobiste, na którym Franek opowiadał urzędnikom o swojej chorobie. W końcu wojewoda poinformował parę, że ich sprawę skierował do MSWiA. Zapytaliśmy resort Marcina Kierwińskiego, czy zajmuje się sprawą Franka i Bartka oraz, czy w ogóle jest świadomy trudności, z którymi borykają się niektóre pary. Do czasu publikacji tekstu nie dostaliśmy jednak odpowiedzi.
Transkrypcje, których dziś dokonują urzędy stanu cywilnego w niektórych polskich gminach, są wydawane z użyciem starych wzorów aktu małżeństwa. Nowy system pojawi się pod koniec sierpnia wraz z wejściem w życie rozporządzenia wydanego przez Ministra Cyfryzacji i szefa MSWiA.
Dziś system dyskryminuje tych, którzy o systemową zmianę walczyli przed sądami.
– Byliśmy pierwsi, przeszliśmy najtrudniejszą drogę, a okazuje się, że lepiej było czekać i nic nie robić. Bo za walkę o swoje jesteśmy podwójnie karani – mówi Franek.
Już w marcu 2026, po wyroku NSA, Franek i Bartek złożyli wniosek do Krajowej Izby Skarbowej (KIS) ws. indywidualnej interpretacji podatkowej. Napisali w nim, że są małżeństwem i zgodnie z wyrokami TSUE i NSA ich ślub zawarty za granicą musi być uznany także w Polsce. Co więcej, przysługują im różne uprawnienia wynikające z europejskich regulacji, wśród nich możliwość wspólnego rozliczenia.
– W 2024 roku różnica pomiędzy rozliczeniem każdego z nas osobno a tym, gdyby system traktował nas jak innych małżonków, wyniosła około 2 800 zł. Teraz jest jeszcze gorzej, bo ja już nie pracuję, a Bartek wpada w grudniu w drugi próg podatkowy. Liczyliśmy na ulgę, która odciążyłaby nas finansowo w tej trudnej sytuacji – mówi Franek.
KIS dwukrotnie prosił o uzupełnienie wniosku. W końcu 19 czerwca wysłał odpowiedź, w której przekazał, że para, która nie dokonała transkrypcji, nie może wnioskować o wspólne rozliczenie. Ponadto, według urzędu
decydujące jest to, że polskie prawo nie rozpoznaje małżeństw osób tej samej płci.
W uzasadnieniu prawnym KIS powołał się na fragment orzeczenia TSUE, w którym Trybunał przyznał, że kraj ma swobodę w wyborze formy uznania małżeństwa pary tej samej płci.
Jak mówi OKO.press dr Mateusz Wąsik, adwokat i doradca podatkowy, urzędnicy pominęli fragment, w którym TSUE nakazał Polsce uznanie małżeństw osób tej samej płci w taki sposób, aby „nie czyniły niemożliwym lub nadmiernie utrudnionym” uzyskania praw przysługującym małżonkom.
– Z jednej strony małżeństwa jednopłciowe zawarte za granicą zaczynają być uznawane w określonych obszarach stosowania prawa – np. w praktyce organów takich jak ZUS – mimo braku zmian w przepisach Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego czy Konstytucji. Z drugiej strony, na gruncie prawa podatkowego podatnik ponownie zmuszony jest dochodzić swoich praw przed sądem administracyjnym – komentuje Wąsik.
– Powoduje to, że system prawny funkcjonuje w sposób niespójny i trudno przewidywalny, a podatnik pozostaje w stanie nieuzasadnionej niepewności co do zakresu swoich uprawnień – mówi adwokat.
Wąsik dodaje, że złożył też cztery inne wnioski o interpretację podatkową dla kolejnych par. – Jestem ciekawy, co resort finansów zrobi z tym fantem – mówi.
O interpretację podatkową tej i podobnych sytuacji dwukrotnie zapytaliśmy resort finansów. Do czasu publikacji tekstu nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi.
Gdy pytam Franka, czy czuje się oszukany przez polityków, odpowiada, że nigdy im nie ufał. – My nie mamy wyboru, robimy, co musimy, wręcz błagamy każdego, kto może kiwnąć palcem, żeby pomógł nam zabezpieczyć nasze życie. Dla części urzędników to najwyraźniej nic nie znaczy, cały czas jesteśmy poniżani w walce o podstawowe prawa – mówi Franek.
– Każdemu, kto kieruje nas do notariusza, chcę powiedzieć wprost: żadne pełnomocnictwa nam nie pomogą. Nie regulują one uprawnień podatkowych i świadczeń. W chwili śmierci pełnomocnictwa wygasają, co sprawia, że w świetle prawa stajemy się dla siebie obcymi osobami. Gdyby któryś z nas umarł, drugi nie będzie mógł przeżywać żałoby. Będzie musiał spiąć poślady i dalej walczyć – dodaje.
Franek wychował się w katolickiej rodzinie. W 2021 roku zgłosił się do naszej redakcji, żeby opowiedzieć nam o cierpieniu, którym było dojrzewanie jako wierzący homoseksualny mężczyzna. Punktem kulminacyjnym w jego życiorysie była terapia konwersyjna. – Zrozumiałem, że Kościół zmusza mnie, bym ranił nie tylko siebie, ale i innych; byłem narzędziem krzywdy – mówił nam wtedy.
Dziś nadal uważa, że polskim życiem publicznym trzęsie doktryna katolicka. To, co się dzieje wokół uznania małżeństw jednopłciowych, nazywa strachem urzędników przed „grzechem transkrypcji”.
– Moi rodzice mówili, że gdyby utrzymywali ze mną kontakty, gdyby zgodzili się, że ja i Bartek jesteśmy małżeństwem, to uczestniczyliby w naszym grzechu. I tak samo urzędnicy, którzy mają katolickie sumienie, mogą bać się, że za wykonywanie obowiązków służbowych, takich jak transkrypcja małżeństw par jednopłciowych, pójdą do piekła – mówi Franek.
– Dlatego potrzebujemy systemowych zmian, a nie osobistych interpretacji – dodaje.
Jeśli chodzi o zmiany systemowe, to najpóźniej 16 lipca dowiemy się, czy prezydent Karol Nawrocki wyrzuci do kosza pierwszy w historii projekt ustawy, uznający prawa par jednopłciowych, który wyszedł z polskiego parlamentu.
LGBT+
Andrzej Domański
Marcin Kierwiński
Ministerstwo Finansów
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji
małżeństwa jednopłciowe
transkrypcja
Rocznik ‘92. Dziennikarz i reporter. Uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). W OKO.press pisze o migracjach, społeczności LGBT+, edukacji, polityce mieszkaniowej i sprawiedliwości społecznej. Członek n-ost - międzynarodowej sieci dziennikarzy dokumentujących sytuację w Europie Środkowo-Wschodniej. Gdy nie pisze, robi zdjęcia. Początkujący fotograf dokumentalny i społeczny. Zainteresowany antropologią wizualną grup marginalizowanych oraz starymi technikami fotograficznymi.
Rocznik ‘92. Dziennikarz i reporter. Uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). W OKO.press pisze o migracjach, społeczności LGBT+, edukacji, polityce mieszkaniowej i sprawiedliwości społecznej. Członek n-ost - międzynarodowej sieci dziennikarzy dokumentujących sytuację w Europie Środkowo-Wschodniej. Gdy nie pisze, robi zdjęcia. Początkujący fotograf dokumentalny i społeczny. Zainteresowany antropologią wizualną grup marginalizowanych oraz starymi technikami fotograficznymi.
Komentarze