0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plFot. Slawomir Kamins...

Na zdjęciu: Sędzia Łukasz Piebiak, 1.07.2025 r. Warszawa Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Do zatwierdzenia ostatecznej listy członków sędziowskiej części odnowionej KRS doszło we wtorek 12 maja 2026 roku na posiedzeniu sejmowej komisji sprawiedliwości. Być może w piątek 15 członków-sędziów zostanie już wybranych na posiedzeniu plenarnym Sejmu.

Zatwierdzenie tej listy próbował w ostatniej chwili zablokować Trybunał Konstytucyjny Bogdana Święczkowskiego. We wtorek na posiedzeniu niejawnym nagle wydał zabezpieczenie, w którym nakazał Sejmowi powstrzymać się od wyboru tych sędziów do KRS do czasu wydania wyroku przez Trybunał. Wyrok ma być wydany na wniosek grupy posłów PiS, którzy zaskarżyli przepisy ustawy o KRS.

PiS sam tę ustawę uchwalił, by w 2018 roku rozwiązać starą, legalną KRS — w trakcie kadencji — i zastąpić ją nową neo-KRS. Obsadzoną głównie sędziami, którzy poszli na współpracę z resortem Ziobry. Był to element przejmowania kontroli nad sądami, bo KRS daje sędziom nominacje i awanse.

Zabezpieczenie w TK wydał skład orzekający na czele z byłym posłem PiS Stanisławem Piotrowiczem oraz z sędziami Bogdanem Święczkowskim (prezes TK), Bartłomiejem Sochańskim (wiceprezes TK), Rafałem Wojciechowskim i Justynem Piskorskim. Co ciekawe, wniosek posłów PiS w tej sprawie jest z lutego 2026 roku. A TK wydał zabezpieczenie na kilka godzin przed posiedzeniem sejmowej komisji.

Z tym zabezpieczeniem przyszli na obrady do Sejmu posłowie PiS. I żądali odroczenia obrad komisji. Nie zgodził się na to przewodniczący komisji, poseł Paweł Śliz z Polski 2050. Podkreślił, że zabezpieczenie zostało wydane z udziałem wadliwego sędziego dublera Justyna Piskorskiego, więc nie ma znaczenia prawnego.

Przeczytaj także:

Potem zaprezentowano kandydatów do KRS, których zgłosiły kluby parlamentarne. Kluby zrzeszające posłów partii tworzących rządzącą Koalicję wskazały w sumie 13 sędziów, których kandydatury popierają stowarzyszenie sędziowskie walczące o wolne sądy.

Ci kandydaci dostali też najwyższe poparcie od sędziów podczas odbywających się w sądach w całej Polsce Zgromadzeń Sędziów. Tam opiniowano kandydatów.

Posłowie Koalicji chcą to poparcie sędziów uszanować i w ten sposób zmniejszyć wadliwość wyboru sędziów do KRS przez polityków, czyli przez posłów w Sejmie. A fakt wyboru sędziów przez polityków został zakwestionowany w wyrokach ETPCz i TSUE.

Obecny wybór sędziów do KRS opiera się na uchwalonej przez PiS ustawie, bo prezydent dwa razy zablokował ustawę rządową, która wprowadzała nowe zasady wyboru sędziowskiej części Rady (mieli ich wybierać sędziowie).

Posłowie z sejmowej komisji do listy kandydatów dopisali też wystawionego przez PiS sędziego Łukasza Piebiaka, główną postać w aferze hejterskiej, oraz popieranego przez klub Konfederacji neosędziego Łukasza Zawadzkiego z Opola.

Kto jest na liście 15 kandydatów piszemy w dalszej części tekstu.

Koalicja nie miała wyboru. Zgodnie z ustawą o KRS każdy klub ma prawo zgłosić co najmniej jednego kandydata. Gdyby pominięto sędziów wystawionych przez PiS i Konfederację, dałoby to pretekst opozycji i prezydentowi Karolowi Nawrockiemu do podważania wyboru odnowionej KRS.

Ale i tak będzie takie ryzyko. Bo opozycja będzie zarzucać, że Sejm złamał zabezpieczenie TK Święczkowskiego, który zakazał wyboru nowego składu KRS.

Do takiego zabezpieczenia doprowadziła grupa posłów PiS. Chcą oni w TK podważyć przepisy ustawy o KRS, a tym samym podważyć legalność odnowionej KRS. Chcą, by TK orzekł, że Zgromadzenia Sędziów nie mogą opiniować kandydatów do KRS i, że nie mogą ich popierać stowarzyszenia sędziowskie.

Chcą też zablokować zwołanie obrad odnowionej KRS. Posłowie PiS skarżą przepisy ustawy o KRS mówiące, że pierwsze posiedzenie Rady zwołuje prezes SN — na tym stanowisku jest neosędzia Małgorzata Manowska. A jeśli tego nie zrobi, to zwołuje je najstarszy sędzia-członek Rady.

Posłowie PiS podważają też przepis mówiący, że jeśli kandydatów do KRS nie uda się wybrać w pierwszym głosowaniu (wymagana większość 3/5 głosów), to w drugim głosowaniu wystarczy bezwzględna większość.

PiS sam te przepisy uchwalił. I posłowie tej partii zachwalali, że tę ustawę przygotował Łukasz Piebiak. Ale teraz, gdy partia Kaczyńskiego jest w opozycji, za wszelką cenę próbuje zablokować przywrócenie praworządności w KRS. Podobne ruchy PiS wykonuje, by zablokować zmiany w TK.

Na zdjęciu u góry sędzia Łukasz Piebiak. Fot. Kuba Atys/Agencja Wyborcza.pl.

Stanisław Piotrowicz
TK pod przewodnictwem sędziego Stanisława Piotrowicza próbował zablokować wybory do KRS. Tu Piotrowicz w roli posła z listy PiS. Fot. Sławomir Kamiński/Agencja Wyborcza.pl.

Kogo do KRS chce wybrać Koalicja

Sejmowa komisja sprawiedliwości na ostateczną listę kandydatów wprowadziła 13 sędziów popieranych przez stowarzyszenia sędziowskie broniące praworządności, którzy dostali największe poparcie sędziów podczas opiniowania przez Zgromadzenia Sędziów.

To sędziowie:

  • Dariusz Zawistowski, legalny sędzia SN z Izby Cywilnej. Były przewodniczący legalnej KRS.
  • Edyta Jefimko, sędzia Sądu Apelacyjnego w Warszawie.
  • Monika Frąckowiak, sędzia Sądu Rejonowego Poznań-Nowe Miasto i Wilda. Prezeska tego sądu.
  • Karolina Bąk-Lasota, sędzia Sądu Rejonowego Katowice-Zachód.
  • Katarzyna Zawiślak, sędzia Sądu Okręgowego we Wrocławiu.
  • Ewa Mierzejewska, sędzia Sądu Apelacyjnego w Lublinie.
  • Magdalena Kierszka, sędzia Sądu Okręgowego w Gdańsku.
  • Jarosław Łuczaj, sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.
  • Ewa Żołnierczuk-Dec, sędzia Sądu Rejonowego w Rzeszowie.
  • Wojciech Buchajczuk, sędzia Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy. Wiceprezes Iustitii.
  • Bartłomiej Starosta, sędzia Sądu Rejonowego w Sulęcinie.
  • Aleksandra Wrzesińska-Nowacka, sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego.
  • Agnieszka Kobylińska-Bortkiewicz, sędzia Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie.

Dzięki tym sędziom w odnowionej KRS będą sędziowie ze wszystkich typów sądów.

Na tę listę nie dostało się dwóch sędziów, którzy pierwotnie byli popierani przez sędziów. Musieli zrobić miejsce dla Piebiaka i neosędziego Zawadzkiego. To sędziowie Sławomir Cilulko z Sądu Okręgowego w Białymstoku, wiceprezes tego sądu, i Beata Donhoffner-Grodzicka, sędzia Sądu Rejonowego dla Krakowa-Śródmieścia.

Sędziowie, kandydaci do KRS popierani przez środowisko sędziów. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Piebiak po 6 latach wrócił do łask PiS

Zgłoszony do KRS przez klub Konfederacji Łukasz Zawadzki to neosędzia z Sądu Okręgowego w Opolu. Jest mało znany. Do sądu okręgowego został powołany po przegranych przez PiS wyborach. Obecnie jest aktywny w komentowaniu przywracania praworządności.

Na swoim koncie na portalu X podkreśla swoją religijność. Wrzuca obrazki i figury świętych. Występuje w Radiu Maryja. Startuje do KRS z listy stowarzyszenia Prawników dla Polski. Na Zgromadzeniach Sędziów dostał tylko 67 głosów w całej Polsce. Czyli ma znikome poparcie sędziów.

Jeszcze mniej głosów na Zgromadzeniach — tylko 39 w całej Polsce — dostał sędzia Łukasz Piebiak z Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy, który jest symbolem „reform” Ziobry w sądach. I do KRS wystawia go klub PiS.

W rządzie PiS był zastępcą ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i pomagał mu przejmować kontrolę nad sądami. Był kadrowym w sądach. To za czasów jego pracy w resorcie sprawiedliwości była afera hejterska, która polegała na atakowaniu i oczernianiu sędziów, którzy bronili praworządności i krytykowali „reformy” Ziobry.

Wiceminister Piebiak był jej główną postacią. Sędziowie skupieni wokół niego zwracali się do niego „Herszcie”. Piebiak był na dwóch grupach dyskusyjnych. Na jednej był z sędziami, którzy popierali „reformy” Ziobry i się w nie włączyli. Grupa ta była na WhatsAppie i nazywała się Kasta/Antykasta.

Byli na niej członkowie neo-KRS, rzecznicy dyscyplinarni Ziobry, prezesi sądów z nominacji Ziobry i sędziowie pracujący wówczas na delegacji w ministerstwie. Na tej grupie omawiano różne działania podejmowane przez tych sędziów. To na tej grupie Piebiak polecał rzecznikom dyscyplinarnym „utłuc kaściaka”, czyli ścigać sędziów broniących praworządności.

Była też druga grupa, do której należał Piebiak. Chodzi o grupę na Signalu pod nazwą Niezłomni-grupa małego sabotażu. Była na niej m.in. Emilia Szmydt vel Mała Emi i dwóch członków neo-KRS. Na tej grupie też omawiano różne działania i sprawy.

Mała Emi, która rozprowadzała hejt na niezależnych sędziów — a w 2019 roku ujawniła aferę hejterską — była też w bezpośrednim kontakcie z Piebiakiem. Omawiała z nim m.in. rozesłanie paszkwilu na byłego prezesa Iustitii Krystiana Markiewicza. Pisała, że boi się odpowiedzialności prawnej za to. Na co Piebiak odpowiedział: „za czynienie dobra nie wsadzamy”.

Niedawno na pierwszym procesie cywilnym za aferę hejterską Piebiak zeznawał w sądzie jako pozwany. I przyznał, że był w kontakcie z Małą Emi przez kilka miesięcy, nawet rok.

Za aferę hejterską Prokuratura Regionalna we Wrocławiu chce postawić Piebiakowi 19 zarzutów karnych. Zarzuca mu udostępnianie danych wrażliwych sędziów z tzw. zielonych teczek; znajdujących się w ministerstwie. Piebiak miał do nich dostęp. Dane te trafiały potem do prawicowych mediów lub na hejterskie konto KastaWatch na Twitterze (założono je z komputera w resorcie Ziobry).

Piebiak przesyłał też dane z postępowań dyscyplinarnych dotyczących ówczesnego sędziego Waldemara Żurka, w celu przygotowania medialnego ataku na sędziego. Informacje te dostał m.in. ówczesny minister Ziobro.

Z kolei Prokuratura Okręgowa w Warszawie chce postawić Piebiakowi zarzuty w związku z posłużeniem się testamentem, który prokuratura uznaje za podrobiony. Piebiak na jego podstawie wystąpił o mieszkanie po dalekiej krewnej „cioci Ninie”, która pochodziła z Rosji. Po jej śmierci zostało mieszkanie w stołecznej dzielnicy Bielany.

Piebiak miał znaleźć testament, sprzątając jej mieszkanie. Testament, w którym mieszkanie zapisano Piebiakowi, podpisano „ciocia Ninia”. Prokuratura uznała, że nie sporządziła go daleka krewna Piebiaka.

Oba wnioski prokuratur o uchylenie immunitetu Piebiakowi trafiły do Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN, w której większość mają neosędziowie i tam utknęły.

A Piebiak po utracie władzy przez PiS zaczął konsolidować wokół siebie sędziów-beneficjentów „reform” Ziobry. Stoi na czele stowarzyszenia Prawnicy dla Polski, które krytykuje przywracanie praworządności przez rządzącą Koalicję.

Piebiak jako szef stowarzyszenia nawiązał też kontakty z konserwatystami z Węgier, którzy popierają politykę Wiktora Orbána. W 2025 roku był w Budapeszcie na prawicowym zlocie. Zaś w marcu 2026 roku była na Marszu Pokoju, który jest wiecem poparcia dla Orbána i jego Fideszu. To nie był przypadek.

Miesiąc wcześniej Piebiak i narodowiec Robert Bąkiewicz podpisali porozumienie o współpracy z Forum Solidarności Obywatelskiej – Fundacja Społeczna Solidarności Obywatelskiej (CÖF-CÖKA). Lider tej węgierskiej organizacji László Csizmadia stoi za organizacją proorbanowskich Marszów Pokoju. Z CÖF-CÖKA od lat utrzymuje kontakty m.in. Tomasz Sakiewicz (związany z Telewizją Republika i „Gazetą Polską”), Klubami Gazety Polskiej, a także z Ordo Iuris.

Piebiak jest też członkiem Polsko-Węgierskiej Sieci Profesorów, która skupia prawników-konserwatystów, którym bliskie ideologicznie były rządy PiS w Polsce i Orbána, na Węgrzech. W sieci oprócz Piebiaka są znani polscy politycy – Przemysław Czarnek -, naukowcy i sędziowie o poglądach konserwatywnych i ultrakatolickich.

Mimo poparcia rządu PiS Piebiak nadal jest szeregowym sędzią rejonowym. Ale od pięciu lat czeka na powołanie do NSA, do którego nominację dała mu w 2021 roku nielegalna neo-KRS. Awans dostał mimo udziału w aferze hejterskiej i mimo tego, że przed laty miał wyrok dyscyplinarny związany z pracą sędziego. Powołanie do NSA blokował jednak prezydent Andrzej Duda. Awansu póki co nie dał mu jeszcze prezydent Karol Nawrocki.

Po wybuchu afery hejterskiej w 2019 roku Piebiak stracił stanowisko wiceministra sprawiedliwości i podał w niełaskę PiS. Teraz wrócił do łask partii Kaczyńskiego.

Mała Emi
Emilia Szmydt vel Mała Emi. W bliskim kontakcie był z nią sędzia Łukasz Piebiak. Fot. Zrzut z ekranu TVN24.
Na zdjęciu Mariusz Jałoszewski
Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze