Zgodnie z uchwaloną nowelizacją ustawy o KRS 15 członków-sędziów do niej nie będą już wybierać politycy. Wybiorą ich w wyborach sędziowie. Jeśli prezydent Nawrocki ustawy nie podpisze, to i tak na wiosnę odbędą się wybory do KRS, na nowych zasadach.
Senat nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa uchwalił w środę 28 stycznia 2026 roku. To projekt przedstawiony przez ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka. Ustawa ma uzdrowić ten nielegalny i upolityczniony przez PiS organ.
Ustawa wykonuje wszystkie wyroki ETPCz, TSUE, SN i NSA, w których orzeczono, że neo-KRS jest sprzeczna z Konstytucją i nie jest niezależna od polityków. Z tego powodu można podważać jej nominacje dla sędziów, czyli neo-sędziów. A w dalszej konsekwencji można podważać wyroki wydane przez neo-sędziów.
Bo z uwagi na ich nominowanie przez nielegalny organ, nie dają oni obywatelom gwarancji prawa do niezależnego i bezstronnego sądu. A jest to wymagany standard przez Konstytucję i prawo europejskie. Dlatego neo-KRS była głównym źródłem problemów z praworządnością w Polsce, bo wadliwymi nominacjami dla neo-sędziów zatruła cały wymiar sprawiedliwości.
Uchwalona teraz przez Senat ustawa przywraca w KRS praworządność. Ma uzdrowić ten organ i z powrotem uczynić go legalnym.
Głównym założeniem ustawy jest przywrócenie zasady, że 15 członków-sędziów do Rady z powrotem będzie wybierać środowisko sędziowskie. A nie tak jak za władzy PiS, posłowie tej partii w Sejmie.
Sędziowie do KRS mają być wybrani w wyborach. Ustawa zakłada, że do odnowionej i legalnej KRS ma trafić jeden sędzia SN, dwóch sędziów apelacyjnych, trzech sędziów okręgowych, sześciu sędziów rejonowych, jeden sędzia wojskowy, jeden z NSA i jeden sędzia wojewódzkiego sądu administracyjnego. Taki podział miejsc w Radzie ma odzwierciedlać skład środowiska sędziów. Najwięcej jest sędziów rejonowych, czyli najniższego szczebla.
Obecnie nie ma w neo-KRS przedstawicieli wszystkich rodzajów sądów. Co też łamie Konstytucję, która zakłada pełną reprezentację środowiska sędziowskiego w Radzie.
Kandydować do odnowionej KRS będą mogli sędziowie z co najmniej 10-letnim stażem orzekania, w tym 5-letnim stażem na obecnie zajmowanym stanowisku.
Wymóg stażu jest po to, by w Radzie byli doświadczeni sędziowie. Po to jest też wymóg 5-letniego stażu na ostatnim szczeblu sądowym. Czyli jeśli ktoś kandyduje na stanowisko z puli przewidzianej dla sędziów apelacyjnych, sam musi być sędzią apelacyjnym z co najmniej 5-letnim stażem. Takie kryteria dopuszcza Komisja Wenecka.
Ustawa nie wyklucza z kandydowania do Rady neo-sędziów, ani członków obecnej neo-KRS. Choć większość członków obecnego, nielegalnego organu i tak nie będzie kandydować. Bo już obecna ustawa o KRS przewiduje dla nich ograniczenie tylko do dwóch kadencji.
Prawo zgłaszania kandydatów do Rady ma mieć grupa 50 sędziów, w tym neo-sędziów. Będzie ich mogła też zgłosić Naczelna Rada Adwokacka, Krajowa Rada Radców Prawnych i Krajowa Rada Notarialna. Kandydować nie będą mogli sędziowie w stanie spoczynku.
Wybór członków Rady odbędzie się w organizowanych przez PKW wyborach. Będzie ona też organizować publiczne, ogólnodostępne dla obywateli wysłuchania kandydatów.
Każdy sędzia będzie mógł oddać 15 głosów. Będzie mógł wybrać kandydatów z poszczególnych szczebli sądowych np. jednego z SN, czy sześciu z sądów rejonowych. W wyborach będą mogli też brać udział neo-sędziowie.
Ponadto uchwalona ustawa zakłada powołanie przy KRS Rady Społecznej. Będzie mogła ona opiniować kandydatów do nominacji sędziowskich.
Co ważne członkowie-sędziowie w uzdrowionej KRS nie będą mogli w tym czasie awansować, ani pełnić funkcji w sądownictwie np. być prezesami sądów. Co jest nagminne w neo-KRS i powiązało ich członków z władzą wykonawczą. O czym piszemy dalej.
Uchwalona ustawa nie zakłada zmian w funkcjonowaniu samej KRS i ewentualnego rozszerzenia jej kompetencji np. o nadzór administracyjny nad sądami; który ma obecnie ministerstwo sprawiedliwości. Takie są postulaty środowiska sędziowskiego, żeby ograniczyć wpływ władzy wykonawczej na sądy.
Projekty ustaw reformujące sądy i strukturę oraz zasady awansowania sędziów, resort sprawiedliwości przedstawi w dalszej kolejności. Pracuje nad nimi komisja kodyfikacyjna ustroju sądownictwa i prokuratury. Z kolei Sejm pracuje już nad projektem ustawy, który ma uregulować status wadliwych neo-sędziów.
Obecna ustawa o KRS jest już drugą uchwaloną przez obecną koalicję. Wcześniejsza przedstawiona przez ministra sprawiedliwości Adama Bodnara, została przez prezydenta Andrzeja Dudę odesłana do TK i tam przepadła.
Nowelizacja ustawy o KRS trafi teraz do prezydenta. Ale już szef jego kancelarii Zbigniew Bogucki zapowiedział, że prezydent jej nie podpisze. Bo ustawa wybór sędziów do Rady oddaje sędziom, co pozbawia wpływu na ich wybór „suwerena”. Czyli pozbawia takiego prawa posłów w Sejmie.
Paradoksalnie prezydent Karol Nawrocki powinien jednak takie rozwiązanie wziąć za plus, bo ustawa zabiera prawo do decydowania o składzie większości KRS politykom obecnej koalicji.
Jeśli prezydent ustawy nie podpisze lub odeśle ją do obsadzonego przez partię Kaczyńskiego TK, to rząd Tuska ma plan B. W maju 2026 roku kończy się kadencja neo-KRS. I nawet jeśli ustawa nie wejdzie w życie, to i tak wcześniej zostaną zorganizowane wśród sędziów wybory 15 kandydatów.
A posłowie w Sejmie – na podstawie obecnej ustawy – po prostu tylko zaakceptują ten wybór. Będą w roli notariusza. W ten sposób zostanie zmniejszona wadliwość wyboru sędziów do KRS przez Sejm, którego rola będzie marginalna. Do rozwiązania są jednak problemy proceduralne, wynikające z obecnej ustawy o KRS, która mówi, że kluby poselskie wskazują po 9 kandydatów na członków sędziowskiej części Rady (spośród zgłoszonych do Sejmu kandydatów).
Nie można więc wykluczyć, że zgłoszą się neo-sędziowie i sędziowie kojarzeni z Ziobrą, którzy według obecnych zasad zbiorą po 25 podpisów poparcia od sędziów. Na przykład były wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak, główna postać w aferze hejterskiej. I to ich wskaże klub PiS. Ale o wyborze sędziowskiej części KRS będzie decydował cały Sejm, w którym rządząca koalicja ma większość.
Do rozwiązania jest też jak zorganizować wybory kandydatów do KRS. Odbędą się one w sądach.
Krajowa Rada Sądownictwa jest organem zapisanym w Konstytucji. Decyduje o nominacja na sędziów i ich awansowaniu na wyższe szczeble sądownictwa.
Zasiada w niej 25 osób. Z mocy Konstytucji zasiadają w niej I prezes SN, prezes NSA, minister sprawiedliwości i przedstawiciel prezydenta. Są oni członkami KRS z tzw. automatu. Konstytucja mówi też, że Sejm wybiera do KRS 4 posłów, a Senat 2 senatorów.
Pozostałych 15 członków KRS to sędziowie. Zgodnie z Konstytucją powinni to być sędziowie z różnych szczebli sądownictwa – Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych. Konstytucja nie mówi, kto może wybrać skład sędziowski Rady. Przez lata regulowała to praktyka i stara ustawa o KRS.
Sędziów wybierało środowisko sędziowskie, a dokładnie Zgromadzenia Przedstawicieli Sędziów. Co było zgodne z Konstytucją, która separuje wymiar sprawiedliwości od polityki, by był on niezależny od ich wpływu. Taki wybór za zgodny z Konstytucją potwierdził też w 2007 roku stary TK.
PiS i Zbigniew Ziobro te zasady z premedytacją złamali. Gdy doszli do władzy w 2015 roku rozpoczęli atak na sądy. Plan był taki, by przejąć nad nimi kontrolę wpuszczając na ważne stanowiska swoich ludzi i związanych z nimi sędziów. W tym celu PiS uchwalił ustawy demontujące niezależność sądów, prokuratury, SN i KRS. Ta ostatnia jest kluczowa, bo to Rada decyduje o obsadzie najważniejszych sądów, w tym SN.
W 2018 roku znowelizowana ustawa o KRS – wpływ na jej kształt miał prezydent Andrzej Duda – weszła w życie. Tą nowelizacją przerwano kadencję starej, legalnej KRS. Co było złamaniem Konstytucji. I zastąpiono ją neo-KRS, do której 15 członków-sędziów po raz pierwszy wybrali politycy. Czyli posłowie w Sejmie. Sędziów do neo-KRS wybrali wtedy posłowie PiS do spółki z Kukiz 15.
Było to sprzeczne z Konstytucją z kilku powodów. Bo Konstytucja wprost mówi, że Sejm może wybrać do Rady tylko 4 posłów. PiS uznał jednak, że skoro Konstytucja nie mówi, kto ma wybrać sędziów, to może to określić w ustawie. Ale wybór sędziów do Rady przez Sejm jest sprzeczny z Konstytucją, która nie daje politykom wpływu na wymiar sprawiedliwości, który ma być niezależny.
Poza tym wybrano wtedy głównie sędziów, którzy poszli na współpracę z resortem Ziobry, a potem stali się twarzami jego „reform”. Wielu z nich było prezesami sądów z nominacji resortu Ziobry. Pracowali też w ministerstwie sprawiedliwości na delegacji. Czyli mieli związki z polityczną władzą, która chciała przejąć sądy i zniszczyć ich niezależność.
Tak wybrana neo-KRS nie spełniała też konstytucyjnego wymogu, by sędziowie reprezentowali różne typy i szczeble sądów. Nie było w niej i nadal nie ma – neo-KRS ma teraz drugą kadencję – szeregowych sędziów z Sądu Najwyższego, Naczelnego Sądu Administracyjnego, z sądów wojskowych i administracyjnych.
PiS wybrał głównie sędziów sądów rejonowych, którzy potem błyskawicznie awansowali. Nominacje do sądów wyższych instancji dostali oni od neo-KRS, w której zasiadają. Awanse dostały też ich rodziny. Często taka neo-KRS awanse dawała też „swoim” sędziom.
Przypomnijmy jak neo-KRS awansowała swoich członków i ich rodziny. Awansowali:
Awanse do sądów wyższych instancji dostali też inni członkowie neo-KRS – Ewa Łąpińska i Grzegorz Furmankiewicz. Ten drugi dostał jeszcze drugi awans aż do NSA, ale prezydent go tam nie powołał. Musiał się zadowolić tylko awansem na neo-sędziego Sądu Okręgowego w Krośnie.
Neo-KRS awansowała też wielu sędziów, którzy włączyli się w „reformy” Ziobry. Awansowano trzech byłych rzeczników dyscyplinarnych Ziobry. Chodzi o byłego głównego rzecznika Piotra Schaba i jego dwóch byłych zastępców Michała Lasotę i Przemysława Radzika.
Wszyscy trzej są obecnie neo-sędziami Sądu Apelacyjnego w Warszawie. A za władzy PiS byli prezesami sądów. Odpowiadają oni za masowe represje wobec sędziów za władzy PiS, za co prokuratura chce im stawiać dziś zarzuty. W sprawie ich działań toczy się kilkanaście śledztw.
Awansowała też żona Radzika, która z pozycji radczyni prawnej – bez doświadczenia w sądach – została aż neo-sędzią NSA. To neo-sędzia Gabriela Zalewska-Radzik.
Nielegalna neo-KRS dała też awans byłemu wiceministrowi sprawiedliwości Łukaszowi Piebiakowi. Z pozycji sędziego rejonowego dostał nominację do NSA. Piebiak jest główną postacią w aferze hejterskiej. Za to Prokuratura Regionalna we Wrocławiu chce mu teraz stawiać zarzuty.
Sądownictwo
Adam Bodnar
Andrzej Duda
Karol Nawrocki
Donald Tusk
Zbigniew Ziobro
Waldemar Żurek
Krajowa Rada Sądownictwa
Ministerstwo Sprawiedliwości
Sąd Najwyższy
Senat X kadencji
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej
neo sędziowie
praworządność
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Komentarze