Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: sędziasędzia
Śledztwo

Bąkiewicz i sędzia Piebiak chcą Budapesztu w Polsce. Ujawniamy polsko-węgierską sieć [odc. 2]

  • Anna Wójcik

  • Mariusz Jałoszewski

Jest 15 marca 2026 roku. Na ulicach Budapesztu tłumy ludzi z narodowymi flagami. Węgrzy obchodzą Święto Narodowe upamiętniające niepodległościową rewolucję z 1848 roku. Tłum nie idzie jednak razem. W stolicy Wegier są dwa konkurencyjne marsze. W jednym idą zwolennicy rządzącego Fideszu, partii premiera Wiktora Orbána. W drugim zwolennicy opozycji, która w najbliższą niedzielę 12 kwietnia ma szanse wygrać wybory parlamentarne.

W pierwszym marszu widać sporo polskich flag. Niosą je Polacy. Słychać Rotę Konopnickiej. Ze zwolennikami proputinowskiego i antyunijnego Orbána maszerują nacjonalistyczny aktywista Robert Bąkiewicz i jego grupa ludzi z samozwańczego Ruchu Obrony Granic, wspierającego PiS. Są politycy Konfederacji, w tym Krzysztof Bosak.

Widać wiceministra sprawiedliwości za rządów PiS Marcina Romanowskiego, który ukrywa się przed prokuratorskimi zarzutami na Węgrzech. Dostał azyl od rządu Orbána. Widać też sędziego Łukasza Piebiaka, byłego zastępcę Zbigniewa Ziobry, któremu też polska prokuratura chce stawiać zarzuty za aferę hejterską. Dziś stoi na czele oporu przeciwko przywracaniu praworządności w sądach. W tych dniach w Budapeszcie był też neo-sędzia SN Paweł Czubik, związany z ultrakatolickim Ordo Iuris.

Obecność na marszu Romanowskiego, Bąkiewicza i Piebiaka nie dziwi. Wszyscy współpracują blisko ze środowiskiem powiązanym z węgierskim obozem władzy. I się z tym nie kryją. Celem jest odbudowa bliskiej współpracy Warszawy z Orbánem i jego ludźmi, która kwitła za rządu PiS. I wspólne promowanie prawicowej agendy w UE.

W ostatnich latach powstała polsko-węgierska sieć powiązań, w której są znani polscy politycy, naukowcy i sędziowie o poglądach konserwatywnych i ultrakatolickich. W lutym 2026 roku ujawniliśmy w OKO.press Środkowoeuropejską Sieć Profesorów, która powstała u szczytu politycznej kariery byłej ministry sprawiedliwości w rządzie Viktora Orbána Judit Vargi.

W działania sieci są zaangażowani czołowi politycy PiS, w tym kandydat PiS na premiera prof. Przemysław Czarnek. Są w niej też także były wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego Mariusz Muszyński, neo-sędziowie Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego, osoby związane z Ordo Iuris i były wiceminister sprawiedliwości w rządzie PiS Łukasz Piebiak.

Przeczytaj także:

Teraz ujawniamy, jak organizacje Bąkiewicza i sędziego Piebiaka rozwijają współpracę z najważniejszą węgierską prorządową organizacją społeczną. To Forum Solidarności Obywatelskiej – Fundacja Społeczna Solidarności Obywatelskiej (CÖF-CÖKA), która od lat utrzymuje kontakty m.in. z Tomaszem Sakiewiczem (związany z Telewizją Republika i „Gazetą Polską”), Klubami Gazety Polskiej, a także z Ordo Iuris.

Liderem organizacji jest László Csizmadia, którego rząd PiS odznaczył Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi RP „w uznaniu wybitnych zasług w rozwijaniu relacji polsko-węgierskich”. To Csizmadia stoi za organizacją marszu poparcia dla Orbána, na którym byli Bąkiewicz i Piebiak.

Wkrótce opublikujemy kolejny tekst, w którym pokażemy, z kim z Węgier współpracuje ukrywający się tam przed zarzutami karnymi Marcin Romanowski.

Były wiceminister sprawiedliwości w rządzie PiS, sędzia Łukasz Piebiak. Zdjęcie zrobiono na proorbánowskim marszu w Budapeszcie 15 marca 2026 roku. Fot. Z profilu Prawników dla Polski na X-ie.
Narodowiec Robert Bąkiewicz na proorbánowskim marszu w Budapeszcie. Fot. Portal X.

Marsz Pokoju wspiera Viktora Orbána

W marcu 2026 roku lider opozycji Peter Magyar na marszu popierającym jego partię TISZA, która przoduje w sondażach, mówił, że Węgry należą do Zachodu, a ich miejsce jest w Unii Europejskiej i NATO. Obiecywał rozprawienie się z korupcyjnym układem rządzącym państwem.

Tymczasem zwolennicy partii Viktora Orbána zgromadzili się na „Marszu Pokoju” pod hasłem „Nie chcemy być ukraińską kolonią”.

Fidesz po raz kolejny wygrał wybory w 2022 roku, obiecując, że Węgry nie włączą się w wojnę w Ukrainie. Dzisiaj jest to po prostu narracja przeciwko państwu napadniętemu przez Rosję. Premier Orbán tradycyjnie obiecywał też, że na Węgrzech nie będzie rządzić Bruksela, czyli instytucje Unii Europejskiej, które oskarża o podżeganie do wojny i atak na węgierską suwerenność. UE zamraża 18 miliardów euro funduszy dla Węgier ze względu na naruszenia praworządności. Orbán w ramach retorsji blokuje pomoc UE dla Ukrainy.

„Marsze Pokoju”, które zamieniają się w marsz poparcia dla Orbána, organizowane są już od 2012 roku. Stoi za nimi László Csizmadia, współzałożyciel CÖF-CÖKA.

Na Węgrzech pod rządami Orbána przestrzeń dla organizacji społecznych i oddolnych inicjatyw obywatelskich została systematycznie i radykalnie ograniczona, jeśli ich działalność ma charakter krytyczny wobec władzy. W 2025 roku w rankingu CIVICUS mierzącym wolność organizacji społecznych na świecie Węgry dostały 46 punktów na sto, co jest najgorszym wynikiem w Unii Europejskiej (Polska: 69).

Organizacje społeczne, które otrzymują finansowanie z zagranicy, są prawnie określane jako „zagraniczni agenci”, co jest kalką z putinowskiej Rosji. Od 2023 roku działa Urząd Ochrony Suwerenności, który stygmatyzuje nielubiane przez władze organizacje społeczne. Fidesz za pomocą planowanej ustawy o jawności życia publicznego chciał jeszcze rozszerzyć kompetencje do karania organizacji uznanych za zagrażające „suwerenności narodowej”.

Na Węgrzech kwitną za to organizacje społeczne, które sprzyjają rządzącym. To tak zwane GONGO (government-organised non-governmental organisations), czyli formalnie pozarządowe, ale faktycznie prorządowe organizacje, hojnie finansowane ze środków publicznych i wspierające narrację władzy.

Najważniejszym z nich jest założona przez Csizmadię CÖF-CÖKA. Organizacja od lat agituje na rzecz Fideszu, co pozwala partii Orbána na obchodzenie limitów wydatków partii na kampanie wyborcze. Fundacja Csizmadii jest hojnie wspierana przez węgierskie spółki skarbu państwa i partię Fidesz.

Csizmadia uważa, że wojna Rosji przeciwko Ukrainie to „bezsensowna wojna między bratnimi narodami”, a „Rosjanie i Ukraińcy nie chcą decydować, kto uderzył pierwszy. Ponieważ obie strony uważają, że tylko odpowiedziały”. Domaga się zmniejszenia wsparcia Ukrainy przez Unię Europejską i przeanalizowania każdego wydanego na ten cel euro.

Krytykował rządy Francji, Niemiec, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii za „realizowanie interesów kapitalistów przemysłu zbrojeniowego” i podżeganie do wojny, co ma „zadać śmierć naszym młodym ludziom”. Nawołuje do powierzenia Donaldowi Trumpowi zadania budowania pokoju. Jego program to „skończyć ze współczesnymi podbojami, nielegalną imigracją, ideologią gender”. Chce wzmacniać „wyłączną, podstawową rolę rodziców, matek i ojców w wychowywaniu dzieci”.

Na „Marszu Pokoju” Csizmadia mówił, że „błędne jest przekonanie brukselskich elit, że możliwe jest nakładanie unijnych gubernatorów na barki europejskich narodów”. Wzywał do ochrony kraju przed nielegalnymi imigrantami, a węgierskich dzieci przed poborem do wojska.

W Budapeszcie nie zabrakło polskich akcentów. Przemawiał neo-sędzia Sądu Najwyższego, Paweł Czubik. Mówił o wyjątkowej więzi między narodami polskim i węgierskim oraz chwalił, że zawsze śpieszą sobie z pomocą w razie niebezpieczeństwa.

View post on Twitter

Głos zabrał też narodowiec Robert Bąkiewicz. Podkreślał, że nadal mierzymy się z poważnymi zagrożeniami, które atakują narody nie w mundurach, ale przy pomocy pięknie sformułowanych haseł. Wskazywał, że walka narodu węgierskiego o suwerenność wciąż trwa. A nadchodzące wybory jego zdaniem zdecydują, czy Węgry uda się zmusić do udziału w projekcie europejskim, który doprowadzi do rozpadu narodów.

Współpracownicy Bąkiewicza na marszu w Budapeszcie 15 marca 2026 roku. Fot. Z portalu X.

Bąkiewicz i Piebiak w ślad za Sakiewiczem nawiązują partnerstwa na Węgrzech

Obecność Pawła Czubika, Roberta Bąkiewicza i sędziego Łukasza Piebiaka na wspierającym Fidesz marszu nie jest przypadkowa.

Na początku lutego 2026 roku sędzia Łukasz Piebiak z ramienia stowarzyszenia Prawnicy dla Polski – które skupia sędziów, którzy awansowali za czasów PiS i włączyli się w „reformy” Ziobry – podpisał umowę o współpracy z CÖF-CÖKA. Celem współpracy ma być pielęgnowanie przyjaźni polsko-węgierskiej i ochrona wartości narodowo-konserwatywnych. W umowie obie organizacje zapisały, że są zwolennikami idei Europy suwerennych narodów. Przy podpisaniu umowy był członek zarządu stowarzyszenia Piebiaka, neo-sędzia SN Paweł Czubik.

Informację o tym podali Prawnicy dla Polski na swoim profilu na portalu X. Napisali o otwarciu możliwości „realizacji wspólnych programów dotyczących monitorowania procesów wyborczych oraz stanu naruszenia praworządności przez środowiska lewacko-liberalne”.

View post on Twitter

Podobną umowę o współpracy z CÖF-CÖKA podpisał tydzień później Robert Bąkiewicz, zapowiadając „nowy etap walki o Europę Ojczyzn, a nie Europę biurokratów”. Swój wpis na X informujący o sformalizowaniu współpracy z węgierską organizacją zakończył słowami „Czołem Wielkiej Polsce, Węgrom i Europie Narodów!”.

To nie koniec. Wcześniej pisaliśmy w OKO.press, że w listopadzie 2025 roku, Bąkiewicz i Piebiak – ale też neo-sędzia SN Czubik – gościli na konferencji Patriotycznej Rady na Rzecz Obywatelskiej Współpracy w Unii Europejskiej (PEuCET). Organizację powołali w 2024 roku László Csizmadia z CÖF-CÖKA oraz Tomasz Sakiewicz związany z „Gazetą Polską” i Telewizją Republika (media Sakiewicza są powiązane właścicielsko z PiS). Prezesem PEuCET jest dr Máté Tordai, dyrektor ds. zagranicznych CÖF-CÖKA.

Sędzia Łukasz Piebiak (stoi po prawej) po podpisaniu umowy z László Csizmadia z CÖF-CÖKA 1 lutego 2026 roku. Fot. Z profilu Prawnicy dla Polski na portalu X.

Fidesz i PiS popierały współpracę

Rządy PiS i Fideszu wyraźnie popierały współpracę tych środowisk. W 2021 roku, u szczytu przyjaźni między rządem PiS i Fideszu, Tomasz Sakiewicz oraz Ryszard Kapuściński z Klubów Gazety Polskiej (nie mylić ze zmarłym w 2007 roku reporterem) zostali odznaczeni Krzyżem Kawalerskim Orderu Węgierskiego.

Była konsul Węgier w Krakowie Adrienne Körmendy tłumaczyła, że o wyróżnienie Sakiewicza i Kapuścińskiego wnioskował sam premier Orbán. A laureaci swoją „działalnością publicystyczną i organizacyjną umocnili i rozbudowali więzi społeczne między szerokimi warstwami węgierskiego społeczeństwa, które uznają wartości chrześcijańskie za prawdziwe wartości europejskie, na których można budować przyszłość Europy”.

Rząd PiS nie pozostał dłużny. W listopadzie 2021 roku László Csizmadia otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Zasługi RP „w uznaniu wybitnych zasług w rozwijaniu relacji polsko-węgierskich”.

Na stronie polskiej ambasady w Budapeszcie pisano, że „organizacje kierowane przez László Csizmadię od 2011 roku współpracują z Klubami Gazety Polskiej, wzajemnie wspierając konserwatywne środowiska obywatelskie dwóch państw i wspólnie biorąc udział w uroczystościach z okazji polskiego Święta Niepodległości i węgierskiego święta upamiętniającego rewolucję z 1848 roku". Podkreślono też, że w 2019 roku z inicjatywy László Csizmadii utworzono Europejską Radę Współpracy Obywatelskiej (EuCET). Przekształcono ją później w platformę znaną dziś jako PEuCET.

Głównym celem organizacji PEuCET jest „zachowanie chrześcijańskiego dziedzictwa kulturowego Europy, pielęgnowanie jej tradycji, ochrona suwerenności państw narodowych oraz budowanie europejskiej współpracy opartej na współdziałaniu państw narodowych – zgodnie z koncepcją Europy narodów”. Sprzeciwia się ona „dążeniom federalistycznym, a nawet super-federalistycznym” w Unii Europejskiej.

PEuCET wspiera eurosceptyczną prawicową frakcję Patrioci za Europą w Parlamencie Europejskim, do której należą politycy z:

  • Wolnościowej Partii Austrii (Freiheitliche Partei Österreichs, FPÖ);
  • belgijskiej partii Interes Flamandzki (Vlaams Belang);
  • czeskiej partii ANO kierowanej przez premiera Andrej Babiša;
  • Duńskiej Partii Ludowej (Dansk Folkeparti);
  • francuskiego Zjednoczenia Narodowego (Rassemblement national);
  • holenderskiej Partii Wolności (Partij voor de Vrijheid, PVV);
  • hiszpańskiej partii VOX;
  • portugalskiej partii Chega;
  • włoskiej Ligi (Lega) Matteo Salviniego;
  • węgierskiego Fideszu i KDNP;
  • Łotwy na Pierwszym Miejscu (LPV);
  • greckiego Głosu Rozsądku;
  • polskiej Konfederacji.
László Csizmadia z CÖF-CÖKA, stoi drugi od lewej. Zdjęcie zrobiono w 2021 roku, podczas uroczystości uhonorowania go polskim odznaczeniem. Fot. Ze strony ambasady polskiej w Budapeszcie.

Jak Piebiak i Bąkiewicz mówili w Budapeszcie o atakach na praworządność za Tuska

W listopadzie 2026 roku roku Bąkiewicz i Piebiak wystąpili na dorocznej konferencji PEuCET w Budapeszcie zatytułowanej „Patrioci Europy – nic o nas bez nas”. Stowarzyszenie Prawnicy dla Polski reprezentował tam też neo-sędzia Sądu Najwyższego Paweł Czubik. Prelegentem był również związany z Ordo Iuris adwokat Bartosz Lewandowski, który jest obrońcą czołowych polityków PiS i współautorem projektu mocno represyjnej wobec sędziów ustawy kagańcowej, przedstawionej przez prezydenta Karola Nawrockiego.

Fotografowali się tam ze zbiegłym na Węgry byłym wiceministrem sprawiedliwości w rządzie PiS Marcinem Romanowskim, komentatorem prawicowych mediów dr Oskarem Kidą, byłym prezydentem Czech Vaclavem Klausem, czy politykiem skrajnie prawicowej niemieckiej AfD Volkerem Schnurrbuschem.

W konferencji wzięli udział przedstawicieli środowisk prawicowych i skrajnie prawicowych z Węgier, Polski, Czech, Słowacji, Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Francji, Hiszpanii, Włoch, Niderlandów, Portugalii, Finlandii i Estonii.

Piebiak w Budapeszcie wygłosił referat pod tytułem „Polska: krótka opowieść o stosowaniu prawa tak jak MY je rozumiemy”. Jak podsumowali Prawnicy dla Polski, Piebiak „przedstawił historię podporządkowywania lub niszczenia niezależnych od rządu instytucji, w tym sądownictwa i prokuratury, od chwili objęcia rządów koalicji 13 grudnia”.

Prawnicy dla Polski odwdzięczyli się László Csizmadia za gościnę i uhonorowali go nagrodą swojego stowarzyszenia, za wybitne osiągnięcia w zakresie pielęgnowania przyjaźni polsko-węgierskiej.

Laudację wygłosił neo-sędzia Sądu Najwyższego Paweł Czubik. Chwalił Csizmadię za „analizowanie i komentowanie manipulacji i fałszerstw eurokratycznych polityków, wskazując na zagrożenia, jakie autokratyczne rządy europejskiej, marksistowskiej lewicy niosą dla społeczeństwa obywatelskiego”.

Czubik dziękował Csizmadii za wsparcie, gdy „władzę w Warszawie objął neoliberalny, proniemiecki reżim, który z naruszeniem prawa realizował politykę marksistowską”, a także za „przyjście z pomocą prześladowanej Polsce”. Określił Csizmadię „wielkim patriotą” i „człowiekiem nieskazitelnym moralnie”.

Csizmadia nie pozostał dłużny. Rzewnie wspominał, jak 12 lat wcześniej pojechał do Polski, żeby promować „prawdziwą demokrację”, którą na Węgrzech, jego zdaniem, zaprowadził Orbán. Przestrzegł, że trzeba dziś takiej demokracji bronić.

Sędzia Łukasz Piebiak na prawicowym zlocie w Budapeszcie w listopadzie 2025 roku. Stoi pierwszy po prawej. Obok niego stoi zbiegły na Węgry były wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski, a obok niego Robert Bąkiewicz. W środku stoi były prezydent Czech Vaclav Kalus. Pierwszy od lewej stoi prawnik Oskar Kida, obok niego neo-sędzia SN Paweł Czubik, a za nim adwokat Bartosz Lewandowski. Fot. Z portalu X.

System Orbána i działania na rzecz Rosji

Ponadnarodowe sieci aktywistów oraz organizacji – formalnie pozarządowych, lecz faktycznie wspierających konkretne partie polityczne – współtworzą i rozpowszechniają idee oraz dostarczają języka do legitymizowania lansowanych przez te partie pomysłów.

Promują ideę „nieliberalnej demokracji” w węgierskim stylu. Krzyczą o ochronie suwerenności, obronie przed federalizacją w Unii Europejskiej i wspieraniu cywilizacji chrześcijańskiej. A jednocześnie promują centralizację władzy, upartyjnianie lub osłabianie instytucji demokratycznych i ograniczanie praw nielubianych przez siebie grup społecznych.

W ciągu czterech kadencji Fidesz zbudował na Węgrzech system określany przez politologów mafijnym, opartym na nepotyzmie oraz rozkradaniu krajowych i unijnych środków. System ma wielu beneficjentów: namaszczonych przez partię oligarchów, baronów medialnych i liderów prorządowych organizacji.

Ale w wyborach parlamentarnych 12 kwietnia 2026 roku premier Orbán po 16 latach nieprzerwanych rządów może stracić władzę. Opozycyjna partia TISZA kierowana przez Petera Magyara przoduje w sondażach.

Nadal jednak dużo jest wyborców niezdecydowanych, a zaprojektowany za rządów Fideszu system wyborczy może jeszcze przechylić szalę zwycięstwa na rzecz Fideszu.

Wybory w tym niespełna dziesięciomilionowym europejskim kraju przykuwają uwagę całego zachodniego świata.

Orbán stał się globalnym symbolem politycznego nurtu, który odrzuca liberalną demokrację z jej trójpodziałem władzy i ochroną praw wszystkich, w tym mniejszości, uznaniem zasad praworządności i norm prawa międzynarodowego.

Premier Węgier proponuje zamiast tego podbudowaną narodowo-konserwatywnymi hasłami, ale w rzeczywistości transakcyjną, oportunistyczną politykę. Jej faktycznym celem jest przede wszystkim utrzymanie władzy i bogacenie się nowej elity.

Kibicuje mu prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, który wysłał do Budapesztu wiceprezydenta JD Vance'a z żoną Ushą Vance. A także premier Izraela Benjamin Netanjahu. Oraz europejscy politycy prawicy i skrajnej prawicy: premier Włoch Giorgia Meloni, Marine Le Pen ze Zjednoczenia Narodowego, Alice Weidel z Alternatywy dla Niemiec, czy prezydent Polski Karol Nawrocki oraz politycy Prawa i Sprawiedliwości.

Orbán i ludzie z jego obozu władzy mają też bliskie kontakty z Putinem i jego ludźmi. Orbán jest bowiem jawnie prorosyjski i antyukraiński. W ostatnich tygodniach „Washington Post” i konsorcujm mediów środkowoeuropejskich Frontstory, VSquare, Delfi Estonia, The Insider i ICJK ujawniły bardzo bliskie kontakty szefa węgierskiego MSZ Petera Szijjarto z szefem MSZ Rosji Siergiejem Ławrowem.

Dziennikarze są w posiadaniu ich rozmów telefonicznych. Wynika z nich, że szef węgierskiego MSZ świadczył swego rodzaju usługi dla Ławrowa. Przekazywał mu dokumenty unijne i spełniał jego prośby. Chodzi o usuwanie z listy osób objętymi sankcjami biznesmenów bliskich Putinowi. I o przekazanie Moskwie dokumentów związanych z akcesją Ukrainy do UE.

Węgierski szef MSZ, by zadzwonić do Ławrowa, wychodził wręcz z narad w Brukseli i na gorąco referował mu ustalenia. Zapewniał go o lojalności Węgier wobec Rosji Putina. W blokowaniu proukraińskich inicjatyw na forum UE pomagała Węgrom Słowacja.

Na zdjęciu Anna Wójcik
Anna Wójcik

Pisze o praworządności, demokracji, prawie praw człowieka. Prowadzi podcast OKO.press "Drugi rzut OKA na prawo". Współzałożycielka Archiwum Osiatyńskiego i Rule of Law in Poland. Doktor nauk prawnych.

Na zdjęciu Mariusz Jałoszewski
Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze