Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Nieformalny pakt „Solidarność dla sprawiedliwości” ogłoszono w sobotę 18 kwietnia 2026 roku na corocznym zjeździe największego polskiego stowarzyszenia sędziów Iustitia w Łodzi.

Pakt zawarli przedstawiciele organizacji sędziowskich z Polski (Iustitia), Rumunii i Chorwacji. Ale założyciele liczą, że będą do niego przystępować inne organizacje sędziowskie z Europy Środkowo-Wschodniej.

Pakt opiera się na solidarności sędziów i jest oparty na siedmiu zasadach działania. Środkowoeuropejscy sędziowie są za:

  1. Niezależnymi sądami dla obywateli. Wolnymi od wpływów polityków, opartymi na prawie
  2. Wiernością sędziów prawu i godności sędziowskiej
  3. Wolnością sądów od agend partyjnych
  4. Solidarnością sędziów ponad granicami. Są przeciw izolowaniu ściganych sędziów za wydane wyroki, czy obronę praworządności
  5. Odpowiedzialnością publiczną sędziów i precyzją w komunikacji ze społeczeństwem
  6. Obroną niezależnych sądów i wsparciem dla sędziów, na których wywierana jest presja. Są za pomocą prawną i ekspercką dla takich sędziów
  7. Uczciwością i etyką w wymiarze sprawiedliwości. By obywatele ufali sądom.

Przeczytaj także:

"Potrzebujemy wspierania się nawzajem i solidarności. Musimy walczyć o wartości. To powód, dla którego tworzymy nieformalny pakt Solidarity for justice. On ma nas łączyć — mówił pochodzący z Rumunii były już sędzia Cristi Danilet.

A prezes Iustitii, sędzia Bartłomiej Przymusiński podkreślał: „Bitwa o praworządność nie kończy się na granicach kraju. Trwa od Warszawy po Budapeszt i Bukareszt. To egzamin dla naszej części Europy. Nasze doświadczenia musimy przekuć w siłę”. Dodał: „Nie ma rzeczny niemożliwych, gdy idziemy razem. Solidarity for justice to nasza odpowiedź. To obietnica, że już żaden sędzia nie będzie szedł sam”.

Inicjatywa jest ważna, bo populiści na całym świecie atak na demokrację zaczynają od ataków na sądy. Dla przykładu od 2022 roku w Tunezji sędziów wsadza się do więzienia, wyrzuca z zawodu (wyrzucono 57 sędziów), czy zawiesza bez prawa do wynagrodzenia.

Na zdjęciu u góry sędziowie zawierają nieformalny pakt Solidarity for justice. Od prawej stoją sędzia chorwacki Davor Dubravica, były prezes Iustitii Krystian Markiewicz, sędzia rumuński Cristi Danilet i prezes Iustitii Bartłomiej Przymusiński. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Kandydaci do odnowionej KRS popierani przez stowarzyszenia sędziowskie, które broniły praworządności. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Prezes Iustitii: Chcemy sprawiedliwych sądów dla obywateli

Tegoroczny zjazd Iustitii w Łodzi poza kwestiami wewnętrznymi stowarzyszenia skupił się na zagrożeniach dla sądów w Europie Środkowej. Dlatego ważną częścią obrad były wystąpienia sędziów z sześciu krajów. Mówił o sytuacji sądów w Chorwacji, Czechach, Bułgarii, Słowacji, Rumunii i Węgrzech. Ich relacje opisujemy dalej.

Mówiono też o odbudowie polskiej KRS. Na zjeździe krótko przedstawili się kandydaci popierani przez organizacje sędziowskie, które za czasów PiS broniły praworządności. W dniach 20-22 kwietnia w całej Polsce odbywają się zgromadzenia sędziów we wszystkich sądach.

Sędziowie opiniują na nich kandydatów — prosto do Sejmu zgłosiło się 60, to głównie neo-sędziowie, którzy awansowali za czasów PiS. Z nieoficjalnych informacji wynika, że frekwencja na zgromadzeniach jest duża. Szacuje się, że wynosi ponad 60 procent. Zgromadzenia są bojkotowane głównie przez neo-sędziów. Sędziowie głosują głównie za listą 15 kandydatów, popieraną przez stowarzyszenia sędziowskie broniące praworządności.

O odbudowie KRS mówił na zjeździe m.in. prezes Iustitii. O sytuacji rad sądownictwa mówili też zagraniczni sędziowie.

Prezes Iustitii Bartłomiej Przymusiński: „Chcemy odbudować KRS ze zgliszczy. Idziemy postawić gmach sprawiedliwości, w którym każdy obywatel poczuje się bezpiecznie. Chcemy sądów z literą prawa i godnością człowieka”. I dalej: „Musimy wyjść do tych, co nam nie ufali. Pokazać im, że sprawiedliwy sąd nie jest dla elit, ale dla nich”.

Prezes Iustitii mówił, że walka o praworządność w Polsce się nie skończyła. Że jest to proces złożony z etapów. Przymusiński: „Niektórzy są zmęczeni, ale to nie moment na odpoczynek”.

Podkreślał również, że czas skończyć z podziałami w środowisku sędziowskim. Zaapelował do młodych sędziów: „Drzwi Iustitii są dla was otwarte. Czas przestać pytać »skąd przyszliście«. Liczą się uczciwość, kompetencja, lojalność prawu, służenie człowiekowi, charakter”.

Głos zabrał też były prezes Iustitii — obecnie członek zarządu stowarzyszenia i sędzia TK – Krystian Markiewicz. Mówił o Trybunale Konstytucyjnym. Że nie jest on własnością prezesa Bogdana Święczkowskiego, tylko wszystkich obywateli. Markiewicz: „To Trybunał RP, wartość nas wszystkich. Tarcza do ochrony Polaków. To moje zobowiązanie wobec narodu”.

Prezes Iustitii Bartłomiej Przymusiński. Fot. Mariusz Jałoszewski.
Iustitia2
Były prezes Iustitii, obecnie sędzia TK Krystian Markiewicz. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Ataki na sędziów w Słowacji i Bułgarii. Dyscyplinarka dla sędziego z Rumunii

Ważną częścią zjazdu Iustitii były wystąpienia sędziów z sześciu krajów z Europy Centralnej.

Pierwszy wystąpił prezes słowackiego SN, sędzia Frantisek Mozner. Mówił, że od 2020 roku na Słowacji zmieniana jest konstytucja i są ograniczane uprawnienia trybunału konstytucyjnego do kontroli ustaw. Zwiększa się wpływ polityków na Radę Sądownictwa i pośrednio na sądownictwo.

Zmieniło się ustawodawstwo ws. odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów — mają oni dyscyplinarki. Służby specjalne kontrolują sędziów w trakcie każdego awansu sędziego. Może to być wykorzystane jako forma presji na sędziów. Wszak władza może zablokować awans odmową poświadczenia bezpieczeństwa.

Na Słowacji politycy atakują sędziów za orzeczenia. Ale prezes SN mówił, że mimo polityki obecnego rządu w sądownictwie następuje jednak poprawa. Podkreślił, że sądy będą odporne na naciski, jeśli będą w nich silni sędziowie. I, że sędziowie są odpowiedzialni za to, jakie będzie sądownictwo w Europie za 15 lat.

Prezes słowackiego SN Frantisek Mozner. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Sędzia Atanas Atanasov z bułgarskiego stowarzyszenia sędziów mówił, że bułgarskich sędziów politycy też atakują. Zarzucając im, że są opozycją lub że zależą od sił zewnętrznych i chcą kontrolować państwo. W prasie pojawiają się oszczercze artykuły, że służą oni biznesowi i przestępcom.

Atanasov mówił, że połowę składu rady sądownictwa wybiera w Bułgarii parlament, który wysyła tam polityków.

Głos zabrał Cristi Danilet, były sędzia rumuński. Sędzią był 25 lat. Jak sam mówił, trzy razy był zwalniany przez radę sądownictwa, ale wygrał w SN. W końcu dobrowolnie przeszedł w stan spoczynku, bo miał dość ataków za to, że bezpośrednio komunikował się z obywatelami w mediach społecznościowych. Miał za to postępowanie dyscyplinarne. Nie wszystkim podobał się jego luźny i otwarty styl. Sędzia niedawno wygrał sprawę w ETPCz.

Danilet mówił dużo o odpowiedzialności sędziów. O tym, że nie mogą być obojętni, bo wtedy stają się odpowiedzialni za niszczenie państwa prawa. Mówił, że sędziowie muszą przerwać ciszę. Być aktywni w mediach społecznościowych. Przekonywał, że dziś sędziowie mają prawo nie tylko wypowiadać się w sprawach dotyczących wymiaru sprawiedliwości, ale też w sprawach ważnych dla państwa.

Danilet: „Dość już naszej ciszy. Musimy stawić czoła nowym wyzwaniom. Mamy wspierać demokrację. Musimy być nie tylko w sądach, ale w całym obszarze publicznym”. Dodał: „Musimy wyjść poza sale sądowe, by prawo do niezależnego sądu, było prawem obywateli".

A czego nie mogą sędziowie? Danilet: „Uprawiać polityki, atakować personalnie, komentować spraw bieżących, naruszać swojej niezawisłości”. Ale dodał, że musi toczyć się debata o nowej etyce sędziów, bo czasy się zmieniły. Zakończył swoje wystąpienie tak: „Potrzeba nam solidarności, bo mamy te same problemy. Mamy złe dziedzictwo komunizmu. On cały czas jest w naszej krwi. Musimy być wzorem dla społeczeństwa”.

Sędzia Atanas Atanasov z bułgarskiego stowarzyszenia sędziów. Fot. Mariusz Jałoszewski.
Iustitia4
Były rumuński sędzia Cristi Danilet. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Ataki na sędziów węgierskich, głodzenie sędziów chorwackich. A w Czechach idą reformy

O tym, jak było w węgierskich sądach za rządów Orbána, opowiedział na zjeździe Iustitii sędzia Tamas Matusik, były prezes węgierskiej rady sądownictwa. Mówił, że po wyborach ma nadzieję na lepsze czasy dla sądów węgierskich.

Przypomniał, że od 2012 roku sądy były poddawane ciągłym reformom, zgodnie z interesem partii. Że rząd pozbył się prezesa SN, nielegalnie mianowano prezesów sądów. Obecny prezes SN nigdy nie był sędzią (to były prokurator i sędzia TK). I przy jego pomocy przejęto SN. Mówił, że sędziowie węgierscy mają niskie pensje. Władza ich tym szantażowała – będą podwyżki, jeśli zgodzą się na reformy. Zgodziła się na to dopiero obecna rada sądownictwa.

Nad Dunajem też były ataki na sędziów, którzy wypowiadali się publicznie. Mieli dyscyplinarki, byli atakowani w mediach. Robiono z nich wrogów państwa. Nazwano zdrajcami, reprezentantami interesów Brukseli. Po spotkaniu sędziego Matusika z ambasadorem USA, w ciągu miesiąca było 500 oszczerczych publikacji i spotów.

Matusik opowiadał, że w rządowej telewizji był materiał co godzinę. Pokazywano jego twarz i wyzwano do rezygnacji ze stanowiska szefa rady sądownictwa. Mówił, że jego zdjęcie zestawiano ze zdjęciem Sorosa i z narkotykami w tle. Zrobiono z niego wroga narodu. Matusik: „Sędziowie to łatwy cel, nie możemy bronić się jak politycy. Dlatego musimy utrzymać odporność i naszą siłę”. Podkreślał, że ważna jest solidarność sędziów.

Na Węgrzech sędziowie nie wyszli w obronie sądów na ulicę jak w Polsce. Do 2018 roku byli cicho. Matusik mówił, że rząd uchwalał, co chce. Że pierwszy protest wypłynął z rady sądownictwa, która wzięła na siebie obronę niezależności sądów.

W obronie sądów pomogły działania UE, które wstrzymały fundusze unijne dla Węgier. To spowolniło przejmowanie kontroli nad sądami. Proces ten następował wolniej niż w Polsce. Dlatego nie ma tam neo-sędziów. I w ocenie Matusika paradoksalnie sytuacja sądów nie jest tam aż tak zła. Bo ustawodawstwo nie było takie złe i brutalne. Nie ścigano sędziów jak w Polsce i nie zawieszano ich.

Węgierscy sędziowie wyszli na ulicę do obywateli dopiero w 2025 roku, gdy zorganizowali wzorem Polski Marsz Tysiąca Tóg.

Były prezes węgierskiej Rady Sądownictwa Tamas Matusik. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Po nim głos zabrał sędzia Davor Dubravica z chorwackiego stowarzyszenia sędziów. Tu problemem były niskie pensje. Jeszcze niedawno pensja chorwackiego sędziego wynosiła 1600 euro, czyli ok. 6,8 tysięcy złotych. To dwa razy mniej niż zarabia w Polsce sędzia rejonowy, który dostaje ok. 15 tys. złotych.

By wywalczyć podwyżkę i powiązać wzrost pensji ze wzrostem średniej pensji, sędziowie przestali sądzić. To zmusiło rząd do rozmów. Dziś pensja chorwackiego jest dwukrotnie wyższa i wynosi 3,2 tysięcy euro. Ale nadal to mniej niż zarabia polski sędzia rejonowy.

Sędzia Dubravica mówił, że obecnie jest problem z obsadą stanowiska prezesa chorwackiego sądu najwyższego. Prezydent i parlament nie mogą uzgodnić kandydatów. Był też pomysł, by sędziów co pięć lat poddawać kontroli bezpieczeństwa. Rząd tłumaczył to uczciwością. W ocenie sędziego Dubravicy to populizm antykorupcyjny, bo tak nie kontroluje się nawet członków rządu. Ten pomysł zablokował TK.

Problemem są też działania niektórych prezesów sądów. W sądzie w Zadarze nowy prezes zrobił reorganizację i 1/3 sędziów zmienił zakres obowiązków. Poprzenosił ich do innych wydziałów. Był protest sędziów w tej sprawie. Chorwacki sędzi: „Walka o niezależność sędziów nie skończyła się. To proces, który trwa. Niezależność to nie coś, co zostało zapisane w kamieniu na zawsze. Zależna jest od wyników wyborów”.

Iustitia7
Sędzia Davor Dubravica z chorwackiego stowarzyszenia sędziów. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Na koniec głos zabrał sędzia Tomas Novosad z czeskiego stowarzyszenia sędziów. Sytuacja czeskich sędziów jest na tle innych krajów najlepsza. Sędzia Novosad mówił, że nowy rząd planuje reformy sądów. Chce zamknąć sądy małe i połączyć je, tłumacząc to oszczędnościami. Ale sędziowie mówią, że oszczędności nie będą duże, za to wydłuży się droga obywateli do sądu. Zostaną też zlikwidowane stanowiska sędziów w tych sądach.

Rząd planuje też, by przez kilka lat nie wyznaczać nowych sędziów. Uważa, że ich obecna liczba — ok. trzech tysięcy — wystarczy. Są jednak obawy, że z tego powodu odejdą młodzi kandydaci do zawodu.

Iustitia8
Sędzia Tomas Novosad z czeskiego stowarzyszenia sędziów. Fot. Mariusz Jałoszewski.
Na zdjęciu Mariusz Jałoszewski
Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze