Siła prezydenta? To nie jest prawo, to jest przemoc [Siedlecka]
Prezydent Nawrocki najwyraźniej postanowił eskalować konflikt. W jakim celu? Po tym, jak wdarł się do Trybunału, wydaje się, że celem jest po prostu postawienie na swoim: zdecydowałem, że uniemożliwię orzekanie pięciu sędziom wybranym przez ten Sejm, i dopilnuję, żeby tak było.
W nocy prezydent Karol Nawrocki wtargnął do budynku Trybunału Konstytucyjnego siłą, własnym ciałem odpychając sędzię Annę Korwin-Piotrowską i pozostałych sędziów. A siłę ma. I doświadczenie „bramkarza”.
Jak wynika z wpisu sędziego Macieja Berka na X, sędziowie nie zamierzali bronić mu wstępu (choć wizyta nie była umówiona). Chodziło, jak napisał sędzia Berek, o „powitanie”. Jednak pan prezydent przed drzwiami się nie zatrzymał, tylko od razu zaatakował ciałem.
Przeczytaj także:
Jedna sprawa to ogólna kultura takiego zachowania, i to wobec kobiety. Ale mamy tu do czynienia z relacją (by ładnie to nazwać) najwyższego reprezentanta władzy wykonawczej w Polsce i władzy sądowniczej: sądu konstytucyjnego. W tej relacji prezydent użył siły fizycznej, wdarł się do budynku, którego nie jest gospodarzem. Prawo karne w takim przypadku mówi o zakłóceniu miru domowego. Ale jest to też zakłócenie porządku konstytucyjnego, według którego władza sądownicza i wykonawcza są sobie równe i współpracują dla dobra wspólnego.
Na czym miała polegać w tym przypadku współpraca ze strony prezydenta Nawrockiego – nie wiadomo, bo po wtargnięciu do Trybunału nie rozmawiał z sędziami, lecz wraz ze swoimi ludźmi udał się na górę. Tak przynajmniej wynika z wpisu sędziego Berka. Wygląda więc na to, że celem prezydenta było po prostu samo wejście do Trybunału, pokazanie, że ma do tego prawo i potrafi je wyegzekwować. Działał z pozycji siły, i to celowo.
W rzeczywistości nie ma żadnych uprawnień do przebywania w Trybunale, podobnie, jak sędziowie TK nie mają prawa do przebywania w Pałacu Prezydenckim bez zaproszenia. Gdyby zaś próbowali wedrzeć się tam siłą, mogliby zostać zatrzymani przez policję na gorącym uczynku naruszania miru domowego prezydenta.
Prezydent Nawrocki najwyraźniej postanowił eskalować konflikt. W jakim celu? Po tym, jak wdarł się do Trybunału, wydaje się, że celem jest po prostu postawienie na swoim: zdecydowałem, że uniemożliwię orzekanie pięciu sędziom wybranym przez ten Sejm, i dopilnuję, żeby tak było.
To nie jest prawo, to jest przemoc
Można oceniać, że sędzia Korwin-Piotrowska niewłaściwie zinterpretowała i zastosowała przepis pozwalający odsunąć od orzekania sędziego, którego działania mogą uczynić szkodę wymiarowi sprawiedliwości. Tych wątpliwości prawnych trochę jest. Ale jest to jednak działanie prawne, a nie przemoc.
Swoją drogą nocną akcją prezydent zepsuł PiS-owską narrację o rzekomym siłowym przejęciu TK. Sprawa rozkręcała się, była nadzieja na kadry, jak policja stosuje siłę do demonstrantów „broniących Trybunału” – a tu siłą do TK wkracza prezydent RP.
Po tej akcji można się spodziewać, że prezydent wprowadzi siłą do Trybunału Bogdana Święczkowskiego. Ciekawe, co dalej? Będą okupować gabinet Święczkowskiego?
Ten tekst ukazał się najpierw na Blogu Konserwatywnym Ewy Siedleckiej

Komentarze