0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: aut. Iga Kucharskaaut. Iga Kucharska

„Nie będziesz miał niczego i będziesz szczęśliwy” – brzmiał jeden ze sloganów obecnych na Światowym Forum Ekonomicznym kilka lat temu. Chodziło w nim o to, że ludziom nie potrzeba własności. Wystarczy nam dostęp do mieszkania, samochodu, a nawet lodówki. Hasło to zostało co prawda przejęte przez alt-prawicę, żeby opisać to, jak ten nurt polityczny patrzy na lewicową politykę. Wydaje się jednak, że w 2026 roku pasuje ono przede wszystkim do polityki cyfrowych platform, które sprzedają nam dostęp do kultury, a nie kulturę, którą możemy mieć na własność.

To czwarty odcinek nowego podcastu OKO.press – „To trzeba na spokojnie”. Opowiadam w nim o obsesjach współczesności – big techach, sztucznej inteligencji, trendach w mediach i kulturze. Postaram się rozjaśnić trudne tematy i pomóc w ich zrozumieniu. To trzeba na spokojnie. Świat zwariował, my jeszcze nie. Zapraszam, Marcel Wandas.

Ostatnio obawy, że to prawo własności zostanie nam odebrane, wybrzmiewają szczególnie mocno w środowisku miłośników gier komputerowych. Gracze są zirytowani po ostatniej decyzji Sony. Firma ogłosiła, że od 2028 roku wycofa się z wydawania fizycznych nośników, czyli płyt z grami, które można będzie odpalić na konsoli PlayStation. To jedynie ostatni kamyczek, który wpadł do tego ogródka – wcześniej były sygnały o słabym traktowaniu pracowników, zwolnienia, sygnały o nadużywaniu swojej pozycji przez wiele różnych firm zajmujących się produkcją i dystrybucją gier.

Gracze obawiają się, że dostęp do gry może zostać wyłączony z dnia na dzień, mimo że zapłacili za dostęp do niej w formie cyfrowej. Tak zrobił już Ubisoft z grą The Crew, i na kanwie tej decyzji powstała inicjatywa Stop Killing Games, która ostatnio poszła do sądu w sprawie praktyk Sony.

Gdzie jest Korova Milky Bar?

O tym, że kultura w sieci pojawia się i znika, przekonali się fani zespołu Myslovitz. Przez lata, bez wyjaśnienia, w serwisach takich jak Spotify czy Tidal nie była dostępna płyta „Korova Milky Bar.” Pojawiła się na chwilę – w 2024 roku, w bardzo słabej jakości, i szybko zniknęła. Obecnie w sieci nie da się przesłuchać tej płyty w pełni legalnie, a nieliczne egzemplarze płyt i kaset, dostępne w serwisach sprzedażowych osiągają bardzo wysokie ceny – od kilkuset do nawet niemal dwóch tysięcy złotych. To jeden z wielu takich przypadków – niekompletnych dyskografii poszczególnych artystów nie brakuje.

Wykupując dostęp do serwisu streamingowego, nie mamy pewności, czy nie zniknie z niego film, album czy serial. Dlatego niektórzy dbają o to, by najważniejsze dla siebie tytuły posiadać na własność. Na nośniku fizycznym.

Płyty CD wracają

- W zasadzie wszystkie nośniki fizyczne rosną, widzę to też w swojej wytwórni. Płyty CD bardzo, bardzo urosły, a one były chyba takie w pewnym momencie najbardziej gdzieś tam zapomniane, pogardzane. Oczywiście winyle są najpopularniejsze – mówi w podcaście „To trzeba na spokojnie” Jędrzej Jendrośka, właściciel wytwórni Superkasety Records. Jako DJ Duch zbiera płyty i kasety z albumami często niedostępnymi w streamingu i archiwizuje je w formie mikstejpów. Udostępnia je na platformie Bandcamp, zapomniane utwory gra również na imprezach klubowych.

- Rośnie grono osób, które chcą czegoś więcej od słuchania muzyki, którym zależy. Część osób pewnie rozumie problemy ekonomiczne, które wiążą się ze streamingiem i chce po prostu docenić pracę swoich ulubionych twórców. Często to nawet osoby, które nie mają gramofonu czy innego odtwarzacza – opisuje Jendrośka.

Przeczytaj także:

Na zdjęciu Marcel Wandas
Marcel Wandas

Reporter, autor tekstów dotyczących klimatu i gospodarki. Absolwent UMCS w Lublinie, wcześniej pracował między innymi w Radiu Eska, Radiu Kraków i Off Radiu Kraków, publikował też w Magazynie WP.pl i na Wyborcza.pl. Jeden ze współautorów podcastu "Drugi Rzut Oka". Interesuje się tematyką transformacji energetycznej, transportu publicznego, elektromobilności, w razie potrzeby również na posterunku przy tematach popkulturalnych. Mieszkaniec krakowskiej Mogiły, fan Eurowizji, miłośnik zespołów Scooter i Nine Inch Nails, najlepiej czujący się w Beskidach i przy bałtyckich wydmach.

Komentarze