Wojna Trumpa w Iranie podniosła na duchu Kreml. Co prawda wojna Putina w Ukrainie trwa, ale USA popadły w gorsze kłopoty, a Trump, niedawno jeszcze pokazywany w propagandzie jako równy Putinowi, okazał się jednym wielu „krwawych błaznów”. Przy okazji rozważań o błaznach Moskwa znalazła dowód na to, że demokracja jest najgorszą formą władzy
USA właśnie wycofują się ze zobowiązań sojuszniczych! – rosyjskie oficjalne media powtarzają z zachwytem amerykańską zapowiedź, że ponieważ Trumpowi nie starcza broni na wojnę na Bilskim Wschodzie, nie rozważa wstrzymanie zakontraktowanej i opłacanej przez sojuszników dla Ukrainy. Znienawidzona w Rosji i kochająca USA Polska będzie musiała oddać swoje Patrioty Amerykanom, gdyż są potrzebne w Zatoce Perskiej. Spełnia się więc marzenie Kremla o rozpadzie Zachodu.
Wobec tego, co propaganda Kremla nazywa „bliskowschodnią katastrofą” USA, Ukraina musi zejść na dalszy plan. I Kreml gorąco w to wierzy. USA Trumpa sobie po prostu nie radzą, a wywołana przez nie wojna zmusi także Europę do zmiany frontu wobec Rosji. „Zaczną kupować naszą ropę i gaz na naszych warunkach".
Najważniejsza zmiana w narracji dotyczy jednak opowieści o samej Ameryce.
Do tej pory oficjalne rosyjskie media nie pokazywały niekoherentnych wypowiedzi Donalda Trumpa, a jeśli już, to nadawały im sens w komentarzach. Trump miał być mocarzem, który wspólnie z Putinem na nowo urządzi świat.
Teraz okazało się, że Trump jest tylko starym człowiekiem, jak ten, który udawał Czarnoksiężnika z Krainy Oz.
Rosyjskie media pokazują teraz, że prezydent USA mówi nieskładnie i popełnia szkole dyplomatyczne błędy (w niekontrolowanym słowotoku obraził następcę tronu Arabii Saudyjskiej). Powtarzają, że Ameryka nie ma na wojnie z Iranem strategii, a tylko taktykę. A negocjacje Trumpa z Teheranem propaganda Kremla nazywa „rozmowami Schrödingera”. Nawet jeśli widz nie zrozumie dowcipu (propagandyści nie objaśniają paradoksu „kota Schrödingera”, który zarazem żyje i jest martwy), to kpiący ton komentarza wystarczy, by zrozumieć, że z Trumpem jest coś nie tak.
Kreml ogłasza więc swoim poddanym, że nie należy się obawiać amerykańskiego nacisku. Bo to Amerykanie będą potrzebowali rosyjskiej pomocy w Iranie. I za darmo jej nie dostaną.
„Rosja jest gotowa pomóc stronom konfliktu na Bliskim Wschodzie w znalezieniu sposobu na powrót do rozwiązania konfliktu na drodze dyplomatycznej” (szef MSZ Rosji Ławrow, 31 marca).
Wobec tego stan negocjacji w sprawie Ukrainy wygląda teraz tak:
Jak to wygląda?
Amerykanie znowu próbowali skłonić Ukrainę do oddania Rosji Donbasu. Zachętą dla Ukrainy ma być to, że wtedy – to znaczy po zakończeniu wojny, bo Amerykanie wierzą, że wystarczy do tego oddać Rosji Donbas – USA dadzą Ukrainie gwarancje bezpieczeństwa.
Ukraina odpowiada, że prawdziwe gwarancje to członkostwo w NATO i zwrot Kijowowi broni atomowej. Działania Amerykanów nazywa naciskiem. Rubio mówił (27 marca), że to kłamstwo, bo wcale nie naciskał. „Powiedzieliśmy stronie ukraińskiej, na co nalega Rosja. Nie jesteśmy tego zwolennikami. Wyjaśniliśmy to. To ich wybór, nie nasza sprawa”. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski: to było przekazanie rosyjskiego ultimatum, my to rozumiemy jako nacisk.
To, że Rubio zarzuca Ukraińcom kłamstwo, zachwyciło oczywiście rosyjską propagandę. Kolekcjonuje ona wszystkie wypowiedzi świadczące o tym, że USA zupełnie odwrócą się od Ukrainy i Europy. Ale jednocześnie Moskwa sypie Amerykanów: doradca Putina Jurij Uszakow, ujawnił (29 marca), że ekipa Trumpa przedstawiła Rosji „szereg naprawdę interesujących propozycji rozwiązania kryzysu na Ukrainie. Tyle że „nie zostały one jeszcze wdrożone”. „Wydaje mi się również, że Amerykanie mogliby naprawdę wywrzeć presję na Kijów i wpłynąć nań”.
Także szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow sugeruje, że to Rubio mija się z prawdą. Amerykanie starają się bardziej, niż chcą to przyznać. A oddanie Donbasu nie wystarczy, by Rosja zgodziła się na rozejm. Ławrow powtórzył (26 marca), że przecież USA obiecały oddać Rosji Donbas jeszcze w czasie spotkania Putin-Trump na Alasce w sierpniu 2025 roku. Tego zatem nie trzeba Ukrainie komunikować, bo już to wie. „Widzimy, że strona amerykańska dokłada wszelkich starań, aby uzyskać zgodę Kijowa na porozumienia osiągnięte przez prezydentów Rosji i USA na Alasce. Właśnie na tym polega ich współpraca z reżimem w Kijowie”.
Ławrow dodał od razu, że „porozumienia na Alasce nie były kompleksowe. Po tym, jak Kijów zgodzi się zaakceptować porozumienia z Anchorage, nadal będzie trzeba poruszyć szereg kwestii”:
„Nie sądzę, żebyśmy mieli oczekiwać jakichkolwiek kroków ze strony Kijowa w tej sprawie. Musimy po prostu domagać się, w imieniu Unii Europejskiej i NATO, przywrócenia zapisów Konstytucji Ukrainy, które gwarantują prawa wszystkich mniejszości narodowych, przede wszystkim rosyjskiej mniejszości narodowej i rosyjskojęzycznych mieszkańców Ukrainy, w tym prawa językowe i religijne”.
Wypowiedź Ławrowa zdradza więc plany Rosji wobec Europy – plany, które zdaniem Kremla staną się realne dzięki wojnie z Iranem.
Do tej pory Ukraina mogła się skutecznie bronić dzięki wsparciu Europy.
„Wszystkie negocjacje po szczycie w Anchorage były skomplikowane przez fakt, że kierownictwo UE i NATO, przede wszystkim Ursula von der Leyen i Mark Rutte, starało się wszelkimi sposobami podważyć te ustalenia i odsunąć administrację amerykańską od porozumień, które na jej wniosek poparliśmy” (Ławrow, 26 marca).
To się zmieni. Kryzys paliwowy wywołany atakiem na Iran wymieni europejskich przywódców. A nowi będą Rosji przychylni. Zgodzą się znów kupować rosyjski tani gaz i ropę w zamian za odstąpienie od „podejścia ideologicznego”. Czyli w zamian za Ukrainę oraz Europę Wschodnią: ultimatum Putina z grudnia 2021 pozostaje w mocy.
Na razie zmian jeszcze nie widać, ale dlatego – objaśnia Kreml – że decyzje w Unii Europejskiej podejmują kobiety (szefowa KE Ursula von der Leyen i szefowa dyplomacji UE Kaja Kallas), a kobiety są z natury głupie i niewykształcone.
Nadzieję na zmianę w Europie Moskwa wyraża tak:
Moskwa codziennie ustami najwyższych urzędników i samego Putina ponawia ofertę korzystnej sprzedaży węglowodorów Europie: „Rosja była i jest gotowa nadal być niezawodnym dostawcą surowców energetycznych na każdy rynek światowy, w tym europejski” (Pieskow, 30 marca).
Kreml mówi o odbudowie Nord Stream 2 i wspólnym czerpaniu z niego korzyści. Przy czym teraz nie obowiązuje już powtarzana latami wersja, że rurociąg wysadzili w 2022 roku Amerykanie (gdyż Ukraińcy nie byliby w stanie przeprowadzić takiej operacji). Teraz Moskwa jest pewna, że to jednak byli Ukraińcy. A skoro tak, skoro w ten sposób skrzywdzili Europejczyków, to można by się dogadać ponad ich głowami: Zachód z Rosją.
Ławrow mówi (26 marca): „rurociąg Nord Stream został wysadzony w powietrze przez ukraińskich sabotażystów przy oczywistym wsparciu zachodnich służb wywiadowczych”. A dzień później rzecznik Putina Pieskow doprecyzowuje: „Sytuacja prawna wokół gazociągów Nord Stream jest skomplikowana z powodu sankcji, które Rosja uważa za nielegalne, ale właścicielem pozostaje rosyjski Gazprom”.
Jeszcze z większym zapałem propaganda opowiada teraz o planach współpracy gospodarczej USA-Rosja. Bo że do niej teraz dojdzie, jest dziś oczywiste.
„Jeśli wiatry polityczne wieją w naszym kierunku, to amerykański biznes podąży za nimi”.
Dlatego dialog gospodarczy między Moskwą a Waszyngtonem rozwija się bardzo owocnie (Wiaczesław Nikonow, członek rosyjskiej delegacji parlamentarnej Dumy do USA, 26 marca – delegacja bardzo z siebie zadowolona właśnie wróciła ze Stanów do Moskwy).
Przy okazji Moskwa w końcu (w czwartym tygodniu trzydniowej operacji specjalnej Trumpa w Iranie) postanowiła objaśnić Rosjanom, czym się ta wojna różni od wojny Putina. Przedtem można było odnieść wrażenie, że są takie same, bo tu i tu zaatakowany słabszy kraj broni się bohatersko.
Jak widać, Moskwa w ten sposób demonstruje, że może walczyć długo i z tego wynika obecny jej optymizm. Mimo kryzysu, spadku rosyjskiego PKB, zniszczenia portów naftowych i śmierci kilkuset tysięcy na tej wojnie. Władza wyłączyła Rosjanom internet, a teraz prowadzi rozważania o wprowadzeniu 12-godzinnego dnia pracy sześć dni w tygodniu, a ludzie to znoszą. Ustąpić musiała poddanym w jednym: obiecała nie robić powszechnej mobilizacji. Na razie („Temat nie jest przedmiotem dyskusji” – Pieskow, 30 marca).
Swoją trzydniową operację specjalną Putin prowadzi piąty rok. Bo może. Trump w piątym tygodniu trzydniowej operacji rozpaczliwie usiłuje ją zakończyć i ogłosić sukces. Bo musi.
Propaganda Kremla smakuje się w relacjach z USA o tym, czy Trump będzie w stanie wysłać kilka tysięcy żołnierzy do Iranu. Putin ma na froncie 800 tys.
Rezydujący w Moskwie ukraiński zdrajca Wiktor Medwedczuk objaśnił ten fenomen 27 marca tak:
„Obecnie jesteśmy świadkami inwazji krwawych błaznów do polityki, których zachodnia demokracja nie jest w stanie wykorzenić. Oznacza to, że system rządzenia państwem i społeczeństwem musi zostać zreformowany, a zachodnia demokracja nie może już dłużej służyć za wzór, jest bowiem receptą, która się nie sprawdziła”.
Wypowiedź ta – zgodnie z obowiązującym w Rosji kanonem – wskazuje bezpośrednio na Zełenskiego, bo to on jest dla Putina zawsze najgorszy („Zachodni system rządzenia państwem i społeczeństwem, narzucający hegemonię i w którym politycy patrzą na takich ludzi jak Wołodymyr Zełenski, nie może już służyć jako wzór do naśladowania”). Ale w kontekście całej propagandowej narracji odnosi się to także do Trumpa. Demokracja się nie sprawdziła, kolejni liderzy będą jeszcze gorsi, a Rosja ma czas.
USA jako lider Zachodu przestały się dla Moskwy liczyć.
PS. O Ukraińskiej ofercie współpracy wojskowej i pomocy w walce z irańskimi dronami propaganda Kremla milczy. To się po prostu nie dzieje. Bo – jak wyjaśnił Miedwiediew – skoro USA nie dają rady, to tym bardziej „nieistniejące państwo” nie może.
Od początku pełnoskalowej napaści Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku śledzimy, co mówi na ten temat rosyjska propaganda. Jakich chwytów używa, jakich argumentów? Co wyczytać można między wierszami?
UWAGA, niektóre z linków wklejanych do tekstu mogą być dostępne tylko przy włączonym VPN.
Cały nasz cykl GOWORIT MOSKWA znajdziecie pod tym linkiem.
Propaganda
Świat
Władimir Putin
Donald Trump
Wołodymyr Zełenski
Goworit Moskwa
wojna w Ukrainie
wojna z Iranem
Z wykształcenia historyczka. Od 1989 do 2011 r. reporterka sejmowa, a potem redaktorka w „Gazecie Wyborczej”, do grudnia 2015 r. - w administracji rządowej (w zespołach, które przygotowały nową ustawę o zbiórkach publicznych i zmieniły – na krótko – zasady konsultacji publicznych). Do lipca 2021 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Laureatka Pióra Nadziei 2022, nagrody Amnesty International, i Lodołamacza 2024 (za teksty o prawach osób z niepełnosprawnościami)
Z wykształcenia historyczka. Od 1989 do 2011 r. reporterka sejmowa, a potem redaktorka w „Gazecie Wyborczej”, do grudnia 2015 r. - w administracji rządowej (w zespołach, które przygotowały nową ustawę o zbiórkach publicznych i zmieniły – na krótko – zasady konsultacji publicznych). Do lipca 2021 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Laureatka Pióra Nadziei 2022, nagrody Amnesty International, i Lodołamacza 2024 (za teksty o prawach osób z niepełnosprawnościami)
Komentarze