„Jeśli dostaniemy akt sporządzony w tej wersji, znów pójdziemy do sądu” – zapowiada Jakub Cupriak-Trojan, który jako pierwszy wywalczył z mężem sądową transkrypcję aktu małżeństwa w Polsce. OKO.press dotarło do projektu, jaki Ministerstwo Cyfryzacji przedstawiło urzędnikom w stolicy. „Zamiast uprościć, tylko spotęguje chaos” – słyszymy od urzędników z kraju
„Nadszedł czas decyzji” – tymi słowami premier Donald Tusk otworzył posiedzenie rządu we wtorek 12 maja. I ogłosił, że zobowiązuje swoich ministrów do implementacji wyroku TSUE: najpierw na mocy rozporządzenia, a potem – ustawą, która doprecyzuje konsekwencję zmiany wprowadzonej rozporządzeniem.
Chwilę później prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski ogłosił, że akta sprawy Jakuba i Mateusza Trojanów, pierwszej pary, która sądowo wywalczyła transkrypcję aktu swojego małżeństwa zawartego w innym kraju UE, trafiły do Urzędu Miasta. I choć na formalności i wpis do rejestru stanu cywilnego ma Urząd Miasta miesiąc, Trzaskowski nie będzie zwlekać z wykonaniem wyroków.
„Dlatego cieszę się, że na podstawie wyroku TSUE z listopada 2025 roku oraz kolejnych wyroków Naczelnego Sądu Administracyjnego, warszawski USC w najbliższych dniach dokona transkrypcji aktu małżeństwa osób jednej płci, co do których sądy wydały już wyroki” – ogłosił Rafał Trzaskowski.
Prezydent Warszawy zapowiedział też, że odmrozi inne wnioski o transkrypcję, które z powodu braku systemowego rozwiązania zawiesił.
Zrobili tak urzędnicy w wielu miejscowościach w kraju.
To absolutny przewrót dla jednopłciowych małżeństw. Pary, które nie przechodziły drogi sądowej, będą teraz mogli liczyć na szybką transkrypcję aktu małżeństwa zawartego w jednym z krajów UE.
Jak ujawniliśmy, jeszcze miesiąc temu część ministrów rządu Donalda Tuska zastanawiała się, jak sprawę przeciągać w nieskończoność i ograniczyć skutki wyroku TSUE. Zaś prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski chował się za urzędniczym formalizmem i przekonywał, że mamy do czynienia z jednostkową sprawą.
Żadna dzisiejszych deklaracji nie kończy jednak potencjalnego chaosu. Wpis do akt stanu cywilnego małżeństwa dwóch mężczyzn to kamień milowy dla społeczności LGBT+, ale dla systemu to przede wszystkim wyzwanie techniczne, które, jak orzekł NSA 20 marca 2026 roku, nie może być przeszkodą do realizacji wyroku.
Problem w tym, że rozwiązania, które leżą dziś na stole, są wysoce nieidealne.
7 maja wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski (Lewica) spotkał się z warszawskim magistratem, aby przekazać wytyczne; w jaki sposób bez zmian prawa urzędnicy mogą dokonać transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa. Jak mówił „Gazecie Wyborczej”, rozwiązanie przygotowane przez Centralny Ośrodek Informacji ma być najbardziej godnościowe.
OKO.press dotarło do prezentacji przekazanej ratuszowi podczas spotkania z wicepremierem Gawkowskim.
Przypomnijmy: dziś system blokuje wpis małżeństwa pary jednopłciowej z powodu numeru PESEL, w którym zakodowana jest płeć oraz samym oznaczeniu płci. Stąd konieczność zmiany tego systemu.
Resort cyfryzacji proponuje:
Problem w tym, że wpisanie szczegółowych danych drugiego małżonka tylko w pole adnotacji nie pozwala na skuteczną identyfikację tej osoby.
Stołeczni urzędnicy, z którymi rozmawialiśmy, nie są zachwyceni z instrukcji resortu cyfryzacji. „Jesteśmy między młotem a kowadłem. Wiemy, jak to zrobić lepiej, ale na stole mamy wytyczne z ministerstwa, które niestety ważą więcej” – słyszymy.
Urzędnicy z USC woleliby rozwiązanie, które opisywaliśmy już w OKO.press, a które w swoim wyroku zarekomendował NSA: chodzi o to, żeby w rubrykę „kobieta” wpisać dane drugiego z mężczyzn, ale bez podawania numeru PESEL. A wszelkie nieścisłości odnotować na odwrocie odpisu aktu stanu cywilnego.
Minister Gawkowski podczas spotkania z przedstawicielami stołecznego magistratu przekonywał jednak, że wpisanie mężczyzny w dostępne dziś pole „kobieta” byłoby uwłaczające. Jednocześnie wicepremier z Lewicy podkreślał, że to tylko propozycja. „Teraz od warszawskiego urzędu zależy, jak zdecyduje się to zrobić” – mówił „Gazecie Wyborczej”.
Dla pary, która wygrała sprawy przed TSUE i NSA, rozwiązanie proponowane przez resort cyfryzacji jest nie do zaakceptowania. „Nazywanie kogokolwiek kobietą nie może być traktowane jako uwłaczające” – mówi nam Jakub Cupriak-Trojan.
„Nie możemy zaakceptować aktu małżeństwa, w którym będziemy wpisani w jedną rubrykę, oddzieleni znakami pisarskimi. Taki akt jest niesymetryczny i powoduje dyskryminację jednego z małżonków, gdyż niektóre jego dane, np. data urodzenia, pojawią się dopiero w adnotacji do aktu. Odnalezienie aktu w systemie teleinformatycznym po dacie urodzenia osoby, której dane zostały umieszczone jedynie w adnotacji, nie będzie możliwe, co stwarza utrudnienia na przyszłość np. gdyby ktoś z rodziny miał interes prawny, aby uzyskać odpis naszego aktu małżeństwa” – tłumaczy mężczyzna.
I dodaje: „Przepisy prawa o aktach stanu cywilnego nakazują wierne i literalne przeniesienie zagranicznego aktu małżeństwa do polskiego rejestru, a proponowany przez Ministerstwo Cyfryzacji sposób transkrypcji nie spełnia tego wymogu. Jeśli dostaniemy akt sporządzony w tej wersji, będziemy musieli wnioskować o jego sprostowanie. A to znów oznacza wejście na drogę postępowania administracyjnego, a potem być może także sądowego” – komentuje Jakub Cupriak-Trojan.
Resort cyfryzacji proponował zmianę projektu rozporządzenia i przygotowanie trzech wersji aktu stanu cywilnego: „kobieta/mężczyzna”, „kobieta/kobieta” oraz „mężczyzna/mężczyzna”. Z takim rozwiązaniem Lewica usiadła do rozmów z MSWiA oraz kancelarią premiera. Pomysł ten nie zyskał jednak spodziewanej akceptacji po stronie koalicjantów.
Krytykę stołecznych urzędników z USC podzielają koledzy z innych regionów Polski. Premier Donald Tusk ogłosił we wtorek, że rząd przygotuje zmiany systemowe i w życie wejdzie rozporządzenie, które odgórnie ureguluje kwestie transkrypcji zagranicznych aktów małżeństwa dla par jednopłciowych z całej Polski. Nie wiadomo jednak, jak to rozporządzenie właściwie będzie wyglądać.
Jeśli miałoby ono działać według projektu przedstawionego urzędnikom z Warszawy, Urzędy Stanu Cywilnego widzą w nim więcej złego, niż dobrego. Wskazują bowiem, że akt – w układzie przedstawionym przez resort – jest zupełnie nieczytelny. System nie będzie dostrzegał, że małżonek A i małżonek B są w jednym związku małżeńskim. Akt ten będzie ten piętrzył trudności w ZUS-ie i innych urzędach.
„Resort musiałby stworzyć dodatkową obszerną instrukcję dla każdego organu pracującego z aktami stanu cywilnego i nauczyć urzędników właściwie ten akt odczytywać” – słyszymy od jednej z kierowniczek Urzędu Stanu Cywilnego.
„Ministerstwo zakłada, że wszystkie dane urzędnik będzie wprowadzał ręcznie. Zmieni się oczywiście stan cywilny obydwu małżonków i to ogromny sukces. Ale istnieje ryzyko pomylenia osób, np. powiązania Jana Kowalskiego z kimś, kogo nie zna i uwikłanie go np. w relację jednopłciową. Nie będziemy mogli bowiem wpisać do dokumentu numeru PESEL, który jest jedyną unikalną daną człowieka pozwalającą go odróżnić od innych” – wskazuje.
I dodaje: „Zapotrzebowanie społeczne na transkrypcję aktu małżeństwa pary jednopłciowej jest ogromne. To kilkanaście wniosków, które musimy wstrzymywać, mimo woli. Jeśli dostaniemy odgórną wytyczną, by wnioski transkrybować według tego szablonu, to będziemy to robić. Nawet jeśli jest to pomysł daleki od idealnego” – słyszymy od urzędniczki USC. Podobnego zdania jest kierownik USC z innego województwa. „Widzę trudności choćby w przygotowywaniu odpisów takiego aktu np. dla ZUS-u. Dokument musi być przede wszystkim praktyczny. Tymczasem rząd, zamiast sprawę uprościć, tylko potęguje chaos” – twierdzi.
Podobne do forsowanego dziś przez resort cyfryzacji rozwiązanie zastosowano już w przypadku transkrypcji aktu urodzenia dziecka pary jednopłciowej. W wyniku wyroku sądu Urząd Stanu Cywilnego w Krakowie wpisał w rubrykę „matką” jedną z mam. Rubryka „ojciec” pozostała pusta, a informacja o drugiej matce została wpisana w polu przeznaczonym na adnotacje.
To jedyny taki akt w polskim systemie prawnym – urzędnicy w innych USC w Polsce skrytykowali ten pomysł, wskazując na niemożność wydania odpisu aktu drugiej matce, i nie zastosowali go w innych przypadkach, skazując tęczowe rodziny, które zawarły małżeństwo za granicą, na walkę w sądach.
5 maja prezydent Rafał Trzaskowski na antenie TVN24 przekonywał, że Warszawa ma do wykonania tylko jeden wyrok, a o systemowym wyzwaniu będziemy mówić, gdy ukształtuje się linia orzecznicza przed NSA. Innymi słowy, w drodze wyjątku stolica uzna małżeństwo Jakuba i Mateusza, ale pary, które nie mają wyroków sądów, nie będą mogły liczyć na transkrypcję.
Ich wnioski o transkrypcję zagranicznego aktu małżeństwa do polskiego systemu akt Urzędu Stanu Cywilnego miały czekać, aż rząd dogada się w sprawie zmian systemowych, lub gdy zapadnie wystarczająco dużo innych wyroków.
Jak pisaliśmy, Rafał Trzaskowski nie miał racji, bo do uznawania małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą zobowiązał Polskę już w listopadzie 2025 roku TSUE. I to wystarczający powód, żeby przestrzegać prawa i dokonywać transkrypcji.
W czwartek 7 maja NSA wydał jednak kolejne trzy orzeczenia. Tym razem nakazał Warszawie dokonanie transkrypcji, odwołując się do orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Wcześniejsze wyroki sądów administracyjnych uwzględniały prawo do swobody przepływu obywateli UE. W związku z tym pojawiały się wątpliwości, czy wyrok TSUE dotyczy wszystkich par, które wyjechały za granicę wziąć ślub, czy tylko tych, które przebywały tam dłużej i umocniły swoje życie rodzinne w innym kraju członkowskim.
NSA w czwartkowym wyroku orzekł, że Polska jest zobowiązania do poszanowania prawa do życia prywatnego i rodzinnego par jednopłciowych i to niezależnie od ich miejsca zamieszkania czy obywatelstwa.
We wpisie dziś, 12 maja, Rafał Trzaskowski poinformował, że na podstawie rozstrzygnięcia sądów, USC w Warszawie „będzie dokonywał transkrypcji małżeństw osób tej samej płci obywatelstwa polskiego zawartych na terytorium państw Unii Europejskiej, które wystąpiły lub wystąpią z takim wnioskiem do USC”.
Nie trzeba będzie więc przechodzić zawiłej drogi sądowej, żeby dostać akt małżeństwa z orzełkiem.
W wywiadzie dla OKO.press wicepremier Krzysztof Gawkowski podkreślał, że najlepszą metodą na skuteczne i godnościowe wykonanie wyroków TSUE i NSA są jednak zmiany systemowe.
Resort cyfryzacji przygotował nowelizację rozporządzenia o wzorach aktu stanu cywilnego, dopuszczającego trzy konfiguracje: kobieta i mężczyzna, kobieta i kobieta, mężczyzna i mężczyzna. Zmiany nie wejdą jednak w życie bez zgody szefa MSWiA. A jego szef, minister Marcin Kierwiński z KO do tej pory upierał się, że system można dostosować tylko za pomocą zmian w ustawach. A to się nie uda bez podpisu prezydenta Karola Nawrockiego.
W odpowiedzi przesłanej OKO.press MSWiA informuje, że trwają prace nie tylko nad wykonaniem wyroku NSA, ale i implementacją wyroku TSUE, który „posiada charakter generalny i odnosi się do wszystkich analogicznych przypadków”. Resort Marcina Kierwińskiego przekazał, że celem rządu jest wypracowanie skutecznych rozwiązań uwzględniających „aktualne uwarunkowania w procesie ustawodawczym”.
Sam Marcin Kierwiński w Polsat News zapewnił, że rozwiązanie wdrażające wyrok TSUE pojawi się „bardzo, bardzo szybko”, najpewniej jeszcze w maju. Nasze źródła zbliżone do rządu potwierdzały, że rozmowy idą pomyślnie i konkrety mogą pojawić się w nadchodzących tygodniach.
Niewykluczone, że owym procesem ustawodawczym regulującym konsekwencje rozporządzenia w zakresie prawa administracyjnego, podatkowego, cywilnego, rodzinnego, ubezpieczenia zdrowotnego etc., będzie nie tyle zupełnie nowa ustawa, ile po prostu ustawa o statusie osoby najbliższej, nad którą prace finalizuje Komisja Nadzwyczajna. Projekt, jak pisaliśmy, otrzyma Sejm w maju, a jeszcze przed wakacjami uchwalona ustawa na biurko prezydenta Karola Nawrockiego.
Gdy w kwietniu opisaliśmy, jak urząd próbuje ograniczyć skutki wyroku TSUE do jednej pary, społeczność LGBT+ zorganizowała pierwszy antyrządowy protest w tej kadencji. Kolejna manifestacja pod KPRM odbędzie się 17 maja, w Światowy Dzień Walki z Homofobią.
„Nie ma lepszej daty, żeby przypomnieć, że decyzje, które podejmują politycy, nie są motywowane troską o obywateli i ład prawny, tylko homofobią” – mówi nam organizator protestu Bart Staszewski.
„Rząd chce umniejszyć wyrok TSUE, maksymalnie opóźnić jego wdrożenie – nie ma na to naszej zgody. Zapraszamy wszystkich, którzy czują się sojusznikami i którym leży na sercu, żeby rząd respektował wszystkie wyroki sądów, a nie tylko te, które są dla nich wygodne”.
LGBT+
Krzysztof Gawkowski
Marcin Kierwiński
Rafał Trzaskowski
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji
małżeństwa jednopłciowe
Warszawa
Rocznik ‘92. Dziennikarz i reporter. Uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). W OKO.press pisze o migracjach, społeczności LGBT+, edukacji, polityce mieszkaniowej i sprawiedliwości społecznej. Członek n-ost - międzynarodowej sieci dziennikarzy dokumentujących sytuację w Europie Środkowo-Wschodniej. Gdy nie pisze, robi zdjęcia. Początkujący fotograf dokumentalny i społeczny. Zainteresowany antropologią wizualną grup marginalizowanych oraz starymi technikami fotograficznymi.
Rocznik ‘92. Dziennikarz i reporter. Uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). W OKO.press pisze o migracjach, społeczności LGBT+, edukacji, polityce mieszkaniowej i sprawiedliwości społecznej. Członek n-ost - międzynarodowej sieci dziennikarzy dokumentujących sytuację w Europie Środkowo-Wschodniej. Gdy nie pisze, robi zdjęcia. Początkujący fotograf dokumentalny i społeczny. Zainteresowany antropologią wizualną grup marginalizowanych oraz starymi technikami fotograficznymi.
Dziennikarka OKO.press. Pisze o prawach pracowniczych, lokatorskich i sprawach społecznych. Absolwentka Szkoły Praw Człowieka przy HFHR. Finalistka nagrody im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby, Pióra Nadziei Amnesty International czy Korony Równości Kampanii Przeciw Homofobii. W latach 2017-2025 związana z "Gazetą Wyborczą".
Dziennikarka OKO.press. Pisze o prawach pracowniczych, lokatorskich i sprawach społecznych. Absolwentka Szkoły Praw Człowieka przy HFHR. Finalistka nagrody im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby, Pióra Nadziei Amnesty International czy Korony Równości Kampanii Przeciw Homofobii. W latach 2017-2025 związana z "Gazetą Wyborczą".
Komentarze