Prawnicy nie mają wątpliwości: Polska jest zobligowania do wykonania wyroku TSUE i zmiany przepisów tak, by umożliwić uznawanie małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą. Rząd żąda wielu wyroków polskich sądów, by przystąpić do prac. Dostanie je już jutro. I co wtedy?
Jan Barcz, profesor prawa międzynarodowego i prawa UE, dyplomata, były ambasador napisał: „Mamy do czynienia z zawstydzającym mataczeniem w sprawie wykonania wyroku TSUE dotyczącego transkrypcji małżeństw jednopłciowych. Polska zobowiązana jest do wykonania wyroku TSUE i powinna niezwłocznie wydać stosowne przepisy wykonawcze. Zawarta w wyroku interpretacja prawa UE wiąże nie tylko sądy krajowe w danym postępowaniu, lecz również generalnie sądy krajowe oraz wszystkie organy państwa”.
Profesor Ewa Łętowska, była sędzia NSA i TK, pierwsza RPO w Polsce zaznaczyła: „Obecny wyrok TSUE jest adresowany bezpośrednio do polskich władz, które zobowiązuje do jego wykonania [...] Nie wymaga on zmiany polskiego prawa, a jego wykonanie oznacza jedynie zmianę praktyki administracyjnej i orzeczniczej. Nie wskazuje sposobu realizacji tego obowiązku, nie zmusza do wprowadzenia do polskiego systemu prawnego możliwości zawierania małżeństw jednopłciowych. W polskim systemie istnieje jednak możliwość tzw. transkrypcji, czyli przeniesienia do polskich ksiąg stanu cywilnego aktów dokumentujących czynności dokonane za granicą, nawet gdy same te czynności nie są znane polskiemu prawu. Taki akt transkrybowany zobowiązuje polskie władze do honorowania jego treści w Polsce”.
Prof. Marek Safjan, były sędzia TSUE, były prezes TK, napisał: „Aby zapewnić realizację tego wyroku, nie trzeba żadnych działań ustawodawczych. To akt o charakterze czysto technicznym. Trzeba określić w ramach rozporządzenia treść odpowiednich formularzy w aktach stanu cywilnego. [...] Nie rozumiem, dlaczego czekamy tyle czasu. Jeśli wyrok TSUE jest nie wykonywany, to daje to podstawę do wszczęcia procedury naruszeniowej wobec Polski, której finałem może być dotkliwa kara finansowa”.
Prawnicy nie mają wątpliwości: wyrok TSUE z 25 listopada 2025 roku zrealizować trzeba. Rząd sprawę jednak rozmydla. Lewica najpierw czekała na orzeczenie Naczelnego Sądu Administracyjnego. Ten 20 marca nakazał warszawskiemu kierownikowi Urzędu Stanu Cywilnego transkrypcję aktu małżeństwa Jakuba Cupriaka-Trojana i Mateusza Trojana, i to w 30 dni, nie bacząc na niedostosowanie polskich systemów aktów stanu cywilnego.
W ślad za nim poszły trzy kolejne wyroki Wojewódzkich Sądów Administracyjnych. Linia orzecznicza jest spójna. Ale rząd Donalda Tuska czeka na więcej. Pytanie: po co?
„Dokonam transkrypcji aktu małżeństwa tak szybko, jak to będzie możliwe” — deklarował w TVN24 prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Stołeczny ratusz czeka na przekazanie przez NSA wyroku, licznik 30 dni jeszcze więc nie wystartował.
Wiceszef KO od razu zaznaczył jednak, że zielone światło dla małżeństwa Trojan nie oznacza, że sytuacja innych par jednopłciowych w Polsce, które chcą zawrzeć związek małżeński, się zmieni.
O takim politycznym stanowisku rządu Donalda Tuska pisaliśmy na łamach OKO.press w kwietniu.
„Olbrzymia większość prawników mówi o tym, że to dotyczy tej konkretnej sprawy [...] Jeśli będzie linia orzecznicza NSA w wielu tego typu sprawach, to będziemy podejmowali decyzję” – podniósł Trzaskowski, wskazując, że dziś — dopóki mamy ledwie cztery wyroki sądów — rząd nie zamierza dokonywać zmian systemowych i skazuje tym samym pary jednopłciowe na długą i wyczerpującą walkę w sądzie.
Ile potrzebuje wyroków, by dokonać zmian i przyjąć projekt rozporządzenia, który Lewica i Ministerstwo Cyfryzacji przygotowali w styczniu?
Trzaskowski odpowiedzialność zepchnął na rządowych koalicjantów z Lewicy, podnosząc, że to oni muszą teraz przekonać pozostałych polityków do tego, żeby „rząd zadbał o to, by przepisy stosowane były w całym kraju”.
Rozmowy te trwają od kilku tygodni. Rezultatu jednak brak.
Brak też chęci, by pat rozwiązać. Rafał Trzaskowski w TVN24 przekonywał, że jako jedyny pracuje nad tym, żeby dokonać transkrypcji. „My już znaleźliśmy sposób i zrobimy to tak, żeby to było zgodne z polskim prawem”.
7 maja NSA rozpatrzy aż trzy sprawy dotyczące transkrypcji zagranicznych aktów małżeństwa.
Jedną z par, która czeka na rozstrzygnięcie, są Miłosz i Mateusz, którzy pobrali się w Berlinie. „To było 29 kwietnia 2022 roku. Właśnie obchodziliśmy naszą czwartą rocznicę” – opowiada Miłosz Przepiórkowski, aktywista związany z Kampanią Przeciw Homofobii. To był jeden z tych ślubów, które minister sprawiedliwości Waldemar Żurek nazwał „weekendowymi”. Chodzi o pary, które na co dzień mieszkają w Polsce, a ślub wzięły w jednym z krajów UE, który wprowadził równość małżeńską.
„Polski rząd olewa swoich obywateli, więc musimy wyjeżdżać za granicę, żeby zawierać związki małżeńskie. Potem wracamy do kraju i musimy dalej walczyć o ich uznanie”
- opowiada Miłosz. Najpierw była podróż poślubna, potem — wycieczka do Urzędu Stanu Cywilnego w Warszawie.
„Złożyliśmy wniosek o transkrypcję. Dokumenty zostały przyjęte, opłata pobrana, ale przyszła odmowa od kierownika USC. Odwołaliśmy się do marszałka województwa — znów dostaliśmy odmowę. Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który stwierdził, że choć art. 18 Konstytucji nie jest przeszkodą, żeby uznać nasze małżeństwo, to już brak właściwych rozporządzeń przygotowanych przez polityków — owszem. Złożyliśmy wówczas skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Jutro przed NSA w końcu usłyszymy rozstrzygnięcie” – opowiada Miłosz.
Para spodziewa się podobnego wyroku, do tych, które już zapadły. „Sądy kierują się wyrokiem TSUE, a nie widzimisię polityków. Dziś prezydent Trzaskowski mówi, że ma jeden wyrok, jutro będzie miał trzy kolejne, za miesiąc będzie miał dziesięć, a za rok setki. Politykom mogę powiedzieć jedno: zacznijcie przestrzegać wyroków niezawisłych sądów i bierzcie się do roboty” – mówi Przepiórkowski.
Miłosz Przepiórkowski dodaje, że liczy na to, że polskie instytucje będą traktować wszystkie małżeństwa na równi.
Do tej pory równość wszystkich małżonków, a więc wynikające z tego prawo do świadczeń, potwierdził nie tylko Zakład Ubezpieczeń Społecznych, ale także Narodowy Fundusz Zdrowia.
„Małżonek zgłoszony do ubezpieczenia zdrowotnego jako członek rodziny ma pełne prawo do korzystania ze świadczeń medycznych finansowanych przez NFZ w ramach publicznego systemu ochrony zdrowia” – przekazał Paweł Florek, rzecznik NFZ.
A to nie koniec rozstrzygnięć.
Do końca maja tylko w Warszawie w sprawie transkrypcji zapadną jeszcze cztery wyroki — tym razem na poziomie wojewódzkich sądów administracyjnych. Jeśli linia orzecznicza się nie zmieni, a rząd nie przyjmie systemowych rozwiązań, prezydent Trzaskowski będzie zobowiązany zrobić „wyjątek” w sumie dla ośmiu par. Trudno więc mówić o jednostkowych przypadkach.
Stołeczny magistrat upiera się jednak, aby wpisywać do polskich aktów stanu cywilnego zagraniczne małżeństwa tylko wtedy, gdy zobowiąże ich do tego krajowy sąd administracyjny.
„Nie mamy podstawy prawnej, żeby z automatu dokonywać wszystkich transkrypcji” – mówiła OKO.press Monika Beuth, rzeczniczka m. st. Warszawy.
22 kwietnia interpelację w tej sprawie złożył u prezydenta radny Lewicy z Warszawy Jan Mencwel. Wskazuje w niej, że usprawiedliwieniem dla niewykonania wyroku TSUE, a więc zawieszanie nowych wniosków o transkrypcję lub odsyłanie ich na drogę sądową, nie może być opieszałość szefa MSWiA.
„Urzędniczki i urzędnicy mają obowiązek zapewnić pełną skuteczność prawu unijnemu, nawet jeśli oznacza to konieczność zastosowania go wbrew przepisom prawa krajowego. Prawo Unii Europejskiej ma pierwszeństwo stosowania nad ustawami i rozporządzeniami” – czytamy w interpelacji. Radny Lewicy zapytał wprost, czy prezydent Rafał Trzaskowski zamierza honorować wyrok TSUE w odniesieniu do innych par, niezależnie od tego, czy rząd wyda stosowane rozporządzenie, czy nie. Odpowiedzi wciąż brak.
Postawa urzędników z Warszawy nie wydaje się jednak być tożsama z tymi w innych Urzędach Stanu Cywilnego. Henryk Kalinowski, kierujący wrocławskim USC, w piśmie do Ministerstwa Cyfryzacji wskazał wprost, że nie musi mieć w rękach wyroku sądu. „Jestem zdecydowany dokonać transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa osób tej samej płci” – pisze w piśmie do resortu cyfryzacji. Czeka tylko na dostosowanie systemu.
Podobne głosy słyszymy m.in. w Poznaniu czy Krakowie. Wola i chęci są, a kierownicy Urzędów Stanu Cywilnego od miesięcy czekają na konkrety. „Mamy od urzędników z całego kraju sygnały, że zainteresowanie transkrypcjami aktów małżeństwa par jednopłciowych znacząco wzrosło po wyrokach TSUE i NSA” – mówi OKO.press Rafał Bednarz, prezes Oddziału Śląskiego Stowarzyszenia Urzędników Stanu Cywilnego. Samowolnych transkrypcji jednak nie ma.
Z naszych informacji wynika jednak, że urzędnicy zawieszają wnioski – aż do czasu wprowadzenia regulacji systemowych.
Rafał Bednarz wskazuje bowiem, że transkrypcja pojedynczych aktów wskutek decyzji sądu, bez systemowych regulacji, spowoduje chaos. Jedyną dostępną dziś formą transkrypcji jest bowiem wpisanie np. w przypadku pary mężczyzn, danych jednego z nich w rubryce przewidzianej dla kobiety. A to pociągnie za sobą szereg problemów i wprowadzenia w życie dokumentów niezgodnych z rzeczywistością.
Chaosu można uniknąć, wprowadzając zmiany na poziomie systemowym. Do tego jednak potrzeba międzypartyjnego porozumienia, głównie między Lewicą i Ministerstwem Cyfryzacji, który odpowiada za system teleinformatyczny umożliwiający transkrypcję pod względem formalnym, oraz prawym skrzydłem KO i MSWiA, któremu podlegają Urzędy Stanu Cywilnego.
Jak pisaliśmy w OKO.press, Marcin Kierwiński, który stoi na czele MSWiA, odmawia dialogu z urzędnikami w tej sprawie. Krzysztof Gawkowski z resortu cyfryzacji rozkłada ręce — bo choć system dostosować by chciał, zgody ze strony koalicji rządzącej na to nie ma.
„Rafał Trzaskowski nie powinien oczekiwać od obywateli, że będą chodzić do sądów administracyjnych tylko po to, żeby mu udowodnić, że nie ma racji, mówiąc, że wyrok TSUE dotyczy tylko jednej pary. Nie znam ekspertów, no może poza panami z Ordo Iuris, którzy zgodziliby się z prezydentem Warszawy” – komentuje Bart Staszewski, aktywista LGBT+ i prezes Fundacji Basta.
Staszewski zapowiedział organizację drugiego protestu pod Kancelarią Premiera. Ten ma odbyć się 17 maja, w Światowy Dzień Walki z Homofobią. Pierwsza demonstracja, zorganizowana 25 kwietnia, przyciągnęła pod KPRM kilkaset osób — ale nie spotkała się z żadną reakcją ze strony premiera Donalda Tuska czy rządu.
A były pierwsze antyrządowe manifestacje wymierzone w koalicję 15 października. „Nie ma lepszej daty, żeby przypomnieć, że decyzje, które podejmują politycy, nie są motywowane troską o obywateli i ład prawny, tylko homofobią. Rząd chce umniejszyć wyrok TSUE, maksymalnie opóźnić jego wdrożenie — nie ma na to naszej zgody. Zapraszamy wszystkich, którzy czują się sojusznikami i którym leży na sercu, żeby rząd respektował wszystkie wyroki sądów, a nie tylko te, które są dla nich wygodne” – mówi.
Zapytaliśmy w Ratuszu o opinie prawników bagatelizujących wyrok TSUE, na które powołuje się prezydent Rafał Trzaskowski. Chcemy, by Magistrat nam je pokazał. Na odpowiedzi czekamy.
LGBT+
Krzysztof Gawkowski
Marcin Kierwiński
Rafał Trzaskowski
Donald Tusk
Ministerstwo Cyfryzacji
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji
Naczelny Sąd Administracyjny
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej
Urząd Miasta Warszawy
koalicja 15 października
małżeństwa jednopłciowe
równość małżeńska
Wyrok TSUE
Dziennikarka OKO.press. Pisze o prawach pracowniczych, lokatorskich i sprawach społecznych. Absolwentka Szkoły Praw Człowieka przy HFHR. Finalistka nagrody im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby, Pióra Nadziei Amnesty International czy Korony Równości Kampanii Przeciw Homofobii. W latach 2017-2025 związana z "Gazetą Wyborczą".
Dziennikarka OKO.press. Pisze o prawach pracowniczych, lokatorskich i sprawach społecznych. Absolwentka Szkoły Praw Człowieka przy HFHR. Finalistka nagrody im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby, Pióra Nadziei Amnesty International czy Korony Równości Kampanii Przeciw Homofobii. W latach 2017-2025 związana z "Gazetą Wyborczą".
Rocznik ‘92. Dziennikarz i reporter. Uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). W OKO.press pisze o migracjach, społeczności LGBT+, edukacji, polityce mieszkaniowej i sprawiedliwości społecznej. Członek n-ost - międzynarodowej sieci dziennikarzy dokumentujących sytuację w Europie Środkowo-Wschodniej. Gdy nie pisze, robi zdjęcia. Początkujący fotograf dokumentalny i społeczny. Zainteresowany antropologią wizualną grup marginalizowanych oraz starymi technikami fotograficznymi.
Rocznik ‘92. Dziennikarz i reporter. Uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). W OKO.press pisze o migracjach, społeczności LGBT+, edukacji, polityce mieszkaniowej i sprawiedliwości społecznej. Członek n-ost - międzynarodowej sieci dziennikarzy dokumentujących sytuację w Europie Środkowo-Wschodniej. Gdy nie pisze, robi zdjęcia. Początkujący fotograf dokumentalny i społeczny. Zainteresowany antropologią wizualną grup marginalizowanych oraz starymi technikami fotograficznymi.
Komentarze