Emisje z produkcji energii elektrycznej w UE spadły w 2019 r. o rekordowe 12 proc., czyli o 120 mln ton. Szybko spada znaczenie węgla. Dynamicznie rozwijają się OZE, choć nie poradziłyby sobie bez wsparcia instalacji gazowych – niepokojąco rośnie więc rola gazu. A Polska? Bez niespodzianek. Nadal jesteśmy w ogonie Unii pod względem dekarbonizacji energetyki

Tak w skrócie wyglądała unijna energetyka w roku 2019 według danych zebranych w raporcie „The European Power Sector in 2019” przez dwa think-tanki energetyczne: brytyjski Sandbag i niemiecki Agora Energiewende. Obydwa opowiadają się za tzw. scenariuszem 100 proc. OZE, czyli praktycznie całkowitą eliminacją źródeł innych niż odnawialne. Realizm tego scenariusza jest przedmiotem gorących sporów w Europie – w OKO.press wkrótce opublikujemy analizę na ten temat.

A Polska? Bez niespodzianek. Nadal jesteśmy w ogonie Unii pod względem dekarbonizacji energetyki. Niemniej nawet u nas rola węgla w wytwarzaniu energii elektrycznej spadła w zeszłym roku do najniższego poziomu w historii, choć nadal jest to przytłaczające 74 proc. (dane Polskich Sieci Energetycznych).

Szybko rośnie produkcja prądu w polskich elektrowniach wiatrowych i fotowoltaicznych. Znaczenie miała też łagodna zima, skutek zmian klimatycznych. Listopad i grudzień były bardzo ciepłe – grudzień wręcz rekordowo – co osłabiło popyt na węgiel. A także wyniki państwowych spółek węglowych. To zapowiada gorąca wiosnę dla PiS.

Krach węgla, emisje w dół

Najważniejszym zadaniem, jakie postawiła przed UE nowa Komisja Europejska pod wodzą Ursuli von der Leyen, jest osiągnięcie tzw. neutralności klimatycznej, czyli zerowej emisji dwutlenku węgla netto w roku 2050.

Europejskiej transformacji energetycznej towarzyszą liczne trudności i kontrowersje. Mowa przede wszystkim o sporze na temat roli, jaką w dekarbonizacji mogłaby odegrać energetyka atomowa i czy da się budować energetykę opartą o OZE bez jednoczesnego uzależniania się od gazu, przede wszystkim rosyjskiego.

Niemniej, znaczny spadek emisji CO2 z unijnego sektora energetycznego jest faktem.

Emisje obniżyły się o 12 proc. czyli o 120 mln ton, wskazuje raport Sandbag i Agora Energiewende. To najprawdopodobniej największy spadek w historii.

Ogółem unijny sektor energetyczny wyemitował 853 mln ton CO2 w 2019 roku.

„Przyczyną tego spadku było załamanie się produkcji w elektrowniach opalanych węglem kamiennym i brunatnym, która zmniejszyła się o 24 proc. w całej UE. W dużej mierze spowodowane było to [ceną] emisji CO2 około 25 euro za tonę, co spowodowało, że wysokoemisyjna energia elektryczna z węgla kamiennego jest droższa od energii elektrycznej z gazu ziemnego, energii jądrowej i energii odnawialnej” – czytamy w raporcie.

Gwoli ścisłości, licząc rok do roku – od 31 grudnia 2018 do 31 grudnia 2019 – ceny emisji CO2 spadły o 65 proc., do 24,48 euro za tonę. Jednak na przełomie stycznia i lutego miały miejsce znaczne przeceny, nawet do 18,71 euro za tonę. Licząc od tego poziomu, ceny uprawnień do emisji wzrosły o ponad 30 proc (dane Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami).

W porównaniu z rokiem 2018 udział energii elektrycznej wytwarzanej przez elektrownie na węgiel kamienny spadł w całej Europie o 32 proc., podczas gdy produkcja energii elektrycznej na bazie węgla brunatnego spadła o 16 proc.

Niemcy, Hiszpania, Holandia, Wielka Brytania i Włochy łącznie odpowiadały za 80 procent spadku produkcji energii elektrycznej z węgla kamiennego. W przypadku węgla brunatnego prawie dwie trzecie spadku osiągnięto w Niemczech i w Polsce.

OZE w górę

Udział zielonej energii w produkcji energii elektrycznej wzrósł w całej UE do 34,6 proc, czyli o 1,8 punktu procentowego więcej niż w 2018 roku.

Po raz pierwszy elektrownie wiatrowe i słoneczne dostarczyły w ten sposób więcej energii elektrycznej niż elektrownie węglowe.

Energia elektryczna z wiatru i słońca wzrosła w 2018 roku o 64 terawatogodziny (TWh) w stosunku do poziomu z roku 2018 i przy łącznej liczbie 569 TWh, po raz pierwszy przekroczyła ilość energii elektrycznej z węgla – o 100 TWh.

Turbiny wiatrowe dostarczyły o 14 proc. więcej energii elektrycznej, częściowo dzięki korzystnym warunkom wiatrowym. Produkcja z instalacji słonecznych wzrosła o 7 proc. Wszystkie kraje członkowskie UE z wyjątkiem Czech odnotowały rosnący udział energii słonecznej i wiatrowej w swoim koszyku energetycznym. Natomiast produkcja energii elektrycznej w elektrowniach wodnych spadła o ponad 6 proc. ze względu na trwającą suszę.

„Połowa energii elektrycznej, która w przeciwnym razie zostałaby wyprodukowana z węgla, pochodziła z OZE i z gazu”

– czytamy w raporcie.

Mocno rosną też inwestycje w OZE. Moc zainstalowana elektrowni wiatrowych w UE zwiększyła się w minionym roku o 16,8 gigawata (GW), czyli o 5,1 GW więcej niż w 2018 roku. W przypadku fotowoltaiki ekspansja podwoiła się z 8,2 GW w 2018 roku do 16,7 GW w roku ubiegłym.

To jednak wciąż za mało i za wolno, uważają autorzy i autorki raportu. „Mimo pozytywnych trendów tempo ekspansji musi jeszcze bardziej wzrosnąć” – twierdzi cytowany w informacji prasowej Matthias Buck, ekspert ds. europejskiej polityki energetycznej w Agora Energiewende.

„Do 2030 r. prawie jedna trzecia całkowitej energii w UE musi pochodzić ze źródeł odnawialnych. Wymaga to wzrostu [produkcji] o 97 TWh rocznie do roku 2030 – o 33 TWh więcej niż w roku 2019”

– uważa Buck.

Tak dynamiczny wzrost produkcji prądu z OZE każe zastanowić się nad stabilizowaniem systemu opartego na naturalnie niestabilnych wietrze i energii słonecznej. W krajach, które postawiły na strategię 100 proc. OZE – takich, jak flagowy rynek OZE, czyli Niemcy – osiąga się to przez budowę nowych emisyjnych mocy gazowych i – paradoksalnie – węglowych przy jednoczesnym zamykaniu elektrowni atomowych na fali paniki po zniszczeniu przez tsunami elektrowni w Fukushimie w 2011.

Autorzy raportu najwyraźniej zdają sobie sprawę z rosnącej roli emisyjnego paliwa kopalnego, jakim jest gaz, w energetycznym miksie UE. Produkcja z gazu osiągnęła największy wzrost w 2019 roku – aż o 73,5 TWh, czyli o 12 proc., minimalnie mniej od wiatru.

„Podczas gdy rosnąca rola OZE napawa optymizmem, niepokojący jest wzrost uzależnienia od gazu ziemnego. Unia Europejska musi nie tylko radykalnie przyspieszyć rozwój OZE, ale również rozszerzyć dekarbonizację na inne sektory poprzez wzrost efektywności energetycznej, elektryfikację i inwestycje w zielony wodór. Pomoże to nie tylko zredukować emisje, ale również zmniejszy zależność od importu paliw kopalnych” – twierdzi raport.

Stabilny atom

Produkcja energii z atomu spadła w UE w ubiegłym roku o 1 proc. do 821 TWh. Mimo problemów w Niemczech atom pozostał więc najistotniejszym źródłem energii w UE, przed gazem, energią z wiatru i wodną. OZE wyprzedzają atom jeśli zgrupuje się główne ich typy – więc wiatr, słońce, energię wodną i z biomasy – w jedną kategorię, z której uzyskano 1116 TWh energii.

Rola atomu ulegnie zmniejszeniu w 2020 roku z powodu zamknięcia wraz z końcem zeszłego roku elektrowni w Philippsburgu (opisaliśmy to jako błąd w tym tekście) oraz planowanego w lecie zamknięcia francuskiej elektrowni Fessenheim.

W Polsce (prawie) po staremu

Na dwóch poniższych wykresach widać, jak różni się miks energetyczny UE i Polski (struktura produkcji energii):

W polskim miksie energetycznym trwa dominacja węgla kamiennego i brunatnego, z których uzyskaliśmy 74 proc. – blisko 120 TWh energii elektrycznej w zeszłym roku. Niemniej owe 74 proc. oznacza, że

udział węgla w miksie był najmniejszy w historii.

Produkcja z węgla kamiennego spadła o 5,1 proc., a z węgla brunatnego – aż o 15,4 proc.

Jednocześnie wzrosła produkcja z głównego źródła energii odnawialnej w Polsce, czyli wiatru. W 2019 roku elektrownie wiatrowe wyprodukowały 13,9 TWh energii elektrycznej, co stanowi wzrost o blisko 19,1 proc. w stosunku do roku 2018. Wzrost z innych OZE – głównie z fotowoltaiki – wyniósł 57,6 proc. choć w liczbach bezwzględnych tylko do 441 GWh.

„Wbrew narracji promowanej przez lobby węglowe, korzystanie z węgla nie tylko nie prowadzi do wzrostu konkurencyjności polskiej gospodarki, ale jest dla niej kulą u nogi. Zamiast zastanawiać się jak nadal blokować europejską politykę klimatyczną, lepiej nie tylko dla przyszłych pokoleń, ale również dla samych górników, byłoby wykorzystać potencjał wynikający z członkostwa w Unii Europejskiej przede wszystkim w formie środków dostępnych w ramach Mechanizmu Sprawiedliwej Transformacji” – mówi cytowany w informacji prasowej dr Andrzej Ancygier, ekspert think tanku Climate Analytics.

Blokowanie przez PiS polityki klimatycznej UE to głównie retoryka. Klimatyczne ambicje Komisji Europejskiej obejmują bez mała całość życia gospodarczego UE i Polska chcąc nie chcąc będzie musiała się do nich dostosować.

Natomiast sytuacja w górnictwie będzie wymagała jakichś ruchów już za chwilę. Rosnące zwały niesprzedanego węgla i prawdopodobnie słabe wyniki Polskiej Grupy Górniczej – największej spółki górniczej w UE – powodują, że frustracja górników rośnie. Na 17 lutego związki zawodowe działające w PGG zapowiedziały dwugodzinny strajk ostrzegawczy. 25 lutego odbędą się referenda strajkowe w kopalniach spółki, a 28 lutego – manifestacja w Warszawie.

„To jest nasze wołanie o zwrócenie uwagi na sytuację branży górniczej. Trzy najważniejsze spółki węglowe – PGG, JSW i Tauron Wydobycie – są na granicy upadłości. Katastrofa w górnictwie nastąpi szybciej, niż się można spodziewać. Jeśli nie będzie zmian systemowych wiążących górnictwo z energetyką i przebudowujących cały ten system, to w maju, a najdalej w czerwcu, wszystko to trafi szlag” – powiedział katowickiej “Gazecie Wyborczej” Bogusław Ziętek, przewodniczący „Sierpnia 80”.

OKO.press sprawdza, czy politycy ratują świat przed katastrofą klimatyczną.
Wesprzyj nas, też chcemy przeżyć.

Stały współpracownik OKO.press oraz różnych mediów anglojęzycznych, m. in. Politico Europe. Pisze głównie na tematy związane z kryzysem klimatycznym, energią i ochroną środowiska. Twitter: https://twitter.com/WojciechKosc


Komentarze

  1. Antyszechteremita VIII Krzywousty

    A Polska nie powinna ulegać szechteremickiej histerii i spokojnie korzystać z odnawialnego źródła taniej i czystej energii – węgla.

  2. Adam Potoczek

    _Rezygnacja z węgla i redukcja CO2 ocieplającego klimat jest konieczna, ale twierdzenie, że jedynym stabilnym i skutecznym sposobem są wielkie elektrownie jądrowe, to zwykłe patrzenie na problem przez „końskie okulary”. Dlaczego jest tylu chętnych do promowania elektrowni jądrowych?
    * Dlatego, że to są SETKI MILIARDÓW ZŁOTYCH z budżetu państwa, a zatem łakomy kąsek dla wszelkiej maści budowniczych, prezesów, działaczy i polityków. Duże dokonania, duża kasa.
    * Dlatego, że CENAMI ENERGII ELEKTRYCZNEJ da się łatwiej manipulować (zawyżać), gdy wielkie elektrownie będą w nielicznych rękach, a inne rozproszone i konkurencyjne metody wytwarzania energii będą ograniczone.
    * Dlatego, że sprawy BEZPIECZEŃSTWA „zwykłej” ludności mieszkającej wokół elektrowni jądrowej nie są takie ważne. Najwyżej wyrazi się ubolewanie i udzieli pomocy medycznej nieszczęsnym ofiarom.
    .
    _ Tymczasem technologia wytwarzania prądu z energii jądrowej W WIELKICH FABRYKACH (grzanie wody, turbiny parowe, generatory, chłodnie kominowe, chłodzenie wodą z rzeki plus zabezpieczenia przed promieniowaniem) to prymityw porównywalny chyba z piecami dymarkowymi do wytopu żelaza sprzed tysiąca lat.
    _ Dopóki energii elektrycznej nie będzie można wytwarzać w MINIATUROWYCH ELEKTROWNIACH JĄDROWYCH rozproszonych po kraju stosownie to miejscowych potrzeb (miasto, osiedle), dopóty interesy lobby węglowego, gazowego, a nawet „wielkiego” jądrowego, będą dyktowały ceny i dbały o rozwój OLIGARCHII wokół energetyki.
    _ Głowy do myślenia pilnie poszukiwane! Należy domniemywać, że w Polsce takich nie znajdziemy.

    • Andrzej Maciejewicz

      @Potoczek i tak i nie. W przypadku EA każde rozwiązanie ma swoje wady i zalety, zwolenników i przeciwników. Podzielam pogląd, że w Polsce nie ma autorytetów zdolnych rozstrzygnąć i przekonać. Jesteśmy skazani na bełkot polityków i co najwyżej fragmentaryczne ekspertyzy. To jest wg mnie główna przyczyną braku decyzji. Może i dobrze, że wszyscy się boją jej podjęcia. Nawet premier.

  3. TW Balbina

    Każdy kto jechał ostatnio przez Niemcy widział tysiące hektarów łąk i pól pokrytych przez farmy fotowoltaiczne oraz wiatraki ,których tam jest 30 tysięcy. A POLSKA UMIERA ZA WĘGIEL.

Masz cynk?