Dzieci są dla rządu PiS priorytetem jako element kultu rodziny, ale ich bezpieczeństwo i zdrowie psychiczne schodzą na drugi plan. Strategia karania i piętnowania sprawców wykorzystywania seksualnego dzieci (wybiórcza), nigdy nie będzie tak skuteczna, jak edukacja dzieci. Debata o bezpieczeństwie dzieci padła niestety ofiarą seksualnych fobii PiS

Głośny film Sekielskiego, który ma ponad 22 mln wyświetleń na Youtube, zmusił PiS do zareagowania na problem, którego uparcie unika – wykorzystywania seksualnego dzieci przez księży.

W odpowiedzi prezes PiS Jarosław Kaczyński kolejny raz podkreślił, że Kościół (czyli Polska) jest atakowany i „trzeba się przed tym bronić”, a problem ataków na dzieci uogólnił – z tabelek TVP można było wyczytać, że czyny pedofilne popełniają głównie murarze.

Kaczyński ogłosił też, że to właśnie PiS rozpoczął walkę z pedofilią. Problem w tym, że pozorną. Co zrobił w sprawie problemu wykorzystywania dzieci rząd PiS?

  • znowelizował kodeks karny (lipiec 2017) wprowadzając karę do 3 lat dla osób, które mają „wiarygodną wiadomość o karalnym przygotowaniu albo usiłowaniu lub dokonaniu” przestępstw seksualnych (w tym molestowania małoletnich) i nie powiadomią o tym policji (co daje podstawy do ścigania np. hierarchów kryjących księży wykorzystujących dzieci);.
  • wprowadził tzw. „rejestr pedofilów”, który działa bardzo wybiórczo, a poza tym nie zmniejsza liczby przestępstw (pisaliśmy o tym tutaj);
  • w projekcie nowelizacji kodeksu karnego zaostrzono kary za niektóre przestępstwa seksualne wobec dzieci (chociaż to także nie rozwiązuje problemu), ale w chaosie wprowadzanych na szybko zmian, zniesiono kary za inne;
  • nie przyznał finansowania z Funduszu Sprawiedliwości na centra wyspecjalizowane w pomocy dzieciom wykorzystanym seksualnie (pieniądze idą za to do NGO’sów-krzaków powiązanych z PiS oraz na konferencje i kampanie promujące politykę rządu);
  • ministerstwo przestało też finansować telefon zaufania – w 2016 roku zrezygnowano z konkursów;
  • roztoczono parasol ochronny nad Kościołem katolickim, więc zadanie odnajdywania księży, którzy dopuścili się aktów pedofilii, i kontrolowanie czy nie mają dalej możliwości krzywdzenia dzieci, musiały podjąć media (między innymi OKO.press). Doniesienia o wykorzystywaniu dzieci przez księży to wciąż w narracji PiS atak na Kościół i na Polskę;
  • storpedowano merytoryczną dyskusję nad najskuteczniejszą metodą zapobiegania wykorzystywaniu seksualnemu dzieci, czyli edukacją seksualną, robiąc z niej „propagowanie pedofilii” oraz „atak na rodzinę”.

Badania pokazują, że metoda zaostrzania kar dla sprawców nie chroni dzieci przed wykorzystaniem. Często nie są też otoczone dorosłymi na tyle uważnymi, żeby dostrzec, że dzieje się coś złego.

Najskuteczniejszą metodą jest przekazanie dzieciom narzędzi do obrony – podstawowa wiedza o seksualności, granicach i sposobach reagowania w niebezpiecznych sytuacjach daje im możliwość zauważenia, nazwania i zapobiegania zagrożeniom.

PiS debatę o edukacji całkowicie pogrzebał, podgrzewając nią swoją kampanię strachu. Bardziej niż opozycja ucierpią na tym dzieci, których sytuacja jest dzisiaj tragiczna.

Opowiedz panu prokuratorowi jeszcze raz

Dziecko, które doświadczyło wykorzystania, powinno być przez wymiar sprawiedliwości traktowane szczególnie, mówi o tym także polskie prawo. Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z 18 grudnia 2013 wskazuje szereg rozwiązań, które mają zagwarantować warunki odpowiednie dla dziecka i zminimalizować stres związany z przesłuchaniem.

Przesłuchanie powinno odbywać się w tzw. „przyjaznym pokoju”, w obecności sędziego i przeszkolonego psychologa, który zadaje pytania w sposób dostosowany do wieku dziecka.

Prokurator czy obrońca obserwują przesłuchanie w osobnym pokoju. Pytania przekazują sędziemu, który decyduje czy je zadać, a psycholog – jak je zadać. Wszystko powinno być nagrywane, żeby uniknąć konieczności ponownego odpytywania dziecka. Ofierze wykorzystania musi być też zagwarantowana opieka psychologiczna lub psychiatryczna.

Jak to wygląda w praktyce? „Bardzo różnie. Wciąż napotykamy przypadki, kiedy dzieci nie są przesłuchiwane w przyjaznych warunkach, do tego przez osoby nieprzygotowane do rozmawiania z dziećmi. Sędziowie, którzy je przesłuchują nie mają obowiązkowych szkoleń związanych z rozwojem dziecka i sposobem rozmawiania z najmłodszymi, a bez tego trudno o wiarygodny materiał dowodowy” – mówi Marta Skierkowska z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę (dawniej: Fundacja Dzieci Niczyje).

„Wiemy też o przypadkach, w których dzieci są przesłuchiwane wbrew obowiązującej procedurze, na sali sądowej, muszą opowiadać swoją historię nie tylko w obecności psychologa i sędziego, ale także prokuratora, adwokata sprawcy, protokolanta…”.

„Dziecko często musi opowiadać swoja historię kilka razy, a więc wracać do wydarzenia i odtwarzać je po raz kolejny. To nie pozwala na proces zdrowienia. Nie mówiąc o tym, że często nikt mu jeszcze nawet nie wytłumaczył, że to wszystko nie jego wina”.

Fundacja stworzyła model Centrum Pomocy Dzieciom wzorowany na islandzkim Barnahus i amerykańskim Child Advocacy Center. Skrzywdzone dzieci i ich bliscy znajdą tam pomoc prawną, psychologiczną i medyczną.

Dzieci zeznają tu tylko raz w specjalnie dostosowanej sali.  Specjaliści z różnych dziedzin szukają najlepszej formy pomocy dziecku i monitorują dalej jego sytuację. Wsparcie dostaje też rodzina.

Takich centrów jest w kraju pięć. Trzy należą do Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę ( w Warszawie, Starogardzie Gdańskim i w Gdańsku), dwa działają we współpracy z innymi organizacjami (Głogów, Białystok).

„To oczywiście za mało. Marzy nam się, żeby takie centrum było w każdym powiecie. I żeby rząd zauważył, że że dzieci poszkodowane przestępstwem wymagają szczególnej troski” – mówi Skierkowska.

W 2018 roku Ministerstwo Sprawiedliwości nie przyznało dotacji z Funduszu Sprawiedliwości na centra, argumentując, że oferta jest zbyt zawężona – skierowana tylko do dzieci. Pieniądze dostały za to m.in. organizacje-krzaki powiązane z PiS, bez żadnego doświadczenia. O tym jak PiS rozdaje pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości pisaliśmy już wielokrotnie. W 2019 konkursu nie ogłoszono.

Dzieci w pułapce

Jaka jest skala wykorzystywania seksualnego dzieci? Bardzo trudno to zmierzyć, bo dzieci rzadko ujawniają swoje doświadczenia, a dorośli nie zawsze interweniują. Badania pokazują o wiele większą skalę zjawiska niż statystyki policyjne.

Z raportu „Ogólnopolska diagnoza skali i uwarunkowań krzywdzenia dzieci” Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę wynika, że co piąty nastolatek w wieku 13-17 lat (20 proc.) miał „obciążające doświadczenie seksualne”, czyli doświadczył słownej przemocy seksualnej, ekshibicjonizmu lub próbowano zwerbować go do celów seksualnych w internecie (tzw. grooming – czyli uwodzenie dzieci przez internet).

Niechciany dotyk, kontakt seksualny przed 15. rokiem życia z osobą dorosłą lub komercyjne wykorzystywanie seksualne (np. dziecięca prostytucja) to doświadczenie 7 proc. z badanych nastolatków. Kontakt seksualny przed ukończeniem 15. roku życia z osobą dorosłą, który w Polsce jest przestępstwem, miało 2 proc. badanych.

Według danych WHO w roku 2017 około miliarda nieletnich (czyli połowa dzieci z całego świata) między drugim a 17. rokiem życia doświadczyło przemocy fizycznej, psychicznej lub seksualnej.

Według szacunków UNICEF z 2015 roku wykorzystania seksualnego (od niechcianego dotyku po gwałt) doświadczyło 120 milionów dziewcząt i kobiet poniżej 20. roku życia.

7 proc. podjęło próbę samobójczą

Raport Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę pokazuje też inne przerażające statystyki: co szósty polski nastolatek okaleczał się, a aż 7 proc. badanych podjęło próbę samobójczą. Zachowania autodestrukcyjne przejawiały szczególnie dziewczyny: co czwarta się okaleczała, co dziesiąta próbowała się zabić.

Na wizytę u psychiatry dzieci w kryzysie czekają nawet rok. Polska jest na drugim miejscu w Europie pod względem samobójstw wśród dzieci.

„W tym kontekście szczególnie ważne są natychmiastowe formy wsparcia, takie jak telefon zaufania” – tłumaczy Skierkowska. „Dzieci nie zawsze mają do kogo się zwrócić. Przy tak słabym dostępie do opieki psychologicznej i dramatycznym stanie psychiatrii dzieci i młodzieży dla wielu to pierwsza realna możliwość otrzymania pomocy, wsparcia czy szukania dalszych rozwiązań”.

Poza telefonem zaufania Rzecznika Praw Dziecka od 10 lat niezależnie działa bezpłatna i ogólnopolska linia 116 111 Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, czyli telefon zaufania dla dzieci i młodzieży. Fundacja odebrała już milion telefonów. W 2016 rządowe wsparcie dla telefonu Fundacji nagle się urwało. „Przestano rozpisywać konkursy na telefon zaufania, nie tłumaczono dlaczego” – mówi Skierkowska.

Wstręt do edukacji seksualnej

Najgorszym ciosem wymierzonym w bezpieczeństwo dzieci jest to, co PiS zrobił z ideą edukacji seksualnej, która jest ważnym elementem edukacji profilaktycznej. „Edukacja seksualna jest ważnym narzędziem profilaktyki wykorzystywania seksualnego dzieci” – mówi Skierkowska.

„Badania pokazują, że po takich programach profilaktycznych dzieci zapytane o to, jak się zachować w zagrażających im sytuacjach o wiele częściej wybierały rozwiązania bezpieczne. Dzieci, które mają podstawową wiedzę o własnych granicach, sposobach radzenia sobie z groźnymi sytuacjami oraz wiedzą do kogo się zwrócić o pomoc szybciej i częściej ujawniają wykorzystanie – a to sprzyja procesowi zdrowienia po traumie i bezpieczeństwu innych dzieci”.

Dlaczego to ważne, żeby taką wiedzę oferowała szkoła? Bo ofiarą padają najczęściej dzieci z rodzin borykających się z problemami, pozbawione uwagi rodziców, które często nie mogą liczyć na edukację o bezpieczeństwie w domu ani na interwencję, gdy dzieje się coś złego.

Nawet rodzice, którzy szukają sposobów, żeby przekazać dzieciom podstawową wiedzę o zagrożeniach mają z tym zresztą problem.

„Wielu rodziców bardzo się boi rozmawiania z dziećmi na tematy związane z wykorzystywaniem seksualnym, bo obawiają się, że będą musieli mówić z dziećmi o seksie czy pedofilii, a jak rozmawiać o tym z 5 czy 7-latkiem?” – zauważa Skierkowska.

Fundacja stworzyła platformę „GADKI, czyli proste rozmowy na trudne tematy„, z której korzystać mogą dzieci, rodzice i profesjonaliści.

„Nie da się rozwiązać problemu milcząc na ten temat, bo dzieci, które wiedzą, że mają prawo powiedzieć »nie«, znają i czują swoje granice, mają podstawową wiedzę o intymnych części ciała i znaczenia tych obszarów – są bardziej bezpieczne”.

„Edukacja profilaktyczna, której istotnym elementem jest edukacja seksualna, jest konieczna dla zapewnienia dzieciom bezpieczeństwa. To ważne, żeby odgórnie określić standardy i wymóg informowania dzieci, ale o kształcie programów nauczania można przecież dyskutować – wytyczne WHO są bardzo ogólne, hasłowe, co zostawia duże pole do debaty. Jestem pewna, że można pogodzić różne środowiska” – mówi Skierkowska.

PiS drogę do tej debaty wysadził w powietrze. Sama idea edukacji seksualnej stała się w propagandzie partii rządzącej promowaniem pedofilii, atakiem na rodzinę (czytaj, Polskę) i homopropagandą.

Konwencja z Lanzarote

Wskazówek, w jaki sposób chronić dzieci, nie trzeba szukać daleko. W 2014 roku Polska ratyfikowała Konwencję Rady Europy o ochronie dzieci przed seksualnym wykorzystywaniem i niegodziwym traktowaniem w celach seksualnych, nazywana w skrócie Konwencją z Lanzarote.

Wprowadzone zmiany dotyczyły głównie kodeksu karnego, ale Konwencja zawiera też szereg rekomendacji dotyczących profilaktyki.

Konwencja nakłada na kraje m.in. obowiązek zapewnienia:

  • edukacji dzieci – Konwencja rekomenduje, żeby informacje o zagrożeniach były dostosowane do wieku dziecka i opracowywane we współpracy z rodzicami i przekazywane w ramach „ogólnej wiedzy na temat seksualności człowieka”;
  • edukacji personelu – szkolenie i podnoszenie świadomości osób mających w pracy kontakt z dziećmi pod kątem zapobiegania, szybkiego identyfikowania i skutecznego interweniowania w przypadku wykorzystywania seksualnego;
  • pomoc dla pedofilów – zabrzmi to mniej szokująco kiedy uświadomimy sobie, że to pedofile stanowią wyraźną mniejszość wśród osób dopuszczających się czynów pedofilnych. Przeczytasz o tym w naszym wywiadzie z seksuolożką. Konwencja mówi o tym, żeby osoby, które obawiają się, że mogą popełnić przestępstwo seksualne wobec dzieci, mogły liczyć na prewencyjną pomoc państwa (np. terapia, leki, etc.).

„Nic z tego nie jest dziś przez państwo wprowadzone” – mówi Skierkowska. „W kwestii edukacji profilaktycznej i interweniowania nauczyciele muszą improwizować”. Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę stworzyła program skierowany do szkół i placówek edukacyjnych „Chronimy dzieci” , którego elementem jest wdrażanie przez placówki polityki i standardów ochrony dzieci. Standardy zakładają:

  • edukację dzieci,
  • edukację personelu (od kucharkę po nauczyciela) i rodziców – na co zwracać uwagę, jak i gdzie interweniować, etc.,
  • kontrolę niekaralności za przestępstwa popełnione przeciwko dzieciom dla wszystkich pracowników przebywających z dziećmi (dziś dotyczy to tylko pracowników pedagogicznych),
  • jasne wytyczne dla pracowników dotyczące tego jak reagować w przypadku podejrzenia, że jedno z dzieci padło ofiarą wykorzystania.

W całej Polsce z prawie 67 tys. placówek, tylko 4 205 wdrożyło standardy. „To kropla w morzu. Takie rozwiązanie powinno być wprowadzone mocą ustawodawczą tak, żeby każda placówka, w której są dzieci miała obowiązek realizacji standardów ochrony przed krzywdzeniem” – mówi Skierkowska.

Dzięki działalności organizacji takich jak FDDS, rozwiązania nakierowane na skuteczna prewencję są gotowe, wystarczy chcieć po nie sięgnąć.

Podsumowując: polityka PiS utrudnia prewencję i zwalczanie przyczyn pedofilii. Woli walczyć z rzekomym zagrożeniem seksualizacją dzieci.


Absolwentka MISH na UAM, ukończyła latynoamerykanistykę w ramach programu Master Internacional en Estudios Latinoamericanos. 3 lata mieszkała w Ameryce Łacińskiej. Polka z urodzenia, Brazylijka z powołania. W OKO.press pisze o zdrowiu, migrantach i pograniczach więziennictwa (ośrodek w Gostyninie).


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym