0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Wojtek Radwanski / AFPFot. Wojtek Radwansk...

Jesienią 2021 i 2022 roku zwolennicy push-backów stanowili niewielką większość 52 proc. (przeciwników było 42-43 proc.), dzisiaj to już 67 proc. do 19 proc. – tak radykalną zmianę postaw odnotowaliśmy w najnowszym badaniu Ipsos dla OKO.press i TOK FM*.

Co się stało?

Kryzys humanitarny i migracyjny na granicy polsko-białoruskiej trwa od sierpnia 2021 roku. Wtedy też rząd PiS na masową skalę rozpoczął push-backi, wyrzucanie na Białoruś ludzi, którym udało się przekroczyć zieloną granicę. Ta praktyka, zwana eufemistycznie „zawracaniem” jest niezgodna z prawem międzynarodowym (Konwencja Genewska) i polską konstytucją. Wskazywał na to wielokrotnie m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich:

Przeczytaj także:

W sierpniu 2021 szef MSWiA, Mariusz Kamiński, wydał rozporządzenie zezwalające na push-backi, a w październiku 2021 roku Sejm przyjął nowelizację ustawy o cudzoziemcach, która – rzekomo – legalizowała wywózki w polskim prawie. Rzekomo, bo Konstytucja RP nadal tego zabrania.

Mimo apeli prawników, RPO, organizacji humanitarnych nowy rząd Donalda Tuska nie wycofał tego prawa. I ciągle nie chce tego zrobić. Wiceszef MSWiA, Maciej Duszczyk, przekonuje, że za granicę nie są wyrzucane osoby szczególnie wrażliwe (kobiety w ciąży, osoby z niepełnosprawnościami) oraz osoby, które zadeklarują, że chcą się ubiegać o ochronę międzynarodową. Z informacji od organizacji pomocowych wiadomo jednak, że push-backi odbywają się tak jak poprzednio. I wciąż nie widać, jak rząd zamierza zrealizować zapowiedź, że kwestię bezpieczeństwa da się połączyć z humanitaryzmem.

Murem z mundurem

Mimo że przed wyborami 2023 roku ówczesna opozycja nawoływała do przestrzegania prawa na granicy i zaprzestania push-backów, Koalicja 15 października kontynuuje tu linię rządu PiS. A kiedy ruch na granicy wzrósł po zimie, na przełomie marca i kwietnia, premier Donald Tusk rozpoczął antymigracyjną ofensywę pod hasłem bezpieczeństwa na granicy. W maju i czerwcu ta narracja się zaostrzyła. 13 czerwca na podstawie innego PiS-owskiego prawa, znowu niezgodnego z konstytucją (nowelizacja ustawy o ochronie granicy państwowej) wprowadzono strefę buforową na granicy.

W przemówieniach Tusk podkreślał wsparcie dla polskiego wojska i Straży Granicznej, która mierzy się z presją migracyjną, wywołaną przez reżim białoruski. Tę retorykę wzmocniła śmierć żołnierza na granicy, trzy dni przed wyborami.

A jednak trudno się nie dziwić wynikom sondażu Ipsos dla OKO.press i TOK FM z 4-6 czerwca 2024.

15 pkt proc. w górę

W sondażu Ipsos powtórzyliśmy pytanie, które zadawaliśmy już dwukrotnie, we wrześniu 2021 i listopadzie 2022 roku: „Trwa spór o to, jak władze powinny traktować ludzi, które próbują przekroczyć granicę Polski z Białorusią. Który pogląd jest Panu/Pani bliższy?”. Nie licząc „trudno powiedzieć” do wyboru były dwie odpowiedzi:

  • Należy ich wpuścić na teren Polski i rozpatrzeć ich wnioski o azyl.
  • Nie wpuszczać, a jeśli uda się im przekroczyć granicę, kazać wracać na stronę białoruską **.

Wyniki tamtych dwóch sondaży były praktycznie identyczne, przewaga antyimigranckiej postawy (52 proc.) wynosiła ok. 10 pkt proc.

Teraz obraz radykalnie się zmienił. Aż 67 proc. badanych popiera wypychanie osób na Białoruś, tylko 19 proc. jest temu przeciwnych, to aż 48 pkt proc. przewagi! Na wykresie porównujemy wyniki trzech badań:

Analizę sondażu z listopada 2022 roku można przeczytać tutaj:

Jedna grupa się wyłamała

Sukces narracji Tuska widać przede wszystkim w elektoratach partyjnych. Prawie wszystkie elektoraty popierają w mniejszym lub większym stopniu wyrzucanie ludzi na Białoruś. Wyłamują się jedynie wyborcy Lewicy. Tam niewielką przewagę mają zwolennicy przyjmowania wniosków o ochronę (które w pewnym uproszczeniu nazwaliśmy w badaniu azylem):

To nie zaskakuje: politycy Lewicy nadal, chociaż ciszej, nawołują do przywrócenia prawa na granicy.

Ale i w tym elektoracie wiara w prawa człowieka osłabła. Spektakularną zmianę przeszli natomiast wyborcy KO.

To wręcz szokujące, jak zmiana postaw polityków KO i odrzucenie retoryki humanitarnej przekłada się na odwrócenie poglądów ich zwolenników i zwolenniczek. Elektorat KO w opozycji prawie cztery raz częściej był za podejściem humanitarnym, obecnie ponad dwukrotnie częściej woli push-backi.

Oto wyniki w elektoratach w listopadzie 2022 i teraz, w czerwcu 2024:

Jak widać, w każdej partii wzrósł odsetek odpowiedzi „wypychać”, jednak w KO zmiana jest taka, jakby to byli inni ludzie. To naprawdę „wielki sukces” liderów Koalicji Obywatelskiej, szczególnie Donalda Tuska.

Na powyższym wykresie nie umieściliśmy Trzeciej Drogi, bo w listopadzie 2022 roku PSL i Polska 2050 nie tworzyły jeszcze związku partnerskiego (z przeproszeniem posłów PSL oczywiście). W elektoracie partii Hołowni 58 proc. wybierało pierwszą odpowiedź, a 37 proc. drugą. W PSL odpowiednio – 72 i 28. Zmiana, zwłaszcza wśród ludowców, jest zatem podobna jak w elektoracie KO.

Wygląda na to, że Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz (szef MON z PSL) są niezwykle skuteczni w swoim antymigranckim przekazie.

Najmniej humanitarnie do sprawy podchodzą wyborcy Konfederacji – aż 91 proc. jest przeciwko wpuszczaniu osób migrujących i ten wynik znacząco wzrósł od 2022 roku. To oczywiście nie dziwi, biorąc pod uwagę ksenofobiczną narrację tego ugrupowania.

Niewierzący za push-backami

W przeciwieństwie do wyników badania z listopada 2022 roku tym razem obie grupy – wierzący i niewierzący – są przeciwko wpuszczaniu migrantów i pozwalaniu im na złożenie wniosków. Ale to właśnie niepraktykujący lub praktykujący nieregularnie częściej wybierają rozwiązanie humanitarne, czyli odpowiedź pierwszą:

W teorii osoby związane z Kościołem katolickim powinny brać pod uwagę ludzkie tragedie i życiowe trudności osób uciekających ze swoich krajów i szukających lepszego życia w Europie, ale jest inaczej.

Po pierwsze, praktykujący regularnie to wraz ze swymi proboszczami, bardziej konserwatywna część społeczeństwa najchętniej głosująca na prawicę (głównie PiS), a antyimigrancki przekaz dominuje w PiS już od kampanii wyborczej 2015.

Po drugie, temat granicy w kontekście humanitarnym zniknął z przekazu polskiego Kościoła katolickiego i jego hierarchów. Pojawiał się jeszcze na początku kryzysu w 2021 roku – głosem kilku hierarchów, takich jak Wojciech Polak – ale potem zanikł, nie licząc corocznych rytualnych komunikatów Rady KEP ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek.

Prouchodźcze apele papieża Franciszka do chrześcijańskiego sumienia nie docierają do polskiego Kościoła.

Kobiety dogoniły mężczyzn

W listopadzie 2022 roku różnica w odpowiedziach kobiet i mężczyzn była znacząca – kobiety uważały, że osoby z granicy należy wpuścić i pozwolić im złożyć wniosek. W 2024 roku wyniki się niemal wyrównały. Kobiety tak samo rzadko wybierały odpowiedź prouchodźczą, a ich poparcie dla push-backów jest mniejsze, bo częściej wybrały odpowiedź „nie wiem”. Widać, że w 2024 roku wśród kobiet narracja bezpieczeństwa (które jest ważniejsze niż prawa człowieka) wygrała, genderowo wyższa zwykle empatia ustąpiła miejsca lękowi przed zagrożeniem wojną, który kobiety odczuwają silniej.

Ciekawym przypadkiem są najstarsi mężczyźni, którzy częściej niż inne grupy wybierali odpowiedź pierwszą. Poparcie dla wpuszczania osób migrujących nie przeważa w tej grupie, ale wynik jest stosunkowo wysoki. Trudno powiedzieć, z czego to wynika, ale warto przypomnieć, że w tej grupie:

  • Konfederacja ma śladowe poparcie (w przeciwieństwie do grupy najmłodszych mężczyzn) – zaledwie 2 proc.
  • KO zyskała najwięcej głosów – aż 51 proc.
  • PiS uzyskał mniejsze poparcie niż wśród kobiet po 60. r.ż. (29 do 47 proc.)
  • aż 77 proc. uważa, że NATO i UE powinny za wszelką cenę wspierać Ukrainę w wojnie (to najwyższy wynik w tym pytaniu – omawialiśmy je tutaj).

Niedawno byliśmy zaskoczeni wynikami w tej grupie w kwestii aborcji – w sondażu z kwietnia 2024 roku najstarsi mężczyźni mocno poparli legalizację aborcji do 12. tygodnia.

Trudno na razie wyjaśnić, dlaczego ta grupa badanych częściej niż inne opowiada się za prawami człowieka.

Nieco częściej niż inne grupy odpowiedź pierwszą wybrały także młode kobiety – to jednak nie zaskakuje, bo to one częściej głosują na lewicę i wykazują się wrażliwością społeczną.

W grupach wiekowych nie odnotowujemy wielkich różnic. Nieco rzadziej przeciwko push-backom opowiadają się 30-latkowie, ale to zapewne „zasługa” mężczyzn głosujących na Konfederację.

Wykształceni z dużych miast

W naszym badaniu najbardziej przyjazne wobec procedur azylowych i migrantów są osoby z największych miast i osoby z najwyższym wykształceniem. To tradycyjnie grupy najbardziej otwarte na wartości demokratyczne, mniej podatne na ksenofobię, wykluczanie i nietolerancję. Do tych grup najlepiej dociera też przekaz organizacji pomocowych dotyczący łamania praw człowieka na granicy. Nawet jednak one są w większości przeciwko wpuszczaniu migrantów.

W poprzednich odcinkach sondażu Ipsos dla OKO.press i TOK FM:

Przewidywaliśmy wynik wyborów, dosyć wiernie, ale nie doceniając poparcia PiS. Ipsos zmierzył 4 pkt proc. przewagi KO nad PiS, czyli tyle ile było w sondażu exit poll, ogłoszonym po zakończeniu głosowania, ale więcej niż w rzeczywistości (0,9 pkt proc.);

Pokazaliśmy, jak KO przejmuje wyborców Trzeciej Drogi i Lewicy i jakie to ma konsekwencje;

Wykorzystaliśmy wyniki sondażu do analizy „korekty wyników Ipsos” i głębszego omówienia niepokojącego trendu wzmocnienia prawicy w porównaniu z wyborami 15 października 2023;

Pokazaliśmy, że rząd Donalda Tuska traci poparcie elektoratów TD i Lewicy i staje się właściwie rządem jednej partii;

Analizowaliśmy entuzjazm Polek i Polaków dla „strefy buforowej” we wszystkich grupach społecznych z wyjątkiem wyborców Lewicy;

Pokazaliśmy, że rośnie poparcie dla pokoju z Rosją kosztem Ukrainy, ale wciąż jest nie do porównania niższe niż w naszym sondażu przeprowadzonym w Niemczech w grudniu 2022 roku. Podobnie do Niemców odpowiadają wyborcy Konfederacji.

*Sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM zrealizowany metodą mixed mode (CATI i CAWI) w dniach 4-6 czerwca 2024 roku. Badanie zrealizowano na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie dorosłych Polaków N=1000. Liczba wywiadów realizowanych telefonicznie i online wynosi w przybliżeniu po 50 proc.

**Zadane przez nas pytanie nie jest idealne i może nieco zaburzać wynik na niekorzyść pierwszej odpowiedzi. Mało kto postuluje bowiem, by wszystkie osoby migrujące mogły wejść na teren Polski i złożyć wniosek o ochronę międzynarodową. Prawo nie nakazuje wpuszczania wszystkich. Chodzi o osoby, które już weszły na teraz Polski – wtedy zgodnie z prawem międzynarodowym należy przyjąć od nich wniosek. Zdecydowaliśmy się jednak je powtórzyć, by móc porównać odpowiedzi z ostatnich trzech lat.

;
Magdalena Chrzczonowicz

Naczelna OKO.press, redaktorka, dziennikarka. W OKO.press od początku, pisze o prawach człowieka (osoby LGBTQIA, osoby uchodźcze), prawach kobiet, Kościele katolickim i polityce. Wcześniej pracowała w organizacjach poarządowych (Humanity in Action Polska, Centrum Edukacji Obywatelskiej, Amnesty International) przy projektach społecznych i badawczych, prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/edukatorek, realizowała badania terenowe. Publikowała w Res Publice Nowej. Skończyła Instytut Stosowanych Nauk Społecznych na UW ze specjalizacją Antropologia Społeczna.

Komentarze