To mógł być przełomowy wyrok. Sprawa mordowni dla zwierząt w Wojtyszkach wciąż bez rozstrzygnięcia
Sprawa schroniska w Wojtyszkach wciąż bez finału w sądzie – choć strony już wygłosiły mowy końcowe. Prawniczka: „Najbardziej oburzająca była odpowiedź na zarzut dotyczący niewłaściwego żywienia zwierząt. Obrońca stwierdził, że przecież w ośrodkach dla bezdomnych osób też nie podaje się foie gras”.
Organizacje broniące praw zwierząt czekają na ten wyrok. 7 lipca w Sądzie Rejonowym w Sieradzu miała zakończyć się sprawa patoschroniska w Wojtyszkach (woj. łódzkie), z którego w 2023 roku odebrano kilkaset psów i kilkadziesiąt kotów. Słabych, niedożywionych, chorych. „To prawdziwe piekło” – mówili aktywiści, którzy uczestniczyli w interwencjach na terenie schroniska.
W dniu, w którym miał zostać ogłoszony wyrok, w sieradzkim sądzie zebrały się media i przedstawiciele organizacji prozwierzęcych, liczących na zakończenie ciągnącej się od trzech lat sprawy. Na miejscu było również OKO.press. „To nie jest historia o »źle prowadzonym schronisku«. To proces dotyczący znęcania się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem” – pisała w mediach społecznościowych mec. Sara Balcerowicz, która reprezentuje w tej sprawie oskarżyciela posiłkowego — organizację Mondo Cane. Drugim oskarżycielem jest Fundacja Liberandum, która przez lata dokumentowała krzywdę zwierząt w Wojtyszkach.
To mogła być przełomowa decyzja sądu. Mimo tego, że społecznicy od lat nagłaśniają i doprowadzają do likwidacji patoschronisk, w żadnej ze spraw nie zapadł jeszcze wyrok. Okazuje się, że i w sprawie Wojtyszek będzie trzeba poczekać. Sędzia już na początku posiedzenia poinformował, że wznawia przewód sądowy – w planie jest przesłuchanie dodatkowego świadka, pracownika inspekcji weterynaryjnej, który brał udział w kontrolach w Wojtyszkach. Był już wcześniej wzywany do sądu, ale do tej pory nie złożył zeznań. Ma to zrobić 7 września – na wtedy zaplanowano kolejną rozprawę.

Komentarze