0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.plFot. Jakub Włodek / ...

Nad zakończonymi w niedzielę 17 września 2023 Igrzyskami Wolności wisiało pytanie, które zadajemy sobie wszyscy i wszystkie: czy w wyborach 15 października uda się odsunąć PiS od władzy? W panelu trzech „jedynek” – Macieja Gduli (Lewica, Kraków), Michała Koboski (Trzecia Droga, Warszawa) i Pawła Kowala (Koalicja Obywatelska, Rzeszów) – ten ostatni martwił się sposobem myślenia swoich partnerów i części demokratycznej opinii publicznej. Jego zdaniem brakuje im świadomości, że te wybory to być albo nie być polskiej demokracji i w ogóle Polski. W bitwie z autorytarną władzą nie ma miejsca na wątpliwości, a wszelkie różnice powinny ustąpić miejsca sprawie najważniejszej.

Zgadzając się z tezą, że wygrana PiS oznaczałaby zapanowanie autorytarnego Golema całkiem już pozbawionego demokratycznej duszy, zwróciłem uwagę w dyskusji, że wnioski z takiego myślenia mogą być potrójnie niewłaściwie, a także kontrskuteczne.

Nadmierne skupienie uwagi na walce z PiS sprawia, że mniej istotna staje się odpowiedź na pytanie kluczowe w wyborach: jaka ma być ta nowa Polska? Można usłyszeć: „Najpierw wygrajmy z PiS”. Obietnicą wyborczą staje się odsunięcie PiS od władzy.

Po drugie, w takim ujęciu nie ma właściwie miejsca na konkurencyjne partie opozycji demokratycznej – Lewicę i zwłaszcza Trzecią Drogę.

Staje się ona w tej opowieści – nomen omen – zawalidrogą, którą utrzymują przy życiu ambicje liderów.

Po trzecie, patetyczna narracja o „jednej wielkiej bitwie o demokrację” nie dla wszystkich jest równie atrakcyjna, a przede wszystkim nie dość porusza młodszych wyborców. O tym właśnie jest dzisiejszy odcinek notatnika wyborczego.

„Notatnik wyborczy Pacewicza” to subiektywny przegląd kampanii wyborczej, w formie analityczno-felietonowej. Siłą rzeczy tylko autor ponosi odpowiedzialność za głoszone tu poglądy, herezje i absurdy, które także mogą się trafić. Tym razem „Notatnik” będzie przypominał komiks ilustrowany wykresami z sondażu OKO.press i TOK FM, którego główne wyniki omawialiśmy już w pięciu tekstach

Uciekają od duopolu, nie idą do filharmonii

Przekaz Koalicji Obywatelskiej przypomina muzykę poważną, powiedzmy V Symfonię Beethovena. Jest patetyczną opowieścią o tym, że rządy PiS oznaczają zło, które trzeba powstrzymać, ukarać, odsunąć. Groza narasta, gdy KO na czele z Donaldem Tuskiem zbiera kolejne dowody (o co nie trudno) na niekompetencję, nieuczciwość, bezduszność, korupcję prywatną i partyjną, a także zwykłą głupotę PiS i „odklejenie” od tego, co rozsądne.

Rzecz jednak w tym, że nie wszyscy lubią muzykę poważną. A przy braku zaangażowania symfonia staje się nudna. Jak wynika z wrześniowego sondażu Ipsos dla OKO.press i TOK FM, dotyczy to zwłaszcza ludzi młodych.

Tę ucieczkę z narodowej filharmonii ilustruje wykres wykluczenia poparcia obu formacji, które już omawialiśmy w tekstach o „suficie poparcia” (dla PiS wyliczyliśmy go na 39 proc., dla Koalicji Obywatelskiej na 42 proc.).

Jak widać, głosowanie na PiS jest całkowicie wykluczone przez trzy czwarte osób w wieku 18-29 lat i dwie trzecie trzydziestolatków. Wśród osób 60 plus ten odsetek zjeżdża do jednej trzeciej.

Odwrotny, choć nie tak wyrazisty profil ma sufit KO: nie wyobraża sobie głosowania na Tuska jedna trzecia osób przed 50-tką, potem odsetek rośnie do 50-60 proc.

PiS jest partią ludzi starszych i starych, KO ma bardziej zrównoważony elektorat. O tym pisaliśmy już wcześniej. Popatrzmy jednak sumarycznie na głosowanie na PiS lub PO, tworząc sondażowy POPiS i przepraszając demokratów za taką profanację.

Przeczytaj także:

Główny wybór, ale młodych obchodzi mniej

Suma poparcia PiS oraz KO (kolor czerwony na wykresie niżej) rośnie wraz z wiekiem wyborców i wyborczyń. Rośnie to mało powiedziane: eksploduje z 33 proc. dla dwudziestolatków na ponad 80 proc. dla osób 60+.

Kolorem zielonym zaznaczyliśmy z kolei przekonanie osób badanych, że te wybory są wyjątkowe (więcej o tym tutaj). Przedstawiliśmy badanym opinię, która brzmi niemal jak cytat z wypowiedzi Pawła Kowala na Igrzyskach Wolności: „Wybory parlamentarne 15 października mają ogromne, wręcz wyjątkowe znaczenie dla przyszłości Polski, a także dla życia Polek i Polaków”. I spytaliśmy, czy się zgadzają, czy też sądzą, że to jednak przesada. Okazało się, że zgadza się aż 81 proc. Polek i Polaków (w tym 59 proc. „zdecydowanie” i 21 proc. „raczej”), a tylko 5 proc. „zdecydowanie” uważa, że przesadziliśmy z patetycznym przecież sformułowaniem.

Różnice zarysowały się w liczbie odpowiedzi „zdecydowanie się zgadzam” (słupki zielone). Jak widać, rosną one z poziomu 35 proc. u trzydziestolatków do ponad 80 proc. sześćdziesięciolatków*.

Jak widać, wykresy się niemal pokrywają. Jest to zrozumiałe: skoro centralne znaczenie ma bitwa KO kontra PiS, to głosując na którąś z partii duopolu, łatwiej dostrzegasz wagę wyborów. Dodatkowo wolne media z natury rzeczy, a prorządowe z natury propagandy, najwięcej uwagi poświęcają starciu Tuska z Kaczyńskim/Morawieckim, rozliczając ich dawne i obecne grzechy (TVP zajęła się np. niespełnionymi obietnicami Tuska z 2011 roku...) i nadając dodatkową rangę tej parze.

Różnica przeżycia pokoleniowego. Starsi widzą to inaczej

Zależność widoczna na powyższym wykresie może wynikać z różnic doświadczenia życiowego.

Osoby 60 plus miały w Sierpniu 1980 roku co najmniej 17 lat, a w stanie wojennym 1981 roku – 18 lat. Dla znacznej części z nich (z nas) rewolucja „Solidarności”, a potem brutalny atak na nią, były tzw. przeżyciem pokoleniowym, czyli wstrząsem duchowym, który waży na całym życiu, kształtując wspólne postrzeganie historii, w tym „namacalne” przeżycie uczuć patriotycznych – odzyskiwanej, a potem utraconej wolności. Nie było w nas zgody na porażkę demokratycznych aspiracji w starciu z nagą siłą władzy (najskrajniejszy wyraz tej postawie dał Piotr Szczęsny, który„wolności oddać nie umiał” i w październiku 2017 roku podpalił się na warszawskim Placu Defilad).

Dla 50-latków przeżyciem pokoleniowym mogły być także wybory czerwcowe 1989 roku. Późniejsze generacje miały – może na mniejszą skalę – przeżycie pokoleniowe w postaci protestów po decyzji tzw. TK Julii Przyłębskiej. To wtedy młodzi ludzie odwrócili się od PiS.

Patetyczno-heroiczna opowieść o „wyborach o wszystko” 15 października uruchamia w nas, którzy pamiętamy tamte czasy, silne skojarzenia.

Odtwarza się ta sama figura starcia wolności ze zniewoleniem, prawdy z kłamstwem.

Jest jeszcze dodatkowy czynnik wieku. Ktoś mógłby powiedzieć, że to młodym ludziom wybory powinny wydawać się ważniejsze, bo dopiero się urządzają w świecie, na co wpływ będą miały prowadzone przez państwo polityki. Mają więcej do zyskania czy stracenia. Jest jednak raczej odwrotnie, bo starsi ludzie mają po prostu mniej czasu przed sobą. Dla 60- latka kolejna kadencja PiS to będzie – według tablic GUS „średniego dalszego trwania życia” – jedna czwarta pozostałego mu czasu, dla 60-latki – jedna szósta. Dla dzisiejszych 30-latków – jedna dwunasta, a dla 30-latek jedna trzynasta.

W dodatku, jak pokazują badania, w starszym wieku czas płynie (subiektywnie) szybciej, bo bazą porównań jest dłuższy okres. Dla osoby 60-letniej 4 lata dodatkowej kadencji PiS to tylko jedna piętnasta (1/15) dotychczasowego życia, znacznie mniej niż dla osoby 24-letniej – jedna szósta.

Młodzi szukają innych politycznych opcji

Na szczęście osoby młodsze, które nie wybierają się na patetyczną symfonię w filharmonii, szukają innych rodzajów muzyki. Nie chcąc oczywiście słuchać PiS-owskiego koncertu pieśni maryjnych zw najbliższym kościele, szukają dalej.

Mogą pójść na kameralny występ sympatycznego duetu Szymon&Władek.

Albo na koncert „Lewaczek”, zespołu założonego przez trzech tenorów, ale zdominowanym dziś przez mocne solistki grające zaangażowany rock.

Do dyspozycji są też heavy-metalowe brzmienia zespołu „Patriarchat”, który próbuje dziś śpiewać nieco ciszej, ale wiadomo, co ma w repertuarze.

Kakofonia dźwięków i stylów muzycznych, gustów i bezguścia, oddaje prawdę o społeczeństwie. Wezwanie wszystkich do filharmonii się nie uda, najwyżej zostaną w domu, obejrzą sobie serial.

Dodajmy te trzy propozycje do siebie, łącząc na użytek analizy to, co sprzeczne, a nawet wrogie sobie nawzajem (Lewica kontra Konfederacja).

Wykres wyborców trzech propozycji alternatywnych wobec PiS i KO opada stromo z blisko połowy wskazań u dwudziestolatków, przez jedną trzecią u trzydziestolatków aż do ledwie kilku procent w grupach 60+.

Od innej strony widzimy tu zatem, że spór KO kontra PiS jest niewystarczający dla młodszych. Dla osób starszych stawkę wyborów daje się opisać jako kto kogo: czy z pary Tusk – Kaczyński wygra ten dobry czy ten zły? Młodsi szukają innych opcji.

Dodatkowy argument – odpowiedzi niezdecydowanych

We wrześniowym sondażu osoby deklarujące, że nie będą głosować (jedna trzecia badanych), zapytaliśmy tak: „Powiedział Pan/Pani, że nie zamierza wziąć udziału w tych wyborach. Chcemy dopytać o powody. Proszę wskazać maksymalnie dwie odpowiedzi, które najlepiej opisują Pana/Pani odczucia”. Do wyboru były cztery odpowiedzi:

  • Nawet bym może i głosował, ale nie ma na kogo – 36 proc. wskazań.
  • Polityka mnie nie interesuje, po prostu mam inne zajęcia – 21 proc.
  • Polityka to brudy, uczciwy człowiek się w to nie angażuje – 14 proc.
  • Jeszcze trochę się waham, a jeśli bym jednak głosował to na... – 12 proc.

Ta ostatnia grupa liczyła zaledwie 50 osób, więc tylko w formie anegdoty możemy podać „wyniki”: PiS wskazało 19 osób, KO – 13, Lewicę – 5, Konfederację i Trzecią Drogę – prawie nikt. Istotnie więcej osób wieku 50 plus (20 proc.) niż do 40 lat (7 proc.) dało się skłonić do wskazania ewentualnej partii.

Sprawdziliśmy, jak wygląda rozkład według wieku odpowiedzi „nie mam na kogo głosować”. Obraz jest jednoznaczny, a różnice mimo niewielkiej próby statystycznie istotne.

Aż 51 proc. dwudziestolatków i 56 proc. 30-latków jako powód niegłosowania podało, że nie ma na kogo.

Interesujące, że osoby najstarsze wybierały tę odpowiedź rzadko: 18 proc. sześćdziesięciolatków i 12 proc. siedemdziesięciolatków. Oznacza to, że seniorzy i seniorki, nawet jeśli nie pójdą na wybory, to wiedzą, na kogo mogliby głosować – domyślamy się, że dwie trzecie z nich na PiS a jedna trzecia na KO, bo tak wybierają ich rówieśnicy deklarujący udział w wyborach.

Alienacja od polityki osób starszych jest płytsza niż młodszych, które nawet zdając sobie sprawę, że byłoby warto lub należało iść, nie widzą polityczek i polityków, którym mogłyby i mogliby zaufać.

Sejm młodszych i Sejm starszych

Popatrzcie najpierw na dwa proste wykresy, dające porównanie tego, jak chcą głosować Polki i Polacy młodsi, a jak starsi. Granicą jest tym razem 50 lat, przy czym ludzi przed 50-tką jest minimalnie więcej niż osób 50 plus.

Polska młodsza, która deklaruje udział w wyborach, aż w 17 proc. nie wie, kogo wskazać; kolejny dowód alienacji tej grupy. Wybiera pięć partii, których prognoza wyniku wyborczego (nie mylić z wynikiem sondażu) waha się od 11 proc. (Trzecia Droga), do 33 proc. (Koalicja Obywatelska). Konfederacją celowałaby w tej grupie w wynik wyborczy 17 proc. Warto dodać, że poparcie dla formacji Sławomira Mentzena jest największe wśród dwudziestolatków – 27 proc., wśród 30-latków spada do 16 proc., a u czterdziestolatków to już tylko 6 proc. Konfederacja to również „męska rzecz” – jej poparcie wśród mężczyzn 18-39 lat sięga aż 40 proc.

Polska starsza to niemal wyłącznie dwa wybory: aż 54 proc. na PiS i 26 proc. na KO, co z uwagi na 10 proc. niezdecydowanych oznaczałoby prognozę wyniku wyborów = 60 proc. PiS i 29 proc. KO.

Różnice między Sejmami „minus 50” i „50 plus” są oczywiście jeszcze wyrazistsze, bo odpadają partie, które nie przekroczyły progu oraz spora grupa niezdecydowanych.

Wielobarwny Sejm młodszych zdominowany jest przez trzy siły prodemokratyczne z najmocniejszym klubem KO (razem 255 mandatów dla trzech komitetów). PiS ma ich dwa razy mniej (129). Mocna w Sejmie byłaby też Konfederacją (aż 75 mandatów).

Sejm starszych wygląda tak, jakby komuś zabrakło farbek. Poza ledwie widoczną czerwienią Lewicy (8 mandatów) Sejm jest dwubarwny, przy czym granat PiS (315 mandatów, 68 proc. wszystkich), ponad dwukrotnie dominuje nad pomarańczą KO (136). Dokładnie tak samo wygląda parlament na Węgrzech, gdzie po wyborach 2022 Fidesz ma 135 z 199 mandatów (68 proc.).

Wnioski: ogólny, wyborczy i polityczny

Badanie prowadzi do ogólnej konkluzji, że polska polityka rozmija się z młodszymi Polkami i Polakami albo – jak kto woli – młodsi nie widzą w niej miejsca dla siebie.

To nie jest zjawisko tylko polskie, cytowaliśmy już sugestywną analizę Pew Reseach Center o frekwencji w wyborach amerykańskich w latach 1964-2020, a także dane z wyborów do Bundestagu 2021. I tu, i tu frekwencja w młodszych grupach wyborców była niższa niż w starszych.

Generalnie w stosunku do partii politycznych w całej UE nieufność (75 proc.) dominuje nad zaufaniem (21 proc.), podobnie jest ze stosunkiem do parlamentu (56 proc. nieufności do 36 proc. zaufania). W Polsce zaufanie do parlamentu jest rekordowo niskie (26 proc.), brak zaufania sięga 69 proc. Młodsi w Europie i w Polsce deklarują jeszcze mniej zaufania niż starsi.

Nie ma tu miejsca na analizę kulturowych przyczyn odchodzenia młodych od tradycyjnej polityki, zwrócimy tylko uwagę na dodatkowy czynnik zniechęcający, czyli fakt, że klasa polityczna to ludzie generalnie już nie młodzi, co zwiększa poczucie obcości młodszych wyborców. Polski Sejm IX kadencji należy do pięciu najstarszych w UE:

średnia wieku w Sejmie wynosi obecnie 54 lata, w Senacie – 62.5 lat.

Od pracy Lewicy i Trzeciej Drogi zależy los wyborów

Wynik wyborów sił prodemokratycznych zależy w znacznym stopniu od tego, jakie poparcie zdobędą dwie mniejsze partie. Narracja, że mamy do czynienia z jednym starciem między KO i PiS, połączona z sugestią, że liczy się tylko głos na KO, może okazać się zgubna: ewentualny dalszy przepływ elektoratu z Trzeciej Drogi lub Lewicy do KO może bowiem sprawić, że mniejsze partie nie przekroczą progu, co będzie klęską całej demokratycznej formacji.

Polityczny podział ról na miesiąc przed wyborami jest klarowny. Koalicja Obywatelska będzie frontalnie atakować PiS, licząc na mobilizację swoich wyborców i demobilizację wyborców Kaczyńskiego. Powtarzanie, że władza PiS oszukuje, kradnie i szkodzi Polsce, wyśmiewanie jej głupoty i hipokryzji, może choćby w minimalnym stopniu przesączyć się przez zapory propagandy TVP.

Lewica i Trzecia Droga walczą o wyborców niezdecydowanych na pójście do „filharmonii wielkiej bitwy”, a przy okazji próbują zdemobilizować, a może nawet przejąć wyborców Konfederacji.

Wyraźnie widać, jak to robi Lewica – eksponując energiczne i kompetentne liderki, które przedstawiają bogaty zestaw modernizacyjnych projektów, za którymi stoi wizja nowoczesnego państwa opiekuńczego z pełnią praw kobiet czy osób LGBT i wyraźnym oddzieleniem Kościoła od świeckiego państwa. Do tego dochodzi demaskowanie antykobiecych nurtów Konfederacji i jej okrutnego darwinizmu społecznego jako wyniku abdykacji państwa i prywatyzacji usług zdrowotnych, edukacyjnych itp. Przekaz Lewicy trafia do młodych: poparcie badanych w wieku 18-29 lat sięga 19 proc., a wśród młodych kobiet (18-39 lat) – 23 proc.

Lewica ma tu rezerwy, może być jedną z recept na problem alienacji ludzi młodych.

Zadaniem Trzeciej Drogi pozostaje doprecyzowanie propozycji dla wyborców. Wyższe poparcie w grupie 30-latków (13,5 proc.), osób o poglądach centrowych (14 proc.), pracowników administracji (14 proc.), kierowników i dyrektorów (12 proc.) oraz kobiet w wieku 18-39 lat (18 proc.) pokazuje, że partia może sięgnąć po osoby średnio-wysoko umieszczone w hierarchii społecznej o tzw. umiarkowanych poglądach.

Od pracy Lewicy i Trzeciej Drogi zależy los wyborów. Zwłaszcza gdyby KO odpuściła choć trochę narrację wąskopartyjną i przyjęła np. propozycję Lewicy zawarcia Paktu Sejmowego, który umocniłby wszystkie siły opozycyjne, dając wyborcom i wyborczyniom poczucie, że wszystkie trzy partyjne opowieści o lepszej Polsce są osadzone w konkretnym politycznym projekcie.

Sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM metodą CATI (telefonicznie) 8-12 września 2023 roku na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie dorosłych Polek i Polaków, N=1000

*Przy zastosowaniu kryterium 50 lat: odsetek dla młodszych wynosi 46 proc. dla starszych – 73 proc.

;

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze