0:00
26 grudnia 2020

Najwygodniej zadrwić z małego miasta. Z Kraśnika się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie

Przeciętny Polak nie potrafiłby wskazać Kraśnika na mapie, ale miasto i tak zostało obwołane przez internetowych mędrców stolicą polskiej ciemnoty. Jak zwykle bywa z linczami w sieci - niesłusznie i niesprawiedliwie

Wydrukuj

Położony na południowym-zachodzie województwa lubelskiego 34-tysięczny Kraśnik kojarzyli do niedawna nieliczni, głównie z łożyskami tocznymi i malinami. We wrześniu 2020 powiatowe miasto poznała już cała Polska. Stało się tak po głosowaniach dotyczących uchwały o tzw. strefie wolnej od LGBT oraz petycji nt. rzekomych szkodliwych skutków sieci 5G.

Uchwały o "strefach wolnych od LGBT" lub propagowane przez Ordo Iuris Samorządowe Karty Praw Rodzin przyjęło w kraju ponad 100 gmin i miast, a także niektóre powiaty i aż 5 samorządów wojewódzkich (lubelski, łódzki, małopolski, podkarpacki, świętokrzyski). Kraśnik nie jest jedynym miejscem, w którym nie udało się uchylić tego dokumentu - podobnie było np. w Świdniku, gdzie zabrakło jednego głosu, a radna Koalicji Obywatelskiej Krzysztofa Kamińska, która się wstrzymała, twierdziła, że był to efekt pomyłki.

Co więcej, kuriozalne opinie samorządowców to codzienność nie tylko powiatowych miasteczek, ale i dużych metropolii - od starosty kolbuszowskiego Józefa Kardysia, który wygłaszał islamofobiczne tyrady, po poznańską radną Lidię Dudziak, która nazywa protestujących przeciwko zakazowi aborcji "zwyrodniałą swołoczą opętaną przez diabła".

Pod ostrzałem znalazło się jednak tylko jedno miejsce - Kraśnik. Blogerzy urządzają sobie wycieczki do rzekomego miasta-kuriozum, a mieszkańców Kraśnika postrzega się, niezależnie od ich rzeczywistych poglądów, jako homofobów i przeciwników postępu.

Burmistrzem Kraśnika polityk PO

W 2018 roku były poseł Platformy Obywatelskiej Wojciech Wilk pokonał kandydata Prawa i Sprawiedliwości Kazimierza Chomę i został burmistrzem Kraśnika. Na Wilka głos oddało 53,39 proc. wyborców (7 659 osób), na Chomę 46,61 proc. (6 687 osób). Układ w Radzie Miasta był jednak bardziej skomplikowany - wygrał PiS, zdobywając 9 mandatów, na drugim miejscu był komitet nowego włodarza miasta (Porozumienie i Rozwój) - 8 mandatów (później jeden radny wystąpił z tego klubu), trzech radnych reprezentuje prawicowy komitet Wspólna Sprawa (rozłamowcy z PiS), a jeden Sojusz Lewicy Demokratycznej.

Brak wyraźnej większości powoduje, że mimo braku formalnej koalicji miastem rządzi nieformalny sojusz PO i PiS. Przedstawiciele zaplecza politycznego burmistrza twierdzą, że specyficzny układ między Wilkiem a pochodzącym z Kraśnika marszałkiem województwa lubelskiego Jarosławem Stawiarskim zapewnia miastu 100 mln zł na inwestycje - obwodnicę północną czy nową salę widowiskowo-kinową.

W Radzie Powiatu przedstawiciel PO Michał Zimowski (formalnie należy… do opozycyjnego klubu PSL) zapewnia większość PiS-owi po zerwaniu koalicji z innym niezależnym radnym Jarosławem Czerwem, który startował z list lokalnego komitetu Łączy Nas Powiat Kraśnicki. O decyzjach powiatowych rajców było głośno przy okazji ogólnopolskich wyborów prezydenckich, kiedy dwóch kandydatów - Władysław Kosiniak-Kamysz i Robert Biedroń - przyjechało bronić Oddziału Ginekologiczno-Położniczo-Noworodkowego, który miejscowi radni chcieli zlikwidować.

Przez dwie poprzednie kadencje w Kraśniku niepodzielnie rządził PiS, warto jednak pamiętać, że cześć osób w ich szeregach nie było politycznymi nowicjuszami i swoją karierę zaczynali jeszcze w szeregach stowarzyszenia Lubię Kraśnik Piotra Czubińskiego, skazanego za korupcję burmistrza w latach 1996-2010. Zmiany barw to nic nowego i zaskakującego w życiu lokalnym. Zasiadający w ławach klubu Prawa i Sprawiedliwości Anna Jaszowska, Wioletta Kudła i Tomasz Saj, czyli aż trójka z ośmiorga przedstawicieli PiS, przeszła tam z drugiej strony politycznej barykady.

Społeczny opór w Kraśniku

Jak pokazuje sondaż zrealizowany przez Kantar (6-12 listopada), aż 70 proc. ankietowanych popiera demonstracje uliczne organizowane w ramach Strajku Kobiet, a 13 proc. zadeklarowało, że brało w nich udział. Wśród grup, gdzie aprobata wobec protestów jest największa, znajdziemy najmłodszych ankietowanych, ale także mieszkańców miast od 20 do 100 tysięcy mieszkańców.

Antyaborcyjna decyzja Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej wyprowadziła na ulice tysiące mieszkanek i mieszkańców tzw. Polski powiatowej. Często po raz pierwszy w życiu wyszli na ulice, żeby wyartykułować swój gniew. Podobnie było w Kraśniku.

Na trzy kolejne manifestacje przyszły tłumy ludzi (pierwsza z nich zgromadziła ponad tysiąc osób), a niezadowolenie przyszli wykrzyczeć nawet mieszkańcy korzystający ze wsparcia lokalnego biura poselskiego PiS (czego nie omieszkał wypomnieć kobietom dyrektor tegoż i syn marszałka województwa Michał Stawiarski), a błyskawicę eksponował również salon fryzjerski znajdujący się w tym samym budynku.

Kraśniczanki i kraśniczanie, którzy wyszli na ulicę, podkreślali często, że poza decyzją ograniczającą prawo do usuwania ciąży, powodem do obecności na ulicy są także kwestie lokalne.

"Kraśnik to specyficzne miasteczko, postrzegają nas przez pryzmat homofobów, zacofańców i ciemnej masy. Wszyscy zostaliśmy wrzuceni do jednego worka, a mieszka tu grono wspaniałych, otwartych ludzi, którzy w żaden sposób nie pasują do tego schematu"

- mówi Katarzyna Kuraczyk, jedna z organizatorek miejscowych protestów.

"Pamiętam kradzieże, skandale i obsadzanie własnych ludzi na stanowiskach za czasów hegemona Czubińskiego, nieudolność i znów skandale, gdy na fotelu burmistrza gościł Mirosław Włodarczyk, ale przynajmniej obywaliśmy się bez błyskotliwych uchwał i wypowiedzi naszych radnych"

- dodaje inna aktywistka Jolanta Rebejko.

Protesty spotkały się także ze wsparciem części radnych. Brali w nich udział Paweł Kurek (wybrany jako przedstawiciel klubu Porozumienie i Rozwój, obecnie niezależny) czy radny PiR Jacek Michalczyk. W sprawie praw kobiet głos najczęściej zabierała jednak przedstawicielka Lewicy Agnieszka Lenart.

"Większość moich koleżanek i kolegów z rady, to ludzie głęboko przywiązani do wartości chrześcijańskich. Wiedziałam, że biorąc udział w Strajku Kobiet, spotka mnie silna fala krytyki z ich strony. Tak też się stało. Mam jednak nadzieję, że w końcu zrozumieją, że mamy XXI wiek i żyjemy w środku Europy"

- mówi Lenart w rozmowie z OKO.press.

Kraśnik broni praw kobiet

Nie zakończyło się wyłącznie na akcjach ulicznych. Progresywne mieszkanki i mieszkańcy powiatowego miasta dają o sobie znać także w internecie. Fejsbukowa grupa "Kraśnik broni praw kobiet" liczy ponad 2 tysiące osób, a jej członkinie i członkowie nie boją się wyrażać krytycznych opinii wobec władz miasta i radnych.

Sprzeciwiają się także klerykalizmowi, deptaniu praw osób LGBT (warto przypomnieć, że we wrześniu ponad 100 osób demonstrowało podczas obrad Rady Miasta w ich obronie) czy sytuacji społecznej (brak miejsc dla młodzieży, brak perspektyw, zmuszający wielu do wyjazdów do dużych miast lub zagranicę).

Wybrane głosy:

  • "Większość uchwał miasta jest pod osoby starsze, bo przecież trzeba dbać o emerytów. Dobrze, trzeba, ale jak nie będziemy dbać o młodych, to Kraśnik będzie »miastem emerytem«".
  • "Niestety, w ostatnich latach kierunek myślenia - przede wszystkim rządzących - się zmienił, zaczęły dochodzić do głosu coraz bardziej skrajne poglądy, skierowane tylko w jedną słuszną stronę - katolicką. Zaczęto zapominać, że Polska jest krajem świeckim, że żyją tu ludzie różnych wierzeń religijnych, różnych orientacji seksualnych, różnych światopoglądów".
  • "Poszłam protestować dla tych kobiet, które zmuszane będą rodzić dzieci, a ich życie złożone będzie jednym wielkim cierpieniem. Szanuję te kobiety, mężczyzn, którzy świadomie decydują się na wychowywanie dziecka niepełnosprawnego. Nie zgadzam się na ich marginalizowanie, żądam większej pomocy ze strony państwa dla takich rodzin".

Dyskusje w grupie "Kraśnik broni praw kobiet" to nie tylko rozmowy myślących podobnie ludzi, ale i pomysły na kolejne inicjatywy pokazujące, że nie wszyscy w Kraśniku zgadzają się z wizją radnych prawicy. Kobiety zrzeszone w grupie zdecydowały m.in. o rozpoczęciu akcji plakatowej i zbiórki podpisów pod wnioskiem o odwołanie wiceprzewodniczącego Rady Miasta Jarosława Jamroza, który obraził w mediach społecznościowych prezydent Gdańska Aleksandrę Dulkiewicz.

Życie polityczne w mieście barwnie komentuje także autor fanpejdża "Inne Życie Kraśnika".

"Dlaczego to robię? Z bezradności, gdy widzę totalną nieudolność lokalnych polityków opozycji. Wyciągam rządzącym sprawy, które powinna wyciągać opozycja, walczę o tematy, o które powinna walczyć opozycja i czasami mam wrażenie, że chyba jestem tak naprawdę jedyną opozycją w tym mieście"

- opowiada autor

"Z czasem się okazało, że takie miejsce w sieci jak Inne Życie Kraśnika jest potrzebne w mieście. Liczba osób obserwujących ten profil jest większa niż liczba obserwujących oficjalny profil miasta. Wielu mieszkańców miasta, prosząc oczywiście o anonimowość, przesyła mi bulwersujące ich tematy, szczególnie gdy wiedzą, że inni tego nie puszczą. A ja nie jestem uzależniony od żadnej władzy i mogę samodzielnie decydować, czy dany temat jest godny uwagi"

- dodaje.

Kraśnik boryka się z problemami, z którymi - zarówno na poziomie ogólnokrajowym jak i lokalnym - zmaga się cała Polska, zarówno w mniejszych jak i większych ośrodkach. Homofobia, chamstwo rządzących polityków, nieudolność opozycji, mniejsze i większe afery - to nie tylko specyfika Kraśnika.

Łatwiej jednak zrobić z małego miasta stolicę polskiego ciemnogrodu niż rozwiązać kwestie, które dotyczą nas wszystkich - i tych z metropolii, i tych z "prowincji".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne