0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plFot. Slawomir Kamins...

To symboliczne, ale ważne zwycięstwo sędziego Igora Tulei z Sądu Okręgowego w Warszawie, który jest jednym z symboli wolnych sądów. Jego pełnię praw sędziowskich i bezprawne zawieszenie przez Izbę Dyscyplinarną potwierdził Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia.

Wyrok zapadł 14 lutego 2024 roku. Wydała go sędzia Dagmara Garnczarek, która orzekła, że Izba Dyscyplinarna nie była sądem. Nie mogła więc ona skutecznie zawiesić sędziego, bo jej orzeczenia nie istnieją.

Sędzia powołała się na orzeczenia TSUE i SN – w tym historyczną uchwałę pełnego składu SN ze stycznia 2020 roku – w których podważono legalność Izby Dyscyplinarnej, neo-KRS i dawanych przez nią nominacji neo-sędziom (a tacy sędziowie zasiadali w Izbie Dyscyplinarnej).

Ten nieprawomocny wyrok rehabilituje Tuleyę i oczyszcza jego dobre imię jako sędziego. I po to został wydany. Sąd w wyroku jasno podkreślał, że zawieszenie miało negatywny skutek dla jego kariery sędziowskiej oraz dla prywatnego życia i wizerunku Tulei. Ten wyrok ma zaś zrekompensować szkody spowodowane bezprawnym zawieszeniem.

Jest to istotne, bo prezesi Sądu Okręgowego w Warszawie nie dopuszczali go do orzekania mimo wydania wcześniej zabezpieczenia, które to nakazywało. Sąd to też mocno podkreślił w wyroku. Sędziego wbrew orzeczeniom w powrocie do pracy blokowali były prezes stołecznego sądu okręgowego Piotr Schab i jego zastępca Przemysław Radzik (razem też ścigają sędziów jako rzecznicy dyscyplinarni).

A od połowy 2022 roku blokowała go prezeska Joanna Przanowska-Tomaszek. Sędzia wraz ze swoim pełnomocnikiem prof. Michałem Romanowskim złożyli na nich zawiadomienia do prokuratury.

Przeczytaj także:

Łódzki sąd nie musiał wydawać tego wyroku. Żądanie Tulei o potwierdzenie jego praw do sądzenia mógł uznać za bezprzedmiotowe. Bo od listopada 2022 roku na mocy decyzji nowej Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN – zastąpiła zlikwidowaną przez PiS Izbę Dyscyplinarną – sędzia został odwieszony i wrócił do pracy. Ale sąd ją pominął. Uznał za wręcz konieczne ustalenie statusu sędziego na przyszłość i zapewnienie mu stabilizacji prawnej.

Jest to ważne, bo nowa Izba, odwieszając go, nie wypowiedziała się kategorycznie o bezprawności jego zawieszenia. Stwierdziła tylko, że wykonuje wyrok TSUE z 2021 roku ws. Izby Dyscyplinarnej. Nadal w mocy jest też decyzja Izby Dyscyplinarnej o uchyleniu mu immunitetu.

Ponadto Tuleya i jego pełnomocnik uważają, że nowa Izba też nie jest legalna. Bo są w niej neo-sędziowie, a cały skład wskazał osobiście prezydent, czyli polityk. Status nowej Izby kwestionuje też KE, a ostatnio podważył go w orzeczeniu legalny SN.

Dlatego Tuleya chciał mieć orzeczenie legalnego sądu, który potwierdza, że nigdy nie został zawieszony i, że jest pełnoprawnym sędzią. I teraz je dostał. Jego pełnomocnikiem w tej sprawie jest adwokat, prof. Michał Romanowski.

Wygraną w łódzkim sądzie Igor Tuleya tak komentuje dla OKO.press: „Cieszę się. Kolejny sąd orzekł, że Izba Dyscyplinarna nie była sądem i, że jej decyzja o zawieszeniu mnie jest całkowicie bezprawna”. Dodaje: „Ważne jest to, że sąd powiedział, że powinienem być dopuszczony do orzekania przez prezesów sądów na podstawie zabezpieczenia, a nie dopiero po wydaniu decyzji przez Izbę Odpowiedzialności Zawodowej”.

Sędzia Tuleya mówi dalej: „To orzeczenie otwiera mi drogę do tego, by osoby, które bezprawnie na dwa lata odsunęły mnie od orzekania, poniosły teraz odpowiedzialność cywilną, karną i dyscyplinarną”.

I jeszcze jedna wypowiedź Tulei: „Ten wyrok to sukces nie tylko mój i mojego pełnomocnika prof. Romanowskiego. Ale też wszystkich obrońców praworządności, którzy kwestionowali bezprawne działania w wymiarze sprawiedliwości. To kolejny impuls, by bardziej energicznie odbudowywać praworządność”.

Takie orzeczenie ustalające, że nigdy nie doszło do zawieszenia przez nielegalną Izbę uzyskał też w polskim sądzie sędzia Paweł Juszczyszyn z Sądu Rejonowego w Olsztynie. Jest ono prawomocne, ale nigdy nie zostało wykonane. Sędzia do pracy wrócił tylko dzięki odwieszeniu jeszcze przez nielegalną Izbę Dyscyplinarną w maju 2022 roku. Była to jedna z ostatnich decyzji tej Izby przed jej likwidacją.

Adwokat, prof. Michał Romanowski
Adwokat, prof. Michał Romanowski z UW. Pomaga w sądach represjonowanym sędziom i wygrał dla nich szereg precedensowych spraw. Jest też pełnomocnikiem sędziego Igora Tulei. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Jak Tuleya został zawieszony i jak walczył o powrót do pracy

Sędzia Igor Tuleya jest jedną z twarzy walki o wolne sądy. Dla władzy PiS był zaś jednym z wrogów numer 1 w sądach. Próbowano go złamać dyscyplinarkami – za krytykę „reform” Ziobry, spotkania z obywatelami – i bezpodstawną sprawą w prokuraturze krajowej. To ta sprawa doprowadziła do jego dwu letniego zawieszenia.

Prokuratura chciała go oskarżyć za to, że wpuścił dziennikarzy na ogłoszenie krytycznego dla PiS orzeczenia nakazującego śledztwo ws. głosowania budżetu przez PiS w Sali Kolumnowej Sejmu w 2016 roku. Uzasadnienie tego orzeczenia było krytyczne dla PiS. Dzięki dziennikarzom zobaczyła je cała Polska.

Prokuratura krajowa wystąpiła o uchylenie mu immunitetu. Ale nielegalna Izba Dyscyplinarna w I instancji odmówiła wydania zgody na ściganie sędziego. Uznała, że mógł wpuścić dziennikarzy na ogłoszenie orzeczenia. Nie złamał prawa. Prokuratura się odwołała.

I w listopadzie Izba Dyscyplinarna w II instancji uchyliła mu immunitet. Jednocześnie zawiesiła Tuleyę w obowiązkach służbowych i obniżyła mu o 25 procent wynagrodzenie. To orzeczenie wydali neo-sędziowie SN Piotr Niedzielak, Konrad Wytrykowski i Jarosław Sobutka (złożył zdanie odrębne do decyzji).

Tuleya nie zgodził się z decyzją. Bo nie uznawał nigdy tej Izby za legalny sąd, co potem potwierdziły w wielu orzeczeniach TSUE, ETPCz, NSA i SN. Z tego też powodu nie stawiał się na wezwania prokuratury w celu ogłoszenia mu zarzutów karnych.

Prokuratura złożyła więc do Izby Dyscyplinarnej nowy wniosek o wydanie zgody na siłowe zatrzymanie przez policję i doprowadzenie do prokuratury. Ale nie zgodził się na to Adam Roch z Izby Dyscyplinarnej. W kwietniu 2021 roku odmówił uznając, że Tuleya nie złamał prawa.

Niezależnie od tego sędzia walczył o powrót do pracy. Wraz z pełnomocnikiem prof. Michałem Romanowskim wystąpił do sądu o wydanie tzw. zabezpieczenia, które przywróciłoby go do orzekania. Wniosek o zabezpieczenie poprzedzało złożenie pozwu o ustalenie, że Tuleya ma prawo orzekać i nigdy nie został zawieszony. Bo Izba Dyscyplinarna nie jest sądem. Zabezpieczenie miało chronić prawa sędziego do czasu wydania wyroku przez sąd pracy.

W marcu 2022 roku Sąd Okręgowy w Warszawie wydał prawomocne zabezpieczenie nakazujące dopuszczenie sędziego do orzekania. To właśnie to zabezpieczenie najpierw zlekceważył ówczesny prezes sądu okręgowego Piotr Schab i jego zastępca Przemysław Radzik. A od połowy 2022 roku lekceważyła je nowa prezesa tego sądu Joanna Przanowska-Tomaszek.

Wydanie tego zabezpieczenia otworzyło Tulei drogę do złożenia pozwu do sądu pracy o ustalenie, że nadal ma prawo orzekać i o dopuszczenie go do pracy. Pozwał prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie, czyli pracodawcę. Sprawa trafiła właśnie do Sądu Rejonowego dla Łodzi-Śródmieścia, który wydał teraz wyrok.

Skład orzekający Izby Dyscyplinarnej - pierwszy od lewej Adam Roch, Piotr Niedzielak, ławnik Kazimierz Tomaszek
Neo-sędzia nielegalnej Izby Dyscyplinarnej Piotr Niedzielak (siedzi w środku). To on przewodniczył składowi orzekającemu, który zawiesił Tuleyę. Zdjęcie jest zrobione na innej sprawie w nielegalnej Izbie w lutym 2020 roku. Po lewej stronie siedzi Adam Roch, który jednoosobowo nie zgodził się na siłowe zatrzymanie Tulei. Po prawej stronie siedzi ławnik. Po likwidacji Izby Niedzielak przeszedł w stan spoczynku i pobiera wysokie uposażenie. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Jak nowa Izba odwiesiła Tuleyę

W połowie 2022 roku rząd PiS sam jednak zlikwidował nielegalną Izbę Dyscyplinarną. Zastąpiła ją nowa Izba Odpowiedzialności Zawodowej SN. Jest w niej sześciu wadliwych neo-sędziów i 5 legalnych sędziów SN. Wszystkich osobiście wybrał prezydent Andrzej Duda, dlatego legalność tej Izby też jest podważana.

Od września 2022 roku nowa Izba uniewinnia sędziów ściganych przez rzeczników dyscyplinarnych ministra Ziobry, za stosowanie prawa europejskiego i wydane orzeczenia. Odwiesiła też 6 z 5 sędziów zawieszonych przez Izbę Dyscyplinarną (Pawła Juszczyszyna odwiesił jeszcze Adam Roch ze zlikwidowanej Izby). Sędzia Tuleya został odwieszony pod koniec listopada 2022 roku.

Nowa Izba SN uchyliła jego zawieszenie przy okazji rozpoznawania odwołania prokuratury na odmowę wydania zgody na zatrzymanie Tulei. Nowa Izba nie zgodziła się też na zatrzymanie, bo uznała, że sędzia nie popełnił przestępstwa. I uznała, że zawieszenie nie było zasadne.

Wtedy nie skasowano jednak decyzji Izby o uchyleniu immunitetu Tulei. Nadal jest ona w obrocie prawnym, co powoduje niepewność wobec jego statusu. W nowej Izbie nie padły też słowa, na które czekał sędzia. Że nigdy nie został zawieszony i nie uchylono mu immunitetu, bo sądził go nie sąd.

By uchylić decyzję Izby Dyscyplinarnej ws. immunitetu; sędzia musiałby złożyć wniosek o wznowienie postępowania przed nową Izbą (wynika to z prezydenckiej nowelizacji ustaw sądowych). Tuleya tego nie zrobi z dwóch powodów. Bo nie uznaje też nowej Izby. Poza tym uważa, że nie ma co wznawiać postępowania w sprawie, której nie ma. Bo nie ma przecież orzeczenia Izby Dyscyplinarnej.

Dlatego wraz ze swoim pełnomocnikiem nie wycofał z łódzkiego sądu pozwu o ustalenie, że ma pełnię praw sędziowskich i, że nigdy nie został zawieszony. Zmodyfikował tylko pozew cofając żądanie dopuszczenia go do orzekania. I teraz wygrał. W ocenie jego i prof. Michała Romanowskiego dopiero ten wyrok sądu jest pełnoprawną podstawą przywrócenia do pracy. I gwarantuje w przyszłości, że nikt nie zaneguje jego prawa do orzekania.

Dwóch mężczyzn w garniturach, jeden łysy
Były prezes Sądu Okręgowego w Warszawie Piotr Schab (stoi po prawej) i jego ówczesny zastępca Przemysław Radzik. To oni zlekceważyli zabezpieczenie sądu nakazujące dopuścić do orzekania Tuleyę. Obaj dostali za władzy PiS wysokie awanse i nadal je mają. Schab jest też głównym rzecznikiem dyscyplinarnym i prezesem Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Radzik jest zastępcą rzecznika dyscyplinarnego. Do wiosny 2023 roku był też zastępcą Schaba w sądzie apelacyjnym, a później wiceprezesem Sądu Apelacyjnego w Poznaniu. Z tej ostatniej funkcji minister sprawiedliwości Adam Bodnar już go odwołał. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Prof. Romanowski: Czas na rozliczenie osób, które odsunęły bezprawnie Tuleyę od orzekania

Pełnomocnik Tulei adwokat, prof. Michał Romanowski tłumaczy OKO.press dlaczego mimo odwieszenia sędziego przez nową Izbę, nie wycofał z sądu pozwu przeciwko prezesowi Sądu Okręgowego w Warszawie.

Mówi: „Bardzo zależało nam na tym wyroku. Ponieważ ani sędzia Tuleya, ani ja nie uznajemy Izby Odpowiedzialności Zawodowej za sąd. Podobnie jak nie uznawaliśmy za sąd Izby Dyscyplinarnej. Zależało nam na tym, żeby to legalny sąd, który spełnia kryterium niezależnego sądu w rozumieniu polskiej Konstytucji, Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i prawa UE, przesądził iż zawieszenie Tulei jako sędziego nigdy nie wywołało żadnych skutków prawnych”.

Prof. Romanowski podkreśla: „Orzeczenie łódzkiego sądu jest dla nas ważne, bo z sędzią Tuleyą uważamy, że orzeczenie Izby Odpowiedzialności Zawodowej o jego odwieszeniu, również nie jest orzeczeniem sądowym. A więc nie może stanowić podstawy prawnej przywracającej go do orzekania i nie może przywrócić mu dobrego imienia niezależnego sędziego. Ponadto nowa Izba nie mogła uchylić orzeczenia Izby Dyscyplinarnej o zawieszeniu Tulei, bo nie jest ono orzeczeniem sądowym, nie istnieje”.

Prof. Romanowski podkreśla: „Dopiero wyrok sądu w Łodzi reguluje status i prawa sędziowskie Igora Tulei. Daje mu stabilizację i pewność zawodową. To ten sąd przesądził, że został bezprawnie zawieszony i pozbawiony części wynagrodzenia. Sąd wydał ten wyrok również po to, by zapobiec w przyszłości ryzyku naruszania praw sędziego, jego dobrego imienia i renomy zawodowej”.

Romanowski mówi dalej: „Wyrok łódzkiego sądu powinien być drogowskazem dla rządzących przy przywracaniu godności sędziom, którzy przez ostatnie 8 lat podjęli trud przeciwstawiania się niszczeniu w Polsce władzy sądowniczej. A dziś apelują o odwołanie ze stanowisk najbardziej skompromitowanych osób, takich jak rzecznicy dyscyplinarni i prezesi sądów.

Mam na myśli Piotra Schaba, Przemysława Radzika, Michała Lasotę, Macieja Nawackiego, Joannę Przanowską-Tomaszek oraz przewodniczącą neo-KRS Dagmarę Pawełczyk-Woicką [to była prezeska Sądu Okręgowego w Krakowie – red.]. To oni podejmowali działania wymierzone w sędziów. Nieprzyzwoitość nie może się opłacać”.

Pełnomocnik Tulei zapowiada kolejne kroki prawne: „Orzeczenie sądu w Łodzi jest podstawą do pozwów o ochronę dóbr i zadośćuczynienie przeciwko osobom, które w Izbie Dyscyplinarnej zawiesiły Tuleyę. I przeciwko prezesom Sądu Okręgowego w Warszawie, które mimo zabezpieczenia nie dopuściły go do orzekania”.

I jeszcze jedna wypowiedź prof. Romanowskiego: „Tacy sędziowie jak w Łodzi przywracają praworządność. I jestem przekonany, że takich sędziów w Polsce jest coraz więcej. Prawo czasami drzemie, ale nigdy nie umiera”.

;

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze