0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Mariusz JałoszewskiFot. Mariusz Jałosze...

Minister sprawiedliwości Adam Bodnar swojego specjalnego rzecznika dyscyplinarnego powołał 27 czerwca 2024 roku. Ma on rozliczać sędziów-członków nielegalnej neo-KRS. Rzecznikiem został sędzia Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu Cezariusz Baćkowski. To sędzia z ponad 30-letnim doświadczeniem orzeczniczym w sprawach karnych. Wcześniej był też lokalnym zastępcą rzecznika dyscyplinarnego i obrońcą sędziów w postępowaniach dyscyplinarnych.

Baćkowski jako rzecznik dyscyplinarny ministra będzie miał jedno zadanie. Przeprowadzenie postępowania wobec 18 sędziów sądów powszechnych – byłych i obecnych członków neo-KRS. Ma ocenić pod kątem ewentualnych zarzutów dyscyplinarnych ich kandydowanie do tego nielegalnego organy i pracę w nim. Rzecznik najpierw przeprowadzi postępowanie wyjaśniające i jeśli uzna, że popełnili oni czyn dyscyplinarny, postawi im zarzuty dyscyplinarne. A jeśli uzna, że nie zakończy sprawę.

Przeczytaj także:

Kto z neo-KRS może mieć dyscyplinarkę

Postępowanie rzecznika dyscyplinarnego ministra sprawiedliwości obejmie:

  • przewodniczącą neo-KRS Dagmarę Pawełczyk-Woicką z Sądu Okręgowego w Krakowie – na zdjęciu u góry – szkolną koleżankę byłego ministra Ziobry. Zasiada w neo-KRS dwie kadencje. W tym czasie dostała od tego organu nominację na neo-sędzię krakowskiego sądu okręgowego. Awans aż do SN dostał też od neo-KRS jej partner Dariusz Pawłyszcze.
  • Wiceprzewodniczącego neo-KRS Rafała Puchalskiego z Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie. Zasiadając w neo-KRS dwie kadencje, dostał od tego organu dwie nominacje. Najpierw na neo-sędziego Sądu Okręgowego w Rzeszowie, a potem na neo-sędziego Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie. W piątek 28 czerwca 2024 Kolegium Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie dało zgodę na jego odwołanie ze stanowiska prezesa tego sądu. Minister Bodnar w każdej chwili może podpisać jego dymisję. Nazwisko Puchalskiego pada w aferze hejterskiej.
  • wiceprzewodniczącego neo-KRS Stanisława Zduna z Sądu Okręgowego w Warszawie. Ma tu pierwszą kadencję. Wcześniej neo-KRS dała mu nominację na neo-sędziego stołecznego sądu okręgowego.
  • Irenę Bochniak z Sądu Rejonowego dla Krakowa-Podgórza. W neo-KRS jest pierwszą kadencję. W 2024 roku minister Bodnar odwołał ją ze stanowiska wiceprezeski Sądu Okręgowego w Krakowie.
  • Katarzynę Chmurę z Sądu Rejonowego w Malborku. W neo-KRS jest pierwszą kadencję.
  • Dariusza Drajewicza z Sądu Apelacyjnego w Warszawie. W neo-KRS zasiada dwie kadencje. Ten organ dał mu nominację na neo-sędziego sądu apelacyjnego. Nominację do sądu okręgowego dostała też jego partnerka Joanna Oliwa. Ponadto Drajewicz był członkiem grupy dyskusyjnej na WhatsAppie Kasta/Antykasta, skupiającej sędziów bliskich byłemu wiceministrowi sprawiedliwości Łukaszowi Piebiakowi. Należał też do innej grupy dyskusyjnej na Signalu „Niezłomni-grupa małego sabotażu”, do której należał m.in. Piebiak i Mała Emi, która rozprowadzała hejt na niezależnych sędziów.
  • Grzegorza Furmankiewicza z Sądu Okręgowego w Krośnie. W neo-KRS zasiada dwie kadencje. Ten organ dał mu nominację na neo-sędziego krośnieńskiego sądu okręgowego. Jest też tu prezesem, minister Bodnar chce go odwołać z tej funkcji.
  • Marka Jaskulskiego z Sądu Rejonowego Poznań-Stare Miasto w Poznaniu. Członkiem neo-KRS jest dwie kadencje. Był też wiceprezesem Sądu Rejonowego Poznań-Grunwald i Jeżyce, ale w 2024 roku odwołał go z tego stanowiska minister Bodnar.
  • Joannę Kołodziej-Michałowicz Sądu Okręgowego w Słupsku. W neo-KRS zasiada dwie kadencje. Ten organ dał jej nominację na neo-sędzię słupskiego sądu okręgowego. Taką samą nominację dostał jej mąż Andrzej Michałowicz, były prezes słupskiego sądu. Obecnie ubiega się on o nominację neo-KRS do SN. Nominację od tego nielegalnego organu dostała też Ewa Kołodziej-Dubowska. To neo-sędzia Sądu Okręgowego w Białymstoku. Jeszcze do niedawna była jego prezeską, ale minister Bodnar odwołał ją z tego stanowiska.
  • Ewę Łąpińską z Sądu Okręgowego w Sosnowcu. W neo-KRS zasiada dwie kadencje. Jest prezeską Sądu Okręgowego w Sosnowcu i neo-sędzią tego sądu. Minister Bodnar próbował ją odwołać z funkcji prezeski, ale zgody nie dało Kolegium tego sądu. Minister może powtórzyć procedurę odwołania.
  • Zbigniewa Łupinę z Sądu Rejonowego w Biłgoraju. W neo-KRS zasiada dwie kadencje.
  • Krystynę Morawę-Fryźlewicz z Sądu Rejonowego w Nowym Targu. W neo-KRS zasiada pierwszą kadencję. Morawa-Fryźlewicz kilka miesięcy temu złożyła oświadczenie, że przechodzi w stan spoczynku. Co oznaczała wygaszenie jej członkostwa w neo-KRS. A potem cofnęła swoje oświadczenie – prawdopodobnie za namową innych członków neo-KRS. Bo to, by oznaczało, że na jej miejsce obecny Sejm mógłby wybrać nową osobę. Jest spór prawny, czy Morawa-Fryźlewicz nadal jest członkinią neo-KRS, bo ministerstwo sprawiedliwości uważa, ze nie mogła cofnąć swojego oświadczenia.
  • Macieja Nawackiego z Sądu Rejonowego w Olsztynie. W neo-KRS zasiada dwie kadencje. W 2024 roku minister Bodnar odwołał go z funkcji prezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie, gdzie wsławił się blokowaniem w orzekaniu sędziego Pawła Juszczyszyna. Był członkiem grupy dyskusyjnej Kasta/Antykasta.
  • Pawła Styrnę z Sądu Rejonowego w Wieliczce. W neo-KRS zasiada dwie kadencje.
  • Jarosława Dudzicza z Sądu Rejonowego w Słubicach. To członek neo-KRS I kadencji. Nie dostał poparcia PiS na II kadencję. Mógł mu zaszkodzić antysemicki wpis, który zamieścił anonimowo w internecie (w tej sprawie śledztwo prowadziła Prokuratura Krajowa i za czasu rządu PiS je umorzyła). Dudzicz jeszcze do niedawna był prezesem Sądu Rejonowego w Gorzowie Wielkopolskim, ale minister Bodnar go odwołał. Nadal jednak jest zastępcą rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Gorzowie Wielkopolskim. Dudzicz był członkiem grupy dyskusyjnej Kasta/Antykasta i Niezłomni-grupa małego sabotażu. Obecnie Dudzicz po raz kolejny ubiega się przed neo-KRS o nominację do SN.
  • Leszka Mazura z Sądu Okręgowego w Częstochowie. Był przewodniczącym neo-KRS I kadencji.
  • Macieja Miterę z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie. Był członkiem neo-KRS I kadencji. Należał do grupy dyskusyjnej Kasta/Antykasta.
  • Jędrzeja Kondka z Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy w Warszawie. Był członkiem neo-KRS I kadencji.

W neo-KRS zasiadało jeszcze dwóch sędziów. To Anna Dalkowska, była zastępczyni ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. W tym organie zasiada I kadencję. Wcześniej dostała od niego nominację aż na neo-sędzię NSA.

W neo-KRS I kadencji zasiadała też Teresa Kurcyusz-Furmanik, wówczas sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach (obecnie w stanie spoczynku). Rzecznik dyscyplinarny ministra sprawiedliwości nie może się nimi zająć, bo podlegają rzecznikowi dyscyplinarnemu dla sędziów administracyjnych. I tylko on może zainicjować postępowanie wobec nich za udział w pracach nielegalnego organu.

Obie sędzie obejmuje jednak wszczęte w połowie czerwca 2024 roku postępowanie Prokuratury Krajowej, które dotyczy tego samego. W sumie obejmuje ono 20 byłych i obecnych członków neo-KRS i toczy się w kierunku przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków służbowych z artykułu 231 kodeksu karnego.

Wiceprzewodniczący neo-KRS Rafał Puchalski. Fot. Patryk Ogorzałek/Agencja Wyborcza.pl.

Dlaczego minister Bodnar powołał swojego rzecznika ws. neo-KRS

Minister Adam Bodnar powołał rzecznika dyscyplinarnego do sprawy członków neo-KRS, bo wcześniej o dyscyplinarkę i postępowanie karne wystąpiło stowarzyszenie sędziów Iustitia, które za czasów władzy PiS broniło praworządności. Stowarzyszenie zawiadomienie złożyło w marcu 2024 r., bezpośrednio do ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego Adama Bodnara.

A ten najpierw przekazał je do Prokuratury Krajowej. A teraz powołał swojego rzecznika dyscyplinarnego, który zdecyduje czy byłym i obecnym członkom neo-KRS zrobić dyscyplinarki.

Minister powołuje się na uchwałę Sejmu z grudnia 2023 roku „w sprawie usunięcia skutków kryzysu konstytucyjnego w kontekście pozycji ustrojowej oraz funkcji Krajowej Rady Sądownictwa w demokratycznym państwie prawnym”.

W tej uchwale Sejm ocenił, że 3 uchwały Sejmu – przyjęte za czasów władzy PiS, w których wybrano członków neo-KRS – „zostały podjęte z rażącym naruszeniem Konstytucji RP, a skutkiem ich podjęcia było ukształtowanie składu KRS w sposób sprzeczny z Konstytucją RP, Traktatem o Unii Europejskiej oraz Konwencją Praw Człowieka i Podstawowych Wolności”. Konsekwencją tych uchwał Sejmu jest „utrata zdolności do realizacji przez KRS jej konstytucyjnych funkcji i zadań, w tym w szczególności zdolności do stania na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów”.

Neo-KRS jest nielegalna. Jej 15 członków-sędziów wybrali posłowie PiS, czyli politycy (wcześniej wybierał ich samorząd sędziowski). A Konstytucja mówi, że Sejm wybiera do KRS tylko swoich przedstawicieli (posłów). Ponadto zostali do niej wybrani głównie sędziowie, którzy poszli na współpracę z resortem Ziobry.

Więc taki organ nie ma przymiotu niezależności. A co za tym idzie, dawane przez niego nominacje dla sędziów (awanse na poszczególne szczeble sądowe) są wadliwe. Taki stan prawny wynika z wielu orzeczeń ETPCz, SN, TSUE, NSA i wielu polskich sądów powszechnych. Z tych orzeczeń wynika, że neo-KRS jest głównym źródłem problemów z praworządnością w Polsce i infekuje swoimi wadliwymi nominacjami cały wymiar sprawiedliwości.

Obecna koalicja rządząca nie zdecydowała się jednak na odwołanie 15 członków-sędziów z KRS wybranych przez PiS. Tylko przyjęła w Sejmie uchwałę dotyczącą nielegalności tego organu. Wezwano też 15 sędziów „wybranych do jej składu wbrew Konstytucji RP”, do zaprzestania działalności w Radzie.

W Uchwale wskazano dalej, że: „Sejm Rzeczypospolitej Polskiej deklaruje podjęcie działań na rzecz przywrócenia zgodności stanu prawnego ze standardami konstytucyjnymi oraz międzynarodowymi, a także wzywa organy władzy publicznej, w szczególności Prezydenta RP, do niezwłocznego podjęcia działań mających na celu przywrócenie Krajowej Radzie Sądownictwa pozycji ustrojowej oraz funkcji określonych w Konstytucji RP i właściwych dla demokratycznego państwa prawnego".

Członkowie neo-KRS jednak nie posłuchali apelu Sejmu i nie zrezygnowali. Dalej nominują neo-sędziów, a prezydent ich powołuje. Minister Bodnar próbuje zmienić KRS ustawą, która budzi krytykę sędziów – bo dopuszcza do kandydowania do nowej KRS neo-sędziów, ale prezydent już zapowiedział, że i tak jej nie podpisze. Ustawa czeka na decyzję Sejmu, który ma zdecydować, czy zaakceptuje poprawkę Senatu dopuszczającą do odnowionej KRS neo-sędziów.

Maciej Nawacki stoi i patrzy w kamerę
Członek neo-KRS Maciej Nawacki. Fot. Robert Robaszewski/Agencja Wyborcza.pl.

Iustitia składa zawiadomienie do Bodnara

Bezpośrednim impulsem do śledztwa prokuratury i uruchomienia procedury dyscyplinarnej wobec członków neo-KRS jest zawiadomienie Iustitii z marca 2024 roku. Przypomnijmy, na co powołało się stowarzyszenie.

  • Iustitia podkreślała w zawiadomieniu, że PiS w 2018 roku rozwiązał w trakcie kadencji – łamiąc Konstytucję – starą legalną KRS. A w jej miejsce powołał swoją neo-KRS, do której 15 członków-sędziów wybrali posłowie PiS w Sejmie. Od początku było wiadomo, że taki sposób wyboru członków-sędziów jest sprzeczny z Konstytucją i prawem europejskim. Bo Sejm może do KRS wybrać tylko swoich przedstawicieli-posłów.
  • Iustitia wskazywała, że nie doszłoby do tego, gdyby nie znaleźli się sędziowie, którzy poparli sprzeczne z prawem „reformy” ministra Ziobro. Stowarzyszenie od początku ostrzegało, że te zmiany są niekonstytucyjne i sprzeczne z prawem europejskim. Apelowało, by nie kandydować do neo-KRS i nie startować w jej konkursach po nominacje.

Dlatego teraz chce rozliczenia karnego i dyscyplinarnego za udział w niszczeniu państwa prawa, by zamach na trójpodział władzy już nigdy się nie powtórzył.

Stowarzyszenie złożyło zawiadomienie bezpośrednio do ministra Bodnara, bo rzecznikami dyscyplinarnymi nadal są nominaci poprzedniej władzy. Głównym rzecznikiem dyscyplinarnym jest Piotr Schab, a jego zastępcą Przemysław Radzik i Michał Lasota. To oni rozkręcili masowe represje wobec niezależnych sędziów. Z kolei lokalnymi rzecznikami dyscyplinarnymi są nominaci Schaba. Też nadal pełnią swoje funkcje.

Dlatego Iustitia chciała, by do tej sprawy minister Bodnar powołał swojego nadzwyczajnego rzecznika dyscyplinarnego, który oceni zachowania tych sędziów pod kątem deliktów dyscyplinarnych z artykułu 107 § 1 punkty 4 i 5 ustawy o ustroju sądów powszechnych. Mówią one uchybieniu godności urzędu sędziego i prowadzenia „działalności publicznej niedającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów”.

W zawiadomieniu do ministra Bodnara Iustitia tłumaczyła, dlaczego członkowie nielegalnej neo-KRS i popierający ich sędziowie powinni być ścigani. Pisała: „Sędziowie, którzy świadomie zdecydowali się wziąć udział w wyborach do upolitycznionego organu zwanego neo-krs oraz neo-krs(bis), swoją postawą jawnie przyczynili się do głębokiej destabilizacji państwa prawa w Polsce, w tym do podważenia fundamentalnych zasad państwa prawa, takich jak odrębność i niezależność władzy sądowniczej, niezawisłość sędziów, trójpodział i równowaga władz.

Swoimi postawami dali jednoznaczny wyraz poparcia dla niekonstytucyjnych i destrukcyjnych dla praw obywateli Polski i całej Unii Europejskiej zmian wprowadzanych przez obóz Zjednoczonej Prawicy w Polsce po 2015 roku. Podobnie należy ocenić postawy tych osób, które były kandydatami do niekonstytucyjnego organu, mającego zastąpić Krajową Radę Sądownictwa, a także postawy osób, które poparły kandydatury sędziów ubiegających się o członkostwo neo-krs oraz neo-krs(bis), jak również postawy osób, które były pełnomocnikami kandydatów do tegoż organu”.

I dalej: „Wszyscy sędziowie, którzy zostali wybrani do tego niekonstytucyjnego i uzależnionego w pełni od polityków organu, jak również osoby, które były kandydatami do organu, który miał zastąpić Krajową Radę Sądownictwa, czy wreszcie osoby, które poparły kandydatury sędziów ubiegających się o członkostwo w neo-krs oraz neo-krs(bis), bądź reprezentowały kandydatów jako pełnomocnicy, aktywnie włączyły się w bezprawne działania wspierające zapoczątkowaną w 2015 roku zmianę ustawami zwykłymi kształtu konstytucyjnych organów Państwa wymienionych w Rozdziale VIII Konstytucji RP „Sądy i Trybunały” (...)

W doktrynie słusznie wskazano, że na funkcjonariuszu publicznym ciąży obowiązek poszanowania wyrażonych w Konstytucji wartości i dokonywania wykładni przepisów określających jego zakres praw i obowiązków w taki sposób, który nie podważa zasad ustrojowych państwa”.

Mężczyzna w okulrach na ulicy odpowiada na pytania dziennikarzy
Członek neo-KRS I kadencji Jarosław Dudzicz. Fot. Adam Stępień/Agencja Wyborcza.pl.

Co zarzuca członkom neo-KRS Iustitia

Iustitia uważa, że sędziowie mieli obowiązek odmówić stosowania prawa jawnie sprzecznego z Konstytucją. Nie powinni brać też udziału w działaniach wynikających z bezprawnych ustaw.

Iustitia: „Słusznie wskazano w doktrynie, że sytuacja, w której funkcjonariusz publiczny świadomie i w sposób celowy, rażąco narusza przyjęte powszechnie zasady wykładni przy interpretacji określonej jednostki normatywnej lub/i w oparciu o tak dokonaną interpretację podejmuje określone czynności, stanowić może naruszenie obowiązków i realizować znamiona czynu zabronionego z art. 231 k.k., szczególnie jeżeli w efekcie takiego działania dochodzi do zagrożenia ładu konstytucyjnego państwa, m.in. zasady trójpodziału władzy, czy niezawisłości władzy sądowniczej.

Niewątpliwie działania wszystkich osób objętych przedmiotowym zawiadomieniem mogą być kwalifikowane jako czynności podjęte w oparciu o taką interpretację jednostki normatywnej określonej w Konstytucji”.

Kolejny fragment zawiadomienia Iustitii: „Taka interpretacja świadomie, celowo i w sposób rażący naruszała przyjęte powszechnie zasady wykładni Konstytucji, w celu dokonania metodami poza konstytucyjnymi zmiany ustroju państwa poprzez wyraźne naruszenie zasady trójpodziału władzy, zasady niezależności władzy sądowniczej od innych władz oraz zasady niezawisłości sędziowskiej. Zachowania wszystkich podmiotów objętych przedmiotowym zawiadomieniem mogą realizować znamiona występków z art. 231 k.k.”.

W zawiadomieniu do ministra Bodnara stowarzyszenie Iustitia tłumaczy, dlaczego sędziowie zaangażowani w powstanie neo-KRS powinni mieć też postępowania dyscyplinarne. Pisze: „Oczywiste jest zatem, że już samo członkostwo, czy też chęć członkostwa wykwalifikowanego prawnika (sędziego) w organie, który z naruszeniem prawa europejskiego i polskiej Konstytucji zastąpił Krajową Radę Sądownictwa, wyczerpuje znamiona przewinienia dyscyplinarnego.

Każdy sędzia, przy powołaniu na urząd składa wobec prezydenta RP ślubowanie, w którym m.in. zobowiązuje się stać na straży prawa (…), a w postępowaniu kierować się zasadami godności i uczciwości. Świadome działania wszystkich osób objętych przedmiotowym zawiadomieniem doprowadziły do największego w historii Polski po 1989 roku kryzysu wymiaru sprawiedliwości, wywołując stan niepewności prawnej dla milionów orzeczeń wydanych przez tzw. neo-sędziów w sprawach zwykłych obywateli, a także narażając Polskę na łączną stratę w wysokości 2 miliardów złotych z tytułu kar nałożonych przez TSUE za niewykonanie orzeczeń tego Trybunału”.

I dalej: „Na skutek funkcjonowania od 2018 roku upolitycznionego organu zwanego neo-krs do korpusu sędziów sądów wszystkich szczebli trafiło ponad 2.000 osób, bardzo często bez wymaganych kwalifikacji merytorycznych, etycznych oraz bez wymaganego doświadczenia do pełnienia urzędu sędziego, które dla własnych interesów, kariery, prestiżu, zdecydowały się legitymizować swoimi koniunkturalnymi postawami cały bezprawny i skrajnie upolityczniony system wyłaniania sędziów w Polsce.

Co warto podkreślić, niektórzy członkowie neo-krs i neo-krs(bis) sami byli beneficjantami tych nielegalnych i niekonstytucyjnych procedur nominacyjnych do sądów wszystkich, w tym wyższych szczebli”.

Iustitia podkreśla: „Zawiadomienie ma jednak na celu spowodowanie pociągnięcia do odpowiedzialności dyscyplinarnej tych sędziów, którzy umożliwili władzy politycznej przejęcie kontroli nad kluczowym organem gwarantującym niezależność sądów – Krajową Radą Sądownictwa, co w efekcie doprowadziło do największego kryzysu konstytucyjnego i największej zapaści w wymiarze sprawiedliwości w wolnej Polsce. Nie byłoby to możliwe bez udziału sędziów – czy to jako kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa, czy jako osób udzielających im poparcia”.

I jeszcze jeden fragment z zawiadomienia Iustiti: „Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia stoi na stanowisku, że powołanie neo-krs umożliwiło Zjednoczonej Prawicy realizację zamachu stanu polegającego na próbie likwidacji trójpodziału władzy. Jedynie dzięki postawie niezależnych sędziów i wspierających ich obywateli ten zamach nie został w pełni zrealizowany. Należy pociągnąć do odpowiedzialności te osoby, których rękami ów zamach był realizowany – po to, by podobna sytuacja nie powtórzyła się w przyszłości”.

Iustitia w zawiadomieniu chciała też ścigania sędziów, którzy podpisali listy poparcia do neo-KRS. Jest ich kilkuset, ale na razie nie ma decyzji co z tym zrobić.

Leszek Mazur stoi na tle logo KRS
Przewodniczący neo-KRS I kadencji Leszek Mazur. Fot. Sławomir Kamiński/Agencja Wyborcza.pl.
;
Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze