0:00
Prawa autorskie: Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.plAgnieszka Sadowska /...
07 maja 2022

Dlaczego Kurdowie i Irakijczycy trafiają do polsko-białoruskiego lasu?

Kurdyjka Avin Husajn, by przekroczyć z trójką dzieci granicę białorusko-polską oddała przemytnikowi swój dom. Po 14 dniach spędzonych w białoruskim lesie, odepchnięciu przez straż polską i litewską, wróciła do Kurdystanu. Avin Irfan Zaher nie miała tyle szczęścia – 3 grudnia polskie media poinformowały o jej śmierci z powodu wychłodzenia i sepsy

Wydrukuj

W narracji przeciwników migracji argument "po co wyjeżdżali" lub "to nie uchodźcy tylko migranci ekonomiczni" pojawia się bardzo często. Pisaliśmy o tym m.in. w tekście o propagandzie TVP tutaj. W czterech tekstach Krzysztof Traba, islamolog, pokazuje historie uchodźców z Bliskiego Wschodu - Iraku, Syrii, Libanu, Jordanii i Jemenu - i wyjaśnia, przed czym uciekają ludzie, którzy trafiają na naszą granicę. Pierwszy tekst o uchodźcach z Palestyny znajdziecie tutaj.

Drugi odcinek to tragiczna historia Bachtiara Anwara, Kurda, który zmarł, gdy już szczęśliwie dotarł do Niemiec. Traba wyjaśnia, jaka jest sytuacja Kurdów na świecie i dlaczego są zmuszeni do ucieczki (Zobacz też reportaże Szymona Opryszka z Kurdystanu - tutaj i tutaj).

Tekst ukazał się na stronie Badaczki i Badacze na Granicy. Powstał w ramach projektu „Społeczne archiwum kryzysu humanitarnego” finansowanego z grantu Fundacji Batorego. Badaczki i Badacze na Granicy (BBnG) są międzyuczelnianą, interdyscyplinarną i oddolnie zorganizowaną siecią badawczą, powstałą w reakcji na trwający kryzys humanitarny na granicy polsko-białoruskiej. Więcej na stronie tutaj.

Kurdowie są największą na świecie grupą etniczną, która nie posiada własnego państwa. Po upadku Imperium Osmańskiego kolonialne siły brytyjskie nie uznały prawa ludności kurdyjskiej do samostanowienia i utworzenia własnego państwa. Obecnie rejon zamieszkały przez ludność kurdyjską podzielony jest między Turcję (Kurdowie stanowią niecałe 20 proc. całej populacji), Irak (między 15 proc. a 20 proc.), Iran (ok. 13 proc.) i Syrię (ok. 7 proc.). Mniejsze skupiska Kurdów żyją w Armenii, Azerbejdżanie, a także w krajach europejskich.

Niektórzy aktywiści i aktywistki kurdyjskie uznają tereny czterech państw z największą kurdyjską mniejszością za Kurdystan Północny (Turcja), Południowy (Irak), Wschodni (Iran) i Zachodni (Syria). Oficjalnie jednak jako Region Kurdystanu lub Region Irackiego Kurdystanu (RIK) określa się jedynie teren autonomiczny w ramach państwa irackiego obejmujący jego północne prowincje ze stolicą w Irbilu.

Iracki Kurdystan autonomię uzyskał na początku lat 90. XX wieku po amerykańskiej interwencji wojskowej podczas wojny w Zatoce.

Obecnie dysponuje znaczną niezależnością względem władz centralnych w Bagdadzie – posiada własny rząd i parlament, a ostatnie zorganizowane w 2017 roku referendum niepodległościowe potwierdziło, że iraccy Kurdowie wciąż mają nadzieję na samostanowienie.

Referendum nie było jednak wiążące ze względu na nieprzychylne kurdyjskiej państwowości stanowisko krajów regionu.

Bez obywatelstwa

Przymusowa migracja i represje towarzyszyły Kurdom już od początków XX wieku. Częstokroć przyczyną przemocy były rewolty i próby walki o samostanowienie. Z powodu swojej odmienności Kurdowie stali się celem ataków podejmowanych przez kształtujące się na przestrzeni XX wieku nacjonalizmy w regionie. Ponieważ Kurdowie nie są Arabami, zarówno w Syrii, jak i w Iraku dotknęła ich polityka „arabizacji” skutkująca wysiedleniami, masakrami i ludobójstwem (tzw. kampania Al-Anfal w Iraku za rządów Saddama Husajna).

Z kolei Turcja do lat 90. oficjalnie zakazywała używania języka kurdyjskiego na swoich terenach. Iran, podobnie zresztą jak Turcja, obawia się scenariusza poszerzenia kurdyjskiej niezależności administracyjnej w ślad za RIK. Zarówno Turcja jak i Iran represjonują kurdyjskich działaczy politycznych i niezależnych dziennikarzy. Pewną rolę odgrywa też różnica wyznaniowa: Iran to kraj szyicki, a Kurdowie w większości są sunnitami. Tym samym sunnicka mniejszość kurdyjska w Iranie spotyka się dyskryminacją; z kolei za rządów faworyzującego sunnitów Saddama Husajna szyiccy Kurdowie z Iraku byli masowo deportowani do Iranu oraz pozbawiani obywatelstwa.

Długotrwały brak kurdyjskich struktur państwowych i związane z nią przymusowe migracje sprawiają, że wielu Kurdów nie posiada żadnego obywatelstwa, a tym samym praw przysługujących obywatelom.

Pomimo uzyskanej autonomii Iracki Kurdystan nie może przyznawać obywatelstwa, a tym samym np. kurdyjscy uchodźcy z Iranu niebędący oficjalnie obywatelami żadnego państwa od dekad pozostają bezpaństwowcami w RIK.

Z kolei w ramach wspomnianej polityki „arabizacji” w Syrii w latach 60. XX wieku przeprowadzony został spis powszechny wymagający od Kurdów potwierdzenia zamieszkania na terenach syryjskich sprzed 1945 roku. Wielu kurdyjskich mieszkańców Syrii nie było w stanie przedstawić takiego zaświadczenia, a tym samym stracili obywatelstwo. Powstałe na skutek spisu kurdyjskie grupy bezpaństwowców istnieją do dziś.

Anwar, Mahmoudi i Boochani

Szlaki migracyjne Kurdów przebiegały w różnych kierunkach: w latach 20. uczestnicy narodowego powstania uciekali z Turcji do Syrii; w latach 70. aktywiści kurdyjscy migrowali z Iraku do Iranu, chroniąc się przed polityką przymusowych deportacji ludności kurdyjskiej w głąb Iraku. W obliczu syryjskiej wojny domowej po 2011 roku setki tysięcy Kurdów uciekło z Syrii do irackiego Regionu Kurdystanu. Do dziś – jak wskazują statystyki – ponad 70 proc. wszystkich zarejestrowanych przez UNHCR uchodźców najczęściej ucieka do kraju sąsiedniego1, żeby uniknąć bezpośredniego zagrożenia w państwie pochodzenia. Ten model migracji można zaobserwować wśród Kurdów uciekających z Iranu do Regionu Kurdystanu w Iraku.

Rodzina Bachtiara Anwara, 25-letniego Kurda, uciekła z Iranu ogarniętego rewolucją pod wodzą imama Chomeiniego w 1979 roku. Bachtiar urodził się w obozie dla uchodźców w środkowym Iraku. Po upadku reżimu Saddama Husajna wraz z rodziną zmuszeni byli migrować ponownie ze względu na pogarszające się warunki w obozie. Razem z tysiącami kurdyjskich uchodźców z Iranu rodzina Bachtiara przeniosła się na tereny irackiego Kurdystanu, do kolejnego obozu dla uchodźców.

Jednak sytuacja kurdyjskich migrantów w irackim Kurdystanie nie zmieniła się na lepsze. Zagrożenie ze strony irańskich służb bezpieczeństwa, nieuregulowany status prawny wielu Kurdów wynikający z bezpaństwowości, rozpowszechniona i ugruntowana przez lata korupcja i nepotyzm lokalnych władz, kryzys ekonomiczny oraz niewystarczająca pomoc ze strony państwa i społeczności międzynarodowej doprowadziły jednego z uchodźców do ostateczności.

Behzad Mahmoudi, rówieśnik Bachtiara, podpalił się przed gmachem UNHCR w Irbilu z powodu braku widoków na przyszłość. „Nie mamy pieniędzy, nie mamy pracy, naszą jedyną nadzieją jest ONZ” – powiedział dziennikarzom. Zmarł w szpitalu z powodu odniesionych obrażeń.

Późną jesienią 2021 roku Bachtiar, zdeterminowany do zmiany swojego życia na lepsze i dostarczenia wsparcia finansowego rodzinie, wyruszył w niebezpieczną podróż do Europy. Za drugim razem udało mu się przekroczyć białorusko-polską granicę oraz dotrzeć do Niemiec. Dotarłszy jednak na niemiecką stronę granicy młody mężczyzna zmarł; dokładna przyczyna śmierci nie została ustalona, jednak podejrzewa się, że wychłodzenie i wyczerpanie organizmu wielodniową wędrówką mogło doprowadzić do zgonu.

Tragiczna historia Bachtiara Anwara i jego rodziny nie jest wyjątkiem – Kurdowie nadal uciekają z Iranu, wielu mieszka w obozach dla uchodźców lub w większych miastach Kurdystanu nie mając perspektyw na powrót, stabilizację ekonomiczną i bezpieczeństwo lub otrzymanie obywatelstwa. Dlatego Kurdystan nie jest jedynym celem migracji – niektórzy decydują się ruszyć do krajów Globalnej Północy, ryzykując życiem. Pisarz, aktywista i akademik Behrouz Boochani był jedną z tych osób, która uczuliła światową opinię publiczną na problem uchodźstwa Kurdów z Iranu oraz niesprawiedliwości globalnych, a w szczególności australijskich polityk migracyjnych w wydanej także po polsku książce "Tylko góry będą Ci przyjaciółmi".

Boochani uciekł w 2013 roku z Iranu przed państwowymi represjami i, ryzykując życie, dostał się do Australii, gdzie spędził cztery lata w ośrodku detencyjnym za próbę nielegalnej migracji. Dopiero w roku 2020 Nowa Zelandia przyznała mu status uchodźcy.

A są jeszcze jezydzi

Wyjątkową grupę religijną w rejonie północnego Iraku stanowią jezydzi, którzy również znajdują się pośród osób próbujących przekroczyć białorusko-polską granicę. Bezpieczeństwo jezydów jako mniejszości religijnej wielokrotnie bywało zagrożone, jeszcze za czasów Imperium Osmańskiego. W 2014 roku tzw. Państwo Islamskie (PI) dokonało aktu ludobójstwa ponad pięciorga tysięcy osób, a tysiące kobiet i dzieci zostały wzięte do niewoli – los prawie trzech tysięcy z nich jest nadal nieznany.

Pomimo wyparcia sił PI z terenów Iraku jezydzi nadal żyją w Kurdystanie i Iraku jako wewnętrzni przesiedleńcy, także w obozach dla uchodźców. O poprawę warunków ich życia nieustannie apeluje Nadia Murad, laureatka Pokojowej Nagrody Nobla, która doświadczyła represji ekstremistów. Podkreśla, że jezydzi nadal nie mają dostępu do edukacji, odpowiedniej pomocy medycznej, a nawet czystej wody; natomiast dzieciom, które urodziły się po 2014 roku na byłych terenach okupowanych przez PI w Iraku, grozi status bezpaństwowca.

Represje, bezrobocie, ubóstwo, susza

Represji doświadczają także Kurdowie krytykujący obecne władze irackiego Regionu Kurdystanu. Głosy sprzeciwu, protesty, a także relacjonowanie manifestacji przez dziennikarzy i dziennikarki mogą skutkować karą więzienia, groźbami, przemocą, a nawet śmiercią. Analitycy i analityczki wskazują, że cenzura niezależnych mediów i tłumienie wszelkich przejawów publicznej krytyki partyjnego duopolu w irackim Kurdystanie przyczynia się do niedostatku danych o faktycznej sytuacji ludności kurdyjskiej.

Poeta Umed Ahmad mieszkający w stolicy irackiego Kurdystanu był wielokrotnie więziony i represjonowany z przyczyn politycznych. Zdecydował się uciec z Irbilu, a gdy odbił się od granicy polsko-białoruskiej, nie skorzystał z możliwości powrotu do kraju pochodzenia; z powodu grożącego mu niebezpieczeństwa ze strony aparatu państwowego oświadczył zachodnim mediom, że woli śmierć na granicy niż życie w irackim Kurdystanie.

Zagrożeni nie są wyłącznie dysydenci – wszechobecna korupcja dwóch głównych klanów będących od dekad u władzy osłabia bezpieczeństwo wewnętrzne. Była bezpośrednią przyczyną wewnątrzkurdyjskiej wojny domowej w latach 90., a także wyraźnie osłabiła militarną odpowiedź Kurdów na ataki PI w 2014 roku.

Rosnące bezrobocie, niepewna sytuacja ekonomiczna i marzenie o zapewnieniu stabilności najbliższym było przyczyną migracji całych rodzin kurdyjskich. Ponieważ podróż do Europy jest bardzo kosztowna, niektórzy poświęcają cały swój dorobek i majątek, decydując się na migrację. Avin Husajn, Kurdyjka z miasta Zachu przy granicy z Turcją, razem z trójką dzieci próbowała przekroczyć granicę białorusko-polską – w tym celu przemytnikowi w Kurdystanie oddała swój dom. Po czternastu dniach spędzonych w lesie po stronie białoruskiej i odepchnięciu przez straż polską i litewską, pozostało jej jedynie powrócić wraz z rodziną do Kurdystanu.

Pochodząca z tego samego miasta Avin Irfan Zaher nie miała tyle szczęścia – 3 grudnia polskie media poinformowały o śmierci 38-letniej kobiety na skutek wychłodzenia i sepsy. W styczniu tego roku jej ciało zostało przewiezione do rodzinnego miasta Zachu.

Według danych irackiego rządu pod koniec listopada 2021 roku 8 tys. Irakijczyków znajdowało się w okolicach wschodnich granic UE, w tym 4 tys. osób pochodziło z irackiego Kurdystanu. W Iraku południowym i środkowym wskaźnik ubóstwa jest wielokrotnie wyższy niż w irackim Kurdystanie.

Ponadto problem coraz częstszych susz, niedoborów wody lub jej niskiej jakości (wysokie zasolenie, choroby przenoszone przez wodę) staje się jedną z głównych przyczyn wewnętrznych przymusowych migracji w Iraku. Konflikty zbrojne, które zniszczyły całą infrastrukturę, przyczyniły się do upadku rolnictwa stanowiącego obecnie 2 proc. produkcji tego niegdyś urodzajnego kraju.

Kontrolowanie dostępu do naturalnych zasobów wodnych i irygacji stanowiło i stanowi do tej pory element irackiej polityki. Saddam Husajn świadomie osuszał i wyniszczał mokradła na południu Iraku, które stanowią istotny składnik irackich zasobów naturalnych

i są obecnie na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO – wyłącznie w celu rozprawienia się z szyickimi dysydentami. Z kolei bojownicy PI podczas ofensywy w Iraku w 2015 roku zamknęli tamę na Eufracie, aby uniemożliwić dostęp do wody mieszkańcom terenów położonych bardziej na południe, które nie znajdowały się pod ich kontrolą.

I wojna w Iraku

Od lat 80. Irak znajduje się prawie nieustannie w stanie konfliktu: po wojnie irańsko-irackiej 1980 – 1988 nastąpiła wojna iracko-kuwejcka 1990 – 1991, później amerykańska inwazja i okupacja Iraku 2003 – 2011, aż wreszcie okupacja części Iraku przez PI od 2014 do 2017 roku. W ciągu ostatnich dziesięcioleci doszło do dwóch zbrodni wojennych uznanych przez społeczność międzynarodową za ludobójstwa – tzw. Kampanii Al-Anfal skierowana przeciwko Kurdom w 1988 oraz masowych mordach PI na jezydach w 2014 roku. Użycie broni chemicznej w Syrii przez reżim Al-Asada w 2013 roku przypomniało społeczności międzynarodowej o ataku chemicznym skierowanym bezpośrednio przeciw kurdyjskiej ludności w Halabdży za czasów Saddama Husajna.

Tak w Syrii niecałą dekadę temu, jak i w Iraku w 1988 roku, ofiarami gazu musztardowego oraz innych zabójczych substancji chemicznych były kobiety i dzieci.

Wszystkie wojny niosły ze sobą wielkie straty w ludziach, a wśród ocalałych pozostawiły po sobie nieprzepracowane traumy. Ze względu na to, że całe pokolenia wychowywały się w cieniu wojny, badania wskazują, że co najmniej co piąty Irakijczyk cierpi z powodu problemów związanych ze zdrowiem psychicznym. Właśnie o wsparcie psychologiczne i psychiatryczne dla ofiar konfliktów apeluje Nadia Murad, zwłaszcza dla kobiet, które doświadczyły przemocy seksualnej ze strony ekstremistów PI.

Młodzi ludzie, którzy obecnie uciekającą z Iraku środkowego i południowego, dzielą się dramatycznymi przeżyciami z migracji do Europy w mediach społecznościowych. Jako jeden z głównych powodów podają całkowity brak bezpieczeństwa i zagrożenie ze strony zmilitaryzowanych bojówek.

Nieoficjalne, prywatne ugrupowania zbrojne na dużą skalę zaczęły się rozwijać bezpośrednio na skutek amerykańskiej inwazji na Irak w 2003 roku i spowodowanego nią chaosu oraz rozpadu struktur państwowych. W pierwszych latach amerykańskiej okupacji bojówki dawały jedyny dostępny mechanizm bezpieczeństwa w okupowanym państwie. Równie potrzebne okazały się w 2014 roku, kiedy zarówno szyickie duchowieństwo, jak i państwo irackie apelowało o pomoc w zwalczaniu bojowników PI.

Bojówki przyciągają młodych ludzi, oferując stałe wynagrodzenie i poczucie przynależności, najczęściej w oparciu o wyznanie – milicje powiązane są ściśle zarówno z ugrupowaniami religijnymi, jak i partiami politycznymi. To czyni ich głównymi aktorami nieustannie odradzających się konfliktów na tle wyznaniowym, które stały się powszechnym fenomenem od czasu amerykańskiej inwazji w 2003 roku. Niektóre z szyickich bojówek otrzymują finansowe i militarne wsparcie zza granicy, m. in. od Iranu.

W roku 2019 jedna z proirańskich organizacji paramilitarnych zabiła ponad 100 pokojowo protestujących Irakijczyków sprzeciwiających się wpływom irańskim na wewnętrzną politykę Iraku. Internetowy projekt Iraqi Body Count2, który stara się dokumentować liczbę cywili zabitych w podczas konfliktów militarnych w Iraku od czasu amerykańskiej interwencji, informuje o ponad 200 tys. ofiar śmiertelnych do 2003 roku3.

Przemoc i zagraniczne interwencje militarne (inwazja amerykańska w 2003 roku, regularne tureckie i irańskie ataki na iracki Kurdystan), długotrwałe konflikty zbrojne (prowadzone za Saddama Husajna wojny z Kuwejtem i Iranem, ofensywa PI), międzynarodowy terroryzm, niewystarczający dostęp do czystej wody, upadek rolnictwa, konflikty na tle etnicznym i religijnym – wszystkie te (napędzające się nawzajem) czynniki przyczyniają się do ciągłej niestabilności irackiego państwa.

W wyniku wyżej wymienionych zagrożeń, osoby podejmujące się próby migracji z Iraku są zdeterminowane, żeby zmienić swoje życie. Brak rzetelnych informacji na temat drogi do Europy niewątpliwie odgrywał rolę w procesie podejmowania decyzji o migracji, co wprost przyznają niektórzy migranci – szczególnie ci, którym udało się wrócić.

Kurdyjka Avin Hussein mówiła dziennikarzom, że nie spodziewała się tak niebezpiecznej drogi. To jednak tylko podkreśla tragiczną sytuację osób, które, nie będąc świadomymi grożących im niebezpieczeństw, zostają zmuszone do przebywania w pogranicznych lasach przez służby białoruskie i polskie.

Warto pamiętać, że kwestia niedoinformowania nie jest decydująca dla migrantów – każda informacja o nowym szlaku migracyjnym replikowana cyfrowo daje nadzieję na zmianę, której młodzi ludzie tak poszukują. Niejednokrotnie determinacja do ucieczki z kraju jest tak wielka, że decyzja o migracji jest podejmowana nie ze względu na brak, a raczej pomimo świadomości towarzyszącego podróży ryzyka.

Przypisy:

1 Global Trends Forced Displacement in 2020, UNHCR Global Data Service, online 2022.

3 Więcej na temat współczesnej posaddamowskiej spirali przemocy, zamachów i walk zbrojnych milicji w Iraku można dowiedzieć się z powieści Ahmeda Saadawiego, pisarza i finalisty nagrody Bookera, wydaną po polsku pt. Frankenstein w Bagdadzie. Zob. A. Saadawi, Frankenstein w Bagdadzie, tłum. M. Zawrotna, Kraków 2019.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne