Wyobraźcie sobie grupę na WhatsAppie, gdzie minister zdrowia nazywany jest Maluchem. Premiera nazywają jego przydomkiem, Plenki. Są też dwie postacie z zagrzebskiego półświatka i szef lokalnego oddziału Chorwackiego Instytutu Zdrowia Publicznego. Uzgadniają zakup robotów dla chorwackich szpitali.
W kolejnym odcinku podcastu, który nagrywamy wspólnie z partnerami z czterech europejskich redakcji, można posłuchać o dramatycznych historiach defraudacji funduszy UE, które miały miejsce w Chorwacji — i o równie dramatycznych próbach ze strony władz, by powstrzymać śledztwa Prokuratury Europejskiej w tej sprawie.
Ten odcinek przygotował chorwacki Telegram.hr. Nagraliśmy go po angielsku i został przetłumaczony maszynowo na język polski.
Dołożyliśmy do niego swoją cegiełkę, opowiadając o działaniach Prokuratury Europejskiej w Polsce, a łotewski TVNET opowiedział, jak to wygląda u nich.
Poniżej znajdziecie transkrypcję odcinka.
Wyobraźcie sobie grupę na WhatsAppie, gdzie minister zdrowia nazywany jest Maluchem. Premiera nazywają jego przydomkiem, Plenki. W grupie są też dwie postacie z zagrzebskiego półświatka i szef lokalnego oddziału Chorwackiego Instytutu Zdrowia Publicznego.
Uzgadniają zakup robotycznych urządzeń chirurgicznych dla chorwackich szpitali. Problem w tym, że szpitale ich nie potrzebują, a sprzedawane są znacznie powyżej ceny, by każdy mógł zarobić. Jeden z uczestników pisze, że Maluch osobiście dzwonił do szpitala w Splicie i zakazał kupna konkurencyjnego sprzętu.
Wiadomości te są przedmiotem śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Europejską. Gdy europejscy śledczy przejęli najbardziej wrażliwe materiały w historii chorwackiego wymiaru sprawiedliwości, wywołało to wojnę instytucjonalną, która trwa już dwa lata, a której finał pisze się obecnie w Luksemburgu.
Dzień dobry, witam w podcaście Lens EU. Nazywam się Filip Raunić Jestem gospodarzem podcastu w chorwackim portalu Telegram. Dziś rozmawiamy o EPPO, instytucji, której nazwa brzmi jak suchy prawniczy skrót, a w rzeczywistości znajduje się w centrum jednego z największych dramatów chorwackiego wymiaru sprawiedliwości ostatnich dwóch lat.
Europejska Prokuratura, w skrócie EPPO, istnieje od dwa tysiące dwudziestego pierwszego roku, ma siedzibę w Luksemburgu, a do końca tego roku kieruje nią rumuńska prokurator Laura Kövesi, Dwadzieścia cztery z dwudziestu siedmiu państw członkowskich Unii Europejskiej bierze udział w EPPO. Chorwacja jest wśród nich od samego początku.
Instytucja ta istnieje, by ścigać korupcję i nadużycia wobec budżetu Unii Europejskiej. I właśnie dlatego jest tak ciekawie, gdy Prokuratura Europejska wszczyna śledztwo przeciwko chorwackiemu ministrowi, a krajowa prokuratura, mówiąc wprost, przejmuje to dochodzenie z ich rąk.
Dziś rozmawiam o tym z moimi współpracownikami, Jasminem Klariciem i Dorą Kršul z Telegrama, którzy relacjonowali tę sprawę z pierwszego rzędu.
Omówimy trzy kwestie. Sprawę Beroša, sprawę geodezji oraz wielki spór kompetencyjny toczący się obecnie przed trybunałem unijnym, który może zmienić zasady gry dla wszystkich przyszłych spraw we wszystkich dwudziestu dwóch krajach. W dalszej części odcinka usłyszymy też naszych kolegów z Polski i Łotwy.
Piątek, listopad 2024, rano. Chorwacka policja puka do drzwi i aresztuje ministra zdrowia, Viliego Beroša, najpopularniejszego chorwackiego ministra i polityka ery pandemii COVID. Premier Plenković odwołuje go ze stanowiska tego samego dnia, z szybkością rzadko spotykaną u tego rządu.
Razem z nim upadają neurochirurg Krešimir Rotim, prowadzący zagrzebską poliklinikę, oraz biznesmen Saša Poser, którego firma dostarcza sprzęt medyczny.
Na pierwszy rzut oka ta historia brzmi znajomo. Beroš jest podejrzany o zatwierdzenie zakupu drogich robotów dla szpitali, z ceną zawyżoną o 20 do 30 procent. Część tych pieniędzy wracała przez sieć ludzi i firm.
Media jeszcze bardziej zbulwersowało pojawienie się nazwisk znanych postaci z zagrzebskiego półświatka, a wymiana wiadomości na WhatsAppie, ta z Małym i Plenkim wspomniana na początku, staje się jednym z kluczowych dowodów.
Ale to, co czyni tę sprawę wyjątkową, to nie sama korupcja. Niestety, jesteśmy do niej przyzwyczajeni. Wyjątkowe jest to, że dwie instytucje prokuratorskie zderzyły się czołowo.
Prokuratura Europejska po cichu prowadziła śledztwo już od lipca tamtego roku, na pół roku przed samymi aresztowaniami.
Chorwacka Prokuratura Generalna wszczyna własne dochodzenie zaledwie kilka tygodni wcześniej i przeprowadza spektakularne aresztowania w ten właśnie piątek rano, trafiając na pierwsze strony gazet. Tego samego dnia Prokuratura Europejska formalnie otwiera śledztwo przeciwko Berošowi i siedmiu innym osobom, żądając od Prokuratury Generalnej przekazania im tej sprawy.
Prokurator generalny Ivan Turudić odmawia i samodzielnie decyduje, że to jego urząd, a nie Prokuratura Europejska, ma jurysdykcję w tej sprawie. I właśnie tu zaczyna się prawdziwy konflikt, o którym opowiemy w trzeciej części."
Jaśminie, miło znów gościć cię w tym studiu – po raz pierwszy w podcaście LensEU. Prokuratura Europejska zajęła się tą sprawą pół roku przed chorwacką prokuraturą krajową.
Dlaczego Twoim zdaniem prokurator generalny zadziałał tak szybko i przejął całą sprawę?
Jasmin Klarić: Cóż, to dość proste. Odpowiedź wydaje się dość oczywista. Prokurator generalny chciał przejąć urządzenia komunikacyjne, telefony komórkowe i laptopy od ministra zdrowia, zanim zrobili to europejscy śledczy.
To jedyne sensowne wyjaśnienie wszystkiego, co się stało, bo niemożliwe jest przeprowadzenie takiego śledztwa w zaledwie kilka tygodni.
W Chorwacji trwa obecnie kolejne śledztwo prowadzone przez prokuratora krajowego i jego śledczych. Dotyczy ono rzekomych korupcyjnych układów w jednym z małych chorwackich powiatów.
Chodzi o 50 tysięcy euro i mówili, że badają tę sprawę od roku. A sprawę ministra zdrowia zbadali w dwa lub trzy tygodnie.
Sądzę, że jedynym prawdziwym powodem jest przejęcie urządzeń komunikacyjnych ministra zdrowia przed europejskimi śledczymi, ponieważ prokurator generalny jest blisko związany z partią rządzącą i dzięki temu nie będzie żadnych niespodzianek dla partii rządzącej i dla polityki rządu.
Filip Raunić: Fascynujące.
Jaśmin Klarić: Widzieliśmy, ile problemów można było sprawić rządzącym, kiedy poprzedni prokurator generalny uzyskał urządzenia mobilne, telefony komórkowe niższego rangą pracownika w ministerstwie, w jednym z ministerstw w rządzie Chorwacji.
W Chorwacji znane jest to jako sprawa Rimac i było tam, jest kilka, może nawet pięć lub sześć śledztw, które wynikły tylko z tych urządzeń mobilnych.
Pojawiły się też wiadomości, w których wspominano inicjały AP, i wszyscy myślą, że chodzi o premiera. A potem tę sprawę zamknięto.
Filip Raunić: Myślę, że dałeś mi już połowę odpowiedzi, ale czy ten telefon komórkowy jest według ciebie powodem, dla którego koalicja rządząca pod wodzą premiera Andreja Plenkovicia tak szybko stanęła po stronie prokuratora generalnego w starciu z Prokuraturą Europejską?
Jasmin Klarić: Ivan Turudić został prokuratorem generalnym, jest ta prawna możliwość, że decyduje w sporze kompetencyjnym, kto będzie prowadził dochodzenie, krajowy prokurator generalny czy europejscy śledczy.
I myślę, że to był główny powód, dla którego Turudić został mianowany na to stanowisko. Ponieważ był to bardzo niepopularny ruch. Mieliśmy tu w Zagrzebiu demonstracje, w których brało udział kilkadziesiąt tysięcy ludzi, protestujących przeciwko mianowaniu pana Turudicia prokuratorem generalnym, ale Plenković i tak to zrobił. A my wtedy przypuszczaliśmy, że musi być bardzo poważny powód, by zrobić coś takiego.
A w przypadku ministra zdrowia okazało się, że był naprawdę ważny powód, by mieć kogoś, kto może kontrolować europejskich śledczych i kto może decydować, gdy pojawi się coś takiego, jakiś problem sporu kompetencyjnego, kto będzie wtedy prowadził to dochodzenie dalej.
Filip Raunić: Doro, miło cię tu gościć. Dziękuję za twój czas. Bardzo się cieszę, że porozmawiamy o Prokuraturze Europejskiej w Chorwacji.
Cofnijmy się na chwilę. Doro, ujawniłaś aferę geodezyjną, sprawę, w której pieniądze pochodziły z funduszy na odbudowę po trzęsieniu ziemi. Z tego powodu szefowa Prokuratury Europejskiej, Laura Kövesi, powiedziała, że Plenković tworzy zasłonę dymną.
Czy możesz przybliżyć nam szczegóły tej sprawy oraz konfliktu między chorwackim prokuratorem generalnym a Prokuraturą Europejską?
Dora Kršul: Tak, oczywiście. Sprawa geodezji była absolutnie pierwszą sprawą w Chorwacji, w której wspomniano o sporze kompetencyjnym między prokuraturą krajową a Prokuraturą Europejską. Nie wszczęto go, tylko o nim wspomniano.
To było naprawdę znaczące w tamtym momencie. Pod koniec 2023 roku ta kwestia została podniesiona jako temat dla chorwackiej opinii publicznej przez premiera Chorwacji Andreja Plenkovicia.
Ponieważ kwestionował on, czy Prokuratura Europejska powinna zajmować się tą głośną sprawą korupcyjną, która zmierzała w stronę jego własnej minister kultury i mediów.
Krótko mówiąc, afera geodezyjna była wielowarstwowym oszustwem dotacyjnym, polegającym na sprzeniewierzeniu funduszy Unii Europejskiej, a wszystko to skupiało się wokół wydziału geodezji w Zagrzebiu.
A więc po pierwsze, pod przykrywką finansowanego przez Unię Europejską projektu badań nad trzęsieniami ziemi, władze wydziału kupiły luksusowe samochody, którymi profesorowie ostatecznie jeździli w celach prywatnych.
Po drugie, w ramach projektu badań hydrograficznych kupili luksusowy jacht.
Filip Raunić: Wow. Świetnie.
Jasmin Klarić: To moja ulubiona część.
Dora Kršul: Tak. Twierdzili, że to do badań naukowych. Ale ten jacht był dosłownie reklamowany jako idealny na rodzinne rejsy. W rzeczywistości wynajmowali go turystom jako łódź czarterową.
Więc nie używali go do żadnych badań.
Jasmin Klarić: Może turyści przeprowadzali badania hydrograficzne swoją łodzią.
Dora Kršul: Tak. I, cóż, trzeci i największy element układanki dotyczył sprzeniewierzenia pieniędzy przeznaczonych na skanowanie trójwymiarowe dziedzictwa kulturowego, miejsc uszkodzonych podczas potężnych trzęsień ziemi w Chorwacji w 2020 roku.
Więc minister kultury, jak odkryliśmy w Telegramie, osobiście ominęła proces przetargowy i przekazała około trzech milionów euro wydziałowi geodezji, tym gościom od samochodów i jachtu.
I zleciła im to zadanie. Ostatecznie, jak odkryliśmy, okazało się, że ogromna część tych pieniędzy również została skradziona.
Więc kiedy nasze śledztwo zapukało prosto do drzwi minister kultury, która jest bardzo bliską sojuszniczką premiera Plenkovicia, premier nagle zakwestionował, czy Prokuratura Europejska w ogóle ma jurysdykcję w tej sprawie.
I otwarcie twierdził, że wszystkie pieniądze wypłacone za to konkretne zlecenie pochodziły z funduszy krajowych, a nie z funduszy unijnych. I tu jest coś ciekawego.
Podczas gdy premier stwierdził to na konferencji prasowej, pieniądze wciąż były oficjalnie księgowane jako fundusze unijne w budżecie państwa, a zmienili to dopiero miesiące później. Więc kłamał.
Jasmin Klarić: I był wtedy taki wściekły. Przestawiał mikrofony ekip telewizyjnych. Postawił jeden mikrofon na jednym końcu przestrzeni, a drugi na drugim i powiedział: „To są chorwackie pieniądze”.
Filip Raunić: Tak, pamiętam to. Że to są pieniądze z Unii Europejskiej, a teraz to są chorwackie pieniądze.
Jasmin Klarić: To są pieniądze Unii Europejskiej. Prokuratura Europejska nie może badać chorwackich pieniędzy. Nie pamiętam, żeby był kiedyś tak wściekły, może był wtedy też trochę przestraszony. Ale teraz jest w porządku. Dostał Turudicia i wszystko jest pod kontrolą.
Filip Raunić: A to tylko, Doro, niewielka część starcia między chorwackim rządem a Prokuraturą Europejską. Zasłona dymna Kövesi, to, o czym wspomniał Jasmin – jakie było główne przesłanie Plenkovicia do Prokuratury Europejskiej?
Dora Kršul: Cóż, jeśli chodzi o konkretne głośne sprawy, Plenković faktycznie twierdził i utrzymywał, że Prokuratura Europejska nie ma tam czego szukać.
W zasadzie mówił im, żeby trzymali się z dala od jego ministrów i rządu. Mówiąc prościej, sugerował, że Prokuratura Europejska jest częścią jakiegoś politycznego spisku przeciwko niemu.
Więc, w zasadzie, on mówi o zmowie, jeśli chodzi o głośne sprawy, a konkretnie omawiając sprawę geodezji, o której wspomnieliśmy, otwarcie powiedział naszemu dziennikarzowi, że my, Telegram, jesteśmy w zmowie.
A kiedy zapytano go, z kim, odpowiedział: „Dobrze wiecie z kim”. Właściwie nawiązując do Prokuratury Europejskiej i sugerując to, choć nie powiedział tego wprost. Tak więc postrzega on Prokuraturę Europejską jako część politycznego spisku przeciwko niemu i jego rządowi.
A mianowanie Iwana Turudicia prokuratorem generalnym, człowieka publicznie znanego jako człowiek HDZ, to część odpowiedzi Plenkovicia na to, jak to postrzega, jako polityczny spisek przeciwko niemu.
I dlatego HDZ, czyli partia rządząca, mianowała prokuratorem generalnym człowieka, który publicznie i otwarcie kwestionuje, czy w ogóle potrzebujemy Prokuratury Europejskiej w Chorwacji.
Filip Raunić: Jasminie, jak twoim zdaniem postrzega to chorwacka opinia publiczna? Kto cieszy się zaufaniem, Prokuratura Europejska czy chorwacki prokurator generalny?
Jasmin Klarić: Prokuratura Europejska. Wydaje się, że Prokuratura Europejska jest jedyną instytucją, poza może Kościołem czy wojskiem, której większość Chorwatów teraz ufa.
To rezultat dziesięciu lat rządów Plenkovicia w Chorwacji.
Nikt już nie wierzy chorwackim instytucjom, ponieważ wszystkie są pod kontrolą polityczną.
A Prokuratura Europejska jest postrzegana jako ktoś, kto przynajmniej próbuje wykryć korupcję na wysokim szczeblu, bo wiesz, w Chorwacji korupcja jest obecnie prawdopodobnie największym problemem. To szaleństwo, jak bardzo wszystko jest teraz skorumpowane.
Filip Raunić: Doro, a teraz przechodzimy do sedna, do historii, która łączy to wszystko w całość. Pytanie jest proste. Kto decyduje, gdy Prokuratura Europejska i chorwacka prokuratura nie zgadzają się co do tego, kto powinien prowadzić sprawę?"
Dora Kršul: Więc kiedy pojawia się spór kompetencyjny, czyli gdy zarówno prokuratura krajowa, jak i Prokuratura Europejska roszczą sobie prawo do tej samej sprawy, zgodnie z ustawą lub chorwackim prawem dotyczącym wdrażania rozporządzenia o Prokuraturze Europejskiej w Chorwacji, decyzję podejmuje prokurator generalny.
Filip Raunić: Ta-da-da-da.
Dora Kršul: Którym jest, w naszym przypadku, już wspomniany Ivan Turudić.
Filip Raunić:,Wow. Zatrzymajmy się na chwilę. On więc tkwi w tym sporze, w tym konflikcie, a jednocześnie jest sędzią. Wow.
Dora Kršul:Tak. Więc on, on, on właściwie decyduje we własnej sprawie. I to jest naprawdę problematyczne.
Filip Raunić: Sędzia i ława przysięgłych.
Dora Kršul: Cóż, interesujące w tej sprawie jest to, że druga strona, czyli w naszym przypadku Prokuratura Europejska, nie ma prawa odwołać się od jego decyzji w sprawie sporu o właściwość, ani nie może jej zaskarżyć w żadnej instancji czy sądzie.
Z tego, co wiemy z praktyki, kiedy prokurator generalny przejął sprawę Beroša od Prokuratury Europejskiej, zobaczyliśmy, że może to zrobić nawet bez zwracania się o oświadczenie czy wyjaśnienie do drugiej strony, czyli Prokuratury Europejskiej.
Więc, po prostu przyszedł tutaj i przejął sprawę od Prokuratury Europejskiej, nawet o nic ich nie pytając, bez żadnej możliwości zakwestionowania jego decyzji. Zatem tylko to, co on mówi, jest ostateczne. To wszystko.
Filip Raunić: To wszystko. Ale teraz przechodzimy do bardzo interesującego rozwoju sytuacji, ponieważ Andrej Plenković był uważany za ulubieńca Unii Europejskiej, za człowieka z wielkimi europejskimi koneksjami, z wielkimi wpływami w Komisji Europejskiej. Ale, cóż, nastąpił pewien rozwój sytuacji w tej konkretnej sprawie dotyczącej konfliktu kompetencji.
Dora Kršul: Tak. To znaczy, może warto dodać, że Chorwacja nie jest jedynym państwem członkowskim Unii Europejskiej, które daje prokuratorowi generalnemu możliwość rozstrzygania sporów o właściwość.
Filip Raunić: Możliwość.
Dora Kršul: Oprócz Chorwacji, czternaście innych państw członkowskich Unii Europejskiej stosuje model, w którym prokurator generalny jest odpowiedzialny za rozstrzyganie wszelkich potencjalnych sporów o właściwość.
I taka interpretacja rozporządzenia o Prokuraturze Europejskiej jest teraz przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej, po tym, jak kwestię tę podniosła opozycja parlamentarna w Chorwacji.
Cóż, co ciekawe, tak jak wspomniałaś, Jasminie, w trakcie tego postępowania Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zwrócił się między innymi o stanowisko do Komisji Europejskiej.
A Komisja stwierdziła, że prokurator generalny nie może być uznany za bezstronny organ sądowy ani sąd, oczywiście, oraz że kraje z takim rozwiązaniem, w tym Chorwacja, naruszają rozporządzenie, czyli rozporządzenie o Prokuraturze Europejskiej.
„A teraz właściwie czekamy na ostateczny wyrok Trybunału w Luksemburgu, a ten wyrok ostatecznie wpłynie na stosowanie samego rozporządzenia we wszystkich państwach członkowskich.
Filip Raunić: Posłuchajmy teraz o doświadczeniach z Prokuraturą Europejską w Polsce. Materiał przygotowała nasza koleżanka z OKO.press, Anna Wójcik.
Cześć, tu Anna Wójcik, OKO.press, Polska. Polska jest stosunkowo nowym członkiem Prokuratury Europejskiej.
Udział w Prokuraturze Europejskiej jest dobrowolny, a poprzedni rząd Prawa i Sprawiedliwości był sceptyczny wobec dalszej integracji europejskiej. Odmówił przystąpienia do Prokuratury Europejskiej, gdy ta instytucja powstawała. Zmieniło się to po wyborach parlamentarnych w 2023 roku.
Jedną z pierwszych decyzji nowego ministra sprawiedliwości było rozpoczęcie procesu przystąpienia do Prokuratury Europejskiej. Był to również ważny sygnał polityczny.
Pomogło to przekonać Komisję Europejską i inne państwa członkowskie, że Polska poważnie traktuje przywracanie praworządności. W kolejnych miesiącach odblokowano ponad siedemdziesiąt miliardów z funduszy spójności oraz prawie sześćdziesiąt miliardów euro z Funduszu Odbudowy po pandemii, które były wstrzymane z powodu obaw o praworządność.
Unia Europejska zamknęła również procedurę z artykułu 7 wobec Polski, która trwała od 2017 roku.
Formalnie Polska przystąpiła do Prokuratury Europejskiej 1 czerwca 2024 roku, dwa lata temu, stając się jednym z ostatnich państw członkowskich Unii Europejskiej, które to zrobiły. W praktyce jednak instytucja ta rozpoczęła działalność w Polsce dopiero w styczniu 2025 roku, po objęciu urzędu przez polskiego prokuratora europejskiego. Obecnie 14 europejskich prokuratorów delegowanych pracuje w czterech biurach w Warszawie, Katowicach, Gdańsku i Lublinie.
Docelowo ma ich być 24.
Choć instytucja jest wciąż bardzo młoda, prowadzi już ponad 19 postępowań, a kilka z tych spraw przyciągnęło znaczną uwagę opinii publicznej.
Na przykład jedna z nich dotyczy domniemanych nadużyć w rządowym programie Czyste Powietrze, który zapewnia dotacje na wymianę systemów grzewczych i poprawę efektywności energetycznej w domach.
To bardzo ważne w Polsce, gdzie zanieczyszczenie powietrza pozostaje poważnym problemem, a wiele gospodarstw domowych wciąż ogrzewa się węglem. Prokuratura Europejska bada również domniemaną zmowę przetargową przy zakupie tramwajów dla Metropolii Górnośląsko-Zagłębiowskiej oraz oszustwa celne przy imporcie z Chin.
Ostatnio europejska prokurator generalna, Laura Kövesi, zwróciła się do polskiego parlamentu o uchylenie immunitetu jednemu z posłów obecnej koalicji rządzącej w związku z trwającym śledztwem dotyczącym zmowy przetargowej przy zakupie tramwajów.
Jak dotąd nie było żadnych aktów oskarżenia ani wyroków sądowych w sprawach Prokuratury Europejskiej w Polsce. Nie jest to jednak zaskakujące, ponieważ instytucja ta dopiero niedawno rozpoczęła swoją pracę.
Jej znaczenie w nadchodzących latach prawdopodobnie wzrośnie. Polska jest jednym z największych beneficjentów funduszy unijnych. Otrzymała rekordowe kwoty z budżetu Unii Europejskiej i musiała bardzo szybko wydać środki z funduszu odbudowy po ich odblokowaniu. Polska skorzysta również z nowych unijnych instrumentów obronnych, takich jak program SAFE.
Wszystko to oznacza, że ochrona interesów finansowych Unii Europejskiej staje się coraz ważniejsza, a to właśnie rola Prokuratury Europejskiej. Myślę więc, że w nadchodzących latach możemy spodziewać się wzrostu jej widoczności i znaczenia w Polsce.
Filip Raunić:” Dziękuję, Anno. Przenieśmy się teraz na Łotwę, gdzie materiał o Prokuraturze Europejskiej przygotował nasz kolega z telewizji TVNET, Andris Timofejevs.
Dzień dobry, nazywam się Andris Timofejevs i jestem dziennikarzem grupy TVNET. Prokuratura Europejska rozpoczęła działalność na Łotwie 1 czerwca 2021 roku, wraz z innymi krajami Unii Europejskiej. Prokuratura Europejska zajmuje się sprawami karnymi dotyczącymi ochrony interesów finansowych Unii Europejskiej.
Innymi słowy, bada przestępstwa przeciwko budżetowi Unii Europejskiej. Prokuratura Europejska z pewnością nie jest najczęstszym skrótem, z jakim spotykamy się w łotewskich wiadomościach. Mówię to jako były redaktor wiadomości, ale w ciągu ostatnich trzech miesięcy stał się on coraz bardziej znany z dość niefortunnych powodów.
Wiosną 2026 roku łotewska policja państwowa w ramach postępowania karnego wszczętego przez Prokuraturę Europejską zatrzymała 21 osób, w tym urzędników państwowych podejrzanych o oszustwa przy przetargach w instytucjach państwowych w dziedzinie technologii informatycznych na kwotę półtora miliona euro.
Sprawę karną wszczęto pod koniec ubiegłego roku i zakwalifikowano ją z artykułów kodeksu karnego dotyczących oszustw na wielką skalę popełnionych przez zorganizowaną grupę oraz prania brudnych pieniędzy na wielką skalę przez zorganizowaną grupę.
Śledztwo wykazało, że zorganizowana grupa osób zawarła nielegalne porozumienie, by z góry ustalić wykonawców zamówień publicznych w co najmniej sześciu projektach finansowanych z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego o łącznej wartości do półtora miliona euro.
Prokuratura Europejska wskazała również na możliwe zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego, gdyż niektóre z projektów mogły dotyczyć wyborów i procedur demokratycznych.
Na przykład jedna z firm zamieszanych w skandal związany z zamówieniami informatycznymi pracowała nad systemem skanowania kart do głosowania używanym podczas wyborów.
A do końca 2025 roku Prokuratura Europejska prowadziła na Łotwie 55 spraw, w których szacowane szkody wyniosły około 270 milionów euro.
Filip Raunić: Dziękuję bardzo. Musimy jeszcze przekazać naszym słuchaczom jedną informację, Jasminie. Czworo oskarżonych w sprawie Beroša, o której mówiliśmy na początku, przyznało się do winy i trafi do więzienia. A co z samym Vilim Berošem? Gdzie on teraz jest?
Jasmin Klarić: Żyje mu się najlepiej.
Spędził kilka miesięcy w więzieniu. Kiedy wychodził, miał ze sobą książkę „Factfulness” nieżyjącego już Hansa Roslinga, sugerując, że nie wszystko wygląda tak, jak się na pierwszy rzut oka wydaje.
Próbując być może zasugerować, że jest niewinny. W międzyczasie, cóż, w przypadku innych, jak wspomniałeś, inni przyznali się do winy. Więc Beroš czeka na proces.
Ale przez pierwszy rok po aresztowaniu otrzymywał bardzo ładną pensję, pensję ministra, sześć miesięcy pełnej pensji ministra, a potem sześć miesięcy połowy pensji ministra.
To w Chorwacji dużo. A potem nie musiał się już martwić o pieniądze, pracę ani o nic innego, bo został zatrudniony.
Wygrał publiczny konkurs na stanowisko neurologa w szpitalu, który, jak twierdzą śledczy, okradał. A teraz tam pracuje.
I oczywiście szpitalem kierują ludzie z partii rządzącej.
Są są wybierani przez partię rządzącą. I to jest być może istotna informacja, bo wygląda na to, że ktoś próbuje zapewnić Berošowi komfort i ułatwić mu życie, żeby nie musiał myśleć, że dzieje się coś strasznego, rozumiesz.
I myślę, że ten proces potrwa około 15 lat i że dostanie jakąś niewielką karę, a wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie.
Filip Raunić: Dziękuję wam i dziękuję za uwagę. Bądźcie z nami co tydzień, by słuchać nowych odcinków podcastu Lens EU, w którym przybliżamy tematy i wydarzenia kształtujące codzienne życie obywateli Europy.
Jeśli wolisz czytać niż słuchać, zasubskrybuj nasz newsletter LensEU. Znajdziesz w nim informacje na tematy europejskie z pięciu krajów biorących udział w projekcie.
Jesteśmy obywatelskim narzędziem kontroli władzy. Obecnej i każdej następnej. Sięgamy do korzeni dziennikarstwa – do prawdy. Podajemy tylko sprawdzone, wiarygodne informacje. Piszemy rzeczowo, odwołując się do danych liczbowych i opinii ekspertów. Tworzymy miejsce godne zaufania – Redakcja OKO.press
Jesteśmy obywatelskim narzędziem kontroli władzy. Obecnej i każdej następnej. Sięgamy do korzeni dziennikarstwa – do prawdy. Podajemy tylko sprawdzone, wiarygodne informacje. Piszemy rzeczowo, odwołując się do danych liczbowych i opinii ekspertów. Tworzymy miejsce godne zaufania – Redakcja OKO.press
Komentarze