Zadośćuczynienie sędzi Beacie Morawiec zasądził ETPCz, który orzekł, że jej zawieszenie za czasów PiS było nielegalne i było częscią strategii zastraszania sędziów. Morawiec zawiesił neo-sędzia SN Adam Tomczyński z Izby Dyscyplinarnej. Ale zapłaci za to państwo, czyli obywatele.
To ważny wyrok, bo Europejski Trybunał Praw Człowieka w mocnych słowach ocenił działania wobec sędziów byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i jego ludzi.
Trybunał orzekł, że za władzy PiS podejmowano działania w celu uciszenia sędziów, którzy krytykowali „reformy” Ziobry. Prześladowanie tych sędziów miało wywrzeć efekt mrożący na pozostałych sędziów. A używano do tego prokuratury i nielegalnej Izby Dyscyplinarnej, które były obsadzone przez władzę PiS. Trybunał wręcz stwierdził, że za władzy PiS była strategia zastraszania sędziów.
Taki wyrok ETPCz wydał 5 lutego 2026 roku na kanwie skargi sędzi Beaty Morawiec z Sądu Okręgowego w Krakowie (na zdjęciu u góry). Była ona ważną osobą w środowisku sędziów broniących wolnych sądów.
Morawiec to członkini starej, legalnej KRS, którą PiS, łamiąc Konstytucję, rozwiązał w trakcie kadencji. To była prezeska krakowskiego sądu, którą ówczesny minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro odwołał w ramach ogólnopolskich czystek w sądach na stanowiskach prezesów. Morawiec za władzy PiS była też prezeską stowarzyszenia sędziów Themis, które twardo broniło praworządności i ostro krytykowało działania oraz „reformy” Ziobry.
Dlatego trafiła na celownik władzy PiS. W efekcie Prokuratura Krajowa chciała jej postawić absurdalne i motywowane politycznie zarzuty karne. Była też atakowana przez Ziobrę i prawicowe media.
W październiku 2020 roku nielegalna Izba Dyscyplinarna uchyliła jej immunitet. Jednocześnie zawiesiła ją w obowiązkach służbowych i obniżyła jej pensję o 50 procent. Morawiec była drugim polskim sędzią, zawieszonym w związku z krytyką władzy. To była decyzja neo-sędziego SN Adama Tomczyńskiego, który wcześniej znany był z wypowiedzi popierających PiS. Obecnie jest w stanie spoczynku i pobiera wysoką emeryturę.
Sędzia była zawieszona 8 miesięcy. Jej zawieszenie uchyliła w czerwcu 2021 roku II instancja Izby Dyscyplinarnej, bo nawet ona nie uwierzyła w zarzuty prokuratury. Później śledztwo wobec Morawiec umorzono. Ale do dziś prawica atakuje ją tymi absurdalnymi podejrzeniami. Więcej piszemy o tym dalej.
Skarga Morawiec na Polskę do ETPCz dotyczyła jej zawieszenia. Trybunał uznał jej argumenty. I orzekł, że Polska naruszyła przepisy Europejskiej Konwencji Praw Człowieka:
Trybunał przyznał jej rację. Orzekł, że „reformy” Ziobry miały osłabić niezależność sądów. Postępowanie zainicjowane przez prokuraturę i decyzja nielegalnej Izby miały ją uciszyć. Była to ukryta sankcja za korzystanie z prawa do wolności wypowiedzi. Trybunał uznał, że jest związek pomiędzy jej krytyką „reform” Ziobry a zawieszeniem jej przez nielegalną Izbą.
Tym bardziej że jej immunitet uchylono po tym, jak złożyła pozew przeciwko Ziobrze. Trybunał w wyroku podkreślił, że działania w celu uchylenia immunitetu były spowodowane poglądami Morawiec i jej krytyką, którą wyrażała w ramach obowiązków służbowych. Trybunał uznał też, że te działania miały wywrzeć efekt mrożący na całe środowisko sędziowskie i były elementem strategii zastraszania.
ETPCz w wyroku ws. sędzi Morawiec powołał się na wydane wcześniej wyroki Trybunału ws. sędziów Pawła Juszczyszyna i Igora Tulei, którzy też byli zawieszeni przez nielegalną Izbę. Powołał się też na swoje wyroki ws. Reczkowicz i Grzęda, w których podważono status neo-KRS i jej nominacji dla neo-sędziów SN.
Pełnomocnikami sędzi Morawiec w Trybunale byli adwokaci Sylwia Gregorczyk-Abram i Michał Wawrykiewicz.
Z powodu naruszenia przez nielegalną Izbę Dyscyplinarną praw sędzi Morawiec ETPCz zasądził dla niej 21 tysięcy euro zadośćuczynienia i 6 tysięcy euro jako zwrot kosztów sądowych. Czyli Polska za decyzję neo-sędziego SN Adama Tomczyńskiego z nielegalnej Izby Dyscyplinarnej, który bezprawnie uchylił sędzi Morawiec immunitet w I instancji, zapłaci teraz 114 tysięcy złotych.
Zostanie to wypłacone z budżetu państwa, na który składają się wszyscy obywatele. MSZ, który reprezentuje Polskę przed ETPCz, może jednak wystąpić z regresem wobec Tomczyńskiego o zwrot tych środków.
Ponadto sędzia Morawiec może pozwać go o naruszenie dóbr osobistych oraz zadośćuczynienie. Zrobił to już sędzia Paweł Juszczyszyn, który pozwał skład orzekający tej Izby, który bezprawnie zawiesił go w styczniu 2020 roku. Chodzi o Adama Tomczyńskiego i Ryszarda Witkowskiego, który nadal orzeka w Izbie Karnej.
Sędzia sumie pozwał aż 9 osób — w tym Zbigniewa Ziobrę — które odpowiadają za represje wobec niego za czasów PiS. Żąda od nich 1 miliona złotych zadośćuczynienia.
Podobny pozew za bezprawne zawieszenie wobec składu orzekającego z nielegalnej Izby złożył sędzia Igor Tuleya. On został zawieszony w listopadzie 2020 roku, uchylono mu też immunitet. I za to pozwał Konrada Wytrykowskiego (obecnie w stanie spoczynku) i Piotra Niedzielaka (zmarł po złożeniu pozwu). W sumie Tuleya pozwał o 1 milion złotych aż 12 osób, w tym Zbigniewa Ziobrę.
OKO.press zapytało sędzię Beatę Morawiec o komentarz do wyroku ETPCz. Mówi nam: „Cieszę się bardzo. Młyny sprawiedliwości ETPCz mielą powoli, ale mielą. Na wyrok czekałam 5 lat”. Dodaje: „Mam satysfakcję, bo wyrok potwierdza, że dobrze postępowałam. Tak powinni postępować sędziowie”.
I dalej: „Nie skarżyłam do ETPCz państwa, tylko walczyłam o zasady. Chciałam, by ETPCz potwierdził, że to, co robiliśmy dla obrony niezależności sądów, było zasadne i zgodne z prawem UE i polskim”.
Czy dziś z perspektywy czasu, wiedząc, jak ją atakowano, postąpiłaby tak samo? Morawiec: „Łatwo nie było, swoje przeżyłam. Ale nie żałuję, mimo represji. Tak należało postąpić, walczyć o praworządność. I nie bać się mówić prawdy i sprzeciwiać się złym zmianom”.
Przypomnijmy. Beata Morawiec to doświadczona sędzia karnistka z Sądu Okręgowego w Krakowie, z 40-letnim stażem. Była też prezeską tego sądu, którą w 2018 roku w trakcie ogólnopolskich czystek w sądach i w atmosferze podejrzeń, odwołał minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.
Za to Morawiec wytoczyła ministrowi proces cywilny. Bo w komunikacie ministerstwa jej odwołanie zestawiono z odwołaniem dyrektorów małopolskich sądów, wobec których prokuratura prowadziła śledztwo. Chodziło o nieprawidłowości w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie. Ten komunikat oczerniał sędzię.
Sędzia Morawiec ten proces prawomocnie wygrała. Ale po wygranych wyborach prezydenckich przez Karola Nawrockiego wyrok ten uchylili neo-sędziowie SN.
Morawiec była też szefową stowarzyszenia sędziów Themis, które obok większego stowarzyszenia Iustitia broniło wolnych sądów. Choć do Themis należy ok. 200 sędziów — do Iustitii kilka tysięcy — to było równie bardzo aktywne na polu obrony praworządności. Oba stowarzyszenia były krytyczne wobec „reform” ministra Ziobry w wymiarze sprawiedliwości.
Do Themis należeli m.in. tacy sędziowie krakowscy jak Waldemar Żurek, jeden z symboli wolnych sądów (obecnie minister sprawiedliwości), sędziowie Dariusz Mazur (obecnie wiceminister sprawiedliwości), Maciej Czajka, sędzia Maciej Ferek zawieszony przez nielegalną Izbę Dyscyplinarną za stosowanie wyroków TSUE i ETPCz, Anna Głowacka (też próbowano ją zawiesić), Dominik Czeszkiewicz z Suwałk.
Uderzenie w to środowisko i w jego szefową sprawą korupcyjną nie było więc przypadkowe. Ale od początku sprawa wyglądała na niewiarygodną i naciąganą. Miała też cechy polityczne.
Morawiec była ścigana przez wydział spraw wewnętrznych Prokuratury Krajowej. PiS powołał go do ścigania sędziów i prokuratorów. To ten wydział wystąpił do nielegalnej Izby Dyscyplinarnej z wnioskiem o uchylenie immunitetu Morawiec.
Prokuratura Krajowa chciała jej postawić dwa zarzuty karne. Zarzucała jej rzekome przyjęcie w 2012 roku telefonu od dilera telefonów komórkowych, w zamian za wydanie korzystnego wyroku. Zdaniem prokuratury wieloletnia sędzia miała przekreślić cały swój dorobek życiowy, sprzedając się za telefon. Sędzię obciążał m.in. diler telefonów, który sam miał problemy z prawem i był podejrzanym. Potem sąd podważył wiarygodność jego zeznań.
Kolejny zarzut dotyczył tego, że sędzia w 2013 roku miała przyjąć 5 tys. zł wynagrodzenia za sporządzenie przed laty opinii dla sądu. Zdaniem prokuratury opinia jednak nie powstała. Sędzia od początku zaprzeczała temu. Co potwierdzała prywatna ekspertyza.
W związku z tą sprawą prokuratura weszła do domu Morawiec, zabierając jej komputer. A po upadku władzy PiS okazało się, że CBA inwigilowało jej telefon Pegasusem. Dzięki temu służby PiS miały dostęp do całej jej korespondencji z sędziami zaangażowanymi w obronę praworządności w Polsce. Morawiec był jednym z dwóch polskich sędziów inwigilowanych Pegasusem.
Na podstawie takich „dowodów” neo-sędzia Adam Tomczyński uchylił sędzi immunitet, co potem uchyliła Izba Dyscyplinarna II instancji. W efekcie prokuratura umorzyła potem ściganie sędzi. Ale przez te zarzuty atakowana była ona w prawicowych mediach.
Na ściganie sędzi Morawiec miał wpływ pozew, jaki złożyła przeciwko ministrowi sprawiedliwości, za oczerniający komunikat resortu, po jej odwołaniu z funkcji prezeski sądu. Co potwierdził teraz ETPCz. Co ważne osoby, które obciążały ją swoimi zeznaniami, złożyły je w prokuraturze już po złożeniu pozwu przeciwko ministrowi.
Sędzia wygrała z Ziobrą proces cywilny. Najpierw w 2019 roku Sąd Okręgowy w Warszawie, a potem w 2021 roku Sąd Apelacyjny w Krakowie nakazały ministrowi przeproszenie Morawiec. To była porażka Zbigniewa Ziobry, która odbiła się echem w Polsce.
Za władzy PiS sędzia Morawiec została też karnie przeniesiona do innego wydziału w sądzie. To była decyzja ówczesnej prezeski Sądu Okręgowego w Krakowie Dagmary Pawełczyk-Woickiej, obecnej przewodniczącej neo-KRS. To była szkolna koleżanka Ziobry. To ona zastąpiła na stanowisku prezesa sądu odwołaną przez Ziobrę w 2018 roku Morawiec.
Izba Dyscyplinarna została przez PiS zlikwidowana w 2022 roku. To był skutek podważenia jej legalności przez TSUE i ETPCz. Zastąpiła ją Izba Odpowiedzialności SN, która też jest podważana. Bo są w niej neo-sędziowie SN i cały jej skład wyznaczyli politycy. Jej legalność też zbada TSUE i ETPCz.
Ministerstwo sprawiedliwości do dziś nie przeprosiło sędzi Morawiec za oczerniający ją komunikat z 2018 roku. Nie przeproszono jej też po upadku władzy PiS. Nie zrobił tego minister sprawiedliwości Adam Bodnar, który obiecał wycofać z SN skargę kasacyjną poprzednika na prawomocny wyrok zasądzający przeprosiny. Ale nie wycofał.
Dopiero po uchyleniu wyroku przez neo-sędziów SN wycofał on z sądu apelacyjnego odwołanie Ziobry od wyroku I instancji. Sąd apelacyjny do dziś nie zamknął tej sprawy. Jeśli to zrobi, wyrok sądu I instancji nakazujący przeprosiny uprawomocni się.
Sędzię Morawiec, nie czekając na ruch sądu apelacyjnego, może przeprosić obecny minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Zna on sędzię Morawiec z krakowskiego sądu i z Themis. Razem też bronili sądów przed Ziobrą.
Sądownictwo
Zbigniew Ziobro
Waldemar Żurek
Krajowa Rada Sądownictwa
Ministerstwo Sprawiedliwości
Prokuratura Krajowa
Sąd Najwyższy
Europejski Trybunał Praw Człowieka
Izba Dyscyplinarna
praworządność
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Komentarze