Prawa autorskie: Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.plDawid Zuchowicz / Ag...
02 listopada 2022

Sensacyjny wyciek: Morawiecki planował dymisję Ziobry. Wyjaśniamy, jak czytać ujawniony e-mail

Portal Poufna Rozmowa opublikował treść wiadomości wysłanej z konta Mateusza Morawieckiego. Wynika z niej, że we wrześniu 2020 roku premier dążył do wyrzucenia z rządu Zbigniewa Ziobry. Wyjaśniamy, co się wtedy działo i jaki jest kontekst tej informacji

Ostatni przeciek opublikowany przez serwis Poufna Rozmowa (strona została zablokowana w Polsce, dlatego nie podajemy linka) jest sensacyjny i dotyczy kryzysu rządowego z września 2020 roku, wywołanego dwoma ustawami: piątką dla zwierząt i tzw. ustawą bezkarnościową (co się wtedy działo, wyjaśniamy w dalszej części tekstu). Z treści przecieku wynika, że Mateusz Morawiecki planował wówczas dymisję Zbigniewa Ziobry i szukał argumentów, żeby przekonać do tego kierownictwo PiS.

Portal Poufna Rozmowa publikuje regularnie e-maile wykradzione z prywatnej skrzynki b. szefa Kancelarii Premiera Michała Dworczyka. Treść wiadomości jest publikowana w formie zrzutów z ekranu, a co do ich prawdziwości nie możemy mieć absolutnej pewności. Sam Dworczyk twierdzi, że część przecieków jest prawdziwa, ale część zmanipulowano, lub wprost sfabrykowano. Jednak prawdziwość wielu maili została w przeszłości z całą pewnością potwierdzona.

Warto mimo to pamiętać, żeby podchodzić do nich z ostrożnością: wiadomości nie da się w stu procentach zweryfikować, choć treści w nich zawarte, koincydencje czasowe i związek z wydarzeniami, które rzeczywiście miały miejsce, sprawiają, że brzmią wiarygodnie.

Oto treść e-maila (zachowujemy pisownię oryginalną, dla czytelności poprawiliśmy interpunkcję i dodaliśmy wyjaśnienia od redakcji):

Mail z 23 września 2020 roku, z godz. 12:05, wysłany przez użytkownika „Mateusz Morawiecki” do: Izabeli Antos, Krzystofa Kubówa, Mariusza Chłopika, Michała Dworczyka, Piotra Mullera, Tomasza Fila, Anny Waler Wójcik, Tomasza Matyni.

Tytuł: Potrzebuję więcej takich analiz i bóllet pointów przed jutrzejszym Pkp (Prezydium Komitetu Politycznego PiS – przyp. red.)

Treść: Uważam, że pójście na wybory w tym momencie byłoby błędem – za duże ryzyko wyniku poniżej 50% mandatów.

Taki wynik, to wielka koalicja antyPiS-SolPol (Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry – przyp. red.) nie wejdzie, ale my będziemy poniżej 231 (mandatów - przyp. red.). Konfederacja się z nami nie dogada, dużo szybciej wejdą w taktyczny sojusz z lewicą, żeby nas zniszczyć.

Dalsze rządzenie w warunkach mniejszościowych jest trudne, ale nie niemożliwe. W warunkach kryzysu to dodatkowy argument, że pewne sprawy nie idą, bo przeszkadza nam opozycja i nielojalny Ziobro.

Ryzyko, że w obecnym sejmie zmontowana zostanie wielka koalicja antyPiS, zdolna do konstruktywnego votum nieufności, jest wg mnie małe. ZZ (Zbigniew Ziobro – przyp. red.) jest cyniczny i gotów działać przeciwko nam, ale w obecnym Sejmie nie przyłączy się do takiej koalicji, bo to przekreśliłoby go na zawsze w prawicowym elektoracie.

Należy to wykorzystywać i co jakiś czas wychodzić z inicjatywami ideowymi, które ZZ będzie trudno odrzucać.

Jednocześnie ostra presja na posłów SolPolu, aby jeden po drugim przechodzili do nas, tak samo w samorządach.

Nie znam szczegółów co do rozmów z PSL, ale zakładam, że jeśli podzielimy się z nimi władzą w samorządach, oni mogą być gotowi, żeby rozważyć wejście w koalicję. W zamian za lokalne koalicje w 14-15 sejmikach oraz w powiatach – czemu nie.

Co do MS (Ministerstwa Sprawiedliwości – przyp. Red.), to pewnie nie jest wielkie odkrycie, ale żeby SolPol nie wyrósł nam po prawej stronie, sami potrzebujemy teraz lepszego i mocniejszego Ziobry.

Nowy MS powinien mówić (i działać) na początku jeszcze bardziej zdecydowanie, pokazując, że ZZ wbrew wizerunkowi, który kreował, nie zrobił przez 5 lat w zasadzie nic konkretnego (poza wzniecaniem konfliktu).

Po odebraniu ZZ kontroli nad prokuraturą, trzeba też ostro wziąć się za finanse SolPolu. Choćby po to, by część jego posłów była gotowa popierać nas w głosowaniach / przystąpić do PiS, nawet jeśli ze strachu.

To też będzie argument dla wyborcy centrum – że nie ma dla nas świętych krów i rozliczamy „swoich” z pełną surowością.

W załączeniu dodatkowa ciekawostka o tym, kto został ostatnio awans w prokuraturze

Tutaj opublikowany fragment e-maila się urywa, choć wyraźnie ma jeszcze dalszą część

E-mail Morawieckiego: analiza treści

Przełóżmy najważniejsze punkty maila Morawieckiego z języka politycznego na język polski.

Z kontekstu wynika, że twórcą treści maila nie jest raczej premier Morawiecki, bardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz, w którym premier wkleja współpracownikom treść analizy kogoś innego, jako modelowy przykład argumentów i planu działania, jakich potrzebuje na spotkanie ze ścisłym kierownictwem PiS, żeby po pierwsze, przekonać je do dymisji Ziobry i po drugie, odwieść od pomysłu przyspieszonych wyborów.

W mailu pada propozycja, żeby po wyrzuceniu Ziobry rząd PiS był na początku mniejszościowy, a później trwał w trzech scenariuszach:

  • rządu mniejszościowego, szukającego doraźnie poparcia w Sejmie dla swoich ustaw,
  • rządu większościowego z PSL, który miałby przystąpić do koalicji w zamian za oddanie ludowcom części łupów politycznych w samorządach.
  • rządu większościowego po przejęciu – szantażem lub siłą argumentów – większości posłów Solidarnej Polski. W mailu zawarta jest bezpośrednia propozycja wykorzystania prokuratury do celów politycznych. Śledczy mieliby na polityczne polecenie wszcząć postępowania uderzające w polityków Solidarnej Polski, żeby część z nich zdyskredytować w oczach opinii publicznej, a część zastraszyć (o tym szczegółowo w dalszej części tekstu).

Pośrednio z treści maila wynika też świadomość przynajmniej części obozu władzy, że jeden ze sztandarowych projektów PiS od 2015 roku, czyli tzw. reforma sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, to projekt wydmuszka, który nie niesie za sobą żadnych realnych zmian, a służy jedynie do walki politycznej.

E-mail Morawieckiego: kiedy powstawał i jak go czytać

Mail został wysłany w apogeum kryzysu rządowego, związanego z dwoma ustawami: piątką dla zwierząt – ustawą m.in. zakazującą hodowli zwierząt na futra, która wywoływała sprzeciw sporej części PiS i wyborców na wsi – oraz tzw. ustawą bezkarnościową, która de facto miała zapewnić urzędnikom rządowym, w tym premierowi Morawieckiemu, nietykalność w związku z decyzjami podjętymi podczas pierwszej fali pandemii koronawirusa wiosną 2020 roku.

Zbigniew Ziobro zapowiedział, że jego partia nie zagłosuje za żadną z wymienionych ustaw, koalicja Zjednoczonej Prawicy zawisła na włosku.

21 września 2020 roku, dwa dni przed mailem Morawieckiego, na Nowogrodzkiej odbyła się trzygodzinna narada z udziałem kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości. Obecni byli m.in. Mateusz Morawiecki, Ryszard Terlecki, Jacek Sasin, Krzysztof Sobolewski, a także Beata Szydło, której nie było podczas wcześniejszych rozmów, a była uznawana za stronniczkę Zbigniewa Ziobry.

Jedyne oficjalne stanowisko po spotkaniu opublikowała na Twitterze Anita Czerwińska, ówczesna rzeczniczka PiS: „Podjęto decyzje o zdecydowanych rozstrzygnięciach. O szczegółach poinformujemy w stosownym czasie”.

Czas był potrzebny na „rozmowę ostatniej szansy” Kaczyńskiego z Ziobrą, na której minister sprawiedliwości miał usłyszeć „twarde warunki”. Rozmowa odbyła się tego samego dnia późnym wieczorem, a Ziobro miał usłyszeć dwa podstawowe warunki pozostania w rządzie i koalicji:

  • Solidarna Polska miałaby wycofać swoje weto dla ustawy futerkowej i poprzeć ją po powrocie z Senatu, gdzie – uwaga! – mają zostać do niej wprowadzone istotne poprawki;
  • Ziobro miałby również poprzeć ustawę o bezkarności, ale również w zmienionym kształcie;
Warunki nie były zbyt stanowcze, ale rozmowy trwały. Jak wskazuje mail Morawieckiego, w łonie samego PiS nie było zgody, czy dojść z Ziobrą do porozumienia, czy wyrzucić go z rządu.

Dwa dni później, w środę 23 września 2020, pięć godzin po mailu Morawieckiego do współpracowników, rzeczniczka PiS wydała kolejny komunikat: „Piłka jest cały czas po stronie Solidarnej Polski i wszystko zależy od ich decyzji. Prawo i Sprawiedliwość jest gotowe na wszelkie scenariusze, zależy nam na współpracy, aby móc realizować program, ale musi to być współpraca konstruktywna”.

W tzw. międzyczasie do opinii publicznej docierały sygnały o tym, jakie haki mają na siebie nawzajem koalicjanci. W OKO.press pisaliśmy m.in.: „Wśród znajomych premiera Mateusza Morawieckiego pojawiają się plotki o tym, że śledczy z Wrocławia analizują drobiazgowo jego interesy. Mówi się m.in. o przeszłości Morawieckiego na stanowisku prezesa banku oraz o transakcji zakupu ziemi pod Wrocławiem”.

Ostatecznie do przesilenia doszło 24 września 2020 roku, a panowie Ziobro i Kaczyński mieli ostatecznie uzgodnić na nim warunki porozumienia. Tego dnia o godz. 21:30 bliski władzy portal braci Karnowskich informował: „NASZ NEWS. Konflikt w Zjednoczonej Prawicy zakończony!”. Co prawda niespełna dwie godziny później, o 23:20, wPolityce opublikowało tekst o tytule: „TYLKO U NAS. Źródło: Jest bliżej niż było, ale to nie koniec”, ale na tym etapie sporów w obozie władzy to był koniec:

Ziobro wygrał, sporne ustawy odłożono do lamusa, opcja premiera Morawieckiego przegrała.

Przypomnijmy, że we wrześniu 2020 roku byliśmy jeszcze przed tragicznymi w skutkach drugą i trzecią falą pandemii koronawirusa oraz przed decyzją Trybunału Julii Przyłębskiej, który de facto zakazał w Polsce aborcji, co wywołało demonstracje sprzeciwu na bezprecedensową w Polsce skalę.

We wrześniu 2020 roku PiS był też bardzo silny sondażowo, pomiary z tamtego czasu wyglądają z dzisiejszej perspektywy jak political-fiction:

  • w badaniu IBRiS z 4-5 września 2020 PiS miał 41,6 proc. poparcia, co dawałoby mu 242 mandaty w Sejmie.
  • w badaniu Kantara z 4-9 września 2020 PiS mógł liczyć na 39 proc. i 244 mandaty.
  • w badaniu IBRiS z 18 września 2020 PiS miał 40,9 proc. i 250 mandatów.
  • w tym samy badaniu IBRiS z 18 września 2020 w wariancie oddzielnego startu Solidarnej Polski i Porozumienia PiS mógł liczyć na 35 proc. i 236 mandatów.

E-mail Morawieckiego. Na czym polegał plan zniszczenia Solidarnej Polski?

W mailu ujawnionym przez Poufną Rozmowę pojawia się enigmatyczne stwierdzenie, że „trzeba ostro wziąć się za finanse SolPolu”. O co chodzi? Partia Zbigniewa Ziobry w zarządzanych przez siebie obszarach bardzo kreatywnie potrafi wykorzystywać publiczne pieniądze do promowania pomysłów politycznych swojej partii oraz do utrzymywania działaczy w terenie.

Przede wszystkim służy do tego Fundusz Sprawiedliwości, nazywany „skarbonką Solidarnej Polski”. To celowy fundusz obracający setkami milionów złotych rocznie, nadzorowany przez ministra Ziobrę. Za te pieniądze fundacje i stowarzyszenia wskazane przez ministerstwo mają pomagać ofiarom przestępstw i osadzonym wracającym na wolność.

W praktyce mnóstwo organizacji pozarządowych to nowo powstałe NGO’sy związane z Solidarną Polską albo wprost zatrudniające jej działaczy. Przykładów jest mnóstwo, poniżej kilka:

  • wiceprezeską Stowarzyszenia „Podhale – nasz dom” jest Aleksandra Antolak-Rust, radna gminy Raba Wyżna i dyrektorka biura poselskiego posła i wiceministra Edwarda Siarki z Solidarnej Polski. Od lat jest koordynatorką projektów finansowanych z funduszu. Jak wynika z jej oświadczenia majątkowego, w 2021 roku zarobiła z tego tytułu ponad 65 tys. złotych;
  • Mateusz Wagemann, działacz Solidarnej Polski, a od niedawna wicewojewoda zachodniopomorski, przed objęciem funkcji w samorządzie zasiadał we władzach dwóch organizacji: Stowarzyszenia Przyjaciół Zdrowia oraz Stowarzyszenia Fidei Defensor. Nie chciał jednak ujawnić, ile w nich zarobił. Obydwie dostają miliony złotych z Funduszu Sprawiedliwości. Gros ich działań sprowadza się do promocji polityków partii Ziobry oraz wspomagania jej przekazu w mediach;
  • w Opolu ofiarom przestępstw miała pomagać Fundacja Ex Bono. Byli z nią związani lokalni działacze partii Ziobry, m.in. radna Małgorzata Wilkos, była szefowa biura Patryka Jakiego, oraz bliska współpracowniczka wiceministra Michała Wójcika Ewa Węglarz. Fundacja wygrała dwa konkursy, opiewające na ponad 9 mln złotych. Najwyższa Izba Kontroli dopatrzyła się tylu rażących nieprawidłowości w wydawaniu pieniędzy z funduszu, że w 2021 r. skierowała do prokuratury pięć zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa przez władze fundacji;
  • w Łodzi ofiarom przestępstw miało pomagać stowarzyszenie Patria et Lex. Jak pisaliśmy, na siedem osób związanych od początku ze stowarzyszeniem trzy były współpracownikami Tadeusza Woźniaka, posła Solidarnej Polski z Kutna;
  • w Radomiu ofiarom miało pomagać Stowarzyszenie „Hojne Serca” im. Św. Jana Pawła II. Dostało ponad 4 mln złotych z funduszu. Stał za nim Mateusz Misztal, prawnik, który wcześniej udzielał porad prawnych w biurach Ziobry i senatora Jacka Włosowicza w Kielcach. Jak sprawdziliśmy, na poradach prawnych w ramach dotacji z funduszu zarabiał średnio 17 tys. zł miesięcznie. W stowarzyszeniu działali: matka Misztala, jego partnerka, brat i żona brata.

Druga noga wykorzystywania pieniędzy Funduszu Sprawiedliwości i – szerzej – ministerstwa to pieniądze na tzw. promocję i działania marketingowe. Od kilku lat resort Ziobry wydał już na ten cel kilkadziesiąt milionów złotych. Pieniądze poszły na banery, spoty w radiu i telewizji, reklamy oraz wywiady i artykuły sponsorowane. Ich przekaz sprowadza się do wychwalania polityki Solidarnej Polski i reklamowania funduszu.

Na przykład 2019 roku, w czasie parlamentarnej kampanii wyborczej, w mediach lokalnych można było znaleźć mnóstwo tekstów wychwalających działania resortu i poszczególnych polityków Solidarnej Polski. A wychwalały akurat media w ich okręgach wyborczych. Najczęściej teksty sponsorowane opisywały, jak politycy „wystarali się”, „załatwili” lub „pomogli” lokalnym władzom w zdobyciu środków z Funduszu Sprawiedliwości np. na sprzęt dla miejscowej ochotniczej straży pożarnej. W 2020 media chwaliły posłów Solidarnej Polski za „zdobycie” pieniędzy z funduszu dla szpitali, na walkę z koronawirusem.

E-mail Morawieckiego i finanse partii Ziobry

Jeśli potraktować słowa z maila Morawieckiego o „finansach SolPolu” dosłownie, być może premierowi chodziło wprost o pieniądze partii Ziobry. Jak wynika z dorocznych sprawozdań finansowych Solidarnej Polski, jej konto zasilają przede wszystkim osoby, które po 2015 roku dostały intratne posady w spółkach z udziałem skarbu państwa. Na przykład w 2018 roku wpłacili oni ponad 137 tys. złotych, co stanowiło 85 proc. wszystkich przychodów partii. Podobnie było w kolejnych latach - najwięcej wpłacali ludzie ze spółek z udziałem skarbu państwa oraz europosłowie Solidarnej Polski i ich asystenci.

Tutaj jednak premier Morawiecki musiałby uderzyć się także we własną pierś, bo bardzo podobny mechanizm działa w Prawie i Sprawiedliwości, a nawet – podczas kampanii wyborczej 2019 roku – w przypadku samego Morawieckiego. Jak ujawniliśmy, premier "zebrał" wtedy prawie pół miliona złotych z darowizn. Trzy czwarte tej kwoty pochodziło od ludzi ze spółek skarbu państwa lub innych państwowych podmiotów.

Na razie wychodzi na to, że ze słów premiera o „ostrym wzięciu się za finanse SolPolu” z 2020 roku niewiele wynikło. Pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości i ministerstwa nadal szerokim strumieniem płyną do powiązanych z partią organizacji.

Udostępnij:

Sebastian Klauziński

Dziennikarz zespołu śledczego. Pracował w „Gazecie Wyborczej” i „Newsweeku”. Od 2018 roku w OKO.press. Finalista Nagrody Radia ZET oraz Nagrody im. Dariusza Fikusa za cykl tekstów o “Układzie wrocławskim”. Trzykrotnie nominowany do nagrody Grand Press.

Michał Danielewski

Wicenaczelny OKO.press, redaktor, socjolog. W OKO.press od 2019 roku, pisze o polityce. Wcześniej przez ponad 13 lat w "Gazecie Wyborczej". Pochodzi z Sieradza

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne