Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Prokurator zarzucił Marcinowi Romanowskiemu 11 czynów w związku z podpisywaniem umów na dofinansowania z Funduszu Sprawiedliwości z podmiotami, które nie spełniały wymogów
Poseł PiS i były wiceminister sprawiedliwości w czasach PiS Marcin Romanowski stawił się we wtorek w Prokuraturze Krajowej. Został wezwany w związku ze śledztwem dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości i po tym, jak został uchylony jego immunitet w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy.
Po przesłuchaniu polityka prokurator Przemysław Nowak poinformował, że zarzuty wobec Romanowskiego dotyczą tych samych czynów, które były objęte wnioskiem o uchylenie immunitetu skierowanym zarówno do Sejmu, jak i do RE. „Prokurator nieco zmodyfikował kwalifikację prawną kilku z tych czynów i co za tym idzie również ich opis, natomiast nie zmienia to faktu, iż mamy do czynienia z tymi samymi czynami” – podkreślił Nowak.
„Zarzuty dotyczą działania w zorganizowanej grupie przestępczej mającej na celu popełnianie przestępstw przeciwko mieniu. Kolejnych dziesięć czynów, a więc cała reszta, dotyczy przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez podejrzanego w związku z konkretnymi decyzjami i działaniami podejmowanymi w ramach funkcjonowania Funduszu Sprawiedliwości” – powiedział Nowak.
Wyjaśnił, że przekraczanie uprawnień miało polegać m.in. na polecaniu podległym pracownikom wyboru konkretnej oferty i wskazywaniu, który podmiot ma wygrać dany konkurs.
Nowak zaznaczył, że Romanowski został przesłuchany w charakterze podejrzanego i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień: „Oświadczył jedynie, że się do tych zarzutów nie przyznaje, nie odpowiadał na pytania prokuratora i czynność została zakończona”.
Po wyjściu z prokuratury poseł Romanowski stwierdził, że prokuratorzy usiłują postawić mu jeszcze raz te same zarzuty, co według niego jest naruszeniem art. 17 Kodeksu postępowania karnego. Adwokat posła Bartosz Lewandowski powiedział, że oskarżanie Romanowskiego o dokonanie przywłaszczenia jest „nieporozumieniem”. Oświadczył też, że „zmiana kwalifikacji prawnej i opisów kwalifikacji na niekorzyść Romanowskiego jest niedopuszczalna”. Podkreślił, że ani Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy, ani Sejm nie wyraziły zgody na taką zmianę.
Lewandowski poinformował, że poseł PiS „jest człowiekiem wolnym i nie zostały zastosowane wobec niego żadne środki zapobiegawcze”. „Nie mamy żadnej wiedzy o tym, aby jakikolwiek wniosek o tymczasowe aresztowanie był, czy miał być skierowany” – stwierdził Lewandowski.
Romanowski usłyszał zarzuty już po raz drugi. Zwrot w jego sprawie nastąpił, gdy 16 lipca Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa postanowił wypuścić go z aresztu. Poseł PiS i były wiceminister sprawiedliwości został zatrzymany na polecenie śledczych w poniedziałek 15 lipca, ale sąd przychylił się do opinii, że oprócz uchylonego mu wcześniej przez Sejm immunitetu posła, polityka chroni również immunitet członka Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. Do takiej interpretacji przychylił się później również sąd apelacyjny. Dziś Romanowski ma uchylone już oba immunitety.
Śledztwo w sprawie Romanowskiego dotyczy jego pracy w Ministerstwie Sprawiedliwości w latach 2018-2023. Polityk najpierw był pełnomocnikiem ds. Funduszu Sprawiedliwości, a następnie wiceministrem odpowiadającym za Fundusz. Jego bezpośrednim przełożonym był ówczesny minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.
Wg śledczych pod okiem Romanowskiego miało dojść do wyprowadzania pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości, który powinien służyć ofiarom przestępstw. Zespół śledczy nr 2 Prokuratury Krajowej, prowadzący sprawę Funduszu od lutego 2024 roku, zgromadził obszerny materiał dowodowy obciążający m.in. Romanowskiego. Mowa o ponad 500 tomach akt – wynikach kontroli NIK, dokumentacji zabezpieczonej w ministerstwie i podczas przeszukań, wielogodzinnych zeznaniach świadków i wyjaśnieniach podejrzanych.
Ważnym dowodem są wyjaśnienia złożone przez Tomasza Mraza – byłego dyrektora Departamentu Funduszu Sprawiedliwości, podwładnego i bliskiego współpracownika Romanowskiego. Mraz, który w śledztwie również ma status podejrzanego, poszedł na współpracę z prokuraturą.
Przeczytaj także: