Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Administracja Donalda Trumpa nieco poprawiła zapisy umowy, w ramach której USA miałyby korzystać z eksploatacji ukraińskich złóż. Poprzednia wersja dokumentu była dla Ukrainy nie do przyjęcia
Amerykański portal Axios informuje, że Amerykanie wznowili negocjacje z Ukrainą dotyczące eksploatacji znajdujących się na ukraińskim terytorium złóż rzadkich minerałów. Administracja Donalda Trumpa miała zaprezentować Ukraińcom „znacząco poprawioną” wersję umowy na ten temat, lepiej wpasowującą się w ukraiński porządek prawny. Rosną szanse, że Ukraina zgodzi się na układ ze Stanami Zjednoczonymi.
„To są negocjacje, więc negocjujemy. Ukraina chce negocjować o minerałach, więc o tym dyskutujemy” – cytuje anonimowego urzędnika z Białego Domu portal Axios.
W czwartek 20 lutego doradca ds. bezpieczeństwa Mike Waltz powiedział dziennikarzom, że Zełenski powinien „wrócić do stołu” negocjacyjnego w tej sprawie.
Poprzednia wersja umowy została odrzucona przez Ukrainę w ubiegłym tygodniu. Wołodymyr Zełenski powiedział, że nie zawierała żadnych gwarancji bezpieczeństwa. W dodatku – jak informowały media – zakładała, że Stany Zjednoczone otrzymałyby 50 proc. z zysków z wydobycia ukraińskich surowców. Komentatorzy ostrzegali, że umowa w takim kształcie oznaczałaby „kolonizację gospodarczą Ukrainy przez Stany Zjednoczone”.
Negocjacje wokół umowy o ukraińskich złożach toczą się w pod ogromną presją.
Rząd USA wydaje się bliski wycofania wsparcia dla Ukrainy w toczącej się wojnie z Rosją. Administracja Donalda Trumpa wysyła przychylne sygnały reżimowi Władimira Putina i publicznie dezinformuje na temat sytuacji w Ukrainie. Samego Zełenskiego Trump i jego akolici nazwali ostatnio „dyktatorem”, niemal słowo w słowo powtarzając rosyjską propagandę.
Trudno powiedzieć, na ile Amerykanie robią to jedynie, by wymusić na Ukrainie ustępstwa gospodarcze. I czy Ukraina może zaufać Trumpowi, że po podpisaniu układu, faktycznie zdystansuje się od Putina.
Wołodymyr Zełenski jest w trudnym położeniu: jeśli nie podpisze umowy ze Stanami, którą Trump nazywa „najlepszą gwarancją bezpieczeństwa”, da Amerykanom argument, by zostawić Putinowi wolną rękę.
Przeczytaj także: