Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
Jarosław Kaczyński oświadcza: Tusk podniósł wiek emerytalny, bo tak kazała mu Angela Merkel. Wiemy, skąd wziął to kłamstwo
Prawie dokładnie tydzień trwało, zanim kłamstwo wymyślone przez Michała Rachonia z TVP trafiło do oświadczenia prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Mamy też pewien postęp w relacjach między PiS a mediami, bo partia rządząca nie nazywa już spotkania, na którym nie można zadać pytań konferencją prasową. Jarosław Kaczyński w trzy minuty w siedzibie PiS powiedział swoje i poszedł, bez żadnych pytań.
„Dotarliśmy do nowych informacji” – powiedział w swoim oświadczeniu Kaczyński. I pokazał dokładnie ten sam dokument, który tydzień wcześniej w swoim programie „Jedziemy” w TVP Michał Rachoń przedstawiał jako dowód na podległość Tuska wobec Merkel.
Jest to zarzut absurdalny, o czym dokładnie pisaliśmy w tym tekście. Nie tylko dlatego, że Angela Merkel nie miała w tym żadnego interesu. Ale przede wszystkim dlatego, że w przytoczonej przez Rachonia, a dziś Kaczyńskiego notatce, po prostu nie ma takich informacji. W skrócie: Merkel z Tuskiem rozmawiali między innymi o pakcie dla konkurencyjności. Była to unijna propozycja, która miała pozwolić na szerszą koordynację polityki gospodarczej. Propozycją reform było między innymi „powiązanie wieku emerytalnego państwa z jego sytuacją demograficzną”. Ale nie było takiego obowiązku, a sam pakt nie był sukcesem — kraje się nim nie interesowały, po kilku latach sprawdzanie implementacji reform zostało włączone do innego unijnego programu.
Czyli – Rachoń, a teraz Kaczyński pokazują dokument, i mówią, że są tam dowody na to, że to Merkel wymyśliła podwyższenie wieku emerytalnego w Polsce. Ale wystarczy cytowany dokument przeczytać z uwagą, by widzieć, że niczego takiego tam nie ma.
Swoją drogą prezentując dokument, Kaczyński popełnił gafę. Pomylił daty — notatka jest z 2011 roku, on jednak mówił o roku 2013. Byłoby to dodatkowo niedorzeczne, bo ustawa wprowadzająca reformę emerytalną została przegłosowana w Sejmie 11 maja 2012 roku. Być może politycy PiS będą teraz zmuszeni przekonywać wszystkich, że tak naprawdę stało się to w 2013 roku. Gdy Jarosław Kaczyński mówił o obietnicy czternastej emerytury, pomylił kwoty netto z brutto. W PiS nikt tego nie skorygował, uznano, że słowa prezesa są święte, państwowy budżet będzie to kosztować około 4 mld zł.
„Ta notatka w sposób zupełnie jednoznaczny wskazuje na to, że sprawa emerytur była omawiana [przez Tuska i Merkel], chociaż jest to całkowicie, wewnętrznie Polska sprawa” – przekonuje Kaczyński.
O emeryturach jest w notatce mowa dwa razy, najpierw przy okazji omówienia wypowiedzi Merkel:
„W ocenie Kanclerz Angeli Merkel Pakt powinien polegać na dobrowolnych zobowiązaniach państw uczestniczących, co przyczyni się do wzmocnienia konkurencyjności Europy w wymiarze globalnym (jako przykład wymieniła powiązanie wieku emerytalnego państwa z jego sytuacją demograficzną, zobowiązania dotyczące wynagrodzeń w sektorze publicznym, wzrost gospodarczy, kwestia umów zbiorowych)”.
Później, gdy notatka omawia odpowiedzi Tuska:
„W ocenie Premiera RP założenia przedstawione przez Kanclerz Angelę Merkel brzmią interesująco, zwłaszcza, że Polska nie będzie miała trudności ze względu na obecną sytuację gospodarczą spełniać. Jako przykład wskazał wypracowanie wspólnej koncepcji polityki emerytalnej, która ułatwiłaby procesy decyzyjne w niektórych państwach członkowskich UE”.
O szczegółach paktu, o którym rozmawiał Tusk z Merkel można przeczytać w cytowanym już wcześniej tekście. Tutaj istotne jest, że w notatce, na którą powołuje się Kaczyński, nie ma ani słowa dowodu na tezy, które sam na podstawie tej notatki prezentuje. Swoją drogą przypadek tej notatki jest też doskonałym studium tego, jak propaganda TVP jest w symbiozie z przekazem PiS. Po tygodniu szef partii rządzącej mówi dokładnie tym samym przekazem, jaki przygotował wcześniej Michał Rachoń na antenie telewizji publicznej.
Kaczyński, omawiając notatkę, ma też świadomość, że jej treść nie jest wcale tak jednoznaczna. Mówi więc:
„Chodziło tutaj o przyjęcie, no nazwijmy to tak delikatnie, niemieckich sugestii. Biorąc pod uwagę całokształt relacji między Tuskiem a Merkel, to nie były to sugestie, tylko podawane oczywiście w języku dyplomatycznym polecenia”.
To bardzo wygodny tok myślenia. Nie ma na coś dowodów? Ale przecież wiemy, jacy są Tusk z Merkel, więc na pewno były to niemieckie rozkazy! To prymitywny, ale bardzo wygodny tok myślenia. W ten sposób Tuskowi można zarzucić wszystko, a on nie będzie miał jak się bronić.
Kaczyński mówi chwilę później o „uderzeniu w polskie społeczeństwo, szczególnie w starsze pokolenie”. A uderzenie to było o tyle gorsze, że sterowane z zewnątrz. Wszystko opiera się na jednym: Tusk to pachołek Merkel i chce dla Polski źle. Pytań zadać nie wolno, więc Kaczyński nie musi nam wytłumaczyć, w jaki sposób Niemcom opłacało się podnosić wiek emerytalny w Polsce.
Istnieje natomiast wiele argumentów za tym, że to niski wiek emerytalny opłaca się Niemcom. Na Twitterze podaje dr Tomasz Lasocki z UW.
Można więc odbić piłeczkę i znaleźć argumenty za tym, że to PiS próbuje działać na rzecz Niemców. To jednak prymitywna przepychanka. A podstawowe fakty są takie: PiS kłamie na temat rozmów Tuska i Merkel. A dla emerytów w Polsce nie wynika z tego nic dobrego, problemy polskiego systemu emerytalnego pozostają niezmienione.