0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Adrianna Bochenek / Agencja GazetaFot. Adrianna Bochen...

Zygmunt Drożdżejko jest neo-sędzią Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Jeszcze kilka lat temu był szeregowym krakowskim sędzią rejonowym i bez sukcesu starał się o awans. To się zmieniło, gdy PiS, łamiąc konstytucję, rozwiązał KRS i na jej miejsce powołał nową KRS, obsadzoną sędziami wybranymi w Sejmie przez posłów obozu władzy. To głównie współpracownicy resortu ministra Ziobry.

Od neo-KRS Drożdżejko dostał dwie nominacje – najpierw do Sądu Okręgowego w Krakowie, a potem do Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Dwa wysokie awanse dostał zaledwie w trzy lata. Przy tym ostatnim awansie neo-KRS w uchwale podała nawet nieprawdę o ścieżce zawodowej neo-sędziego. Sprawa trafiła do prokuratury. Piszemy o tym w dalszej części tekstu.

Drożdżejko w sędziów znanych z obrony praworządności ze stowarzyszeń Iustitia i Themis uderzył 21 sierpnia 2023 roku. Wydał wtedy postanowienie, w którym zarzucił, że prowadzą działalność polityczną i organizują manifestacje popierające opozycję. Zarzut jest bezpodstawny. Bo manifestacje były w obronie wolnych sądów i represjonowanych sędziów. I brali w nich udział sędziowie, prawnicy i obywatele. Odbywały się one przed sądami w całej Polsce.

Neo-sędzia zarzuca też Iustitii i Themis, że zabiegały o wsparcie dla „swoich prywatnych” interesów u ambasadora USA. Ten zarzut też jest absurdalny. Bo sędziowie odbywają różne spotkania, w tym w UE. I jest to element obrony niezależności sądów.

Oskarżenie sędziowskich stowarzyszeń o prowadzenie polityki wpisuje się w kampanię prowadzoną przez nielegalną neo-KRS. Pierwsza zaczęła to zarzucać przewodnicząca nielegalnej neo-KRS Dagmara Pawełczyk-Woicka – na zdjęciu u góry – która długo była prezeską Sądu Okręgowego w Krakowie. I stosowała wobec tutejszych sędziów represje i szykany służbowe. Pawełczyk-Woicka ataki na niezależnych sędziów – w tym z Krakowa – kontynuuje w neo-KRS.

Pikieta krakowskich sędziów pod sądem apelacyjnym. Sędziowie dają wsparcie najbardziej prześladowanemu sędziemu w Polsce Waldemarowi Żurkowi. Zdaniem neo-sędziego Drożdżejki takie pikiety były polityczne i wspierały opozycję. Fot. Krakowscy sędziowie.

Jak neo-sędzia uderzył w Iustitię i Themis

Postanowienie, które 21 sierpnia wydał neo-sędzia Drożdżejko, dotyczyło głównie cenionego w Krakowie i uważanego przez prawników za autorytet, sędziego tutejszego sądu apelacyjnego Pawła Rygla. Neo-sędzia zrobił test na jego niezależność i uznał, że jej nie gwarantuje. Wręcz zarzucił mu działanie na rzecz opozycji i sprzyjanie USA.

Drożdżejko dostał wniosek Poczty Polskiej o wyłączenie wszystkich sędziów apelacyjnych z Krakowa z rozpoznania jej apelacji. Poczta odwołała się od wyroku tutejszego sądu okręgowego, który nakazał jej zapłatę kar z tytułu umowy na dostarczanie przesyłek sądowych. Niezadowolony z jej usług jest Sąd Rejonowy w Grójcu, który pozwał Pocztę.

Przeczytaj także:

Państwowa firma wniosła jednak o wyłączenie wszystkich sędziów apelacyjnych, bo były dyrektor tego sądu apelacyjnego brał udział w negocjowaniu – w imieniu wszystkich sądów – umowy z Pocztą.

Drożdżejko wyłączył jednak z rozpoznania tej sprawy tylko jednego sędziego Pawła Rygla. Uzasadnienie jego postanowienia w tej sprawie jest zdumiewające. Zwyczajowo orzeczenia ws. testu na niezależność sędziego mają od kilkunastu do kilkudziesięciu stron uzasadnienia. I są naszpikowane argumentacją prawą.

Orzeczenie Drożdżejki to zaledwie niecałe 6 stron, z ubogą argumentacją prawną.

Zaś uzasadnienie to w zasadzie jego porachunki z sędzią Ryglem, o czym piszemy w dalszej części tekstu.

Jak neo-sędzia uderzył w legalnego sędziego

Neo-sędzia Drożdżejko podważa niezależność sędziego Rygla, bo Rygiel kwestionuje jego awanse. Nie podoba mu się też to, że brał on udział w pikietach pod krakowskim sądem, w obronie wolnych sądów i represjonowanych sędziów. Zarzuca mu, że w ciągu 8 lat awansował przed starą, legalną KRS z sędziego rejonowego na apelacyjnego. Uważa, że niezasadnie.

Zarzuca, że sędzia Rygiel nie ma osiągnięć naukowych – nie jest to wymóg – i wybitnych osiągnięć orzeczniczych. Drożdżejko nie podpiera się jednak żadnymi analizami, statystykami dotyczącymi orzeczeń sędziego Rygla. Po prostu tak napisał i już. Wytyka mu, że w konkursach o awans nie miał kontrkandydatów i że nominowała go stara KRS, której legalność też podważa.

Drożdżejko stwierdza, że awanse sędziego mają wyłącznie „pozamerytoryczny charakter i dokonały się z pominięciem jego kompetencji zawodowych”. Nie podpiera jednak tego żadnymi mocnymi argumentami i wywodami.

Neo-sędzia zarzuca też, że sędzia Rygiel po 2015 roku był „widziany na schodach Sądu Apelacyjnego w Krakowie na politycznych manifestacjach”. Chodzi o pikiety w obronie praworządności. Drożdżejko uważa, że nie były one apolityczne, tylko w celu „jednoznacznego poparcia opozycji”.

To już pomówienie wszystkich krakowskich sędziów, którzy na takich pikietach byli. Drożdżejko uważa, że sędzia Rygiel manifestując na tych schodach „dał wyraz poparcia dla partii opozycyjnych”. I zarzuca mu wręcz złamanie Konstytucji, która mówi, ze sędzia ma być apolityczny. To nie koniec. Neo-sędzia uważa, że sędzia Rygiel w jednej ze spraw mógł być stronniczy na rzecz firmy z USA, by „przypodobać się ambasadorowi USA w Polsce”.

I jeszcze jeden zarzut wobec sędziego Pawła Rygla: „Postępuje dokładnie tak, jak chce tego Iustitia i opozycja”. Dlatego Drożdżejko uznał, że nie może on sądzić sprawy państwowej Poczty Polskiej, bo „sędzia o tak silnym politycznym zaangażowaniu”, może w takiej sprawie budzić wątpliwości co do jego bezstronności.

Pikieta krakowskich sędziów pod Sądem Apelacyjnym w Krakowie. Tu w obronie represjonowanego sędziego Waldemara Żurka. W jego obronie był na niej nawet stołeczny sędzia Igor Tuleya, który sam był zawieszony. Według neo-sędziego Drożdżejki takie pikiety były polityczne. Fot. Krakowscy sędziowie.

To odwet za podważenie statusu Drożdżejki

Wyłączenie sędziego Pawła Rygla wygląda jednak na swego rodzaju zemstę neo-sędziego Zygmunta Drożdżejki. Bowiem wcześniej to sędzia Rygiel dwa razy wyłączył go z rozpoznania apelacji i zrobił test na jego niezależność. OKO.press pisało o tym.

Na początku lipca 2023 roku sędzia wyłączył Drożdżejkę z rozpoznania apelacji firmy deweloperskiej wywodzącej się z Nowego Jorku. Uznał, że neo-sędzia nominowany przez nielegalną neo-KRS nie gwarantuje tej firmie prawa do bezstronnego i niezawisłego procesu. Tym bardziej że tą sprawą interesuje się ministerstwo sprawiedliwości.

Na potrzeby tej sprawy sąd zrobił test na niezależność Drożdżejki i wypadł on dla niego negatywnie. Sędzia Rygiel orzekł, że nominację dostał od wadliwej neo-KRS. Stwierdził, że gdy Drożdżejko starał się o nominację do sądu okręgowego, nie miał poparcia samorządu sędziowskiego i podpisał listę poparcia dla Pawełczyk-Woickiej. W tym konkursie startowało kilkanaście osób na kilka miejsc. Przepadli kandydaci z poparciem samorządu sędziowskiego i nawet z celującymi ocenami pracy.

Nominacje dostali kandydaci, którzy m.in. podpisali listę poparcia dla członkini neo-KRS Pawełczyk-Woickiej. Co ważne, była ona wówczas prezesem Sądu Okręgowego w Krakowie, do którego był konkurs.

Sędzia Rygiel tak ocenił neo-sędziego: „Bez wątpienia Zygmunt Drożdżejko jest beneficjentem dokonywanych pod wpływem politycznym zmian w wymiarze sprawiedliwości, a jednocześnie osobą, która podjęła współpracę z osobami odpowiedzialnymi za ustrojową degradację sądów (...) Sędzia Zygmunt Drożdżejko jest zaangażowany w działania władzy politycznej (wykonawczej) oraz uzewnętrznił poglądy w zakresie akceptacji niekonstytucyjnych zmian”.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że sędzia Rygiel w tej sprawie złożył zawiadomienie do prokuratury na neo-KRS. Bo w uchwale o nominacji dla Drożdżejki do sądu apelacyjnego znalazły się nieprawdziwe dane na temat jego ścieżki zawodowej. Uchwała ta trafiła do prezydenta, który na jej podstawie powołał Drożdżejkę. Jak pisaliśmy w OKO.press, projekty uchwał przygotowują asystenci, ale odpowiada za nią przewodnicząca neo-KRS Dagmara Pawełczyk-Woicka. To ona podpisała uchwałę.

I teraz Drożdżejko podważając niezależność sędziego Rygla, po pierwsze wprost odnosi się do orzeczeń dotyczących jego niezależności. Po drugie pokazuje, że jest symetryzm w ocenianiu starych, legalnych sędziów i neo-sędziów. Że można wszystko podważyć. Ale to absurd. Bo stara KRS była legalna.

Jej status podważył tylko TK Julii Przyłębskiej, który sam nie jest uznawany za legalny sąd konstytucyjny. Zaś legalność neo-KRS podważają ETPCz, TSUE, SN i NSA. I to jest główne źródło problemów z praworządnością i z legalnością nominacji dla neo-sędziów. To błąd systemowy.

Sędzia Żurek: Sędzia Rygiel to autorytet

Zapytaliśmy o zakwestionowanie niezależności sędziego Rygla byłego rzecznika starej, legalnej KRS i członka zarządu stowarzyszenia Themis Waldemara Żurka. Czy sędzia awansował na skróty, co sugeruje Drożdżejko, który sam dzięki neo-KRS dwa awanse dostał w zaledwie trzy lata. Żurek mówi OKO.press: „Przez sędziego Drożdżejko może przemawiać frustracja, bo sam przez szereg lat chciał awansować. Udało mu się to dopiero za neo-KRS, która jest namaszczona politycznie”.

Żurek podkreśla: „Drożdżejko broni swojego statusu, atakując sędziego Rygla, który jest wielkim autorytetem nie tylko dla sędziów, ale też adwokatów. Bo jest sędzią dobrym merytorycznie. Ma wybitne orzecznictwo. W normalnych czasach tacy sędziowie szybko awansowali i nikomu to nie przeszkadzało. Bo to był przykład dla młodych, że ciężką pracą i talentem można dużo osiągnąć.

I były w legalnej KRS takie sytuacje, że jak startowali tacy kandydaci, to inni sędziowie nie zgłaszali się do konkursów. Wiedzieli, że ktoś taki zasługuje swoimi osiągnięciami na awans. I nie trzeba mieć tytułu naukowego”.

Były rzecznik legalnej KRS dodaje: „Mam wrażenie, że orzeczenie Drożdżejki jest rodzajem zemsty, za to, że wcześniej sędzia Rygiel zrobił test na jego niezależność. Środowisko krakowskich sędziów odbiera to jednoznacznie. Sędzia Rygiel ma wśród prawników szacunek, a Drożdżejko swoją karierę związał z nominatami ministra Ziobry i władzy”.

Mężczyzna z założonymi rękami, Waldemar Żurek
Były rzecznik starej, legalnej KRS i członek zarządu Themis Waldemar Żurek. Na co dzień jest sędzią Sądu Okręgowego w Krakowie. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Prezes Iustitii: My bronimy niezależności sądów

OKO.press zapytało też prezesa Iustitii prof. Krystiana Markiewicza o zarzuty o rzekomą działalność polityczną stowarzyszenia i sprzyjanie opozycji. Prof. Markiewcz: „Przywykliśmy, że diabeł ubrał się w ornat i ogonem na mszę dzwoni. Drożdżejko stracił jakąkolwiek możliwość rozsądnej oceny tego, co się dzieje w Polsce. Owszem wielu sędziów, prawników i obywateli protestowało, ale nie wspierając partie, tylko by bronić państwa prawa w Polsce. I prawa ludzi do niezależnego sądu”.

Prezes Iustitii podkreśla: „Nie przypominam sobie byśmy mieli na plakatach hasła wspierające partie i byśmy brali udział w jakiś programach wyborczych oraz działaniach inicjowanych przez partie polityczne. Jest odwrotnie. Była grupa osób, która czynnie wspierała działania partii rządzącej, biorąc udział w aktywnym niszczeniu konstytucyjnych organów i niszczeniu sądownictwa”.

Markiewicz mówi dalej: „Język sędziego Drożdżejki jest blisko tego, co słyszymy z ust ministra Ziobro, który mówi o upolitycznieniu sądów, które są niezależne. Odwraca znaczenie pojęć. Zadałbym mu proste pytanie. Czy aby nie powinien wyłączyć się z tej sprawy, skoro wcześniej sędzia Rygiel zrobił mu test na niezawisłość i bezstronność?”.

Czy Iustitia spiskuje z opozycją i z ambasadorem USA?

Markiewicz: „Iustitia spotyka się z przedstawicielami innych państw i organizacji międzynarodowych. Spotykaliśmy się też z ambasadorem USA. To nie powoduje, że przez to sędzia robi się stronniczy w danej sprawie. Te spotkania zawsze dotyczą poszanowania demokracji i rządów prawa. I nic w tym nadzwyczajnego nie ma”.

Mężczyzna w koszuli i krawacie na tle półek z książkami
Prezes Iustitii prof. Krystian Markiewicz. Fot. Grzegorz Celejewski/Agencja Wyborcza.pl.

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Przeczytaj także:

Komentarze