Bez internetu i łączności mobilnej, bez parady z portretami przodków, i parady najnowszego uzbrojenia. Za to za zgodą Ukrainy, której prezydent wyłączył swoim dekretem Plac Czerwony z ostrzału. Żeby to uzyskać, Rosja musiała zgodzić się na uwolnienie tysiąca ukraińskich jeńców.
Oficjalne rosyjskie media starały się zgodę Ukrainy na rozejm. W wersji moskiewskiej rozejm od 9 do 11 maja był inicjatywą Donalda Trumpa, do której przekonał on Ukraińców, a Rosja się zgodziła.
Prawdę trudno jednak było ukryć: ponieważ Ukraina wyraziła zgodę na defiladę w Moskwie dopiero przed północą 8 maja, zebranym 9 maja na Placu Czerwonym gościom zamiast pokazu wojskowego sprzętu, wyświetlano na wielkich ekranach filmiki z walk „na froncie” (tak naprawdę raczej na poligonie – do linii frontu nie da się już dziś dotrzeć z kamerą).
Takie filmiki akurat każdy Rosjanin z Putinem włącznie może sobie obejrzeć co dzień w telewizji. Nie musi się fatygować na Plac Czerwony.
Wszystko to nazywało się „defiladą zwycięstwa”.
„Wróg wykorzystał sytuację informacyjną, ale nasza strona sama narysowała kwadrat czerwonych linii wokół Placu Czerwonego [w dekrecie zezwalającym na defiladę w Moskwie prezydent Zełenski podał dokładne koordynaty placu – red]. Sądząc po komentarzach, listach i emotikonach, ludność pragnie nie tyle parady, co ataku na centrum Kijowa, obiecywanego latami pod różnymi pozorami. Z drugiej strony, nadzieja na pokój i koniec tego wszystkiego (po co? ) wciąż tli się wśród wielu” – komentował w Telegramie rozwścieczony wojenny prokremlowski bloger i Z-propagandysta Rybar.
Uroczystości na Placu Czerwonym 9 maja 2026 r. skupione były na tym, by wszystko wyglądało jak dawniej. Wojsko stało i maszerowało równo, komentatorzy w telewizji zachwycali się atmosferą i zastanawiali się, jak bardzo żołnierze boją się, by nie popełnić błędu.
Putin miał naprawdę krótkie wystąpienie. Mówił, że Rosja, tak jak w II wojnie światowej (która jego zdaniem zaczęła się 22 czerwca 1941 r., więc mamy 85. rocznicę), tak i dziś jest atakowana przez cały Zachód. Obecnie przez cały „blok NATO”. Jednak ponieważ w II wojnie światowej ujawnił się niezwykły duch narodu rosyjskiego, ujawni się on i dziś. Gdyż w Rosji zawsze zaplecze wspierało front. A ponieważ Rosja „zawsze zwyciężała”, to zwycięży i dziś („pobieda była i wsiegda budiet za nami”).
Innego dowodu na to, że „Rosja zwycięży”, nie było.
Defilada łącznie z filmikami trwała ledwie 30 minut. Prowadził ją ścigany przez Ukrainę jako zbrodniarz wojenny dowódca sił lądowych Rosji Andriej Mordwiczow. Po Placu Czerwonym przeszła tylko piechota. Jak podkreślali telewizyjni korespondenci, ze względu bezpieczeństwa nie było oddziałów kobiecych. A one wcześniej radowały starszych panów na trybunie przemarszem w krótkich spódniczkach.
Putin oddalił się w bezpieczne miejsce ledwie po godzinie obecności w ściśle chronionym miejscu publicznym (15 minut zajęła ceremonia składania kwiatów przy Grobie Nieznanego Żołnierza). Nie wszedł między wojskowych jak rok temu.
W Moskwie nie było internetu, nie działały SMS-y, całe kwartały miasta były zamknięte.
Za taką „defiladę zwycięstwa” Rosja zapłaciła drogo. Nie utratą sensu słowa „zwycięstwo”.
Straciła władzę straszenia świata zagładą — a to do tej pory był ważny element imperialnej ideologii spajającej państwo Putina.
Groźby Kremla zniszczenia centrum Kijowa, jeśli coś zagrozi defiladzie w Moskwie, nie zrobiły na Ukrainie wrażenia. Już w czasie ogłoszonego przez Putina „rozejmu na defiladę” Ukraina rozwaliła Rosji dwie rafinerie, bazę wojskową i centrum kontroli lotów w Rostowie nad Donem.
Trafione cele znajdowały się od 500 km do 1500 km od granic Ukrainy. Ukraińcy przypomnieli też, że dysponują własnymi środkami do takich ataków – nie muszą już polegać na zachodnich sojusznikach.
Ukraina zgodziła się nie atakować Moskwy dopiero w zamian za uwolnienie tysiąca swoich jeńców. Prezydent Ukrainy zapowiedział 8 maja, że Rosja może się więc spodziewać z Ukrainy dokładnie tego samego, co jej zrobi. Teraz na wojnie obowiązuje zasada wzajemności.
Putin został w ostatnich dniach zmuszony do przyznania się, że Ukraina pustoszy Rosję. 8 maja przed kamerami pytał współpracowników o sytuację w Rostowie nad Donem. Dwa tygodnie wcześniej mówił publicznie o atakach na port naftowy w Tuapse. To oczywiście nic przy skali ukraińskich ataków, ale wódz został zmuszony do przyznania się, że nie wszystko idzie zgodnie z planem („po płanu”).
„Defilada zwycięstwa” pokazała, mimo starań propandy, że Rosja pogrąża się w mroku. Z roku na rok jest gorzej. Każdego roku 9 maja w Moskwie jest gorzej. Pierwsze wojenne święto, w 2022 r., nie było wprawdzie zagrożone ukraińskimi dronami, ale zasnuwał je już cień smutku – zwycięstwo w Ukrainie, które wydawało się w zasięgu ręki, oddalało się.
W 2023 r. Moskwa pierwszy raz konfrontowała się z faktem, że istnieją ukraińskie drony.
W 2024 r. – też, choć reżim miał nadzieję i uważał, że trudności, jakie napotyka, są „przejściowe”. Czcił też rocznicę objęcia prezydentury przez Putina (przypada 7 maja – w tym roku już nikt tego nie wspomniał).
W 2025 r. gwarancje bezpieczeństwa na Placu Czerwonym dawała Putinowi obecność Xi Jinpinga z Chin. Teraz Putin siedział między białoruskim Łukaszenką a prezydentem Kazachstanu.
A weteranów II wojny światowej, dla których podobno organizuje się to święto, było na trybunach tylko kilku. W całej Rosji – co z żalem podała telewizja – zostało ich ledwie 7 tysięcy.
Z wykształcenia historyczka. Od 1989 do 2011 r. reporterka sejmowa, a potem redaktorka w „Gazecie Wyborczej”, do grudnia 2015 r. - w administracji rządowej (w zespołach, które przygotowały nową ustawę o zbiórkach publicznych i zmieniły – na krótko – zasady konsultacji publicznych). Do lipca 2021 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Laureatka Pióra Nadziei 2022, nagrody Amnesty International, i Lodołamacza 2024 (za teksty o prawach osób z niepełnosprawnościami)
Z wykształcenia historyczka. Od 1989 do 2011 r. reporterka sejmowa, a potem redaktorka w „Gazecie Wyborczej”, do grudnia 2015 r. - w administracji rządowej (w zespołach, które przygotowały nową ustawę o zbiórkach publicznych i zmieniły – na krótko – zasady konsultacji publicznych). Do lipca 2021 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Laureatka Pióra Nadziei 2022, nagrody Amnesty International, i Lodołamacza 2024 (za teksty o prawach osób z niepełnosprawnościami)
Komentarze