0:000:00

0:00

Prawa autorskie: JOHN THYS / AFPJOHN THYS / AFP

Odstąpienie od zasady warunkowości w dostępie do pieniędzy ze wspólnej polityki rolnej. Uznanie, że w związku z wojną, rolnicy funkcjonują obecnie w sytuacji nadzwyczajnej, która uniemożliwia im realizację celów Zielonego Ładu. Zwiększenie dopuszczalnej pomocy państwa. Reforma systemu planów strategicznych. Ograniczenie kontroli rolników – to główne obietnice złożone przez unijnych ministrów ds. rolnictwa protestującym rolnikom.

Obrady w cieniu protestów

W poniedziałek 26 lutego 2024 w Brukseli odbyło się spotkanie unijnych ministrów rolnictwa z komisarzem ds. rolnictwa Januszem Wojciechowskim z PiS. Temat: poszukiwanie rozwiązań problemów rolników, których protesty przybierają na sile.

W czasie gdy politycy obradowali w przeszkolonym budynku Rady przy Rondzie Schumana w Brukseli, otaczające budynek ulice blokowali wściekli rolnicy. Do miasta wjechało ponad 900 traktorów. Zapłonęły stosy opon, słomy i stare meble. Doszło do starć z policją, która użyła wobec protestujących armatek wodnych.

Podobne protesty we wtorek 28 lutego mogą sparaliżować polską stolicę. Najazd na Warszawę – choć bez zabronionych w centrum traktorów – ma być kulminacją protestów rolników w Polsce.

Czego chcą rolnicy?

W Brukseli w poniedziałek 26 lutego na sztandarach nieśli takie postulaty:

  • zawieszenie obowiązywania umów o wolnym handlu oraz niepodpisywanie kolejnych;
  • regulacja rynku tak, by zapewnić sprawiedliwe i stabilne ceny produktów rolnych;
  • wprowadzenie dyrektywy przeciwdziałającej nieuczciwym praktykom rynkowym;
  • kolejna reforma wspólnej polityki rolnej.

Poniedziałkowy protest zorganizowała FUGEA, jedna z belgijskich federacji rolniczych, która zrzesza młodych rolników. Po zapowiedziach Komisji Europejskiej z 22 lutego protestów zaprzestała największa regionalna organizacja rolników – FNSEA. Rolnicy z FUGEA uważają, że ich postulaty nie zostały jeszcze spełnione.

Rolnicy z Polski domagają się rezygnacji z wdrażania Zielonego Ładu, powstrzymania importu produktów rolnych z Ukrainy oraz niewprowadzania ograniczeń dla hodowli zwierząt w Polsce. Takie ograniczenia wynikają z Zielonego Ładu, który nakłada na hodowców obowiązek lepszego dbania o dobrostan zwierząt. Na ustawionych w wielu miastach w Polsce billboardach można przeczytać, że „Zielony Ład = Głód”.

Przeczytaj także:

Komisja Europejska odpowiada

Postulaty rolników są różne w zależności od kraju, ale da się ich sprowadzić do wspólnego mianownika.

W największym uogólnieniu europejscy rolnicy domagają się mniej rygorystycznych przepisów środowiskowych, uproszczenia biurokracji oraz lepszych warunków konkurencji międzynarodowej. Z tymi postulatami występuje COPA-COGECA, największa europejska organizacja parasolowa związków zawodowych oraz spółdzielni rolników.

Tymczasem pierwsza odpowiedź Komisji Europejskiej na postulaty rolników z 22 lutego uwzględnia tylko kilka wątków, ale dla realizacji Zielonego Ładu i tak jest zabójcza. 22 lutego Komisja zaproponowała szereg zmian w tzw. wymogach GAEC, które służą realizacji celów Zielonego Ładu. Ich wprowadzenie ma doprowadzić do ułatwień w otrzymywaniu dopłat bezpośrednich. Propozycja obejmuje m.in. odstępstwa od przepisów Wspólnej Polityki Rolnej, które zobowiązują rolników do utrzymywania niektórych obszarów w tzw. stanie nieprodukcyjnym.

Komisja zaproponowała m.in.

  • odstąpienie od wymogu ugorowania;
  • zmiany wymogu utrzymywania tzw. trwałych użytków zielonych;
  • zmiany w wymogach dotyczących utrzymywania pokrywy glebowej;
  • przegląd norm związanych z płodozmianem;
  • zmniejszenie kontroli u rolników o 50 proc.

Mowa tu głównie o normach mających na celu ochronę i przywracanie bioróżnorodności poprzez ochronę ekosystemów (m.in. gleby).

Ponadto Komisja zaproponowała odstąpienie od karania rolników, którzy nie wypełniają niektórych norm GAEC. Ma być to możliwe dzięki rozszerzeniu definicji pojęcia siły wyższej i nadzwyczajnych okoliczności, które stanowią dopuszczalną okoliczność zwalniającą rolników z części wymogów WPR.

Do tej pory taką okolicznością były np. poważne susze lub powodzie.

Teraz za nadzwyczajną okoliczność ma zostać uznana także wojna w Ukrainie, która powoduje zakłócenia na rynku rolnym.

Komisja zaproponowała też ograniczenia w liczbie kontroli, którym podlegają gospodarstwa rolne.

Nie wszyscy rolnicy zadowoleni

Wiele organizacji rolniczych odpowiedź Komisji uznało za niewystarczającą.

Komisja nie odniosła się w ogóle do postulatów dotyczących zniesienia lub zaprzestania negocjacji kolejnych umów o wolnym handlu. Nie zaproponowała przywrócenia ograniczeń importowych na towary rolno-spożywcze z Ukrainy.

Nie poruszyła też tematu dodatkowego wsparcia finansowego dla rolników, które miałoby wyrównywać ich straty w dochodach związane ze znacznym wzrostem kosztów produkcji oraz spadkiem cen produkcji rolnej w związku z wojną w Ukrainie.

Na stole cały czas leży propozycja KE dotycząca przedłużenia pełnej liberalizacji handlu z Ukrainą do czerwca 2025.

Umowa przewiduje jednak pewne mechanizmy zabezpieczające, które mogą zostać wprowadzone wtedy, gdy import szczególnie wrażliwych produktów będzie zbyt duży. Takie ograniczenie może dotyczyć drobiu, mleka i jaj. Nie ma w nim jednak mowy o ewentualnych ograniczeniach dla napływu zbóż.

Obradujący w poniedziałek 26 lutego unijni ministrowie ds. rolnictwa uznali propozycje Komisji za „krok we właściwą stronę”, ale domagają się rozszerzenia pakietu wsparcia.

„Rada zgodziła się, że propozycje Komisji idą w dobrym kierunku […], ale uznała też, że to nie wystarczy i wzywa Komisję, żeby szybko uzupełniła ten zestaw działań o nowe, bardziej ambitne zmniejszanie obciążenia administracyjnego” – powiedział na konferencji prasowej David Clarinval, belgijski minister m.in. do spraw rolnictwa, który przewodniczył obradom, ponieważ Belgia sprawuje teraz rotacyjną prezydencję w Radzie.

Siekierski: Zielony Ład doprowadził do bankructwa rolników

Obecny na spotkaniu polski minister rolnictwa Czesław Siekierski postuluje uruchomienie kolejnych transz pomocy kryzysowej dla rolników lub wydania przez Komisję Europejską zgody na zwiększenie limitów pomocy państwa dla rolników.

Siekierski jest też zwolennikiem rozluźnienia wymogów dotyczących realizacji europejskiego Zielonego Ładu, które – obok wojny w Ukrainie i napływu na europejskie rynki taniego, ukraińskiego zboża – są jego zdaniem przyczyną niskiej opłacalności produkcji.

„Rolnicy nie mają w tej chwili środków na utrzymanie gospodarstw […] Kto zawinił? M.in. Komisja Europejska, która narzuciła zbyt duże, nieracjonalne i kosztowne wymogi Zielonego Ładu. Miały służyć środowisku i przeciwdziałać zmianom klimatu, a w rzeczywistości doprowadziły do bankructwa wielu gospodarstw” – mówił Siekierski po spotkaniu.

Siewierski opowiedział się za odstąpieniem od ugorowania w 2024 roku, a następnie modyfikacją tej normy tak, aby nie była ona warunkiem wypłat pieniędzy dla rolników, lecz realizowanym dobrowolnie tzw. ekoschematem.

Minister z Polski poparł też postulaty uproszczenia w zakresie zmianowania oraz rezygnacji z części wymogów administracyjnych. Jego zdaniem nie powinno się np. wymagać od rolników zdjęć na dowód realizacji określonych wymogów GAEC. Powinny wystarczyć oświadczenia.

Siekierski jest też przeciwny wprowadzaniu dodatkowych wymogów związanych z dobrostanem zwierząt. Uważa jednak, że trzeba działać na rzecz klimatu, ale „inaczej”.

„Rolnicy wiedzą, jak prowadzić gospodarstwa i jak dbać o zdrowie zwierząt. Nie należy im narzucać zasad, których nie są w stanie zrealizować” – stwierdził Siekierski.

„Rolnicy mówią: my chcemy rolniczego Zielonego Ładu, ale nie ładu, który nam określa Bruksela. My wiemy lepiej, jak prowadzić produkcję rolniczą w przyjazny dla środowiska sposób” – tłumaczył, podkreślając, że zobowiązania dotyczące realizacji Zielonego Ładu powinny być dobrowolne, a nie przymusowe.

Trzeba znaleźć rynki zbytu dla zboża z UE

Polski minister rolnictwa przyznał też, że zgadza się z rolnikami w sprawie problemu „nadmiernego otwarcia rynków Unii Europejskiej na produkty z zewnątrz”.

„Nadmiernie otworzyliśmy Unię Europejską na napływ towarów z zewnątrz, gdzie te towary są produkowane bez wysokich standardów w zakresie ochrony. Często stosowane są np. pestycydy, które w ogóle nie są dopuszczone na terenie Unii Europejskiej” – powiedział.

Podkreślił, że ten sam problem na rynkach Europy Środkowo-Wschodniej powoduje nieograniczony napływ zboża z Ukrainy. Dlatego, jego zdaniem, niezbędne jest wsparcie reeksportu zboża z rynku UE poza UE.

„Mamy ogromne zapasy zboża w Europie. Szacuje się, że na koniec tego roku gospodarczego w rolnictwie, czyli na koniec czerwca, to będzie około 28 milionów ton zboża w UE, z czego w Polsce 9 milionów ton. W następnym sezonie wyprodukujemy kolejnych 35-36 milionów ton.

To oznacza, że będziemy mieli nawet 25 proc. zboża w zapasie.

To zboże trzeba w jakiś sposób upłynnić. Trzeba zwolnić magazyny i spichlerze” – podkreśla Siewierski.

Podczas spotkania ministrów rolnictwa polski minister przedstawił więc postulat, by Komisja Europejska podjęła działania na rzecz wsparcia sprzedaży zboża europejskiego. Może mieć to postać wsparcia dopłat do transportu lub skupu interwencyjnego celem np. przekazania w formie pomocy humanitarnej do tych regionów świata, gdzie to zboże jest potrzebne.

„Musimy odzyskać rynki, które przed wojną były rynkami europejskimi lub ukraińskimi. Bo na te rynki od momentu blokady Morza Czarnego weszła Rosja ze swoim zbożem” – mówił Siekierski.

Polski minister rolnictwa oczekuje od Komisji Europejskiej także decyzji o kolejnej transzy finansowego wsparcia dla rolników albo zgody na zwiększenie pomocy z budżetów krajowych.

„Rolnicy dopłacają do Zielonego Ładu, dopłacają do nadmiernego otwarcia rynku UE oraz nadmiernego napływu towarów spoza Unii, w tym z Ukrainy. Ponoszą koszty i należą im się rekompensaty, czy to z budżetu Unii Europejskiej, czy z budżetów krajowych. Trzeba wesprzeć rolników finansowo” – uważa minister.

„Polska, Polacy, mieszkańcy wsi, rolnicy, wszyscy pomagaliśmy Ukrainie i chcemy to czynić dalej. Ale trzeba odróżnić pomoc humanitarną, militarną od spraw gospodarczych, ekonomicznych, od wymiany handlowej, która musi się odbywać na bardzo racjonalnych zasadach” – stwierdził.

Wojciechowski: „Rolnicy płacą cenę liberalizacji handlu z Ukrainą”

Podczas spotkania unijnych ministrów rolnictwa Komisję Europejską reprezentował komisarz Janusz Wojciechowski z PiS. Z jego wypowiedzi wynika, że sam optowałby za większą liczbą rozwiązań dla rolników, ale nie wiadomo, czy takie rozwiązania poprze Kolegium Komisarzy.

„Trzeba znaleźć bardziej skuteczne rozwiązania, żeby ukraińskie produkty rolne mogły trafiać na swoje tradycyjne rynki poza Unią. Żaden rynek nie wytrzymałby takiego wzrostu importu” – mówił Wojciechowski po spotkaniu unijnych ministrów do spraw rolnictwa.

Wojciechowski podkreślał, że „protesty rolników są słuszne”.

Przytoczył statystyki, które pokazują, że ogólnie w handlu między UE a Ukrainą nie ma deficytu handlowego, ale jest duży deficyt handlowy w handlu produktami rolno-spożywczymi.

„Co ciekawe w ciągu dwóch lat wojny, czyli w latach 2022-2023, całkowity eksport z Unii do Ukrainy wyniósł około 69 miliardów euro, zaś import około 50 miliardów euro. Czyli widzimy, że jest to dochodowe dla gospodarki europejskiej, mamy nadwyżkę – 19 miliardów euro. Jeśli zaś chodzi o handel rolno-spożywczy, to wygląda to zupełnie inaczej. Eksport z UE do Ukrainy to około 6 miliardów euro, import 25 mld euro. Czyli 19 miliardów euro deficytu handlowego” – wyliczył komisarz.

„Nasi rolnicy płacą koszt liberalizacji handlu z Ukrainą […] Nic dziwnego, że protestują” – stwierdził.

Rosja wygrywa podwójnie

Wojciechowski podkreślał też, że trzeba pamiętać o tym, że obecne problemy na rynku rolnym są spowodowane przez Rosję. Jego zdaniem Rosja wygrywa w ten sposób podwójnie: przejmuje rynki eksportowe Ukrainy oraz destabilizuje sytuację w Europie.

„Rosja wypchnęła Ukrainę w dużej części z rynków azjatyckich. Jak patrzymy np. na statystyki handlu z Chinami, to przed wojną eksport ukraiński do Chin wynosił 3,7 mld euro, a w 2022 roku to spadło już do 1,7 mld euro. Podobnie eksport do Indii czy Indonezji – spadł o ponad połowę. Tymczasem Rosja zwiększa swoją obecność na tych rynkach. Rosja rozpętała wojnę, która przynosi jej dwa rodzaje korzyści: wypycha Ukrainę z jej tradycyjnych rynków i wchodzi na jej miejsce. A druga korzyść: kreuje destabilizację w Europie” – tłumaczył Wojciechowski.

Wojciechowski podkreślał, że jego zdaniem „najlepszym sposobem byłoby wesprzeć Ukrainę w transporcie jej produkcji rolnej do portów morskich i wysyłce do tych krajów, gdzie Ukraina tradycyjnie eksportowała swoją żywność i swoje produkty rolne”.

Stwierdził, że tu potrzebne jest jednak „pozytywne podejście Ukrainy”, a „nie widzi ze strony Ukrainy zabiegów, żeby taki system wdrożyć”.

„Ukraina musi zrozumieć sytuację rolników. Żaden rynek nie wytrzymałby tak wielkiego wzrostu importu w krótkim czasie […] Dobrze byłoby, żeby te relacje rzeczywiście zostały uporządkowane i żeby ten handel odbywał się normalnie” – stwierdził Wojciechowski.

To nie zadania dla komisarza rolnictwa

Wojciechowski co chwila podkreślał też w swojej wypowiedzi, że problemy rolników wykraczają poza jego portfolio jako komisarza.

„Możemy zauważyć, że kwestia importu to jest zagadnienie związane z polityką handlową. Zielony Ład to jest polityka klimatyczna rzecz jasna […]. Środowisko, rynki międzynarodowe, geopolityka, Rosja – to ma wpływ na rolnictwo. Więc nie tylko ministrowie rolnictwa czy komisarz rolnictwa mogą znaleźć rozwiązania. Niezbędne jest zaangażowanie ministrów środowiska czy premierów z danego kraju. Natomiast na pewno jest wola, żeby szybko zrobić to, co jest w naszych rękach, co się wiąże ze wspólną polityką rolną. I ja to w 100 procentach popieram, trzeba iść naprzód szybko” – tłumaczył.

Komisarz podkreślił, że proponowane obecnie rozwiązania są krótko – średniookresowe, a potrzebne jest także działanie długookresowe, czyli kolejna reforma wspólnej polityki rolnej. Wojciechowski zgadza się z postulatami rolników, by znieść zasadę warunkowości w dostępie do dopłat bezpośrednich. Jego zdaniem rolnicy chętniej będą realizować cele Zielonego Ładu dobrowolnie, a nie z przymusu.

Wojciechowski postuluje też zwiększenie dla rolników pomocy de mimesis.

Co do kwestii liberalizacji handlu, Wojciechowski powiedział tylko, że negocjacje umowy z Mercosurem to decyzja polityczna i „nie jest to zadanie dla komisarza ds. rolnictwa”.

Ostatnio wspólna polityka rolna była reformowana w 2021 roku. Wyposażono ją wówczas w znany z unijnego budżetu mechanizm warunkowości. Dostęp do części środków w ramach dopłat bezpośrednich powiązano z koniecznością realizacji działań w ramach Zielonego Ładu.

;

Udostępnij:

Paulina Pacuła

Pracowała w telewizji Polsat News, portalu Money.pl, jako korespondentka publikowała m.in. w portalu Euobserver, Tygodniku Powszechnym, Business Insiderze. Obecnie studiuje nauki polityczne i stosunki międzynarodowe w Instytucie Studiów Politycznych PAN i Collegium Civitas przygotowując się do doktoratu. Stypendystka amerykańskiego programu dla dziennikarzy Central Eastern Journalism Fellowship Program oraz laureatka nagrody im. Leopolda Ungera. Pisze o demokracji, sprawach międzynarodowych i relacjach w Unii Europejskiej.

Komentarze