Politycy obozu rządzącego próbują bronić neo-KRS i umniejszać znaczenie wyroku TSUE z 19 listopada 2019. Prof. Bogdanowicz, ekspert prawa unijnego: Z wyroku TSUE jasno wynika, że KRS musi dawać gwarancje niezależności od władzy ustawodawczej i wykonawczej. Sąd Najwyższy 5 grudnia orzekł, że obecna KRS ich nie daje. Dlatego KRS powinna zawiesić działalność

Zespół Ekspertów Prawnych Fundacji im. Stefana Batorego opublikował ekspertyzę dotyczącą wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 roku, wydanego w odpowiedzi na pytania prejudycjalne Sądu Najwyższego.

„Wyrok ma przełomowe znaczenie. Trybunał Sprawiedliwości UE przesądził w nim, że okoliczności, w jakich członkowie Krajowej Rady Sądownictwa zostali wybrani, oraz sposób, w jaki KRS funkcjonuje, mogą podlegać ocenie z punktu widzenia prawa Unii Europejskiej. Z wyroku jednoznacznie wynika, że KRS musi dawać wystarczające gwarancje niezależności od organów władzy ustawodawczej i wykonawczej” – zaznacza autor ekspertyzy dr hab. Piotr Bogdanowicz, specjalista prawa unijnego, adiunkt w Katedrze Prawa Europejskiego WPiA UW, członek Zespołu Ekspertów Prawnych Fundacji im. Stefana Batorego i Rady Programowej Archiwum Osiatyńskiego.

W związku z tym, prof. Bogdanowicz, ocenia, że:

KRS w obecnym składzie i kształcie – jako organ, który w świetle wyroku TSUE z 19 listopada 2019 i wyroku Sądu Najwyższego z 5 grudnia 2019 roku nie jest niezależny od władzy ustawodawczej i wykonawczej – powinna w trybie natychmiastowym zawiesić wszelką swoją działalność.

Z kolei ustawodawca powinien:

  • niezwłocznie zakończyć kadencję KRS w obecnym składzie i kształcie;
  • określić zasady wyboru nowych członków KRS w sposób zapewniający zgodność ze standardami prawa unijnego, czyli tak, aby KRS była niezależna władzy ustawodawczej i wykonawczej;
  • niezwłocznie zlikwidować Izbę Dyscyplinarną w Sądzie Najwyższym oraz przekazać sprawy, którymi ta Izba ta się zajmowała, innej izbie SN, np. Izbie Karnej.

Polityczna kampania przeciwko wyrokowi TSUE

Prezydent, politycy większości rządzącej i prorządowe media od miesięcy próbują wprowadzić w błąd opinię publiczną, umniejszając i wypaczając znaczenie przełomowego orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE. Dyskredytują też prawników, którzy mówią o konsekwencjach wyroku i dyscyplinują sędziów, którzy go wykonują.

Przypomnijmy: w listopadzie premier Mateusz Morawiecki twierdził, że grupa prawników „manipuluje wyrokiem, usiłując wmówić opinii publicznej, że wynika z niego jakoby TSUE zakwestionował legalność KRS”.

W grudniu prezydent Andrzej Duda wmawiał wyborcom, że luksemburski Trybunał w tym orzeczeniu powiedział Polakom, żeby nie mieszać TSUE w polską politykę. W wywiadzie dla TVP Info Duda apelował (po polsku) do zagranicznych prawników, żeby nie wtrącali się w polskie sprawy.

17 stycznia na spotkaniu z wyborcami w Zwoleniu Duda groził: „Nie będą nam tutaj w obcych językach narzucali, jaki ustrój mamy mieć w Polsce i jak mają być prowadzone polskie sprawy. Tak, tu jest Unia Europejska i bardzo się z tego cieszymy, że jest, ale przede wszystkim tu jest Polska”.

18 stycznia w Katowicach urzędujący prezydent mówił wyborcom o sędziach: „Oni mają swoje możliwości oddziaływania międzynarodowego, mają swoich kolegów, swoich ludzi w trybunałach i innych miejscach. Opowiadają różne bzdury, zaprzeczają trudnym dla nich faktom. Twierdzą, że ktoś chce zniszczyć wymiar sprawiedliwości w Polsce.”

Wyrok kłopotliwy dla większości rządzącej

Wyrok TSUE jest dla obecnej większości rządzącej kłopotliwy, ponieważ kolejny raz potwierdza, że organizacja wymiaru sprawiedliwości w krajach UE musi być zgodna z prawem unijnym. Wielka Izba TSUE przedstawiła też w nim ścieżkę rozumowania, jaką powinien podążać sąd przy dokonywaniu oceny, czy inny sąd jest niezależny a przez to zgodny z gwarantowaną przez Traktat o UE zasadą skutecznej ochrony sądowej.

Te kwestie rozsądza profesor Bogdanowicz w swojej ekspertyzie:

wyrok z 19 listopada 2019 roku jest kolejnym orzeczeniem TSUE, w którym luksemburski Trybunał uznaje, że chociaż organizacja wymiaru sprawiedliwości należy do kompetencji państw członkowskich, to realizując tę kompetencję, państwa mają obowiązek dotrzymywania zobowiązań wynikających z prawa Unii Europejskiej.

Prof. Bogdanowicz wskazuje też, że znaczenie wyroku TSUE z 19 listopada dalece wykracza poza sprawy, w jakich SN zadał pytania prejudycjalne.

Określone w wyroku standardy musi spełniać nie tylko Izba Dyscyplinarna w Sądzie Najwyższym, której dotyczyły pytania, ale również wszystkie inne sądy, w których powołaniu uczestniczy nowa KRS.

„Skoro potencjalny brak niezależności KRS od władzy ustawodawczej i wykonawczej wpływa na brak niezawisłości i bezstronności sędziów Izby Dyscyplinarnej, to w tym zakresie wpływa również na brak niezawisłości i bezstronności innych sędziów powołanych przy udziale KRS” – podsumowuje prof. Bogdanowicz.

Przypomina też, że skuteczność wyroku TSUE nie może zależeć od jego „potwierdzenia” przez Trybunał Konstytucyjny.

Luksemburski przepis na ocenę niezależności sądu

Zatem jeśli sąd chce ocenić, czy dany organ jest niezawisłym sądem w rozumieniu prawa unijnego, musi:

  • sprawdzić obiektywne okoliczności, w jakich zostali powołani członkowie tego organu (czyli np. biorąca udział w powołaniu sędziów KRS jest niezależna od władzy ustawodawczej i wykonawczej);
  • sprawdzić cechy tak powołanego organu;
  • a następnie ocenić, czy występowanie tych cech danego organu może wzbudzić u jednostek uzasadnione wątpliwości co do niezależności takiego organu od czynników zewnętrznych.

Prof. Bogdanowicz w swojej ekspertyzie uczula, że w rozumieniu wyroku TSUE z 19 listopada, sąd, który rozstrzyga sprawę dotyczącą niezależności innego sądu, może się odwołać do wszystkich należycie wykazanych istotnych okoliczności, o jakich się dowie. Wielka Izba TSUE w listopadowym wyroku podała pomocniczą listę czynników i kryteriów, ale nie jest to zamknięty katalog.

Z analizy wyroku TSUE z 19 listopada przez prof. Bogdanowicza wynika, że wyrok ten nie powoduje automatycznego uchylenia ani nie stwierdza nieistnienia wyroków wydanych przez sędziów powołanych niezgodnie z prawem unijnym.

Jednak do sądów mogą być wnoszone zwyczajne i nadzwyczajne środki zaskarżenia, uwzględniające standard wynikający z wyroku TSUE.

Wyrok TSUE a ustawa dyscyplinująca

Prof. Bogdanowicz przypomina, że zgodnie z zasadą pierwszeństwa prawa unijnego nad prawem krajowym, jeśli sąd dokona powyższej oceny i uzna, że dany organ nie jest sądem w rozumieniu prawa unijnego, to musi pominąć przepisy prawa krajowego.

Ma to kolosalne znaczenie dla – na razie hipotetycznej – kwestii stosowania przez sądy przepisów tak zwanej ustawy dyscyplinującej przyjętej przez Sejm 20 grudnia 2019 roku i odrzuconej przez Senat. Ustawa będzie dalej procedowana w Sejmie.

Prof. Bogdanowicz wskazuje, że przepisy uchwalonej przez Sejm ustawy dyscyplinującej, które zakładają, że niedopuszczalne jest ustalanie lub ocena przez sąd powszechny, Sąd Najwyższy, sąd wojskowy, sąd administracyjny lub inny organ władzy zgodności z prawem powołania sędziego lub wynikającego z tego powołania uprawnienia do wykonywania zadań z zakresu wymiaru sprawiedliwości, naruszają art. 19 ust. 1 akapit 2 Traktatu o Unii Europejskiej oraz art. 47 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej.

Podobnie, te przepisy prawa unijnego naruszają przepisy ustawy dyscyplinującej, które zakładają, że przewinieniem dyscyplinarnym jest podejmowanie przez sąd działań, które kwestionują istnienie stosunku służbowego sędziego, skuteczność powołania sędziego lub umocowanie konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej.

Pełny tekst opinii prawnej jest dostępny na stronie Fundacji im. Stefana Batorego.

Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Pisze o prawie i polityce. Koordynuje Archiwum Osiatyńskiego i Rule of Law in Poland.


Komentarze

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!