Organizacje, które walczą z prawami kobiet w Polsce czerpią inspiracje z Rosji. Zwłaszcza, gdy w sprawę zamieszane jest Ordo Iuris. To front, na którym odbywa się jedna z „hybrydowych” dywersji Putina, by rozsadzić od środka UE. Putin idzie tu ręka w rękę z fundamentalistycznym ruchem pro-life z USA, organizującym Światowe Kongresy Rodzin

„Ważną modyfikacją będzie stworzenie narzędzi, które pozwolą w sposób wyraźny oddzielić konflikt od przemocy” – zapowiadała w 2017 roku minister Rafalska zmiany w ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Ustawa padła, ale te słowa wciąż brzmią złowieszczo. Idziemy ich tropem – pisze dla OKO.press Klementyna Suchanow, aktywistka Strajku Kobiet, znana z malowniczych akcji protestacyjnych, a także pisarka i badaczka literatury, autorka m.in. dwutomowej biografii „Gombrowicz. Ja, geniusz” (2017)*

Projekt z owym „oddzieleniem” Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przedstawiło dopiero 20 grudnia 2018. Zgodnie z nim mąż mógłby „jednorazowo” pobić żonę w domu nie podpadając pod przepisy dotyczące „przemocy w rodzinie”. Łatwiej byłoby mu też uniknąć Niebieskiej Karty, bo zakładano by ją tylko za zgodą ofiary (bijący i mniej lub bardziej bezkarny mąż łatwo mógłby zastraszyć ofiarę i skłonić ją do niewyrażania takiej zgody).

Projekt uzasadniano tym, że polskie rodziny są tradycyjne, zatem „wolne od przemocy”, choć nie od tradycyjnych klapsów (które rzekomo nie są przemocą). Wybuchł skandal. Ulica ochrzciła pomysł nazwami „PrzemocPlus”, a nawet „Wpier… Plus”, a media zaczęły ekscytować się twitami premiera, który „podjął decyzję, że projekt ustawy wróci do wnioskodawców w celu wyeliminowania wszystkich wątpliwych przepisów”.

Zakończyło się dymisją wiceminister Elżbiety Bojanowskiej, ale nie tylko OKO.press miało wątpliwości, czy nie zadziałała tu zasada kozła ofiarnego, by wyciszyć sprawę.

W całej dyskusji warto zwrócić uwagę, że projekt „PrzemocPlus” jest zbieżny z tym, co wprowadzono w Rosji dwa lata temu.

Rosja Polska dwa bratanki

Mówiła o tym już zastępczyni RPO Sylwia Spurek (w TVN24): „Dwa lata temu w Rosji przyjęta została ustawa, która depenalizowała jednorazową przemoc w rodzinie. Przewodniczący Dumy powiedział wyraźnie, że celem tej ustawy jest ochrona integralności rodziny. Mam niestety wrażenie, że celem polskiego projektu jest właśnie ochrona źle rozumianej integralności rodziny zamiast pomocy członkom tej rodziny i ich ochrona przed przemocą w rodzinie”.

Oczywiście, są różnice wynikające z odmiennych systemów prawnych. Rosyjska Duma dokonała dekryminalizacji pobić domowych, przesuwając odpowiedzialność z kodeksu karnego do administracyjnego. Przy drugim pobiciu sprawca w Rosji może zostać ukarany karą pieniężną.

W polskim projekcie pobicie wraca do niewydolnego systemu prawa karnego — do podjęcia działań z urzędu konieczne jest wystąpienie skutków zdrowotnych powyżej 7 dni —  gdy urazy są mniejsze pozostaje kobietom wyłącznie droga prywatnoskargowa lub proces cywilny.

W obu przypadkach, rosyjskim i polskim, intencja ustawodawcy sprowadza się do tego, żeby mąż mógł „jednorazowo” pobić żonę w domu i żeby nie stanowiło to „przemocy w rodzinie”.

I tu, i tu bagatelizuje się skalę przemocy fizycznej, tak by siniaki, krwiaki nie były dowodem pobicia, czyli przestępstwa.

Nie trzeba chyba tłumaczyć, że mamy do czynienia z haniebnym prawem (w Rosji) i z haniebnym projektem (w Polsce). W naszym kraju nawet 4 miliony kobiet rocznie doświadcza przemocy domowej, w tym 400-500 kobiet z tego powodu ginie.

W Rosji — jak podaje Marina Pisklakowa z Centrum ANNA — w ciągu roku ponad 16 milionów kobiet doświadcza przemocy domowej, a ofiary śmiertelne sięgają ponad 10 tysięcy.

Jelena Mizulina i zbawcy świata z Rosji

Propagatorką ustawy była w Rosji posłanka „lewicowej” partii Sprawiedliwa Rosja Jelena Mizulina. Jest znana z inicjatyw wspierających zakaz aborcji, zakaz „propagandy homoseksualnej”, zakaz adopcji zagranicznych. Była też promotorką ustawy o cenzurze internetu i stworzenia czarnej listy stron zakazanych z powodu nieobyczajności czy występowania przeciw porządkowi prawnemu Rosji. Zabiega o oparcie rosyjskiego prawa na jedynym źródle, jakim jest wiara chrześcijańska. Od 2011 przewodniczyła komisji Dumy ds. kobiet, dzieci i rodziny. Od 2015 jest senatorem w Radzie Federacji Rosji.

Inspiracje Mizulina czerpała m.in. z tzw. Światowych Kongresów Rodzin (World Congress of Families), które są kuźnią konserwatywnych idei. Kongresy organizuje amerykańska organizacja ewangeliczna International Organization for the Family (IOF), która ma związki z rosyjskimi oligarchami, jak to wynika z maili przechwyconych przez hakerów w 2014 roku.

Po jednym z takich zjazdów Jelena Mizulina przedstawiła swój pierwszy antyaborcyjny projekt. „Widzieliśmy niezwykłe rezultaty” – podsumował jej wystąpienie Larry Jacobs, dyrektor Światowego Kongresu Rodzin.

Przy innej okazji rzekł: „Rosjanie mogą zostać chrześcijańskimi zbawcami świata”. Sekretarzem IOF jest Allan Carlson, od którego wizyty w Moskwie w 1995 roku zaczęła się współpraca amerykańskich ultrakonserwatystów z Kremlem.

Zaraz po upadku komunizmu ich organizacje zaczęły pojawiać się w Europie Wschodniej, a zwłaszcza w Rosji, którą uznano za rynek do religijnego zagospodarowania. Kontakty nawiązano poprzez instytut socjologii Uniwersytetu Moskiewskiego.

Można przypuszczać, że w tle od początku były rosyjskie służby (patrz książka Daniela Goldena Spy Schools: How the CIA, FBI, and Foreign Intelligence Secretly Exploit America’s Universities).

Przed planowanym w 2014 roku w Moskwie kolejnym Kongresem portal Mother Jones opublikował infografikę pokazującą związki amerykańskich fundamentalistów z oligarchami Kremla.

Ź

Źródło: Mother Jones

Kongres z powodu inwazji Rosji na Krym i bezprawnej aneksji tej części Ukrainy został formalnie odwołany, ale jednak odbył się pod zmienioną nazwą „Large Family and Future of Humanity, sfinansował go Władimir Jakunin, przyjaciel Putina. Jako partner kongresu wystąpił Instytut im. Piotra Skargi, z którego wywodzi się Ordo Iuris.

Rafalska w Budapeszcie

Pod koniec maja 2017 minister Rafalska pojawiła się na forum demograficznym w Budapeszcie organizowanym pod patronatem węgierskiego rządu. Forum, które było przybudówką odbywającego się kilka dni później XI Światowego Kongresu Rodzin – zainspirowane zostało przez szefa „międzynarodówki rodzin” Carlsona we współpracy z rosyjskim socjologiem, Anatolijem Antonowem i sponsorowanego przez ludzi bliskich Putinowi, jak oligarcha Władimir Jakunin (objęty sankcjami przez USA po rosyjskim najeździe na Krym). Patrz infografika wyżej.

Jeszcze przed forum ministra Elżbieta Rafalska w kwietniu 2017 pochwaliła się tygodnikowi „Wprost”: „W resorcie pracujemy nad nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie”. I dodała:

„Ważną modyfikacją będzie również stworzenie narzędzi, które pozwolą w sposób wyraźny oddzielić konflikt od przemocy”.

W świetle projektu „PrzemocPlus” słowa te brzmią więcej niż złowieszczo: gdy mąż raz pobije żonę i narobi jej siniaków, to będzie z nią tylko w konflikcie, czyli nie będzie stosował żadnej przemocy.

Na forum i na kongres w Budapeszcie przybyła śmietanka tradycjonalistów-fundamentalistów z całego świata. Ustawa Mizuliny była wtedy głośna, bo Putin podpisał ją w lutym 2017. Najwyraźniej zainspirowała ona Rafalską, by oddzielić „konflikt od przemocy”.

Niedługo po powrocie z forum, w lipcu 2017 roku ministerstwo Rafalskiej skierowało projekt zmiany w ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie na rządową ścieżkę legislacyjną. Projekt tak podobny do rosyjskiego.

Ordo Iuris i Projekt Europa

W jego promowanie zaangażowała się fundacja Ordo Iuris, powiązana z brazylijską sektą TFP (Tradicão, Família, Propriedade, czyli Tradycja, Rodzina, Własność) i założona przez Stowarzyszenie im. Piotra Skargi (które w Polsce reprezentuje tę sektę).

Jerzy Kwaśniewski, wiceprezes Ordo Iuris, bierze udział — z ramienia Caritasu — w Zespole Monitorującym do Spraw Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie przy ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej minister Rafalskiej.

Po skandalu wywołanym ujawnieniem projektu, Ordo Iuris zaczęło się od niego dystansować. Jego przedstawiciele rzekomo nie znali zapisów ustawy. Jednak nasi informatorzy z kręgów prawniczych mówią, że Ordo Iuris intensywnie lobbowało za projektem.

O bliskiej współpracy Ordo Iuris z rządem PiS OKO.press pisało wielokrotnie tutututu, tu. Jeden z założycieli Ordo Iuris, prof. Aleksander Stępkowski był wiceministrem w MSZ odpowiedzialny za sprawy prawno-traktatowe, potem został przez neo-KRS wyznaczony na sędziego Sądu Najwyższego. Nie został powołany przez prezydenta Duda wyłącznie z powodu formalnego — posiadania podwójnego obywatelstwa, ale nie z powodu swoich poglądów.

Ordo Iuris jest częścią międzynarodowego środowiska religijnych fundamentalistów, które podczas dyskretnych spotkań organizowanych od 2013 r. sformułowało tzw. Agenda Europe, czyli Projekt Europa.

Co się kryje za tą nowocześnie brzmiącą nazwą? Promowanie zmian w prawie krajów europejskich i doprowadzenie do powszechnego zakazu:

  • aborcji
  • in vitro
  • antykoncepcji,
  • rozwodów,
  • małżeństw jednopłciowych itp.

Ta wielka kontrrewolucja obyczajowa miałaby zostać przeprowadzona w najbliższych 20 latach. Do inicjatorów Agendy Europe należą ewangeliccy fundamentaliści z USA, Hiszpanii, Włoch i Niemiec oraz Rosjanie powiązani z kremlowskimi oligarchami. Ordo Iuris dołączyło do tego grona w 2015 roku.

W tym samym czasie pracowało nad swoim flagowym programem antyaborcyjnym (rok później zablokowanym przez Polki podczas Czarnego Poniedziałku). W ramach Agenda Europe jako „luminarze” Ordo Iuris ma prawo proponować swoje projekty.

Prócz zwalczania aborcji prawnicy Ordo Iuris specjalizują się w walce z Konwencją Rady Europy, tzw. stambulską, zobowiązującą kraje, które ją ratyfikowały, do przeciwdziałania przemocy wobec kobiet (Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej).

Walczą z samym pojęciem „przemocy w rodzinie” i poddają w wątpliwość fakt, że klaps jest karą cielesną.

Zamiast Konwencji o Przemocy w Rodzinie

Kilka miesięcy temu Ordo Iuris lansowało w MSZ tzw. Konwencję o prawach rodziny, która miała być kontrpropozycją do Konwencji Stambulskiej. Stworzony przez fundację dokument zawiera rozdział o Przeciwdziałaniu i zapobieganiu przemocy domowej i przemocy godzącej w życie rodzinne.

A w nim znajduje się artykuł 37 o „państwach-stronach”, które „zobowiązują się pociągać sprawców aktów przemocy do odpowiedzialności karnej, stosując skuteczne, proporcjonalne i odstraszające sankcje za następujące czyny umyślne”. Punkt 4b precyzuje, że

mowa o przestępstwach, które „zostały popełnione wielokrotnie” (a więc jednorazowe pobicie nie byłoby ścigane, jak w Rosji,).

W punkcie 4h czytamy też, że przestępstwo musi spowodować „istotny uszczerbek na zdrowiu fizycznym lub psychicznym ofiary” (siniaki to za mało, przemoc zaczynałaby się od złamania lub zwichnięcia ręki, by spełnić warunek uszczerbku na zdrowiu ze skutkami zdrowotnymi powyżej 7 dni).

Moskwa stolicą międzynarodówki rodzin

Prace nad Agendą Europe i powstanie Ordo Iuris w Polsce przypadają na 2013 r. Wtedy to Putin zaczął wcielać w życie postulaty środowisk ultrakonserwatywnych. Był to element nowego kursu, który rosyjski dyktator przyjął po tym, jak definitywnie obraził się na Zachód.

Odtąd Moskwa stała się stolicą nowej międzynarodówki, tym razem prawicowych konserwatystów.

Z Kremla idą wzorce, które tak chętnie podchwytuje nasza prawica – do niedawna ostentacyjnie rusofobiczna.

Dla naszych prawicowców nie mają znaczenia skutki rosyjskiego proprzemocowego prawa – mimo, że doprowadziło do znacznego wzmożenia przemocy (27 proc. więcej skarg zgłoszonych do rzecznika w 2018).

Donosiła o tym rosyjska przedstawicielka Human Rights Watch w połowie 2018 r. Rosyjska rzecznik praw obywatelskich Tatiana Moskalkowa, która sama kiedyś popierała ustawę przemocową, dziś nazywa ją „błędem” i wzywa do jej zmiany.

Mimo skandalu z projektem Ministerstwa Rodziny PrzemocPlus, cześć polskich mediów traktuje Jerzego Kwaśniewskiego i jego współpracowników z Ordo Iuris jak wiarygodnych uczestników publicznej debaty.

Czy nie powinno nas niepokoić to, że cele Rafalskiej i Ordo Iuris są tak zbieżne z celami Kremla? Kwestie praw kobiet to front, na którym odbywa się jedna z „hybrydowych” wojen Putina, mających rozsadzić od środka Unię Europejską.

Kongres Rodzin w ofensywie

Kolejny, XIII Światowy Kongres Rodzin, odbędzie się w trybie przyspieszonym pod koniec marca we włoskiej Weronie (zwykle zjazdy odbywają się na jesieni, ostatni we wrześniu 2018 w Kiszyniowie).

Werona zadeklarowała się jako miasto „pro-life” (przeciwne prawu do aborcji), bo rządzone jest od ostatnich włoskich wyborów przez polityków partii Lega (dawniej Lega Nord — Liga Północna) wicepremiera Matteo Salviniego i innych fanatycznych prawicowców, którzy nie unikają wystąpień z osobami powiązanymi z Kremlem (patrz np. film z przemówieniem Aleksieja Komova na kongresie Lega Nord w Turynie; kim jest Komov, czytaj tutaj).

Głównym tematem zjazdu będą metody przenikania do Parlamentu Europejskiego w majowych eurowyborach. Ciekawe, który z naszych ministrów wybierze się tym razem do Werony na sesję z wysłannikami Kremla? I jakie „inspiracje” stamtąd przywiezie?

Choć może należałoby postawić inne pytanie. Czy Polki wychodzące od trzech lat na ulice walczą tylko o swoje prawa — czy może również o niepodległość kraju?

* OKO.press pisało 10 grudnia 2017 o akcji m.in. Klementyny Suchanow obrzucenia jajami rządowych limuzyn, o protestach przeciw zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej (balonikami z farbą w drzwi PiS, 17 stycznia 2018), o próbie zablokowania ekshumacji smoleńskiej w Łodzi 24 kwietnia 2018, protestach przeciw nowej KRS 27 kwietnia 2018, a także o szykanach, jakie spotykają Suchanow (m.in. wizyta ABW 22 grudnia 2017).

Klementyna Suchanow jest też znaną badaczką życia i twórczości Witolda Gombrowicza oraz historii i literatury Ameryki Łacińskiej, autorką m.in. „Argentyńskich przygód Gombrowicza” (2005) i „Królowej Karaibów” (2013), a także dwutomowej biografii „Gombrowicz. Ja, geniusz” (2017), która wzbudziła ogromne zainteresowanie.



Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym